Teraz lepiej będzie mi się mieszkało na mojej ulicy, Szopena ;D
Wersja do druku
Teraz lepiej będzie mi się mieszkało na mojej ulicy, Szopena ;D
Ten kicz był taki piękny że musiałem go sfocić... stałem przez 10 minut pod stoiskiem i mało co się nie popłakałem ze śmiechu.
Nie ma to jak wycieczka nad Solinę pod samiuśkie Tatry ;)
Niezła chała :shock:
Bertrand i pozostali, tu nie potrzeba żadnych autorytetów... Już dwno uczono że dla wyrazów obcych oba zapisy są poprawne w języku polskim, oryginalny jak i spolszczony czyli fonetyczny. Choć dziwnie dla mnie wygląda Maria Kiri-Słodowska :D
Pozdrawiam wszystkich na KIMB-ie, a zwłaszcza delegację bydgosko-toruńską ;)
Ale powiedzcie mi, kto to kupuje, skoro coraz więcej się takich straganów pokazuje i coraz to bardziej kiczowate produkty oferują? Bez popytu nie ma podaży.
Ci, dla których są to przepiękne dzieła sztuki!
kicz zawsze jest w modzie....i dobrze się sprzedaje...kolorowy, cacuchny, badziewiarski.... :razz:
Nie zgadzam się, że jesli ktoś ciągle chodzi na Tarnicę to obciach, przecież to bardzo piękna górka. Problem nie w tym gdzie, ale w tym jak. Bo ja lubię Tarnicę, Bukowe Berdo i Połoninę Caryńską. W oczach autorki zacytowanego fragmentu ratuje mnie pewnie to, że nigdy nie byłem na Połoninie Wetlińskiej. Pogrąża mnie , że lubię Solinę. Tylko ja wiem po której stronie bycie w Solinie oznacza jednocześnie bycie w Bieszczadach. Nie przeszkadzają mi te różne koszmarki na deptaku, natomiast bardzo mi przeszkadza zachowanie wielu odwiedzających to miejsce, podobnie zresztą jak to niestety jest w co raz większym stopniu także na szlakach BdPN. Nie uważam jednak, że tylko ja mam rację, wszystko się zmienia, wystarczy sprawdzić kto i o czym pisywał 5 lat temu, a kto pisze teraz. Żebym nie został źle zrozumiany iż uważam, że kiedyś pisano tutaj "lepiej" a teraz "gorzej". Niewątpliwie gdy pisałem pierwsze posty na tym forum, pisano tu inaczej o Bieszczadach.Cytat:
Dla mnie zaś "obciachowe":P jest kilka rzeczy:
- gdy ktoś jedzie kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt razy w roku w Bieszczady i włazi w kółko do znudzenia na Tarnicę i Wetlińską tak jak innych pagórków nie było:)
- jeszcze bardziej chyba jak ktoś mówi, że był w Bieszczadach. Na pytanie zaś gdzie konkretnie odpowiada, że nad Soliną
PS. Nawet pisanie iż było się w Bieszczadach w Ustrzykach Dolnych nie jest obciachem, co najwyżej oznacza brak wiedzy lub stosowanie skrótu myślowego.
miałem okazje pracować przez chwile w budzie z takimi kiczami przy zaporze, bywają lepsze "skarby" :D np delfinki uchodzące turystom za szczupaki tudzież karpie, wszystko się sprzeda byle by miało napis solina albo bieszczady :/
3 lata temu hitem były cudowne oryginalne ikony (na kawałku deski nadrukowano obrazek, często w słabej rozdzielczości z widocznymi pikslami, i dookoła obmalowany jaką srebrną farbką).
