Błąkając się bez sensu, zimową porą można na swojej drodze zobaczyć o poranku
- najpiękniejszy kibel świata
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm12_1190.jpg
.
Wersja do druku
Błąkając się bez sensu, zimową porą można na swojej drodze zobaczyć o poranku
- najpiękniejszy kibel świata
https://lh6.googleusercontent.com/-m.../hm12_1190.jpg
.
Cudowny !!! (i widać że czynny)
Bo z zewnątrz to nie tylko zimą jest "piękny" ;)
Zimowe wieczory, czas na wspomnienia.
To już dwa lata minęły.
Zmontowałem mini filmik będący wspomnieniem tamtej zimowej wyprawy na Pikuja.
.
http://www.youtube.com/watch?v=4EbeNfW-krc
Bomba filmik i szacun dla dziewczyn:)
Proszę, rok minął i znowu idzie zima ..... od wschodu
.
https://lh5.googleusercontent.com/-0.../hm13_6088.jpg
brrrr...
zima ...,
że aż kawa miast pianki -szronem i śniegiem stoi :)
a ...miało być o grzańcach w bieszczadzkich ostojach :)
(przepraszam za wielkość ...fotka prosto z mobilka)
http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl...b5e35.jpg&q=75
Wetlina ze śniegiem, deszczem i wiatrem.Wczoraj rano ekipa forumowa pakowała się do terenówki aby ruszyć na początek szlaku prowadzącego w głębokie bieszczadzkie śniegi.
Tam , gdzieś wysoko pomiędzy Rabią Skałą a Jasłem mieli znaleźć odpowiednio dużą zaspę aby stworzyć gawrę umożliwiającą przetrwanie do następnego dnia. Wszelki ślad po nich zaginął.
Szkoda ich.
W drogę ruszyli : Ba, Ci, ia, Ma, siB, WoP
Nastała późna jesień roku pańskiego 2013-stego. Zielony rumak dotarł do wyznaczonego celu, a celem tym był biały budyneczek z umieszczonym centralnie napisem Dorotka.
Było już na tyle późno , że słoneczko nie zostawiło po sobie żadnego śladu. Było ciemno, ale w białym budyneczku paliło się światło, więc ochoczo weszliśmy doń , bo coś nas tam ciągnęło.
Podobne przyciąganie miał Pan Jurek, człowiek miejscowy i znający się na rzeczy.
Brak równowagi - to nas ciągnęło, po prostu nie mieliśmy odpowiednio zrównoważonego poziomu we krwi. Pan Jurek również zauważył u siebie ten brak równowagi, z tym nie posiadał środków finansowych aby to zbilansować. Cóż, trzeba było pomóc człowiekowi w potrzebie.
Stojąc pod sklepem z otwartymi puszkami złotego płynu, podziwialiśmy jego odkrywczość
- Wy to nie jesteście stąd, chyba jakieś turysty, albo ekologi ? - zawisło pytanie.
- Nie, nie żadne ekologi - padło zdecydowane odcięcie - tylko zwykli turyści.
- A na co wam te plecaki - ciągnął Pan Jurek
- Idziemy zaraz w stronę na Prełuki .
- Ło matko ! Teraz ? Po ciemku ??? A macie chociaż zapasowe majtki ?
- Majtki ? a po co ?
- Bo się posracie ze strachu jakiego napędza chadzający tamtędy misiu !!!
Tak to w przyjaznej atmosferze odbywała się ta rozmowa, ale cóż przychodzi chwila trzeba zarzucić plecaki i ruszać, czas się pożegnać.
Pan Jurek, jako znający się na rzeczy i okolicy objaśnił nam że przez brody nie przejdziemy, bo dzisiaj Osława sporo przybrała i będziemy mieć problemy, ale na to byliśmy przygotowani.
Oddalamy się od głównej drogi , czyli oddalamy się od Beskidu Niskiego i kierujemy się w stronę Bieszczadów (jak chcą to określać geografowie), z boku żegnają nas światła kombinatu drzewnego tworząc dziwne obrazy
https://lh5.googleusercontent.com/-H.../hm13_0321.jpg
.
Wkrótce te światła zostają za nami i zanurzamy się w całkowitą ciemność. Słychać miarowy krok stąpania po drodze i pohukiwania sowy skrytej w pobliskim lesie. Nie włączamy lampek, aby na wszelki wypadek nie drażnić misia. Nogi same wyczuwają lekki pagórek, a potem spadek terenu, znaczy zbliżamy się do rzeki. Gdy przywitała nas swoim szemranym nurtem wiemy że trzeba się wrócić i odszukać torów.
