Załącznik 38542 Dzięki, a pytanie: co to jest ?
Wersja do druku
Załącznik 38542 Dzięki, a pytanie: co to jest ?
Sterta desek?? :D
Podpowiedź. Te deski były kiedyś na wodzie ;)
resztki tratwy Giercuszkiewicza?;)
Tak wygląda, a szkoda.
Fotki z cyklu "podróż sentymentalna" -ostatni weekend:
Kumańcza -pociąg był zapełniony po brzegi. Podobno w poprzednim weekendzie wcale nie mniej -jak widać, cieszy się powodzeniem. Kto jeszcze nie jechał ma okazję do 7 października -warto!
Załącznik 38645
Osława była tak przeraźliwie mała. Poniżej jej zdjęcie w Prełukach. Mieszkańcy od ponad miesiąca nie mają wody w studni (w kranach także) -jak więc żyją? Ano łatwo nie jest, trzeba się trochę onosić... Tutejsi mówią, że aby woda wróciła do studni to musiałoby lać nieustannie przez 2 miesiące...
Załącznik 38646 Załącznik 38647
Droga ... dokąd? Nie szłam tą ścieżką już niecałe 2 lata (a dokładniej rok i 9 miesięcy). I... zauważyłam każdą zmianę, każdy nowy krzaczek, każde nowe drzewko. I tak jakoś miło, tak swojsko... jak u siebie :)
Załącznik 38648
A na górce trochę się działo przez chwilę.
Załącznik 38649
Ale po chwili zapanowała sielanka. To tylko 2 dni a miało się wrażenie jakby wieczność. Odjeżdżając zapomniałam... butów trekkingowych (jak to możliwe?!) -więc pojawię się tam szybciej niż sądziłam -za tydzień :D A może po prostu nie tylko buty tam zostawiłam??
Gdzieś na granicznym - inaczej być nie mogło (13 !!!), choć też było pięknie ;)
... jesień już jest ... czy komuś się podoba, czy też nie...od ostatniej dekady sierpnia nieśmiało zagląda;)
Donie, nie miałem czasu na dostęp do zdjęć z wycieczki. Mgliście mocno było prawie do południa - jak dla mnie akurat do początku spadania z granicznego do Runiny. Swoją drogą - jakoś na myśl mi nie przychodzi podobny przypadek, abym się pocił schodząc w dół. Odpoczynki trzeba było robić podobnie jak przy wychodzeniu a aby uspokoić drżące mięśnie nóg najlepiej było zrobić parę kroków pod górę. Chyba jednak wchodzenie było by lżejsze? ;)
Opowieści Twoje (jak Wam się udało wbrew zakazom przejść z Novej Sedlicy do Runiny? ;) ) jak i Zbyszka zachęciły mnie do tego spaceru, przy okazji odwiedziłem cmentarze z WW w Runinie jak i wreszcie kwaterę wojenną na cmentarzu grzebalnym w Ruskim. Dziwiła tylko w Ruskim ta pustka w tak piękną pogodę...
Przy okazji-ten drewniany krzyż w Ruskiem stał przy chacie - http://www.ruske.sk/pv/data1/images/...26_08_1986.jpg
Na ostatnim zdjęciu - towarzysz. Też pozwoliłem sobie lekko nagiąć przepisy NPP - jakoś nie polubił się z kagańcem ;)
Ciekawa historia z tym krzyżem , zdjęcie pewnie pochodzi z okresu rozbierania zabudowy wioski czyli lata osiemdziesiąte ? Być może obecnie krzyż stoi prawie w tym samym miejscu albo w pobliżu pierwotnego miejsca a dom to już przeszłość. Co do tego "bezruchu" to faktycznie Runina jakaś taka senna , zero ludzi i cisza a w Ruskiem spotkałem dwie osoby jadące samochodem i tyle (czerwcowa niedziela), może na Twojego towarzysza chociaż ktoś zareagował jakimś cichym chałknięciem;)
No, ciężko znosić jakiekolwiek pęta :-) Ale dla mnie dziwne jest to, że w tym parku zezwala się na wprowadzanie psów, co już jest niedopuszczalne w sąsiednim BdPN (sporo hejtu ostatnio przeczytałem na onecie, jak ktoś w komentarzach do artykułu o schodach napisał, że dostał mandat za psa w parku).
