-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Wróciłem z Duszatyna i źle to wróży dalszej opowieści... wody w Osławie nadal mało. Po burzy trochę przybyło..ale na krótko.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Kiedy wracałeś?
W sobotę odbiłem na Duszatyn, mając zamiar sprawdzić, kto na starym polu kempingowym obozuje. Zapomniałem, że legalnie dojazd do pola jest niemożliwy a w dodatku motocyklem jechałem, a to u niektórych od razu wyostrza zmysły nie zawsze pożądane.
Gdzieś na dojeździe mijałem Volkswagena ciągnącego kempinga, coś mi się kojarzy, że to mógł być Twój zestaw?
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Wróciłem z Duszatyna i źle to wróży dalszej opowieści... wody w Osławie nadal mało. Po burzy trochę przybyło..ale na krótko.
W dzień mojej wyprawy niebo miało burzowy, stalowo-szary kolor ale nie spadła ani kropla deszczu tylko dwa razy sypnęło takim grysikiem więc wody nie przybyło ani centymetr :)
-
2 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Z dwóch leśnych dróg biegnących w kierunku nasypu wybrałem lewą gdyż wyglądała zdecydowanie lepiej. Niestety po dojściu do torów okazało się, że niezwykle bujnie rozpleniła się na nich tarnina. Poza tym nie było żadnych ludzkich śladów i zapadałem się znacznie powyżej kostek więc śnieg atakował skarpety i wdzierał się do butów. A wziąłem takie niskie buty bo przecież fala na Bugu miała ponad cztery metry! Myślałem więc, że jak w Smolniku wsiądę na pokład to wysiądę dopiero w Rzepedzi. Zapytacie: gdzie Smolnik i Osława a gdzie Bug i Wyszków? Puknij ty się Bazyl w ten pusty łeb!
Całą drogę się pukałem :)
Utknąłem na tym torowisku ale do tamtej drugiej drogi wracać się nie chciało. Wypatrzyłem, że tuż powyżej, przez młodnik prowadził niemalże szlak zrywkowy i teren był przetarty przez jakieś leśne monstrum
Załącznik 49416
Niestety wkrótce pożałowałem wyboru gdyż co krok grzęznąłem w pozostawionych gałęziach i tempo marszu spadło do wartości ubliżających słowu tempo. Na tym nie dość było atrakcji. Szlak zrywkowy zniknął a od torowiska oddzielało mnie ogrodzenie z siatki. Chaszczing jak się patrzy!
Nikt niby nie patrzył ale wycofać się trochę wstyd :) Delikatnie rozsierdzony brnąłem dalej i zabrnąłem do miejsca, w którym ogrodzenie zakręciło pod kątem prostym w górę stoku. Na szczęście niedaleko była brama zamykana na drut co ucieszyło mnie niezmiernie. Opuściłem ten niegościnny teren i wyskoczyłem na tą drugą drogę w miejscu, do którego dotarłbym pewnie cztery razy szybciej gdybym nie zaczął sobie ułatwiać wędrówki :)
Ruszyłem dalej torowiskiem kolejki
Załącznik 49417
po którym poprowadzono na tym odcinku szlak szwejkowski.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Czekaj , bo się pogubiłem, ....
czy rzecz nie jest o spływie bieszczadzkimi rzekami pływakiem ...?
Ja wiem , jaki jest tytuł wątku .. coś o chaszczowaniu ...
Dobra , doczekam spokojnie do sedna
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
Dlugi
Kiedy wracałeś?
W sobotę odbiłem na Duszatyn, mając zamiar sprawdzić, kto na starym polu kempingowym obozuje. Zapomniałem, że legalnie dojazd do pola jest niemożliwy a w dodatku motocyklem jechałem, a to u niektórych od razu wyostrza zmysły nie zawsze pożądane.
Gdzieś na dojeździe mijałem Volkswagena ciągnącego kempinga, coś mi się kojarzy, że to mógł być Twój zestaw?
Nie sądzę, aby w sobotę jeździły stada VW z niewiadówkami. To ja ;)
-
5 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Po kilkunastu minutach dotarłem do Duszatyna
Załącznik 49454
Tu okazało się, że Osława zasilona już Olchowatym nadaje się bardziej do traktoringu
Załącznik 49455
niż packraftingu :)
Jako beztraktorowiec ruszyłem dalej pieszo z pontonem w plecaku i wiosłem w ręce. Wiosło było złożone na pół i opatulone w czarny, materiałowy pokrowiec.
