Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii
Cytat:
Zamieszczone przez
marcins
Krysia, gdzie tam przepaść była? Toż łagodny upłazik. Na Woronikówkę jest stromiej. Nie tragizuj ;)
może Ty jesteś kozica i dla Ciebie to było łagodnie, dla mnie to było mega stromo rodem z Tragedii Tatrzańskich i nie było widać końca, a łączka się nagle urywała.
A piesków z Marcinem się panicznie wystraszyliśmy i uciekaliśmy aż się dymiło za nami, ale przecież każdy wie jak drapieżne bywają psy pasterskie. Uciekaliśmy drąc się na Irka, żeby też uciekał, a on pił tę swoją jajecznicę na kolanach i ani myślał uciekać. Ale to nie dlatego, że się nie bał, a jeszcze go wino wieczorne trzymało, więc i tak nie był w stanie szybko biegać. Psy jak wiadomo alkoholu nie lubią więc obeszły się z nim przyjaźnie, choć my myśleli, że już po nim będzie :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
10 załącznik(ów)
Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii
Rozdział XIII Nasze koordynaty
Przed wyruszeniem postanowiliśmy jeszcze Andrzejowi i Wojtkowi przesłać nasze współrzędne, żeby nie mieli problemów z odnalezieniem nas pośród gór, głębokich dolin i przepastnych lasów porastajacych strome stoki. Chłopaki jednak nas uprzedzili, przesłali sms-a: "Podaj pozycję. Nasza N 4736904 E 2447003 WojtekO". Odpisaliśmy podając nasze koordynaty. Mały podjazd po pastwisku do drogi i spokojnie po warstwicy sunęliśmy ku górom. Co chwilę przystawaliśmy, żeby zabotanizować na przydrożu. Na połoninie żółto kwitły kukliki górskie oraz niebieskie kępy wielkich kielichów goryczek bezłodygowych. Przy starym wodopoju kwitła śledziennica alpejska. Towarzyszyły nam zaciekawione siwerniaki. Słońce miło przygrzewało. W dolinach seledynowo zieleniły się bukowe lasy w reglu dolnym. Dojechaliśmy do granicy parku narodowego i zaparkowaliśmy auto za zakrętem, chowając je za skałą. Krysia i Irek postanowili się wylegiwać w słońcu, a ja ruszyłem na spacerek po skałkach i trawiastych upłazach. Pośród ostrych, zeschniętych żdźiebeł bliźniczysk do słońca pootwierały się łany sasanek alpejskich i goryczek bezłodygowych. Widoki na góry były wspaniałe. Doszedłem do ściany kotła polodowcowego i zawróciłem...
Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii
Wiesz co, oni tak mają, w sensie keszowcy :razz:
Wtedy się śmiałam z tych współrzędnych, a teraz się przyzwyczaiłam i nawet się już nie uśmiecham pod nosem jak Renata się pyta o współrzędne ogniska na końcu rajdu.
5 załącznik(ów)
Odp: W 2000 mil dookoła Transylwanii
...Wróciłem. Gdzieś daleko było już widać kurz, jaki wzbijał się za autem Wojtka. Zrobiliśmy karteczkę dla Andrzeja i schowaliśmy się wśród niewielkich głazów na połoninie ponad drogą. Całe spotkanie filmowałem, stąd brak zdjęć. Wojtek przywiózł po zimnym ursusie, więc raczyliśmy się piwkiem, dyskutując o głębokich śniegach, które nas zatrzymały za parkowym zakazem ;). Piwo szybko się skończyło. Ruszyliśmy wspólnie w drogę powrotnią. Krysia filmowała trasę pożyczoną kamerą. Droga powrotnia upłynęła nam w kurzu. Na przełęczy Rotunda zrobiliśmy sobie jeszcze pamiatkowe zdjęcie i pożegnaliśmy się. Ruszyliśmy w dół doliny Złotej Bystrzycy. Czekał nas długi przejazd w Kelimeny, ale o tym w następnym rozdziale.