Odp: Miesięcznik "BieszczadY"
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Nie sądź "po sobie".
Jeśli chodzi o p. Antoninę M., to np. ja poznałem jej historię (z detalami) dopiero jakieś 2-3 lata temu, i to dzięki jednemu koledze z Naszego Forum.
Wcześniej wiedziałem jedynie, że w K. samotnie mieszka gderliwa niewiasta z mężem pod pantoflem.
A bieszczadnikiem jestem już 23 lata.
:-)
Bieszczadnikiem to ja jestem ciut dłużej niż Ty. Pamiętam ją jeszcze ze Smolnika. I nie poznałam jej dzięki "koledze z Naszego Forum", ale tak normalnie, zwykle, wędrując po Bieszczadach, jeszcze w studenckich czasach.
Teraz obserwując Krywe, to gospodarstwo agroturystyczne, bryki terenowe przed jej domem, hałasy i muzę dobiegającą z pobliskiego koczowiska, nie chce mi się tam wracać.
Fajnie jest jesienią zostawić auto pod kościołem w Zatwarnicy i zbierając tarninę przy drodze - dotrzeć do miejsca z którego rozległy widok na Krywe na prawdę zapiera dech. Ryczą jelenie, jabłka spadają z opuszczonych już na zawsze jabłoni i grusz....
Czy Ty kiedyś próbowałeś ugotować kompot z tych owoców?
Ja to robię od dwudziestu pięciu lat.
Odp: Miesięcznik "BieszczadY"
Cytat:
Zamieszczone przez
dorota z krakowa
(...) dotrzeć do miejsca z którego rozległy widok na Krywe na prawdę zapiera dech. (...)
Zaiste, pięknie tam jest.
A zakole Sanu widziane z Dydiowej znasz ?
Tam jest równie pięknie, a może nawet jeszcze bardziej. Krajobrazu nie szpecą słupy linii wysokiego napięcia.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Tak Bywalcze, Dydiowa piękna jest, sprawdziłem. Ale nie ma tam "sinych klusek" specjalnie dla mnie ugotowanych przez Tosię, okrzyku "HE, HE, HEEEE" Staszka i ciepła wieczoru przy kawie z Gospodarzami Krywego.
Co do jabłek... ostatniej jesieni miśka wyżarła wszystko, może w tym roku zdążę przed nią.
Ilekroć kiedy wychodzę na Ryli, w dzień czy w nocy, zawsze się zatrzymuję. Nie mogę tak od razu po prostu zejść. Muszę stać i patrzeć. I jak przychodzę, i jak opuszczam Krywe.
Pozdrawiam
Długi
Odp: Miesięcznik "BieszczadY"
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Zaiste, pięknie tam jest.
A zakole Sanu widziane z Dydiowej znasz ?
Tam jest równie pięknie, a może nawet jeszcze bardziej. Krajobrazu nie szpecą słupy linii wysokiego napięcia.
Oczywiście. Każdego roku tam jestem. Po drodze tajemnicze miejsce borowikowe (giganty), maliny no i Dydiowa.
Wczesną wiosną, albo późną jesienią tak się dzieje, że nie ma tutaj nikogo. I tylko świerszcze grają koncert swój bieszczadzki.
Niestety czytam wpisy do zeszytu - księgi pamiątkowej tego miejsca i zadaję sobie pytanie - w jakim celu przyszli tutaj ci ludzie? Naszprycować się? Napić?
Jeszcze parę lat temu, za punkt honoru uważano wynieść śmieci pozostawione po sobie; dzisiaj - syf i malaria.
Ostatnio widziałam trzy samochody parkujące na początku trasy na Dydydiową. Zrezygnowałam z wędrówki dalszej. Nie moje klimaty.
Krajobraz owszem piękny, rozległy. Ale mimo wszystko - jeśli już jesteśmy w tamtych okolicach - polecam Łokieć. Trochę ciężko dojść, ale wrażenia niezapomniane.