W przybarowej wiatce siedziała para turystów i po powitaniu, pan zagadnął, iż widząc mnie z tym pokrowcem w ręce, zakładali się z żoną o jego zawartość. Padły strzały w strzelbę, w narty, w kije i w wędkę. Cztery zero dla mnie! Gdy poinformowałem ich, że spaceruję sobie po Bieszczadach z wiosłem, popatrzyli na mnie z lekkim niepokojem w oczach :)
Wytłumaczyłem zatem skąd pomysł na takie wędrowanie. Po sympatycznej pogawędce ruszyłem dalej i wkrótce dotarłem do najpotężniejszego na tej linii mostu wąskotorówki. Miałem go dziś podziwiać od spodu ale kręte ścieżki przeznaczenia zawiodły mnie dużo wyżej i oglądałem go niemalże z lotu ptaka :) :
Załącznik 49456
Pierwotnie była to drewniana budowla (ależ fantastycznie musiało to wyglądać!) lecz w 1930 roku pracownik kolejki w akcie odwetu za niewywiązanie się pracodawcy z zobowiązań puścił czerwonego kura i wszystko poszło z dymem. Obecny most jest trzecim, gdyż poprzednika, już konstrukcji betonowej zniszczyli upowcy. Miejmy nadzieję, że ten jeszcze chwilę postoi!
Teraz leciałem z górki i po chwili zawitałem w Karpaty Zachodnie!:
Załącznik 49457
Spojrzałem na Osławę:
Załącznik 49458
pogroziłem jej palcem i zadumałem się, którędy dalej iść?
-
1 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Do Rzepedzi najszybciej i najbliżej byłoby ciąć dalej prosto wzdłuż Osławy. Niestety po drodze czyhają o tej porze roku, mrożące krew w żyłach atrakcje czyli dwa brody. Można oczywiście je ominąć idąc torowiskiem kolejki ale powątpiewałem czy z okazji mojego przyjazdu zostało ono odśnieżone :). Ze względu na głębokość śniegu i płytkość ciżemek, czyli czynników ewidentnie zagrażających suchości skarpet, zrezygnowałem z tego lajtowego wariantu i wybrałem dłuższą drogę przez Komańczę, licząc, że tam złapię stopa. Przeskoczyłem górkę i już po paru chwilach dreptałem komańczańskim trotuarem w stronę Rzepedzi. W odpowiednim kierunku podążało sporo samochodów więc cały czas machałem i machałem, i machałem.
„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy”*
Te ludy udawały, że nie widzą człowieka w potrzebie i mimo fotelowych pustostanów nie chciały przygarnąć mnie na pokład.
Przy łapaniu stopa występuje pewna prawidłowość – im bardziej wypasiona fura tym mniejsze szanse, że się zatrzyma. Takoż było tym razem. Na wysokości Komańczy-Letnisko zgarnął mnie młody człowiek powożący starą bryką i po chwili byliśmy już w Rzepedzi pod delikatesami. Samochód miałem zaparkowany przy szkole więc dalej ruszyłem pieszo. Na moście nad Osławicą minęła mnie grupa młodzieży, która kulturalnie się ze mną przywitała i zaczęła jątrzyć pytaniami co też niosę w czarnym pokrowcu. Padły bliźniacze do poprzednich strzały, poszerzone o teleskop i parasol ogrodowy :) Wyjaśniłem pokrótce o co chodzi, czyli że się pływać dziś nie da. Staliśmy na moście i tak jakby Osławica zadawała kłam moim słowom:
Załącznik 49493
Taka śmiała teoria powstała w mojej głowie, że są dwa rodzaje rzek, takie co płyną bardziej w pionie :) i takie co płyną bardziej w poziomie. Ja wybrałem akurat tą poziomą :)
Na tych dywagacjach minęły mi ostatnie metry wędrówki, zapakowałem się w swoją furę i wróciłem całkiem zadowolony acz nie do końca usatysfakcjonowany do domu.
Zadowolony, gdyż mimo pochmurnego dnia było pięknie (w Bieszczadach zawsze jest pięknie!) i wędrując wypocząłem wyśmienicie.
Nieusatysfakcjonowany, gdyż zamysł („idea”) pacraftingu polega na połączeniu spływu z przechadzką. Zatem udało mi się w tą formę wstrzelić ale tylko na 50% i troszkę żałowałem, że akurat nie w tą część pływacką :)
-------------------------------------------------------------
*Adam Mickiewicz „Oda do młodości”
-
1 załącznik(ów)
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Po powrocie do domu ten niedosyt na tyle jątrzył moją duszę, że po sprawdzeniu prognoz pogody na dzień następny, postanowiłem dać nam drugą szansę. Sobota wyszła jak wyszła
„Ale za to niedziela
Ale za to niedziela
Niedziela będzie dla nas!”*
Tym razem wybrałem rzeczkę znacznie mniejszą od Osławy ale płynącą bardziej w pionie :) i dość luźno powiązaną z Bieszczadami :) Nić łącząca ją z moją ulubioną krainą to król bieszczadzkich rzek czyli San.
