Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Gar
Chyba znam jakowyś inny Beskid Niski w którym atrakcji jest zatrzęsienie a przejście na Słowację jest jedną z najbanalniejszych i najmniej ciekawych
Ten sam dokładnie ((-;
zbyt skrótowo (-;słynne skróty bez/myślowe) napisałem
- chodziło mi o brak jakichś wyjątkowo ciekawych,
zwłaszcza dla tzw. szerszej publiczności,
obiektów po słowackiej stronie, które skłaniałyby do przekroczenia granicy
konkretnie dla ich zobaczenia.
Sadzę - acz bez konkretnych badań statystyczno-terenowych (-; - że dla wielu 'niesmakoszy'
przebywających w Niskim etc. atrakcyjnym pomysłem na wycieczkę może być samo:
'no to może by tak za granicę?'
Cytat:
Zamieszczone przez
andrzej627
Czy to znaczy, że chcecie mieć w Bieszczadach coś w rodzaju muru berlińskiego?
My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi.
(nawet za cenę ograniczenia naszej osobistej tychże Bieszczadów konsumpcji)
Amen.
Serdeczności,
Ręką włąsną
Kuba
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Komu to chciałoby się jechać po wertepach, później tłuc wiele kilometrów po nieciekawym terenie z widokiem na pkp ukraińskie, aby w konsekwencji zaliczyć zejście do Użoka lub do Sianek po nic
Ależ naturaaalnie (((-;
Identycznie jak przecież zupełnie nikomu się nie chce
iść na istniejącą tam teraz ścieżkę przyrodniczą, prawda?
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Uważam, że akurat ten rejon nie ma specjalnych walorów przyrodniczych.
BdPN jest czemuś innego zdania (podobnei jak projektanci kolejnych wersji granic Parku),
no ale jakżeby miał się merytorycznie znać (-;
- ot tępa żądza posiadania i zabraniania.
Ewentualnie chęć wybudowania kolejnych domków strażnika.
Serdeczności,
Kuba
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Jestem za sezonowym przejściem pieszym w rejonie Worka Bieszczadzkiego:D
Łażąc sporo po Słowacji korzystam dość często z turystycznych przejść granicznych i wcale nie jest tak dramatycznie jak to co poniektórzy opisywali powyżej.
Ot choćby porównanie - Beskid Żywiecki i leżąca tuż "za progiem" Magura Orawska, na dodatek udostępniona co najmniej dwoma przejściami - na Przysłopie pod Rycerzową, oraz samochodowym na przełęczy Glinka - i to już od ładnych paru lat.
W Beskidzie Żywieckim stosunkowo spory tłok (chociaż zdecydowanie mniejszy niż w najwyższej części Bieszczadów) - Magura Orawska - kompletnie bezludna, co najwyżej grupki Słowaków pomykające na rowerach, ale nie więcej niż 2-3 takie małe grupki dziennie.
Podobnie w Czechach - w dość mocno zagospodarowanym turystycznie Beskidzie Śląsko-Morawskim tydzień temu w środku lipca przez dwa dni spotkaliśmy 4-5 małych grupek turystów (większość na rowerach).
Góry Choczańskie - tuż za granicą z Polską, kilka godzin drogi pieszo od naszej granicy. Moi synowie wrócili tydzień temu, przez tydzień intensywnego chodzenia spotkali tylko jedną 4-osobową grupę turystów (na Szipie).
To już znacznie większy tłok jest w oddalonej od granic Polski Czarnohorze, po prostu ona jest obecnie "modna".
Tak ze myślę że otwarcie nowych turystycznych przejść granicznych nie spowodowałoby masowego napływu turystów w te góry, które obecnie są puste.
Tam brak jest szlaków turystycznych, a zdecydowana większość ludzi w ogóle nie wyobraża sobie chodzenia poza szlakami (nie mam tu bynajmniej na myśli parków narodowych).
Myślę że obawy niektórych są przedwczesne.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
- chodziło mi o brak jakichś wyjątkowo ciekawych,
zwłaszcza dla tzw. szerszej publiczności,
obiektów po słowackiej stronie, które skłaniałyby do przekroczenia granicy
konkretnie dla ich zobaczenia.
Jesteś pewien ?
A np. muzeum Andy Warhola ?
Kiedyś na trasie z Dukli do Tylawy złapałam stopa, samochodem jechali państwo z Warszawy (raczej nie "turyści plecakowi") specjalnie do tego muzeum.
Nawet się mnie pytali czy wiem kto to był Andy Warhol, a odpowiedział im 6-letni wtedy Maciek ;-)
Innych tego typu atrakcji (muzeum w Świdniku, Bardiów) jest sporo, są coraz więcej reklamowane i coraz więcej ludzi na kuracji w Krynicy wybiera sie na dzień samochodem do Bardiowa.