Odp: Miesiecznik"bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Właśnie jestem po przeglądzie tego miesięcznika i w zasadzie się z Tobą zgadzam.Na pierwszy rzut oka faktycznie nie najgorzej.Ale za tą cenę (8.90) to trochę mało,przeczytałem w 20 minut.Ten artykuł o Krywem i ochronie pustek niezły,reszta taka sobie.
Moja opinia podobna jak powyżej. Czytający różne źródłowe teksty, nie znajdą nic zaskakującego. Jak dla mnie jedynym ciekawym artykułem jest tekst Marcina Skrzypka - Ochronić pustkę. Dobry styl, trafne posługiwanie się argumentami, które ze względu na swoją emocjonalność często nie są łatwe w opisie. Gdyby nie ten tekst, to mogłaby żałować zakupu.
Co do artykułu "Pani na Krywem" - cóż czytałam kiedyś o niebo lepszy [Olga Hryńkiw, Krywe, w: Przemyski Przegląd Kulturalny Kwartalnik q 2(5)/2007 c] - więc ten mnie rozczarował.
Mimo wszystko życzę sukcesów i sięgania coraz wyżej ;)
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Czy orientuje sie ktoś, gdzie mógłbym w Rzeszowie kupić czasopismo "Płaj"? Z góry dziękuje za odpowiedz.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
Kelly
Czy orientuje sie ktoś, gdzie mógłbym w Rzeszowie kupić czasopismo "Płaj"? Z góry dziękuje za odpowiedz.
Nie wiem gdzie w Rzeszowie, ale można w Internecie.
http://www.rewasz.com.pl/php/strony/nowosci.php
Tak poza tym, to kiedyś ze zdziwieniem odkryłam ze "Płaj" można kupić w ośrodku w Arłamowie, nie wiem jednak czy wszystkie numery.
A co do nowych "Bieszczadów" - widziałam w kiosku, przeglądałam, ale jednak się nie skuszę.
Pozdrowienia
Basia
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
Kelly
Czy orientuje sie ktoś, gdzie mógłbym w Rzeszowie kupić czasopismo "Płaj"? Z góry dziękuje za odpowiedz.
W oddziale PTTK na rynku głównym.
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
No cóż, raz już robiłem recenzję to i zmierzę się i drugi raz… tym razem z miesięcznikiem Bieszczady.
Kiedy przeczytałem na Forum, że ten miesięcznik się ukazał to wypytywałem o niego w każdym kiosku, aż przypadkiem kupiłem będąc w Galerii Centrum Sadyba. Zostało jeszcze nawet kilka egzemplarzy. Nie przeglądałem na miejscu, nie zastanawiałem się nad wydaniem 8,90 zł… od razu go nabyłem.
Bieszczady mają nakład 7000 egzemplarzy i stąd ciężko go dostać.
Ale do rzeczy… miesięcznik w formacie A4, na ładnym, sztywnym papierze, z kolorami na każdej stronie, ładne i piękne zdjęcia.
Bieszczady to miesięcznik cieszący moje oko bo jest prawie oazą na pustyni, biorąc pod uwagę wyodrębnione tematycznie pismo o i tylko o Bieszczadach. Wydawca, poprzez artykuły w nim zawarte, jak na razie(!), idzie szeroko i chyba szuka czytelników. Myślę, że czas okaże do jakich będzie chciał w ostateczności trafić.
Jestem teraz na L4 i mogę spokojnie rozczytywać się i odnawiać wspomnienia z miejsc opisywanych. Od razu powiem, że na przeczytanie tego miesięcznika potrzebuję więcej niż 20 minut, jak niektórzy napisali (nie mam szkolenia w szybkim czytaniu!), zatrzymuję się nad zdjęciami, zatrzymuję nad wspomnieniami, wracam do swoich zdjęć…
Przelecę teraz po artykułach:
Od redakcji… To dwa wstępne powitania i odwołania co redaktor naczelny i redakcja chciałaby pokazać czytelnikowi, jest też zaproszenie do współtworzenia tego pisma.
Sylwetki, „Pani na Krywem”, artykuł o Pani Majsterkowej a właściwie to i o Panu Majsterku. Trochę historii z jej życia, trochę o Krywem. Dla nieznających tematu zapewne trochę ciekawostek.
Ja chodząc po Bieszczadach unikałem rozmów z ludźmi, Bieszczady dla mnie to swoista instalacja uziemiająca i odgromowa, gdzie spływa cała zła energia, gdzie pozytywami ładuję akumulatory, gdzie się wyciszam, oczyszczam. Gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych miałem styczność z Panią Tosią na Krywem, o ile dobrze pamiętam to gdzieś tam wisiała taka tabliczka „Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to nic nie mów” (mogę się trochę mylić w tekście) no i ja chyba głupio coś zagadałem bo otrzymałem niezły opór z jej strony. Szybko się wycofałem z dalszej rozmowy i… to cała moja znajomość z Panią Tosią. Pan Stanisław za to zapisał mi się w pamięci w samych superlatywach co opisałem w moich relacjach z wędrówek w tamtym roku. I to są moje odniesienia do tematu. Dodam, że odnoszę się do Państwa Majsterków z podziwem graniczącym z zazdrością.
Artykuł dla wielu może mało ciekawy, bo znają lepiej, ale dla wielu poznawczy i przybliżający temat „topowych” ludzi w Bieszczadach.
Turystyka, „Kurort u stóp połoniny”, rzecz o Wetlinie, jej historii i teraźniejszości. Kto w niej nie był?, kto jej nie zna?, czy nie jest Mekką dla wielu turystów? Fajnie mi było poczytać o wszystkim co się zna.
Wetlina to w ogóle ciekawa miejscowość, z mądrymi ludźmi, którzy chcą coś w niej zrobić i to mądrze. Fajnie działającymi i z niekonwencjonalnymi pomysłami, że wspomnę tylko o jednej tabliczce informacyjnej pomiędzy Górną a Dolną Wetliną (jest przy drodze na Manhattan) i wspomnę o otwarciu Informacji Turystycznej, otwartej z inicjatywy Stowarzyszenia działającego w tej miejscowości.
Wetlina to moje pierwsze miejsce wypadowe (wtedy jeszcze pole namiotowe w Starym Siole), później często odwiedzane, czasami prawie przelotem, a ostatnio w lipcu tego roku, znowu miałem tutaj bazę wypadową. Więc czytając artykuł wywołał sporo wspomnień.
Poza szlakiem „Na Ruskie z GPS-em”, no cóż GPS zaczyna wkraczać w nasze turystyczne życie jak i te nieturystyczne też. Połączenie historii i teraźniejszości wsi Ruskie z namiarami GPS-owymi dla wielu zburzy schemat klasycznego turysty, ale dla jakiejś gromadki da zastrzyk pomysłu i „zabawy”. Artykuł jest swoistym nowum do którego trzeba zacząć się przyzwyczajać.
Ja od tego roku też zacząłem się bawić z GPS-em, na razie jako turystyczny komputerek (ile, jak, gdzie…) ale to na razie początki. Na Forum są już specjaliści sprzętu i znawcy tematu, że wspomnę wykład Andrzeja627 na ostatnim KIMB-ie.
Wydarzenia „Targi Końskie w Lutowiskach”, krótki artykuł z dużą ilością zdjęć, na pewno przybliży całe wydarzenie dla wielu. Bo kto był na tym Targu? Ja nie byłem, ciągle mi jakoś terminy się nie zazębiają, a chciałbym!
Beskid Niski „Ochronić pustkę”, trochę „skok w bok” od Bieszczad, ale to rzut kamieniem od Komańczy. Wędrujemy i tymi okolicami bo płynnie przechodzimy granicę z Beskidem Niskim. Przedstawiono tutaj pomysł, co można zrobić by pokazać walory doliny wsi Jawornik. Pomysł niby nowatorski ale w założeniu mający przynieść konkretne zyski dla gminy. Wypisz wymaluj temat jak żywy wpisujący się do wątku o Czarnej na naszym Forum. Nie namawiam do kopiowania pomysłu bo to już byłoby chamstwo, ale do ruszania głową i dojścia do wniosku, że można!
Super artykuł, który może stać się inspiracją dla pomysłów w Gminach. Jakieś zalążki są przecież, vide Cisowiec, vide pomysł na Jaworzec.
Zachęcam do przeczytania tego artykułu i do odwiedzenia tej pięknej doliny. Muszę znowu do niej zrobić „skok w bok”.
Historia „zapomniany nagrobek”, rzecz o historii świątyni w Chmielu i opartym o nią nagrobku. Rok temu odwiedziłem Chmiel i zrobiłem z bliska zdjęcie tego nagrobka, wcześniej już o nim trochę poczytałem, a teraz z ciekawością odświeżyłem wiadomości i znowu wróciłem do fotografii z przed roku i… wspomnień. Miło czytać o czymś na co się także zwróciło uwagę wcześniej.
Historia „Krzyż na stokach Chryszczatej”, do tego artykułu się tutaj nie odniosę bo już swoje „pięć groszy” napisałem w innych wątkach. Autor „chciał do bólu” bezstronnie sprawę opisać i retorycznym pytaniem i odpowiedzią zakończyć. Pytanie i jego odpowiedź to właśnie podstawa nieraz ostrej dyskusji na ten temat na naszym Forum.
Przyroda „Duże drapieżniki w Polsce”, artykuł dla mnie mało ciekawy, chociaż informacja o prześwietleniu gałęzi w drzewach owocowych w starych, zdziczałych bieszczadzkich sadach oraz dosadzeniu nowych drzewek owocowych zakodowała się w pamięci i gdy to zobaczę to w Bieszczadach to już będę znał odpowiedź.
Galeria, zdjęcia z pięknymi ujęciami. O technice i przetworzeniu kolorów na papier nie będę dyskutował. Browar swoje już powiedział a ja nie jestem znawcą tematu.
Sprzęt „GPS w górach – naprawdę warto”, wprowadzenie w świat GPS-u, to już drugi artykuł gdzie GPS się pojawia. Wart poczytania, chociaż znawcy tematu tylko go przekartkują. Wart jest rozwijania!
Fotoreportaż „Kamera na Wetlińskiej”, już jak zobaczyłem zdjęcia z tego artykułu to mną rzuciło. Lepiej gdyby tego fotoreportażu nie było w miesięczniku. Szlak mnie trafiał jak widziałem szyny, jeepy, quady i jeszcze do tego GOPR-owców, chyba jako ochroniarzy(?) na Połoninie Wetlińskiej. Polecam Dyrekcji BPN przyjrzeniu się dokładnie zdjęciom. Czyżby kasa znów zwyciężyła? Tfu…
W następnym numerze, zajawka czego możemy się spodziewać w następnym numerze… Dydiowa (upubliczniony tajemny temat!?, czy w następnych numerach będą następne odsłony tajemnic?), Tarnawa Niżna, retorty i ludzie tam pracujący. Hmmm, ciekawie może być ;)
To są moje i tylko moje odczucia po przeczytaniu miesięcznika Bieszczady, cieszę się, że jest i trzymam kciuki by były następne numery bo ja będę je kupował.
Nie będę nowatorski, ale już podsumowanie dał wcześniej Barszczu „Każdego kto na bieżąco czyta "Płaj", rocznik "Bieszczad" (w l.poj.) , przegląda "Gazetę Bieszczadzką", materiały BdPN, "Magury", "Połoniny", każdego kto przejrzał "Gminę Cisna" i "Gminę Lutowiska" oraz przewodnik Rewasza i fora oraz strony www bieszczadzkie zapewne trudno w takiej gazecie będzie zaskoczyć.”
Odp: Miesięcznik "Bieszczady"
Cytat:
Zamieszczone przez
Misieg
W oddziale PTTK na rynku głównym.
Niestety tylko do wglądu w bibliotece. Pozostanie mi tylko zamówić przez internet.