Udałem się w Lasy Janowskie nad rzeczkę Trzebensz, która jest dopływem rzeki Białej wpadającej do Bukowicy, która jest już bezpośrednim dopływem Sanu.
Ponieważ jakbym nie naciągał to trudno ten teren zaliczyć do Bieszczadów więc pokażę tylko moje pływadło na brzegu Trzebenszy:
Załącznik 49503
i filmik przedstawiający fragmencik chaszczingu rzecznego, nakręcony niedługo później na Sołokiji:
https://www.youtube.com/watch?v=13s8sfMNtvw
--------------------------------------------------
*Niebiesko-Czarni „Niedziela będzie dla nas”
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Lasy Janowskie są fajowe. Uwielbiam rez. Imielty Ług wiosną, kipi od ptaków. Trzebenszy nie znam ale Bukowa jest świetną rzeką.
A Sołokija też fajna, plątałem się nad nią w okolicy Rudy Żurawieckiej i Korni. Ten Twój kawałek to z przed Rudy?
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
Browar
Lasy Janowskie są fajowe. Uwielbiam rez. Imielty Ług wiosną, kipi od ptaków. Trzebenszy nie znam ale Bukowa jest świetną rzeką.
A Sołokija też fajna, plątałem się nad nią w okolicy Rudy Żurawieckiej i Korni. Ten Twój kawałek to z przed Rudy?
Ja dzięki opcji chaszczingu rzecznego dopiero poznaję Lasy Janowskie i bardzo mi się spodobały. Bukową jako największą w okolicy zostawiłem na później i czeka w kolejce. Teraz przeczekuję sezon ale jesienią jeśli stan wody pozwoli znów ruszę w teren.
Sołokiją spływałem od młyna w Rudzie Żurawieckiej do Teniatysk. Było jeszcze przed sezonem i szlak wodny nieprzetarty więc było super! Spływałem jeszcze Tanwią od Narola do niemalże Rebizantów - tam były takie wodne skocznie betonowe :) i Rakową, która okazała się jak dla mnie najpiękniejsza.
- - - Updated - - -
Cytat:
Zamieszczone przez
sir Bazyl
..Udałem się w Lasy Janowskie nad rzeczkę Trzebensz, która jest dopływem rzeki Białej wpadającej do Bukowicy, która jest już bezpośrednim dopływem Sanu.
Oczywiście powinno być: wpadającej do Bukowej (nawet pisząc o wodzie w głowie mi pagóry :))
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Wiosną roku ubiegłego napisałem wstęp do kolejnej relacji ale życie walnęło mnie obuchem i do tej pory nie mogę do siebie dojść. Moja Mama śmiertelnie zachorowała i przez rok walczyliśmy o każdy kolejny dzień jej życia. Były remisje i fale radości i optymizmu, po czym następowały dni przeraźliwie mroczne, gdzie szanse przeżycia spadały do zera. Mama była niezwykle mocna i waleczna, nie poddawała się bardzo długo, wytrzymywała tą makabryczną sinusoidę dzielnie, lecz w czerwcu bieżącego roku tą nierówną walkę przegraliśmy. Mama była nie tylko najwspanialszą Mamą ale też przyjacielem, z którym mogłem porozmawiać o wszystkim, o sprawach osobistych jak i ogólnych takich jak literatura, film, turystyka, polityka itd. Zawsze mnie wspierała i w sposób niezwykle delikatny, z wyczuciem próbowała otworzyć mi oczy na niektóre sprawy.
Bardzo mi Ciebie brakuje Mamo!
Piszę to i się mazgaję, i wiem, że po tym ciężkim wstępie dalsza część będzie budziła spory rozdźwięk, ale wydaje mi się, że mimo chęci zmienienia treści relacji przy jej przepisywaniu na mniej rozrywkową, nie powinienem tego robić lecz właśnie powinienem zostawić wszystko tak jak było oryginalnie napisane.
Pora więc zdmuchnąć grubą warstwę kurzu z kajetu, naoliwić przeguby w dłoniach i rozćwiczyć stawy w palcach.
Zapraszam do lektury.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Po parówce szwedzkiej i wystrychnięciu na dudka miałem skrobnąć ostatnią część wodnego tryptyku bieszczadzkiego ale poniosło mnie w inne klimaty. Czyli o lataniu będzie.
