Krzywa spożycia piwa
Wersja do druku
Krzywa spożycia piwa
heh -Piskal , toż to mój portret :-D
( ponoć facet bez brzucha to jak kobita bez cycków ! )
Cytat:
Zamieszczone przez tomas pablo
Znaczy: facet z brzuchem to jak kobita z cyckami?! :shock:Cytat:
Zamieszczone przez dziabka1
Teraz już wiem :-D nie doczytałem poprzednich postów.
To teraz zagadka?
Dlaczego w Korczynie gołębie latają do góry nóżkami?
Amerykański statek kosmiczny ląduje na Marsie.wylądowali...już zbierają się do wyjścia, a tu nagle podbiegło 2 Marsjan, takich śmiesznych , zielonych i ...bzzzz- zaspawali drzwi.Amerykanie próbują wyjść...10 minut...30....po godzinie udało się .wyszli, a tam uradowany tłum Marsjan wita ich.
Amerykanie pytają- czemu zaspawaliście nam te drzwi ??
Na to Marsjanie- eeee, zawsze tak robimy nowym ! Ostatnio byli tu Polacy.Ale wydostali się już po 5 minutach.I nawet prezenty dali !!
- Polacy ?? Prezenty ? jakie prezenty ??
- aaa, wpierd...l się to nazywało.Czy jakoś tak...ALE KAŻDY DOSTAŁ !!
Noc poślubna .Młodzi leżą w łóżku i palą w ciemności papierosa po wyczerpującym akcie
- Czy miałaś przede mną jakiegoś faceta ?
-Ależ kochanie, żadnego !
-A ja miałem....
- Co mam zrobić z tym kwitkiem? - pyta kierowca, zaraz po zapłaceniu mandatu.
- Proszę to zachować - odpowiada policjant. - Jak Pan zbierze 10, to dostanie Pan rower.
* * *
- Statek ma 20 łokci długości. Ile łokci ma kapitan?
- Dwa.
* * *
Po czym można poznać, że Polacy rozpoczęli swój program kosmiczny?
Zniknął Wielki Wóz.
* * *
Mały gołąb pyta mamy:
- Mamo, skąd się biorą gołąbki?
- Z kapusty.
* * *
Doping - to wtedy, kiedy przyłapali.
A dopóki nie przyłapią, to witaminy!
* * *
Badania wykazały, że nic tak nie wpływa pozytywnie na myślenie o własnych sąsiadach, jak wykrycie, świeżo po przeprowadzce, niezabezpieczonej sieci Wi-Fi.
Bardzo lubię Twoje dowcipy!!!
Przedstawiciel inwestora przyjeżdża odebrać inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do ogromnej dziury w ziemi, tak z 10 metrów średnicy. Inspektor jest zaskoczony, ale zagląda do wewnątrz, a tam w głębi, jakieś 50 metrów poniżej poziomu gruntu, kręci się wieeeelki reflektor.
- Co to, kur*a, ma być? - pyta mocno zdziwiony inspektor.
- No jak... - oburza się kierownik budowy. - Wszyściuteńko zgodne z projektem! Perfekcyjna robota!
Na potwierdzenie swoich słów kierownik wyciąga papiery i podsuwa je inspektorowi. Ten odwraca projekt o 180 stopni:
- To miała być, kur*a, latarnia morska!
Czym się różni,daniel od jelenia????
Daniel pije,a jeleń stawia:lol:
- Z jakim sokiem najlepiej mieszać wódkę?
- Z trawiennym.
Stirlitz wszedł do swojej ulubionej knajpy przy Alexanderplatz. Witrynę lokalu o nazwie "Trzy Świnki" zdobiły portrety Hitlera, Goeringa i Goebbelsa. Stirlitz usiadł przy stoliku w rogu sali. Natychmiast podbiegł kelner, u którego nasz dzielny wywiadowca zamówił butelkę "Stolicznej" i puszkę tuszonki. Zamówienie pojawiło się natychmiast - niemiecka obsługa doskonale wiedziała, że Stirlitz nie lubił czekać.
Nasz bohater musiał pomyśleć w spokoju. Miał dwa duże problemy. Pierwszy: kończyły mu się Biełomory, drugi: centrala żądała pilnego kontaktu. A kontaktować się z centralą Stirlitz nie lubił...