Tu już musimy załączyć czołówki, bo te tory są dobrze zamaskowane.
Proszę spojrzeć na zdjęcie poniżej .
- Co nic nie widać ?
- To właśnie tyle widzieliśmy w padającej mżawce.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-Q.../hm13_0328.jpg
.
I niech ktoś nie powie : pięknie jest w Bieszczadach :lol:
Haha, jak miło się czyta. Też zawsze używam formy: "turysty" ;D Pytanie o zapasowe majtki -boskie.
Tak, czyta się miło... no i widok na drugiej fotce pasjonujący...:lol:... pięknie jest w Bieszczadach.
Nie uwierzę, że z tymi puszkami, po nocy, przez brody i po torach z "pełnymi gaćmi"......
Pozdrawiam
Zaczyna się smakowicie...
kontynuuj waść
Zima,nie lubię,nie lubię
Hej ! jaka to zima ? toż to nawet namiastką zimową trudno nazwać. Coś , co nie ma kształtu , smaku, ani zapachu, coś na kształt widma.
ale zanim o widmach rzeknę, muszę jeden szczegół wyartykułować, bo chociaż to szczegół , to jednam ma istotne znaczenie w tej wędrówce (takiej tam sobie...)
-----
Nie mam wprawdzie wszystkich wydanych map Bieszczadów, ale wszystkie te które mam, pokazują, że idąc z Rzepedzi w stronę Prełuk trzeba skręcić w prawo tuż przed rzeką.
Problem w tym , że tej drogi tam nie ma .
Dlaczego ? po prostu ona idzie dalej przechodząc przez bród i biegnie wschodnim brzegiem Osławy tak jak narysowałem to żółtą kreską
.
https://lh4.googleusercontent.com/-W...12/hm_0427.jpg
Spotkany przed sklepem Pan Jurek, jako znający się na rzeczy, wiedział doskonale że jest jedna droga i przechodzi przez bród rzeki, która w ostatnich godzinach znacznie przybrała.
Jeśli już ktoś miał do czynienia z górskimi rzeczkami które w parę godzin zwiększają swoją głębokość o 500 % ten wie o czym mowa.
Tego nie sposób przejść.
Jeśli nie mielicie do czynienia z tym zjawiskiem , to wiele niespodzianek was czeka. Powodzenia.
Nas ( niestety ) to nie zaskoczyło , bo tuż przed wspomnianym brodem usłyszeliśmy lekkie głosy przebijające totalną ciemność.
Niczym widma zamajaczyły postacie dwojga forumowiczów , którzy wyszli nam na spotkanie :lol:
- Chodźcie za nami , a zaprowadzimy was do Ciepłej Chaty Cioci Jimi
Ruszyliśmy więc po zarośniętych torach , niczym wąski pociąg z dawnych czasów
Co prawda nie wiem czy o tym samym myślimy, ale bród jest w miejscu gdzie się na Twojej mapie urywa droga, tam przełazi na drugą stronę, ścina zakole i wraca na stronę zachodnią. Przed pierwszym brodem miały być znaki z kamyków i patyków wskazujące dojście do torowiska ale ten plankton unoszący się w powietrzu wszystkie ślady skutecznie pozacierał i niestety pokonując nieudostępniony turystycznie rów odwadniający upaprałem sobie portki (z zewnątrz a nie od wewnątrz!) i jak tu później dwa dni po lesie łazić?
Może szliście oddzielnie, jeden wschodnią a drugi zachodnią stroną Osławy? :mrgreen:
Chyba przez tę mżawkę i ciemność zółta kreska się omskła... ;)
Kartografom się zdarza, a co dopiero mnie. Najważniejsze, że mimo zbieżności tych nieprzychylnych warunków trafiliśmy pod dach Chaty w której gospodarzy obecnie Jimi.
Powitania, przytulania, oglądania i długie wieczorne rozmowy (dla niektórych trochę krótsze) Wszystko za mało, nie starczyło czasu aby wszystko obgadać, ale to dobrze, bo oznacza że trzeba będzie wrócić. Jeśli ktoś chciałby zaznać takiego ciepłego przyjęcia jakiego myśmy zaznali to podam wskazówki informacyjne jak odnaleźć tą chatę.