Zatem nie przedłużając, Madame, Monsieur, zapraszam do lektury:
„Patrzcie jak się lata
Gdy dupsko jest wolne od bata
Patrzcie jak się lata
Kiedy stać cię na
Kolorowy odlot nad Bieszczadem*
Albo tylko szary i byle gdzie...”**
Zanim jednak zacznę, chciałbym czytających przeprosić za początkowe wersy tekstu, w których może zaroić się od wulgaryzmów.
Generalnie trzymam japę na kłódkę ale czasem coś z kącika ust się uleje…
Decyzję o skoku do tego basenu uryny podejmujecie na własną odpowiedzialność więc ten śmiały krok najlepiej skonsultować z farmaceutą, proboszczem i dzielnicowym!
Bazyl
---------------------------------------------------------
*w oryginale w miejsce Bieszczadem jest Paragwaj
**Lech Janerka „Paragwaj” ( link )
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
„Na podniebnym szlaku koni,
Falujących morskich traw, każdy pragnie mieć marzenie,
Czemu nie?”*
W środku zimy zamarzył mi się biały rower
„Biały rower bardzo chciałbym mieć
Cały biały i opony też
Takie cudo może podbić świat
Biały rower i pedały dwa”**
I od razu było pod górę - w promocji były tylko czarne. Po krótkiej rozkminie doszedłem do wniosku, że do mojej zbiesiałej osobowości, gdyż
„Jestem diabłem, co się zowie i z wiedźmami jestem w zmowie,
Nieźle bawię się!”*
bardziej jednak będzie pasował czarny. No to kupiłem czarny. Przez internet. Termin dostawy 5-7 dni. Minął dzień piąty – nic, dzień szósty – nic, dzień siódmy – telefon od kuriera, że ma przesyłkę od tej firmy dla mnie i kiedy będę w domu, żeby mógł dostarczyć. No to się umówiliśmy na którąś tam godzinę i w końcu dzwoni, że już jest, to ja z dobroci serca informuję, że już lecę otworzyć szlaban, żeby mógł podjechać i nie targać tej paki od ulicy wzdłuż całego bloku. A on do mnie, że jak już idę to prosi żebym podszedł kawałek dalej bo doręcza paczki w sklepie obok. No dobra – jakoś dotargam, trochę zeźlony pomyślałem. Mimo wszystko obśliniony z radości podbiegam i melduję: ja po odbiór przesyłki! Proszę – i wręcza mi paczkę wielkości pudełka na buty. He, he, żartowniś – mało nie zemdlałem. Panie kochany, duży rower, koła 29 cali, rama, kierownica i dwa pedały i mam uwierzyć, że to wszystko w tym małym puzderku?
- Czy pan Bazyl?
- Ano.
- Czy przesyłka miała być z firmy X?
- Miała.
- Innej nie mam dla Pana. Przyjmuje Pan?
Wziąłem to coś do ręki i nie dość, że małe to jeszcze jakby nic nie waży! Ożeż, kuźwa, ja pitolę!
Z błyskawicami w oczach warknąłem do niewinnego przecież kuriera:
- Apage Satanas!
- Albo nie – dawaj!
Pokwitowałem i słaniając się na miękkich kolanach, z pudełkiem pod pachą, jakoś dowlokłem się z powrotem do mieszkania.
------------------------------------------------------
*Formacja Nieżywych Schabuff "Baboki" ( link )
**Korba "Biały rower" ( link )
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
W domu, trzęsącymi się rękami nalałem sobie najpierw szklaneczkę szkockiej na ochłonięcie. Jaki James Bond, taka i szkocka. Moja nie była osiemnastoletnia i nazywała się kranówka. Pewnie nawet lepiej, że nie była wiekowa gdyż dawka emocji była na tyle wystarczająca by porcelana la’szalet mogła czuć się zagrożona!
Z szuflady na sztućce wydobyłem najostrzejszy nóż
„Na pewno masz mi za złe
Że ten właśnie wziąłem nóż
Na pewno masz mi za złe
Że ten właśnie wziąłem nóż
Wiem nóż ten był do chleba, oni zaraz wezmą mnie”*
najpewniej do szpitalnego psychiatryka dla nerwów ukojenia.
Niczym Wołodyjowski Bohuna, w mig rozpłatałem pudełko i zajrzałem do środka a tam… o takie syny! Żeby was tak… i tak… i jeszcze raz tak!
