DokladnieCytat:
Zamieszczone przez asiczka
Amen
Wersja do druku
DokladnieCytat:
Zamieszczone przez asiczka
Amen
... abstrahując od ekologi to spora część negatywnych opinii o Bieszczadach wynika ze słabej znajomości infrastruktury bieszczadzkiej przez przewodników...
dzisiejszy przewodnik beskidzki, który nie zagląda do "Gazety Bieszczadzkiej", "Echa Bieszczadów" czy choćby do bieszczadzkich serwisów internetowych (a są takie!) niezbyt kompetętnie podchodzi do swojego zawodu... Jest więc to raczej przestroga dla samego Stowarzyszenia.Cytat:
więcej informacji o kulturalnych i rozrywkowych imprezach w regionie.
Przez całą ankiete przewija się motyw braku informacji turystycznej... Po co informacja turystyczna grupie, która ma przewodnika (bo przecież ankieta była przeprowadzana wśród grup, które takiego przewodnika posiadały)? Czyżby brak kwalifikacji u osoby oprowadzającej? A może chodzi o coś innego...?
... hmmm Czasami zastanawiam się kto odpowiadał na pytania zawarte w ankiecie.Cytat:
W ratuszu w Lesku powinna być duża kawiarnia na parterze z czynnym do wieczora centrum it dla całych Bieszczadów.
Jaki klient taka ofertaCytat:
są brzydkie parasole żywiec czy coca-cola.
mysle że to może być ciekawe doświadczenie metafizyczne - podobne do pierwszej sceny z filmu "Śmierć w Wenecji" :)Cytat:
w czasie rejsu nikt nie objaśnia przez mikrofon gdzie płyniemy i co widzimy.
Cała reszta to śmieszny lament stonki (tej negatywnej stonki :) ) Dajcie spokuj... Ludzie tu żyją z tego co wyrwą w sezonie... Co...? mają ściągnąc eternit z dachu i założyć gont żeby dogodzić garstce snobów?
Hej! Witajcie, jestem tu pierwszy raz. Bieszczady, to moje ulubione góry, choć byłem w nich tylko 2 (słownie: dwa) razy i to dość dawno. Ostatni raz będzie 10 (słownie: dziesięć) lat temu, jeszcze przed urodzeniem się mojego trzeciego. (Teraz Łukasz ma 9 lat). Od tamtego czasu pewnie dużo się zmieniło w tych najpiękniejszych z gór (spośród tych, które znam).
Moje Bieszczady zaczynają się od Sanu na południe. W Solinie byłem w 87 roku, kiedy wracałem z wędrówki (z plecaczkiem oczywiście - jakżeby inaczej?) po Moich Bieszczadach. Spałem na polu namiotowym. Ludzie!!! czagoś takiego jeszcze nie przeżyłem!. (Pomijam imprezy u sąsiadów piętro wyżej). Chcieliśmy z moją świeżo upieczoną żoną odpocząć po tułaczce, trochę przeprać przed powrotem do cywilizacji, zobaczyć "zielone wzgórza nad Soliną" - posiedzieć 2-3 dni... Tak, jak wieczorem rozbiliśmy namiot, tak rankiem szybko go zwinęliśmy, pręciutko do autobusu i do domu. Spytacie o powód? Okazało się, że w Solinie życie w nocy jest (wówczas było) tak intensywne jak za dnia, albo jaszcze bardziej). Zresztą to były wakacje...Czego się spodziewać?...
Następnym razem wybrałem się w miesiącu wrześniu z premedytacyjnym ominięciem Soliny i wszystkich atrakcji z nią związanych. Byłem sam, żona już wtedy odpadła z takiego wędrowania. Zrobiłem wtedy najładniejsze zdjęcia w moim życiu (tak myślę). Spotykałem wówczas na szlaku tylko kilku studentów dziennie.
Czy domyślacie się, jaki miesiąc wybiorę teraz na wypad w Bieszczady? To będzie październik. Chcę uciec od ludzi. Coś mi się zdaje, że mi się uda.