A ze przy tym w drodze powrotnej zakupią buteleczkę - to inna sprawa.
Coraz więcej jest takich jednodniowych wycieczek na Słowację (sama czasem prowadzę takie ze Śląska), ale większość ma konkretne cele - głównie parki wodne. W Krynicy tez sporo biur się ogłasza z tego typu propozycjami.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
My, z naszej łaski, jacob.p.pantz, osobiście chcemy
mieć w Bieszczadach coś w rodzaju mocnej ochrony tego skrawka wyjątkowej wschodniokarpackiej przyrody,
a nie coś w rodzaju wesołej turystycznej wioseczki świetnie udostępnionej ludowi wypoczywajaćemu miast i wsi.
(nawet za cenę ograniczenia naszej osobistej tychże Bieszczadów konsumpcji)
Pisałam już powyżej - opierając się na doświadczeniach z Beskidu Żywieckiego, gdzie te przejścia funkcjonują już od ponad 10 lat:
One w znaczące sposób ułatwiają życie turystom.
Można np. zrobić fajną trasę Czadca - Wielka Racza - Przegibek (nocleg) - Przeł Przysłop - Vyhylowka.
Natomiast nie zauważyłam aby w znaczący sposób spowodowały powstawanie po słowackiej stronie "Wesołych Miasteczek".
Te owszem (w postaci parków wodnych) powstają jak grzyby po deszczu i rozbudowują się na potęgę, ale na Liptowie, Orawie przy trasach samochodowych.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
wcale nie jest tak dramatycznie [...] Ot choćby porównanie - Beskid Żywiecki i leżąca tuż "za progiem" [...] zdecydowana większość ludzi w ogóle nie wyobraża sobie chodzenia poza szlakami
Kto, Basiu, pisał ówdzie o czymś 'dramatycznym'?
Chętnie przeczytam coś mocniejszego... (-;
Porównanie - a kiedy ostatnio byłaś w Wołosatem czy 'worku'?
Szlaki - akurat (jak już wspomniałem) tam (Opołonek, Przeł.Użocka) szlak jest.
Serdeczności,
Kuba
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Kto, Basiu, pisał ówdzie o czymś 'dramatycznym'?
Chętnie przeczytam coś mocniejszego... (-;
Porównanie - a kiedy ostatnio byłaś w Wołosatem czy 'worku'?
Dawno ;-)
Czyżby teraz było tam znacznie gorzej niż na takiej np. Rycerzowej ?
(na której Ty z kolei pewnie dawno nie byłeś)
A co z tą słynną "dzikością" Bieszczadów ?
W sumie paradoks - w takich Górach Choczańskich - pięknych i dosłownie kamieniem rzucić od granicy (jednocześnie 2 godz. jazdy samochodem od Krakowa, a 3 od Katowic - dobrą drogą) można chodzić tydzień i nie spotkać prawie nikogo, a w "dzikich Bieszczadach" tłok.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Jesteś pewien ?
A np. muzeum Andy Warhola ?
(...)
Pisałam już powyżej - opierając się na doświadczeniach z Beskidu Żywieckiego, gdzie te przejścia funkcjonują już od ponad 10 lat:
One w znaczące sposób ułatwiają życie turystom.
(...)
Wesołych Miasteczek".
Te owszem (w postaci parków wodnych)
A jesteś pewna Basiu, że pisałem o _wszystkich_ przejść okolicach?
A jesteś pewna, że trzeba mnie uświadamiać co do atrakcyjności słowackiego Niskiego i/lub Bieszczadów?
(((-;
A jesteś pewna, że - przy całej sympatii dla Żywieckiego - całe polskie Beskidy,
a te jedyne wschodnie w szczególności,
winny być równie jak ww. wyposażone w szlaki, schroniska itp. ułatwienia życia turystów?
Wesoła wioseczka - nie chodziło mi o konkretne centra rozrywki,
ale dalsze czynienie Bieszczadów lekkimi, łatwymi, przyjemnymi i zagospodarowanymi.
Serdeczności,
Kuba
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Czyżby teraz było tam znacznie gorzej niż na takiej np. Rycerzowej ?
(na której Ty z kolei pewnie dawno nie byłeś)
(...)
A co z tą słynną "dzikością" Bieszczadów ?
(...)
W sumie paradoks - w takich Górach Choczańskich
(...)
a w "dzikich Bieszczadach" tłok
Obawiam się, że - w stosunku do przeszłości tych miejsc,
no i zwlaszcza - gdy idzie o Bieszczady - w ww. okolicach
- tak.
Choc faktycznie na Rycerzowej czy w okolicach byłem ostatnio tak z 8-10 lat temu
Dzikość (generalnei względna) - zdycha od paru dekad - ale to nie powód by oną dobijać.
