Ściśle mówiąc właśnie po doświadczeniach z tym typem napisałem. Mam dwa takie egzemplarze. Ale że rozpoznałem u Browara także typ na ciecz samoręcznie wlewaną, więc przy tej okazji zabrałem głos.Cytat:
Zamieszczone przez KKKrzychoo
Wersja do druku
Ściśle mówiąc właśnie po doświadczeniach z tym typem napisałem. Mam dwa takie egzemplarze. Ale że rozpoznałem u Browara także typ na ciecz samoręcznie wlewaną, więc przy tej okazji zabrałem głos.Cytat:
Zamieszczone przez KKKrzychoo
Najlepszym sposobem na rozpalenie tego było chyba oblanie tego czegoś całego benzyną i czekac aż się się zacznie palić we właściwy sposób.Cytat:
Zamieszczone przez zillo
Ale pamiętasz Malo, że wtedy konkurencją było tylko tzw. paliwo turystyczne w kostkach.
Wszystcy moi koledzy (doświadczone bestie :D ) ostatnio zamówili Colemany w USA.Ja miałem palniki gazowe różne i podarowałem je różnym gościom.Ten na zdjęciu jest z 1984 roku,kupiony do klubu jaskiniowego KKTJ i działa znakomicie.Ubrany w dwie małe menażki Harcerz-nic nie śmierdzi-działa tak samo przy -30 i +30.Litr wody gotuje niezależnie od temperatury zewnętrznej 4,5 minuty.Łatwo się odpala nawet wewnątrz namiotu(grzaliśmy nim w namiocie rozstawionym na przednim stawie przy temp. zewnętrznej -28 ).
Poprzedniego lata spływaliśmy rodzinnie Czarną Hańczą.Wszystcy mieli gaz.Gaz się skończył i wszystcy gotowali na moim Colemanie ponieważ nie ma problemu z benzyną w okolicznych wioskach :twisted: A po gaz trzeba by do Augustowa albo Suwałk...
A, i jeszcze kuchenki też chyba radzieckie, gdzie po wlaniu paliwa do zbiornika trzeba było pompką wpompować do niego powietrza.
Tak, ale ja idea ognia w kostce była dla mnie nieprzyswajalna.Cytat:
Zamieszczone przez zillo
A tego na komplecie nie miałem (zdekompletowane widać mam) i chyba wobec tego zawsze miałem więcej przygód przy zapalaniu niż powinienem.Cytat:
Zamieszczone przez zillo
Ale jak rozumiem ten na zdjęciu to nie gazowy, ale na ciecz chyba? No bo chyba korek wlewu widzę.Cytat:
Zamieszczone przez Browar
BTW: Fajnie że wspomniałeś, bo mimo że ja z pólnocy to Olkusz był moim instruktorem. KKTJ nadal siedzi w Lampo?
Nadal ,chociaż Kaukaz górą :D
to daleko idące uproszczenie.Cytat:
Zamieszczone przez malo
Wystarczyło troszkę podlać na "kapselek" który jest koło palniczka, podnieść osłonkę zbiornika i poczekać ok minuty aż paliwo z "kapselka" się wypali. Następnie odkręcało się zaworek voila.
Miedzy innymi i dlatego go kupiłem. Mam co prawda jeszcze Primusa nr 96, ale tego mmi szkoda, bo to prawie antyk :-)Cytat:
Zamieszczone przez Browar
:? to było bardzo dawno temu bodajże ze 20 lat. Ja miałem 15 moze 16 lat i to był mój 1 raz z ta kuchenką.... Zresztą potem nie raz próbowałem z niej korzystać i zawsze sprawiała jakieś kłopoty...Cytat:
Zamieszczone przez Doczu
Teraz tez myśle czy nie kupić kuchenke..... Gazowe są chyba praktyczniejsze choć droższe w eksploatacji a paliwowe ciężkie za to w porównaniu do gazowych. No i do pojemników z gazem można podłączać też inne urządzenia np. lampy.
Hehehe czyli 1 razem wszytstko z kuchenką było ok tylko zawiódł mnie mój lęk przed sfajczeniem domku w którym mieszkałaem :wink:Cytat:
Zamieszczone przez malo