Lokal był pełen ludzi, gwaru i dymu. Przeczuwając bliski koniec Tysiącletniej Rzeszy wszyscy jej słudzy jakby na wyścigi próbowali pogrążyć się w zapomnieniu. Funkcjonariusze SS, żołnierze Wehrmachtu i piloci Luftwaffe zgodnie pili, śpiewali, krzyczeli. Niełatwo było zebrać myśli w takim otoczeniu...
Od początku uwagę Stirlitza przyciągnęło dwóch starych frontowców. Stali przy szynkwasie i pili na umór, w pijanym widzie szarpiąc się za ubrania i strzelając w powietrze. Nasz bohater od samego początku rzucał im niechętne spojrzenia, oni jednak byli zbyt pijani, żeby mieć przeczucia. W pewnym momencie przez knajpiany gwar przedarł się pijacki ryk jednego z nich: - Ja bym tych wszystkich tchórzliwych Ruskich pod ścianą podstawił i... ratatatata! - tu feldfebel chwiejnym ruchem zamarkował strzały z karabinu maszynowego.
W knajpie gwar umilkł jak nożem uciął. Wszyscy spojrzeli wymownie w stronę Stirlitza. Nasz bohater głośno czknął, wbił widelec w zawartość otwartej puszki z tuszonką, wstał, poprawił pas, wziął ze stołu prawie pustą butelkę po "Stolicznej" i sprężystym krokiem podszedł do lady. Szybkimi ciosami w tył głowy posłał obu zaskoczonych żołnierzy na podłogę, po czym zaczął ich metodycznie kopać cedząc przez zęby:
- Jestem radzieckim wywiadowcą, nazywam się Isajew i nie pozwolę zawszonym, faszystowskim psom obrażać honoru żołnierzy Armii Czerwonej!
Przez jakiś kwadrans w knajpie słychać było tylko jęki katowanych, odgłosy kopnięć i posapywanie Stirlitza. W końcu nasz dzielny bohater, jak każdy człowiek, zmęczył się. Dysząc wrócił do stolika i ciężko uwalił się na krześle. Trzasnęła zapalniczka przypalająca ostatniego Biełomora z paczki. Kilku żołnierzy Wehrmachtu bezgłośnie oderwało się od swoich stolików i chyłkiem wyciągnęło swoich nieprzytomnych, obficie krwawiących kompanów na zewnątrz. Jeden z przygodnych samarytan wyszeptał z dezaprobatą w głosie:
- Sami się prosili, idioci... Jak można mówić takie rzeczy przy Stirlitzu?!
Ojcze Dyktatorze! Twój kawał o Ukraińcu, który chciał żenić się z Rosjanką robi furorę w Toruniu. No, może nie całym, ale w wybranych miejscach na pewno.
Przyjmijmy więc, że już po ślubie, a Rosjanka ma braci.
Bracia postanowili godnie przywitać nowego szwagra, samogon leje się szklankami, lecz na drugi dzień obowiązki czekają, trzeba zrobić obrządek, wydoić krowę, a tu kac-gigant!
Usiadł więc Ukrainiec na zydelku, popatrzył smętnie na krowę i westchnął przejmująco.
Krowa się odwraca i mówi:
- Co, popiliście wczoraj?
-Ychy...
- A będziesz mógł doić?
-Uuuu...
- To trzymaj cycki, będę podskakiwać!
Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
- Dawaj pieniądze!!
- Dlaczego? - pytam groźnie.
- Prima Aprilis!!
To ja mu naplułem w oko i mówię:
- Śmigus Dyngus!!
Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
- Popielec!!
No więc ja go przydusiłem i mówię:
- Zaduszki!!
Może nie wiecie, skąd się wzięły jaka Wielkanocne....
No to tak świątecznie:mrgreen:
Załącznik 17357
Czym się bawi kot psychiatry?
- Kłębkiem nerwów.
* * *
Nowości ze świata nauki. Mołdawscy genetycy skrzyżowali palce u rąk.
* * *
Żołądek krokodyla może strawić beton. Żołądek studenta może strawić żołądek krokodyla.
* * *
Dwóch pracowników Ministerstwa Zdrowia spotyka się na korytarzu koło godziny 13. Jeden do drugiego:
- Co, ty też nie możesz spać?
* * *
Głupio się przyznać, ale od kiedy posprzątałem w pokoju, to siła sygnału Wi-Fi zmieniła się ze "słaba" na "znakomita"...