„...nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić takich synów** postępowanie.” ***
_________________________________________
*Breakout „Oni zaraz przyjdą tu” ( wersja Homo Twist: link )
**w oryginale w miejsce „takich synów” jest „pańskie”
***Kapitan Wagner do oberleutnanta von Nogay’a w fimie C.K. Dezerterzy ( link )
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Piórkowa waga pudełka sugerowała, że wypełnione jest po brzegi … powietrzem. Ale nie, jednak jakieś materialne wypełnienie! W środku kask, mitenki i słuchawki bluetooth. Niby zawsze to lepsze niż nic ale taki zestaw zamiast roweru to raczej średni interes!
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Trochę takie kukułcze jajo, podpisałem że odebrałem ale nie to co zamawiałem i przecież widziały gały co brały. Ale się wkopałem z tym odbiorem. I co teraz zrobić z tą śmierdzącą sprawą?
„Ohyda! A jak się wyda to co?
Będziemy pisać do M.O.!
O!”*
O, i zgnijecie w lochach!
Takiego maila wam wysmaruję, że pożałujecie, że matka ziemia was na świat przygarnęła a uszy będą was ze wstydu piekły do końca waszych dni!
Odpaliłem pocztę i przeglądam wiadomości w celu odnalezienia adresu. Hmmm, przeglądam i tak trochę jakby rumieniec wstydu oblał moje lica.
Cierpię na drobną przypadłość – często zapominam o istnieniu internetowej poczty. Złośliwi znajomi twierdzą, że na pocztę zaglądam w co trzeci czwartek każdego miesiąca. Coś w tym jest :) Tak było i tym razem. Okazało się, że kilka dni wcześniej dostałem od firmy sprzedającej wiadomość, iż z powodu braków magazynowych otrzymam rower z tygodniowym opóźnieniem i w ramach przeprosin przesyłają mi kask, rękawiczki i słuchawki.
Yhy, yhy, yhy...no to pardonsik...troszkę się zagalopowałem, wybaczcie o drodzy sprzedawcy i przyjmijcie moje przeprosiny jako i ja przyjmuję Wasze w otrzymanej paczce! :)
___________________________________________
*Lady Pank „A to ohyda” ( link )
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
To tyle by było tego wstępu i na razie będzie techniczna przerwa gdyż czeka mnie urlop i muszę się nań przygotować. Ale mam dla czytających te moje wynaturzenia niespodziankę. Postanowiłem trochę posprzątać komputer (i stwierdzam, że tego nie da się zrobić!) i odnalazłem zarchiwizowane po wymianie telefonu nagrania, o których całkiem zapomniałem. Nagrania są z 30 marca 2024 r. i powstały jako odpowiedź na zamieszczane ówcześnie na forum przez Henia, paskudne jak na tą porę zdjęcia białych Bieszczadów zamiast tchnących optymizmem, wesołych, wiosennych. Zatem pierwszy odcinek z serdecznymi pozdrowieniami dla Henia!:
Pitolowieść bieszczadzka cz. 1:
https://www.youtube.com/watch?v=qWv_2DAtZ5g
Pitolowieść jest siedmioodcinkowa więc może Was nie zanudzę.
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Pitolowieść bieszczadzka cz. 2 (o cudnych widokach):
https://www.youtube.com/watch?v=cG8AaCIO8Dk
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Pitolowieść bieszczadzka cz. 3 (o kwiatkach, tygrysie i portek ściąganiu):
https://www.youtube.com/watch?v=zaF3uV1dnqo
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Kiedy za oknem jesienny już deszcz, dobrze posiedzieć przy Bazylu na wiosennej skarpie :-D
Bazyl w wersji pisanej suto omaszczony cytatami i Bazyl w wersji mówionej lekuchno wzmocniony jednym puszkowym - tak samo dobry! :!:
-
Odp: Chaszczem się sztachnąć! ( czyli Bazyla głodne kawałki suto omaszczone cytatami
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Kiedy za oknem jesienny już deszcz, dobrze posiedzieć przy Bazylu na wiosennej skarpie :-D
Bazyl w wersji pisanej suto omaszczony cytatami i Bazyl w wersji mówionej lekuchno wzmocniony jednym puszkowym - tak samo dobry! :!:
Gwoli ścisłości - puszkowe były dwa 8-) Dziękuję Asiu za miłe słowa! Cieszy mnie, że jeszcze ktoś tu zagląda - będę zatem kontynuował opowieść. Proszę tylko o dłuższą chwilę cierpliwości gdyż wdepnąłem w remont pokoju i nie mogę się z tego bagna wykaraskać. Masakra w całym mieszkaniu i ślamazarzy się strasznie - widać fachman ze mnie co się zowie! :mrgreen: