Odp: Tworylne- Scieżki, ciekawe miejsca.
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
W Bieszczadach udało mi się usłyszeć wiele różnych niesprawdzonych historii
A słysząc takie historie - opowiedziane przez kogoś, kto słyszał to od kogoś, komu powiedział ktoś... - nie przekreślam ich z góry jako nieprawdziwe. Czasami zupełnie niewiarygodne "na pierwszy rzut oka lub ucha" okazują się jednak w jakimś procenciku prawdziwe. Najbardziej lubię te opowiadane przez starszych ludzi, tak od niechcenia i przy okazji.
(jednym z najsmutniejszych bieszczadzkich doświadczeń w moim przypadku był dzień, kiedy zdałam sobie sprawę z istnienia takiej ewentualności, że w tajemniczym, pustym domu "za poticzkiem", który od dzieciństwa wywoływał dreszcze strachu ale też przygody, niestety nie straszy :mrgreen: )
A Tworylne i okolice jest rzeczywiście samo w sobie - ze swoją historią i urokliwym położeniem - pełne tajemnic przeszłości, możliwe, że jeszcze nie do końca odkrytych. Żal mi, że jakoś tak zawsze tam nie po drodze... :-(
Odp: Tworylne- Scieżki, ciekawe miejsca.
Za cztery tygodnie zamelduję się w Tworylnem :grin:
Oczywiście jak San pozwoli (będzie w korycie).
Pozdrawiam!!!
Odp: Tworylne- Scieżki, ciekawe miejsca.
Zagapiłem to co napisała Asia ! Tworylne będzie po drodze, tylko trzeba je odkryć najlepiej z Rajskiego. Nie raz wyobrażałem sobie co by było, gdyby na wędrówkę po Bieszczadach wybrać się cofając się w czasie o sto lat, oczywiście mając miejscowego za przewodnika. Zapewne niewidzialny świat duchów i mnogość zabobonów utrudniałyby dowolną wędrówkę według mapy. Dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy z mnogości różnorakich przesądów, które wprost paraliżowały codzienne życie dawnych mieszkanców a duchy utrudniały drogę na skróty i zapuszczanie się w niektóre rewiry. Niektórzy przecież wierzą w Tworylnego, który z Mucznym do dziś łazikuje po okolicy. Raz nawet udało mi się ich spotkać na tarasie widokowym. Było póżne popołudnie a ja jechałem od Rajskiego rowerem. Na tarasie widokowym nad Tworylnym spotkałem dwa psy, które powitały mnie nie agresywnym szczekaniem, rozglądałem się uważnie i nie było nikogo postaliśmy, zachęcałem je do pójścia za mną ale nie. Pojechałem dalej bo myślałem, że tam ktoś jest i znów nic. W pół drogi do Sękowca pomyślałem, że wrócę bo szkoda psów i blisko zachód. Psów na tarasie nie było i ani śladu ludzi !