* * *
Kto nie ma szczęścia w kartach, ten nie ma pieniędzy na miłość!
* * *
W ramach żartu prima aprilisowego wrzucam prawy kierunek i skręcam w lewo.
* * *
Nierzadko stajemy przed wyborem: wypić, czy siąść za kierownicę.
Dobrze tym, którzy nie posiadają samochodu - oni wyboru nie mają...
* * *
- Gdybyś kochała mnie naprawdę, to wyszłabyś za mąż za kogoś innego!
Sahara, przez piaszczyste pustkowie maszeruje pewien wędrowiec. Idąc dostrzega na horyzoncie człowieka zakopanego po pas w pustynnym piachu. Podchodzi bliżej, próbuje nawiązać kontakt z napotkanym gościem. Niestety zakopany po pas w piasku nie reaguje... tkwi na swoim miejscu i wydaje z siebie odgłosy charakterystyczne dla pędzacego auta. Jednocześnie kręci wirtualną kierownicą, zmienia biegi... ot jakby siedział za "sterami" prawdziwego auta...
Zdziwiony zachowaniem pustynnego "kierowcy" wędrowiec rusza dalej... Przechodzi kolejny kilometr i... przeciera oczy. Tuż przed nim kolejny człowiek zakopany po pas w piachu... Podobnie jak napotkany wcześniej także i ten nie reaguje na próby nawiązania rozmowy... Siedzi i wyje "pędząc" swoim "autem"...
Wędrowiec kręcąc głową rusza dalej... po 30 minutach marszu natrafia na trzeciego "klienta" zakopanego po pas w piachu... Ten jednak w odróżnieniu od poprzedników siedzi spokojnie, pali papierosa, delektuje się zimnym piwem...
Witam - mówi wędrowiec - może pan mi wyjaśni co tu jest grane? Idąc minąłem dwóch takich zakopanych po pas w piachu... Obaj zachowywali się - mówiąc delikatnie - bardzo dziwnie, a mianowicie udawali kierowców rajdowych... O k....! już ruszyli? - krzyknął zakopany po pas w piachu po czym natychmiast wyrzucił butelkę, nerwowo zgasił papierosa i... z "kopyta" ruszył swoim "autem"... :)
***
Dwie panie lekkich obyczajów przechodzą obok uniwersytetu.Podchodzi do nich studentka z pytaniem-koleżanki możecie poczęstować mnie papierosem?Jedna z panienek częstuje ją ta dziękuje i odchodzi.Wtedy jedna z panienek mówi do drugiej-patrz cholera przespała się z moze jednym studentem i już koleżanki do nas mówi
Pewien człowiek poszedł kiedyś do księdza i poprosił:
- Ojcze, chciałbym, abyś odprawił mszę za mego psa.
Ksiądz był oburzony. – Mszę za twego psa, co ty sobie wyobrażasz!
- Pokochałem tego psa i chciałbym zamówić mszę w jego intencji.
- Nie odprawiamy tu mszy w intencji psów. Może pan zapytać gdzie indziej, czy nie odprawiono by takiej mszy – odparł ksiądz.
Wychodząc mężczyzna rzucił księdzu:
- Trudno. Ja naprawdę kochałem tego psa. Podczas mszy za niego zamierzałem dać milion dolarów na ofiarę.
Na to ksiądz:
- Niech pan chwilę poczeka. Nie powiedział mi pan przecież, że pański pies był katolikiem.
Dobre!
Prawie jak ten:
Przychodzi facet do księdza i mówi:
-Proszę księdza chciałbym aby mi,ksiądz ochrzcił kota
-Przykro mi synu lecz nasza wiara na to nie pozwala. Bóg też nie był zwierzęciem i nie mogę tego uczynić
-Dobrze, zapłacę
Facet wykłada pieniądze. Ksiądz ochrzcił kota, ale miał wyrzuty sumienia, więc poszedł z tym do biskupa, opowiedział mu wszystko, a biskup na to:
-Co ty zrobiłeś! Wiesz o tym, że tego nie można robić!
-Ale on złożył wielką ofiarę na parafię...
-Ile?
-100 tysięcy...
-W takim razie... natychmiast przygotować kota do bierzmowania!
Wcale nie uważam, że te ostatnie żarty są dobre. Jakoś mnie nie śmieszą...