Tak, zdjęcia z 1986r - http://www.ruske.sk/pv/ruske_1986_pv.htm
Więcej zdjęć http://www.ruske.sk/obsah/obsah.php?lng=sk - piszą tam również o monastyrze, ze zdjęć wynika, że chodzą na to miejsce czyli regulamin parku nie jest bezwzględnie przestrzegany... ;)
I może to sprawiło, że w sumie podczas całej wycieczki na trasie widziałem 5-cioro ludzi :-)
Z sobotniego (19.09) spacerku: przełęcz Wyżnianska-połonina Caryńska-U.Górne-Rawki.
Jesień nadciąga, i coś czuję, że będzie kolorowo szybciej niż nam się wydaje.
A to ostatnie to Solina rzecz jasna. Dokładnie mural na zaporze, zdjęcie z drogi na Łobozew (jakieś 1,5-2km).
Dzisiaj
Robert
Duszatyńskie mają w sobie to coś są piękne i magiczne bez względu na porę roku. I żałuję że mnie tam nie ma.
Żałujcie z żonką! A ja myślałem, że nikt nie rozpozna :-)
Nasza szóstka i dodatkowo 6 osób na szlaku. Na górze tylko my, cisza i woda. Zimno było...
Pozdrawiam
Wstaje nowy dzień...Połonina Wetlińska
Załącznik 38770Załącznik 38771Załącznik 38772Załącznik 38773Załącznik 38774Załącznik 38775Załącznik 38776
A dzień rozwinął się tak
Dzisiaj
Pozdrawiam
ech, ... i mnie tam niema ...
Oj, a czemu w sobotę było tak paskudnie ?
Jechać na 1 dzień 400 km, żeby przejść się na Tarnicę w padającym poziomo deszczu - to już jest chyba zboczenie.
A dzisiaj jest pięknie... Te fory, to wczorajsze są.
Pozdrawiam
ten wątek jest moim ulubionym podobnie jak kamerki online w Bieszczadach szkoda że teraz jest już ciemno sprawdziłabym jakie chmury są nad cerkwią w Równi z niecierpliwością czekam na kolejny news jak tam... kolorki :)
Kilka zdjęć z niedzielnej wycieczki , trasa : Mików-Chryszczata-Duszatyn-Mików.Dobrze że nie posłuchałem przepowiadaczy pogody i pojechałem , wbrew temu co zapowiadali było całkiem przyjemnie a i słoneczka dosyć sporo . Tłoku raczej nie było , na Chryszczatej zero , na jeziorkach siedziałem sam nie licząc pływających kaczek , dopiero pod Duszatynem zrobiło się trochę ruchu ale tak z umiarem , także duszę i oczy nasyciłem i bóla załagodziłem.
Wolna niedziela czyli kolejny wypad w Bieszczady , jak zwykle nie mogłem się zdecydować gdzie konkretnie bo zawsze jest milion pomysłów ale ostatecznie padło na Balnicę. Start z Maniowa , następnie Balnica , stacja kolejki i do Osadnego gdzie trochę się pokręciłem. W Osadnem parę ciekawych punktów do obejrzenia , jedna cerkiew z kwaterą z I wś. na cmentarzu , druga z kryptą w podziemiu , jest także bar czynny od 14 gdyby to kogoś interesowało. Słoneczka tym razem nie było ale pogoda ogólnie bardzo przyjemna do spacerowania.
Trzy listopadowe dni w Bieszczadach.
Plan był na dwa zachody słońca (piątek 7.11 - Wetlińska, sobota 8.11 - Tarnica - po trasie Wołosate-Rozsypaniec-Tarnica).