Już wówczs, czyli 10 lat temu, spotkałem goście, który mi mówił, że Bieszczady straciły swój urok, że to już są inne góry, złagodniałe. Trudno mi wyobrazić sobie, co tam dzieje się teraz...
Nie tak dawno spotkałem Panią, co Bieszczady zdobywała. Można to stwierdzenie potraktować dosłownie. Ona po Bieszczadach, czy jak to Wy mówicie Biesach wędrowała, kiedy jeszcze nie było tam schronisk, bacówek, hoteli, pól namiotowych i innych takich, o jakich marzą "turyści". Czy możecie sobie to wyobrazić? Teraz, zdaje się tak jest na Ukrainie, bo w Polsce już takich gór nie ma. U nas preferuje się szybkie wejścia , czyli zaliczanie czegoś tam i to jak najwięcej, żeby można było się pochwalić , że się było w modnym miejscu (szczęśliwie chyba już nikt w garniturach nie chodzi, ale zdaje się, że szpilki jaszcze się trafiają). To jest ta szkodliwa stonka, która na wszystko patrzy ze swej perspektywy i gdyby na Caryńską była możliwość wybudowania autostrady, to oni by się nie męczyli po jakichś tam ścieżkach, czy śmiesznych szlakach, bo to przecież byłoby głupie skoro można wjechać samochodem...
Mnie osobiście nie razi matka, która chce z dzieckiem pojechać w Bieszczady, pochodzić sobie, pooglądać... To nie ona zagraża górom, wszystkim tak w ogóle nie tylko Bieszczadom. Największym zagrożeniem są rozwydrzone hordy, które same właściwie nie wiedzą czego chcą. Tak jak na Kalatówkach. (Okazuje się, że powiedzenie: "Jadę w Tatry" może oznaczać tyle co: "Jadę na Kalatówki"). Właściwie to nie zauważyłem, żeby gdziekolwiek w Polsce nie można było robić tego, co na Kalatówkach.
Czytałem kiedyś o projekcie zagospodarowania Bieszczad (Bieszczadów, Biesów) w ten sposób, że część, nazwijmy to zewnętrzna byłaby zagospodarowana drogimi hotelami, pensjonatami, basenami i tym, co tylko może przyjść do głowy, natomiast część wewnętrzna, czyli ta najwartościowsza przyrodniczo byłaby zagospodarowywana pod kątem turystyki tak zwanej kwalifikowanej - schroniska bacówki, schrony przeciwdeszczowe, czyli bez jakichś wyskoków. Jaki w tym cel? Otóż uboższa baza (infrastruktura) "wewnętrznej" części Bieszczad miałaby zniechęcić tych bardziej wymagających do dłuższego pozostawania w tych okolicach. W zamian dostaliby to co lubią w ośrodkach typu Solina, czy inne takie. Trzebaby tylko te ośrodki trochę "podrasować"... Takie ustawienie bazy miałoby działać jak sito, przepuszczając w serce Bieszczad tylko tych, którzy na prawdę tego chcą, a zatrzymując tych niezdecydowanych. Marzą mi się schroniska, jak to na Wetliie - bez światła (teraz nie wiem, ale tak było jak tam nocowałem), z zimnym bufetem, a z gorących dań był wrzątek i herbata. Reszta - jak sobie upichciłeś (jak miałeś na czym). Sporo ludzi jak się o tym dowiadywało, to po prostu schodzili niżej, do Brzegów...
Co prawda to projekt pochodzący jeszcze z czasów "Komuny", ale mnie podoba się bardzo. Zresztą w tamtych czasach były projekty dotyczące Bieszcad idące dużo dalej jak ten opisany przeze mnie.
Pozdrowienia dla wszystkich kochających Bieszczady i również dla wszystkich innych.
Fajnie gada - dać mu wódki!