Skoro lubujesz sie w tego typu żartach to forum ,tygodnika ,"Fakty i Mity" bedzie własciwsze dla nich,tam z pewnoscia zostaniesz bardziej doceniony,a moze nawet dostaniesz darmowa prenumeratę.Czyzby to twój buddyzm cie skłaniał do takich rechotów?!a tu prosze cie nie smiec..na forum bieszczadzkim.
..ojoj.. jakie to przewrażliwione.. można być dobrym buddystą będąc katolikiem wiedziałeś o tym?
Żart usłyszałem od znajomego księdza... tak tak.. rozmawiałem z nim i nie plułem na niego, ani nie paliłem krzyży na plebani.. dziwne co nie?
dział OFFTOP znaczy że OFFTOP , jeśli się nie podoba, to nie czyta... darmową prenumeratę już mam..kraj przesycony "Niedzielami" i odpowiednimi audycjami radiowymi.. nie korzystam... dziękuję..
*** coś łagodniejszego bo fanatycy atakują
Dziadek spowiada się w kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w konfesjonał:
- O, ku*.*a, ale mnie ksiądz przestraszył!
Prosiłem cię idz ze swoimi,zasłyszanymi bzdetami,na godniejsze fora,onetu,albo"Nie"Pomysl ze obrazasz wielu ludzi na tym forum i ich uczucia religijne.
Nie słyszałem by ktos drwił z Buddyzmu,czy nawet islamu.
I jesli kraj jest tak przesycony ,"Niedzielami",które zazwyczaj sa rozprowadzane w kosciołach,....To zmien kraj,i miej trochę szacunku dla religi,jesli nie jest to twoja religia.I jesli cię juz te ,"Niedziele",tak przesladują w tym kraju,to zaszyj sie w swoim ,"nigdzie bądz",...i sprobuj to jeszcze raz wszystko ,przemedytowac co tu napisałes,obrazając tak wielu..
..a ja Ci mówię że najgorzej to jest jak ktoś chce być świętszy od samego Boga...
Już ja sobie pójdę tam, gdzie ja będę chciał iść.. a nie gdzie ktoś mi każe...
Mówiąc o szacunku nie snuj takich tekstów, bo są one jego przeciwieństwem...
Przepraszam jeśli kogoś uraziłem.. (być może zrobię to po raz kolejny) ale poczucie humoru można mieć wrażliwe lub mniej w niektórych tematach.. i wszystkich nie zadowoli...
To by było tyle w kwestii polemiki, bo nie będę CI już personalnie odpisywał.
Żaden z moich wierzących znajomych (Katolików jak i Prawosławnych), którzy czytali ten dowcip, bądź słyszeli go , nie poczuł się urażony.. więc pozwól że wobec nich będę się odnosił.
***
Rabbi Izaak z Berdyczowa mawiał:
- Nie ma człowieka bez grzechu. Istnieje jednak zasadnicza różnica miedzy cadykiem a grzesznikiem. Cadyk, dopóki żyje, wie, że grzeszy. Grzesznik, dopóki grzeszy, wie, że żyje.
***
Ksiądz, pop i rabin opowiadają, co każdy z nich robi z pieniędzmi zbieranymi na tacę.
Pop: - Ja rysuję kółko wielkości tacy i podrzucam pieni?dze. Co spadnie do kółka, to dla Boga, a reszta dla mnie.
Rabin: - Ja rysuję kreskę i podrzucam pieniądze. Co spadnie na prawo to dla Boga, a to po lewej jest dla mnie.
Ksiądz: - Ja tak samo podrzucam pieniądze do góry. Co Bóg złapie, to jego!
Pewien młody ksiądz miał mieć pierwsze kazanie (wtedy, gdy jeszcze mówiło się z ambony). Poszedł więc do starszego księdza po radę, jak uspokoić nerwy, a ten doradził mu:
- Wiesz, ja zawsze jak się denerwuję, to szklaneczkę whisky....
Młody ksiądz pomyślał, że skoro taki stary wyga musi szklaneczkę, to on powinien dwie. Wypił więc trzy i poszedł. Po mszy pyta się opiekuna, jak było.
- ...no wiesz... w zasadzie dobrze, tylko że najpierw mówi się "Bracia i Siostry" a nie "Dziubulki kochane", Pana Jezusa ukrzyżowali Żydzi a nie Indianie, a na koniec normalnie schodzi się po schodach, a nie zjeżdża po poręczy... Ale generalnie OK.