Jimi twierdzi że najłatwiej po kozie Matyldzie. Widząc pasącą się obok domu kozę, trzeba zapytać jak ma na imię. Jeśli odpowie że Matylda to oznacza że jesteśmy na miejscu.
Ja proponuję jeszcze jeden sposób , trzeba odnaleźć stojące przed drzwiami plecaki
.
https://lh5.googleusercontent.com/-2.../hm13_0331.jpg
.
albo wyjść na najbliższą górkę i przypasować ten obrazek
.
https://lh5.googleusercontent.com/-_.../hm13_0336.jpg
.
Na chacie nie ma na razie żadnych szyldów i napisów, ale to nie jest problem dla prawdziwych tropicieli
W ostateczności można też zapytać w jakimkolwiek domu , a jest ich tu aż 3
(zdjęcie w porannych mgiełkach)
Następny dzionek przywitał nas mgiełkami, ale było dużo jaśniej niż w dniu poprzednim. Po jasności z rozmysłem wybraliśmy drogę która zaczynała się przy moście i pięła się w górę. Droga to dużo powiedziane, to po prostu leśny trakt zwózkowy który sukcesywnie windował nas do góry, a im wyżej tym większe zamglenie (albo zachmurzenie)
.
https://lh6.googleusercontent.com/-G.../hm13_0348.jpg
.
Grzybów nie było wiele, zaledwie jeden rydz, więc nie było spowalniających przerw.
Taka sobie wędrówka, jesienna, mocno jesienna, mocno zamglona , wilgotna, bez monidełek z widokami na połoniny, bez szlaków, bez lukrowanych pejzaży, bez większego sensu.
Więc po kiego diabła ?
Może po to, aby dotrzeć na szczyt, na którym wbrew temu co wcześniej napisałem jest informacja że prowadzi tu całe mnóstwo szlaków
.
https://lh6.googleusercontent.com/-K.../hm13_0358.jpg
.
Gdzie jesteśmy ?
Chryszczata.
Zdublowałem się z uszatkiem misiem. O 3 minuty był szybszy w odpowiedzi:(.
Ach piękne jesienno-zimowe wędrowanie.
A dalej?
"Jimi twierdzi że najłatwiej po kozie Matyldzie. Widząc pasącą się obok domu kozę, trzeba zapytać jak ma na imię. Jeśli odpowie że Matylda to oznacza że jesteśmy na miejscu."
-zaraz padnę ;D którędyś Ty Heniu szedł i do jakiej kozy zaszedł -nasza ma na imię Balbina ;D A kto nie był ten nie wie, że Heniu nawiązuje tu do śmiesznej sytuacji. Zamówiłam coś sobie tego dnia kurierem (byłam w szoku, że tu dojeżdżają), który miał duży problem z zlokalizowaniem wsi i domu. Pytał się mnie, jakie cechy charakterystyczne ma mój dom. Tłumaczę mu łopatologicznie -"Panie, tu są trzy domy na krzyż. Dwa bardzo podobne, drewniane obok siebie i ja mieszkam w tym dalszym". A ten dalej docieka: "Ale jakie cechy charakterystyczne ma pani dom?!". Tutaj się zakłopotałam i odpowiedziałam na szybko: "Przy domu stoi koza!!". Kuriera zatkało...
Pięknie Panowie, ale to dopiero połowa zadania.
Druga połowa jest trudniejsza : kto potrafi rozszyfrować te wszystkie znaczki : kółka, kapliczki, paski, kwadraciki itp.
Prawdopodobnie są to oznaczenia kolejnych szlaków, ale jakich ?
Skąd i dokąd prowadzących ???
a może jest to gdzieś opisane ?
My na szczęście poruszaliśmy się przez las, bez szlaku i gdy dotarliśmy w to centrum "szlakarstwa" to zgubiliśmy sens
A dalej? dalej ?
DALEJ to ja czekam na Ciebie , aż wrócisz w Bieszczady i dołączysz do starej grupy
Trochę coś pokręciłem, będę musiał przeprosić kozę.
Tak,parkingiem strzyżonym rzez kozę.
a leśniczówka wygląda niczym "nówka"
Czerwony to wiadomo.
Tuż nad czerwonym jest zamazany zielony, on sprowadzał na wschód w dolinkę między Wierszki a Kiczerę i dalej do Bystrego.