Paradoks - Chocz jest otoczony ciekawszymi
(-;no dobra, niech Ci będzie - Lokalna Patriotko - podobnie ciekawymi) okolicami.
Bieszczady - pzostając w Polsce i Słowacji - generalnie mniej ciekawymi.
Tłok - ano właśnie, i niechże choć już dużo większym przynajmniej nie będzie...
Serdecznosci,
Kuba
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
(...)boleję nad tym, że granicami sztucznie pochlastano te tereny, stanowiące przez wieki integralną całość, po których można było się włóczyć gdzie dusza zapragnie.
Derty, bardzo ładnie to powiedziałeś.
Odp: Przejście granicze w Wołosatem
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
A jesteś pewna Basiu, że pisałem o _wszystkich_ przejść okolicach?
A jesteś pewna, że trzeba mnie uświadamiać co do atrakcyjności słowackiego Niskiego i/lub Bieszczadów?
(((-;
Ciebie na pewno nie trzeba.
:lol:
Ale chyba masz niezbyt wysokie mniemanie o ludziach, którzy jeżdżą na Słowację tylko po to (jak pisałeś) aby "być za granicą".
Z iloma takimi ludźmi gadałeś ?
Bo ja prowadzę raz, dwa razy do roku całe wycieczki właśnie na Słowację i ludzie najczęściej konkretnie wiedzą czego chcą i czego sie spodziewać. Prawda, ze chodzi o inne okolice - głównie Orawa i Liptów, ale chyba skończyły się już czasy, kiedy ludzie jeździli na Słowację tylko po alkohol.
Większość tych wycieczek które prowadzę to wycieczki stricte w góry (takie sobie wybieram). Inne jakie widziałam w biurach to przeważnie parki wodne.
Dostaję średnio co 2-3 dni pytania mailem co do walorów tej czy innej okolicy na Słowacji. I są to pytania nie od turystów górskich ale od takich "normalnych" ludzi, np. gdzie pojechać z 3-letnim dzieckiem, aby były fajne baseny, aby było blisko z Katowic i aby przy okazji można się było wybrać na spacer w górki.
I inne tego typu.
A jednocześnie przy tym wszystkim można łazić po słowackich górach tydzień i nie spotkać nikogo. Tylko to nie może być Mała Fatra, lub Tatry.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
A jesteś pewna, że - przy całej sympatii dla Żywieckiego - całe polskie Beskidy,
a te jedyne wschodnie w szczególności,
winny być równie jak ww. wyposażone w szlaki, schroniska itp. ułatwienia życia turystów?
Ależ one (tzn. całe polskie Beskidy - Wschodnie i Zachodnie) są równie dobrze wyposażone w szlaki i inne ułatwienia. Obecnie Bieszczady i Beskid Niski , wcale nie są jakąś "dziką enklawą". Raczej obserwuję przemieszczenie się tych tłumów ludzi z Beskidu Śląskiego i Żywieckiego na wschód, bo Beskid Niski i Bieszczady są "dzikie" i modne.
Najmniej ludzi to chodzi latem po Beskidzie Wyspowym.
Na którymś z czytanych przeze mnie forów niejaki Janek robił kiedyś dla Lucyny zestawienie "osobodni" noclegowych. Było to wg powiatów.
Wyszło z tego, ze najwięcej ludzi nocuje w powiecie tatrzańskim, potem długo długo nic i był Beskid Śląski a potem Bieszczady.
Oto odnaleziony link (jednak liczby są trochę inne, ale i tak Beskid Wyspowy zdecydowanie na końcu):
http://www.tatry.inspiration.pl/viewtopic.php?t=3752
Warto przeczytać cały wątek.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Wesoła wioseczka - nie chodziło mi o konkretne centra rozrywki,
ale dalsze czynienie Bieszczadów lekkimi, łatwymi, przyjemnymi i zagospodarowanymi.
Ale chodzi Ci o Bieszczady po stronie polskiej, słowackiej czy ukraińskiej ?
Bo po polskiej to już chyba przepadło.
Ale w dalszym ciągu uważam że turystyczne przejścia graniczne w tym rejonie nie zaszkodzą ani ukraińskim ani słowackim Bieszczadom.
Jeszcze jeden przykład:
W najbardziej chyba zatłoczonym jeśli chodzi o ilość turystów Beskidzie Śląskim z tymi wszystkimi parkami linowymi na Czantorii i Równicy, kolejką krzesełkową na Czantorię itd. wystarczy przekroczyć granicą na jednym z kilku przejść granicznych w paśmie Czantorii i Stożka i zejść 300 m od granicy, aby znaleźć się w całkiem innym świecie.
Pozdrowienia
Basia