Witam Towarzystwo. Mimo lat upływu tutaj na forum pierwszy raz jestem. Jeśli parę słów wtrącić mogę odnośnie - uważnie czytanego wątku - to pozwolę sobie głos zabrać... Wróciłem z Bieszczad tygodni kilka wstecz, były ukoronowaniem górskiej przejażdżki rozpoczętej w Stołowych, z przyczyn finansowych tylko kilka dni byłem, ale - tandetne pamiątki w podobnym wydaniu ujrzałem w Stołowych, Pieninach i Bieszczadach. Ktoś z Towarzystwa napisał o turystach i "turystach" paniach i panach w markowych ciuszkach itp. Jeśli mogę swoją opinię wyrazić to największym obciachem jest chyba brak szacunku do miejsca w którym się przebywa, ignorancja wobec miejsc i ludzi, przekonanie o swej nieomylności i pycha wobec małego majestatu Bieszczad skoro się wielki majestat Tatry już tyle razy "robiło". Co do połonin... dla mnie to zawsze będa magiczne miejsca i każdą wizytę w Bieszczadach zaczynam od Wetlińskiej, pokazałem ją w tym roku synowi akurat skończył 6 lat i po pierwszym dniu gdzie paskudna mgła i chmury wchodzące z dolin uniemożliwiły widzenie powiedział że on chce tam raz jeszcze, więc następnego dnia dokonaliśmy obciachowego wejścia ponownego na "wetlińską" obciachowego kilkukrotnie bo najpierw podjechaliśmy samochodem zostawiając go na parkingu, następnie weszliśmy od strony Chatki ( o zgrozo! ) i poszliśmy na Smerek... a potem mój syn (nieświadom obciachu :)= ) powiedział no to wracamy,bo mi się podobało bardzo.... Cóż po drodze różnych turystów widziałem a jedne to nawet bić chciał jak zwróciłem uwagę na papierek porzucony przez jego różową córeczkę... widziałem "biegaczy" co lecą przed siebie łykając kilometry pozdrawiających uśmiechem i "sapaczy" ( do których sam już należę będąc kilka kilogramów starszy od pierwszego pobytu w Bieszczadach), mówiących "cześć" paniusie i dżentelmeni zdziwieni na hasło "dzień dobry" patrzący z niepokojem na dziwnie ubraną parkę - ojca z synem ( osobiście chodzę w góry w butach roboczych firmy ZEPHYR polecam, tanie i niesamowicie wygodne tylko zaimpregnować trzeba)...Obciachem jest też według mnie fakt iż "turyści" nie potrafią uszanować cudzej pracy,gdy właściciel (?) galerii prosi o pozostawienie plecaka przed wejściem, rzucają słowa dotyczące chamstwa ludzi tu mieszkających.... Obciachem, z innej beczki są też warunki proponowane rutystom przez lokalna społeczność i ceny na jakie w bieszczadach nie byłem przygotowany z rozmowy z pewną rodzinką dowiedziałem się że góry niższe a ceny wyższe niż w Zakopanem... a ich uśmiechu nie wywołała wcale odpowiedź że za to tu ładniej i piękniej widać.... A wracając do ostatniego pobytu - rzeczą która nieodmiennie mnie zachwyca to cerkwie - mojego syna zachwyciły podobnie... A jak jestem nad Ustrzykami, na Caryńskiej zawsze patrzę w stronę Ukrainy... ale to już inna opowieść, o innych czasach i ludziach... Pozdrawiam nieodmiennie mając nadzieję,iż uda mi się kilka zdjęć zamieścić....
No to witaj na forum i czekam na zdjęcia.
Pozdrawiam
No to na mnie kolej:
wrocilam z Bieszczadow i popisalam sie w nich markowymi ciuchami, bylam znowu na Chryszczatej, /chyba dwudziesty raz/, zajrzalam do Wetliny, polazilam po Cisnej, posiedzialam w Baligrodzie pod czolgiem, nie odkrylam niczego i nie bylam tworcza, po prostu BYLAM i sobie wspominalam jak to kiedys bylo szaro i buro i smutno a jak teraz jest fajnie i kolejny raz odkrylam ze Bieszczady to balsam dla mej duszy bez wzgledu na to czy jestem w Tworylnem czy pod baligrodzkim czolgiem:-)
Heh Ala... doskonale Cię rozumiem... eeeech chciałoby się znowu może w październiku? Może ktoś z okolic kielcowni by chciał się wybrać?
A co do plecaka - sklepik mały i ciasny, wystawiane głównie rękodzieło, także z drów przyrody - korzenie itp...weszła dwójka "turystów" z plecaczkami, pani Obeliksowa szarpnęła się podczas odwracania ( nie zdjęła plecaka mimo kartki na drzwiach i próśb sprzedającego) i stało sie co musialo... rzeźba spadła z hukiem i rozwaliła się... właściciel wściekły, mówił że prosił, uprzedzał a pani nic. Kto ma teraz za to zapłacić jak to twórca w komis wstawił? sam ma naprawiać? Własną prace odłożyć? Pani Obeliksowa do męża Obeliksa - Chodźmy stąd, nie pozwolę się obrażać... Obeliksowy rzucił pieniądza na lade i nie rzekłszy slowa wyszedł... Taka to historia....
Kurczę ale masakra ;)
a może to jakaś cerkiew? :shock: ..tylko ciekawe JAKIEGO obrządku ?
Obrządku Pieniądza Głaskanego. To coś stoi koło Ustrzyk Dolnych, rzeczywiście obciach na całej linii, ale widocznie komuś się podobało.Jego prawo.
Nie, no jasne. Ale nam może się nie podobać
ale bania na szczycie!
dobudują do tego minaret?
...lepiej będzie pasowała palma.
Witam Wszystkich!
Dla mnie największym obciachem jest brak możliwości pójścia w niedzielę na Mszę w dawnym rycie. Trzeba by dojeżdżać chyba do Rzeszowa... a na posoborową nie chodzę. Oj, pojechałoby się w Bieszczady, a tu taki kłopot...
A gdzie to "cudo" dokładnie stoi ?
Myslałem ,że widziałem w Bieszczadach już wszystkie budynki z kopułami
a tu masz .....
rzeczywiście jeden z największych obciachów jakie sobie można wyobrazić !!!!
Gdzie dokładnie? Hm, może być problem. nie pamiętam, notatek nie robiłem. Sądząc po godzinie ustrzelenia fotki gdzieś między Czarną a Ustrzykami.
A skoro Piskal kojarzy to cudo koło Ustrzyk to tak musi być.
Jeśli dobrze pamiętam, kawałek przed Hoszowem, od strony Ustrzyk patrząc.
dobrze pamiętasz, to tam...
przecież wtapia się w krajobraz kulturowy....?!
...o boshe... new ikona of Bieshtchady stajl.... coś jak tap madl wersja podkarpcka... windą? Panie... to jak człowiek pocisk w lufie z fają w zębach....
Fiaa:
http://forum.bieszczady.info.pl/imag...er-offline.pngAkurat w Bieszczadach można sobie do grekokatolików pójść. Chyba, że modernizm i tam dotarł? ;)
Odpowiedź:
Gdyby nie dotarł, to by nie było Bractwa Świętego Jozafata. Liturgicznie to są pewno w połowie drogi do modernizmu... nawet kiedyś mi radzono, by pójść do cerkwi.
Przedostatni raz jak byłem w Bieszczadach, zadziwiła mnie bardzo kusym strojem w kościele dziewczynka. Wyglądała w sposób żenujący. Okazało się, że to... lektorka. Przeczytała, co miała przeczytać i wyszła...
Przepraszam za sposób cytowania, ale jestem nowy i nie bardzo umiem posługiwać się tymi wszystkimi sztuczkami.
Po przeczytaniu wszystkich postów stwierdzam, największym obciachem jestem ja sam. Spacerowałem po Solinskiej zaporze wystrojony w buty z sympatexu, nosząc na głowie kapelusz (może być, że z chin?) na dodatek ubrany w sprane moro. Kupowałem cacuszkowane, tandetne aniołki. Będąc w Cisnej lubię wypić browarka w "siekierezadzie". Sapię jak stary parowóz, taszcząc swoje brzuszysko na połoniny na dodatek z garbem na plecach. Czytałem ksiązki o zakapiorach. Antoniszaka i Potockiego. Mało tego poznałem obu osobiście. Z kikoma zakapiorami wypiłem ileś browarków. Co roku zachwycam się widokami Biesczadu. Lubię się chwalić tym, że bywam w Bieszczadzie. Na dodatek pewnie narobiłem błędów ortograficznych, Od zawsze tak mam, a nie potrafię się nauczyć posługiwania edytorem tekstu.
Cytuję E sanok :Znaczy że co.. że wybitych za co? ...Marcin chowaj się bo sezon na leśnika...Cytat:
POLAŃCZYK: Przypomną sylwetki wybitych leśników
POLAŃCZYK/BIESZCZADY. Oddział krośnieński Polskiego Towarzystwa Leśnego i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie organizują z okazji Międzynarodowego Roku Lasów konferencję popularnonaukową pod hasłem „Ludzie podkarpackich lasów”.
Jest cykliczna - "Zlot leśnych ludzi" a teraz, "Ludzie podkarpackich lasów". W tej samej wsi dwie imrezy podobnie się nazywające. Fiu fiu krucafuks może w tej samej knajpie?