Niebieski z żółtymi kapliczkami (niebieska kropka to początek) idzie przez Debrę do jeziorka bobrowego, zwany kapliczkowym, generalnie prowadzi na północ.
Biały prostokąt z żółtą przekreską omija Żebrak przez bazę Rabe i wychodzi na Jaworne a jego początek stanowi żółto-biała kropka.
Żółty prostokąt to szlak zwany papieskim, prowadzi na północ, kompatybilny z kapliczkowym.
Wykręcę się sianem tzn linkiem do strony, na której wszystkie ścieżki i szlaki bieszczadzkie są pięknie opisane:).
http://www.twojebieszczady.net/szlaki2.php
O proszę. Ale dzięki wpisowi Browara dowiedziałam się, że kółka symbolizują początek/koniec szlaku. Kiedyś myślałam, że Bieszczady to jedyne góry, gdzie nie ma szlaku papieskiego, nawet ze znajomymi z Jaworca w żartach wymyśliliśmy (pijacki) szlak papieski z bacówki pod Honem do tej na Jaworcu, ponieważ jeden kolega często tym szlakiem podążał. No ale jakiś czas temu dowiedziałam się, że szlak papieski faktycznie jest ale teraz ze strony od Zbyszka dowiedziałam się że w przyszłym roku planują go zlikwidować.
Jeśli jesteśmy przy szlakach i nazwach to proszę o informację jaka jest prawidłowa nazwa:
Przełęcz Goprowców
Załącznik 33202
Przełęcz Goprowska
Załącznik 33201
A może jeszcze być Przełęcz Rowiń Jackowa :).
Ja wrócę jeszcze na chwilę do pierwszego wieczora. Chata w Prełukach powitała nas tak, jak to zapowiadała Jimi - wszystko było już na swoim miejscu, nawet zasłony w oknach ładnie upięte czekały na gości.
http://www.bmiller.pl/forum/2013/chata_01.jpg
Na zdjęciu tylko nasze plecaki panoszą się po pokoju kominkowym, ale za chwilę i stół się zapełnił (ach! to ciasto! :smile:) i gwar się zrobił jak to w schronisku bywa. Fakt, poza jednym reprezentantem poznikaliśmy szybciutko, bo rano czekała na nas Wędrówka.
Wędrówka, tak jak pisał don Enrico, bez dalekich widoków i bez jesiennej feerii barw. Ale czy to źle?
http://www.bmiller.pl/forum/2013/chata_02.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2013/chata_03.jpg
http://www.bmiller.pl/forum/2013/chata_04.jpg
Kto nigdy nie łaził we mgle, w deszczu, w błocie ten nie zrozumie takiej jesieni. I nie doceni jej uroków :smile:
Takie oznaczenie(kółko z kropka ) to wyłącznie "początek szlaku"...oznaczenia jako takiego "koniec szlaku" nie ma, szlak kończy się tam gdzie się kończy. Nigdy nie wiadomo gdzie początek , a gdzie koniec ...zawsze jest początek ;)
Jakby było takie samo oznaczenie początku i końca to szlak by się zamykał w pętle...To tak dla porządku.
Wielki podziw i szacunek Jimi za to co robisz i za tak szybkie przystosowanie chaty jako schroniska...jeszcze raz.... podziwiam.
Będzie chata miała klimat to już widać :-D
ps. Wędrowanie Ekipy Rzeszowskiej to nie "Takie sobie wędrowanie " to cały rytuał ...pozdrawiam i zazdroszczę :)
ps2. Na Chryszczatą to moim zdaniem jest za dużo tych szlaków ...a i tak najlepszy jest "ten" przez Dynysów ;)
Dzięki, sporo się wyjaśniło, ale trochę też się zamieszało, bo w linku (podanym przez Zbyszka) wynika że szlak kapliczkowy nazywany jest "papieskim"
Browar nazwał żeTo który jest bardziej papieski ?Cytat:
Żółty prostokąt to szlak zwany papieskim
a żółty kwadracik z czarną strzałką (w lewym górnym rogu zdjęcia) nie biegnie tak samo jak kapliczkowy. Na Chryszczatą w ostatnim odcinku biegnie razem z niebieskim
Skąd i dokąd ? tego nie ma nawet śladu w opisach "Twoich Bieszczadów" podanych przez Zbyszka
Browar miał rację. Poczytać ma temat tego szlaku i zobaczyć jak przebiega, można na stronie.
http://zagorz.pl/szlakpapieski.html