Wszystkie Matki Polki są Ci niezmiernie wdzięczne.Cytat:
Mnie osobiście nie razi matka, która chce z dzieckiem pojechać w Bieszczady, pochodzić sobie, pooglądać...
A co Ciebie to obchodzi, jak kto się ubiera?Cytat:
szczęśliwie chyba już nikt w garniturach nie chodzi, ale zdaje się, że szpilki jaszcze się trafiają
To niby ja jestem tą rozwydrzoną hordą? Opamiętaj się człowieczku. Zdradzę Ci jedną rzecz: oprócz ludzi pięknych, młodych, zdrowych i takich bystrych jak Ty, są też ludzie starzy, niezbyt piękni, a przede wszystkim - niezbyt zdrowi. Idą sobie na Kalatówki, bo wiszenie na ścianie to już nie dla nich. I idą na te Kalatówki, bo choćby wleźli na najwyższe piętro Pałacu Kultury, to Tatr stamtąd nie zobaczą. I idą na te Kalatówki, bo liczą, że chociaż tam nie spotkają pieknych, młodych, zdrowych i z silnymi łokciami, którzy w każdym innym miejscy odberają im prawo i chęć do życia.Cytat:
Największym zagrożeniem są rozwydrzone hordy, które same właściwie nie wiedzą czego chcą. Tak jak na Kalatówkach. (Okazuje się, że powiedzenie: "Jadę w Tatry" może oznaczać tyle co: "Jadę na Kalatówki").
Niestety - często ich nadzieje nie spełniają się.
Z informacji Darka na stronie głównej:
"W wielkopiątkowej Drodze Krzyżowej na Tarnicę wzięło udział przeszło 2 tysiące pątników. Nad ich bezpieczeństwem czuwało 27 ratowników"
Bez komentarza.
A sam ile jej wychlałeś pisząc takiego bzdeta. Myślenie co niektórych jak widać boli, oj boli.Cytat:
Zamieszczone przez T.B.
Jak wytrzeźwiejesz przeczytaj jeszcze raz tego posta i ....
Pozdra
Następny opój - nie pomyliłeś wątków?!Cytat:
Zamieszczone przez Stały Bywalec
I co Ci tak mowę w gębie odebrało? Hę? Intelekt zawiódł czy liczby przytłoczyły?
Trzymaj się ciepło
Ja też bym chciał.Cytat:
Bardzo bym chciał, żeby to już był naprawdę twój ostatni post i spadaj.
Dla przyzwoitości podałbyś przynajmniej, czyj to cytat.Cytat:
Zamieszczone przez T.B.
To właśnie tacy jak Ty Szanowny T.B. wywołujesz "wilka z lasu". Ale widzę, że niektórym ciężko skumać. Pisz dalej takie bzdety, a będziesz mógł tylko pomarzyć o tym forum bez Michała. A jak dalej będziesz zniechęcał nowych ludzi do udziału na forum, stanę się Twoim wrzodem na dupie...
Ciekawe kiedy to skumasz....
Pozdra
Nikogo nie chciałem obrażać.
Pisząc o Kalatówkach nie miałem na myśli ludzi starszych i schorowanych, a młodych i faktycznie rozwydrzonych.
Sam już nie jestem taki młody za jakiego mnie bierzecie. Ja już mam co nieco siwych włosów. Kiedy w 87 r się żeniłem, mogłem być uważany za starego kawalera...
Jeśli chodzi o picie wódki, to robię to raczej symbolicznie - nie pozwala zdrowie.
Ludzie starzy i schorowani, matki z dziećmi, czy ktokolwiek, kto tylko będzie się zachowywał w górach po prostu przyzwoicie, myślę, że na nikim nie zrobi złego wrażenia.
Kocham Was wszystkich, bo jesteście ludźmi.
P.S.
Co do zniechęcania nowych, to jestem przyzwyczajony do napastliwości internautów, więc takie coś nie robi na mnie wrażenia. Obrażanie kogoś, kogo się nie widziało na oczy świadczy raczej o osobie, która takie opinie wystawia.