W niedzielę 9.11 pogoda się skiepściła, więc tylko wylazłem przed schronisko na Przysłupiu Caryńskim, gdzie oprócz drzew zasadniczo gór nie zarejestrowałem (ale to w niczym nie przeszkadza, bo wiem że tam są)...
piękną mamy jesień w tym roku
Takie tam niedzielne plątanie się dolinami w sceneri podobnej do tej z wątku Bartolomeo czyli trochę na biało a i terytorialnie też podobnie. Najpierw Bereźnica W. gdzie obejrzałem sobie cerkiewkę i murowaną kaplicę od której polną drogą jednym susem no może dwoma przesadziłem grzbiecik Horbem zwany i zanurzyłem się w chaszcze tarninowo-leszczynowo jakieś tam ,te rozlewiska na potoku o których wspominał Recon to oczywiście bobrza robota ale udało się je sforsować. Począłem bacznie się rozglądać czy aby najbardziej zaginiona kapliczka jak o niej pisał Bazyl nie wychynęła z czeluści na powierzchnie ale ku mojemu rozczarowaniu niestety ani śladu. Niepocieszony takim obrotem sprawy polazłem dalej w dolinę potoku Ruchlin czego o mało nie przepłaciłem żywotem , co chwilę słychać było pif-paf a cała dolina obstawiona była przez myśliwych ale jakoś udało mi się przedostać do cerkwi. Nie będę ukrywał że schodki też miały u mnie wzięcie tyle że nie była to buła a batonik i ciepła kawa , trochę pomarudziłem koło cerkwi i hajda z powrotem na Bereźnicę. Kawałek przed szlabanem odbiłem sobie w lewo na północ coby obejść te bobrze roboty i trafiłem na polankę z której widok na całą dolinę Żernicy i to by było chyba tyle , no jeszcze powrót do domu nową obwodnicą Brzozowa ale to raczej mało interesujące.
Rozpoczęłam sezon górski zimowy 2015! Połonina Caryńska 05.12.2015. Na połoninie prędkość wiatru kosmiczna -momentami wiatr nas mocno spychał . Widoczność 30 metrów. Były momenty, że można było zapadać się w śniegu po kolana. Uwierzycie, że na tym zdjęciu jestem w tej chwili najszczęśliwszym człowiekiem na świecie? Czekałam na zimę!
A w plecaku niosę słoiki sałatek dla znajomych ;D
Załącznik 39561 Załącznik 39562 Załącznik 39563 Załącznik 39564
aha, na dole we wsi (np. Ustrzyki Górne) to właściwie wcale śniegu prawie nie było ;>
hłe, hłe, hłe... zaczęły się poziome sople.
Moje ulubione.
kiedyś na Smereku, na krzyżu wisiały (?) tak ponad metrowe
ech, a ja urlopu nie mam
Kto to widział tak po śniegu
w przedwieczornym mrozie biegać?!
Jimia! Noś przynajmniej ciepłe palto bo zobaczysz, że jutro będziesz przeziębiona.
Uszatek, znajomi (zaawansowani narciarze) w niedzielę wybrali się na narty na Rawkę (pierwszy raz w tym sezonie!) i wrócili bardzo zadowoleni :) :) Po samej połoninie przydałyby się rakiety śnieżne bo co chwile zapadałyśmy się po kolana (i wywracały na boki) , choć nie wiedzieć czemu -bawiłyśmy się z koleżanką dobrze przy tym :P Ot radocha -mamy w końcu prawdziwą zimę w górach!
Przedwieczornym? Haha. Było dokładnie samiutkie południe. Byłam dobrze przygotowana :) Tak 100 metrów poniżej głównego grzbietu połoniny -cisza zupełna, ani podmuchu wiaterku. Spotkałyśmy dwójkę schodzących turystów, którzy zawrócili z powodu trudnych warunków i wiatru -więc nas ostrzegli wcześniej jak jest. Z tego powodu na granicy lasu zdążyłyśmy się odpowiednio przygotować do sieczki -poubieranie wszystkich swetrów z plecaka, sprawdzenie azymutu na kompasie (w razie czego by wiedzieć jak iść), ustalenie wariantu zejścia awaryjnego (w razie pogubienia) i sprawdzenie na mapie w którym kierunku można awaryjnie schodzić a którego absolutnie unikać (potoki), no i przygotowanie na wierzchu rzeczy awaryjnych (apteczka). Generalnie odcinek miałyśmy krótki i prosty (od Górnych do zejścia w połowie Caryńskiej - do schroniska), samą sieczką szłyśmy ponad godzinę. Na jednym odcinku wiatr mógł sięgać setki.)