Odp: Buty turystyczne - z membraną czy bez?
Nieraz widziałem przemądre dyskusje odnośnie butów, jakie powinny być używane w górach, przeważnie padała opinia, że bez Vibramów i wyższych cholewek w Bieszczady nie ma się co wybierać (choć sam za młodu w trampkach tam chodziłem).
Poniżej link do filmiku, że na zupełnie lekko też się da, choć mnie trochę ciarki przechodziły po zobaczeniu tego obuwia. Ale to może dlatego, że ja po paru kilometrach zaczynam nogami powłóczyć i szkoda było by mi paluchów ;)
https://www.youtube.com/watch?v=tMf7...3_d_6QqtBZVmH0
P.S. A tak se wykopałem :-)
Odp: Buty turystyczne - z membraną czy bez?
Sandałkoklapki (albo klapkosandały) to i tak więcej niż bose nogi używane przez inkaskich posłańców w Andach. Za młodu w Tatrach łaziłem w trampkach - i na wspinanie, i do jaskiń - z ciężkim worem. Nawet raz zimą w Bieszczadzie, jak mi szlag trafił buty, przez tydzień chodziłem w za dużych trampkach z grubą skarpetą ;)
Po szlakach da się chodzić w byle czym, problem się zaczyna po zejściu z nich. A i tak wtedy ważniejsza jest sztywność podeszwy, niż to z czego jest but zrobiony.
Gore-tex musi do działania mieć różnicę temperatur - świetny na zimę, latem służy tylko jako kondom.
Teraz używam tylko skórzanych butów (Meindl Engadin, Lowa Mountain, Hanzel Brenta i Wojas półbut). Meidl i Hanzel mają też skórzaną wyściółkę - i to je ono ;)