No dokładnie ;D Zatem może .. do zobaczenia? Bo ja też się zastanawiam czy by nie odwiedzić znów schroniska w ten (ew. kolejny) weekend -mam na myśli trening namiotowy (przed większym wypadem za kilka tyg.) i jeśli śnieg dopisze -rakietowy :}}
Wersja do druku
No dokładnie ;D Zatem może .. do zobaczenia? Bo ja też się zastanawiam czy by nie odwiedzić znów schroniska w ten (ew. kolejny) weekend -mam na myśli trening namiotowy (przed większym wypadem za kilka tyg.) i jeśli śnieg dopisze -rakietowy :}}
12.12.2015 -ponad granicą lasu widoczność 10-15 metrów, wiatr dość silny (na szczytach silny):
Na granicy lasu idąc z Ustrzyk na Wielką Rawkę:
Załącznik 39583 Załącznik 39584
Wielka Rawka i ławeczka na niej:
Załącznik 39585 Załącznik 39586
Idąc na Kremenaros (przywitałam się z dwoma strażnikami granicznymi z Ukrainy):
Załącznik 39587
Na Małej Rawce:
Załącznik 39588 Załącznik 39589
Biwak:
Załącznik 39590
Zdjęć z dzisiaj (13.12.2015) nie będzie. Poszłam na Caryńską ale warunki były iście samobójcze. Wiało już na dole. Jakieś 50-80 metrów za mną szło trzech komandosów. Gdy weszłam na grzbiet Caryńskiej -wiatr powalił mnie na kolana. Ciężko było wstać. Podparłam się kijami. Stałam tak 10 sekund. Wiatr tak silny, że problemem było utrzymanie równowagi. Nie jestem w stanie powiedzieć jaka to była prędkość -po prostu przewracało człowieka :) Zawróciłam. Komandosi zawrócili także :) Było ich trzech bo czwarty komandos atakował Caryńską od drugiej strony. Udało mu się nawet wytrwać 15 minut na grzbiecie! Czwartym komandosem okazał się niejaki sir Bazyl.
Od razu samobójcze! Mi się tam całkiem podobało:grin: W lesie co prawda trzeszczało, stukało i skrzypiało ale z korzeniami nie wyrywało. Cztery kilometry lasem i 500 metrów podejścia zajęło 2,5 godziny ale zabawa zaczęła się po wyjściu z lasu. Tam podejście 50 metrów w pionie i przejście około 500 metrów po grani zajęło 45 minut. Jimi jest deko lżejsza ode mnie więc pewnie było jej trudniej ustać, mnie wichura wywróciła tylko dwa razy, więc nie było tak źle :) W sumie to leżałem trzy razy, ale za trzecim razem sam się położyłem na ścieżce, żeby schować głowę w jej zagłębieniu bo chciałem zdzwonić się ze znajomymi, którzy mieli nadejść z naprzeciwka, a inaczej nie dało się nic usłyszeć. Najgorzej jednak dawał się we znaki brak gogli. Wicher smagał śnieżnymi igłami po gałkach ocznych, wyciskając łzy, które zamarzając sklejały powieki więc ze wspomnianych 20 metrów widoczności pozostawały dwa i to rozmyte :) Ale i tak było super!
No dokładnie! Mi też się podobało, więc gnałam do góry! Ja po ostatnich wypadach jestem tak zadowolona, że doszłam do wniosku, że kocham zimę i zima to najwspanialsza pora roku na wędrówki górskie. Dziś w sklepach przymierzałam google i te maski neo-cośtam, kominiarki bo sezon zimowy dopiero się rozkręca. Więc w masce neo (i nie daj boże googlach) dam radę next time.
Zgadza się -w ten weekend las niesamowicie skrzypiał -także zwróciłam na to uwagę.
Zazdraszczam takich ekstremów : ). Sam muszę w końcu spróbować Bieszczadów zimą. Zanim całkiem się rozleniwię ; ).
Odpoczywałem na tej ławeczce chwilkę wcześniej :) i muszę się bez bicia przyznać, że ja tą brzydką dziurę z odciskiem tyłka w śniegu zrobiłem...
Załącznik 39609
Końcówka listopada w Komańczy i okolicach.Załącznik 39613Załącznik 39614Załącznik 39615Załącznik 39616Załącznik 39617Załącznik 39618Załącznik 39619
pozdrawiam wszickych..piszem jak wiem..jestem ze slowacie.
dzisaj ja prelecel na rowerze przesz komanczu...zdalo mi sie ze robia drogu na duzatyn...jak by byla vyfrezovana od glownej po ten domek na gorke..
.
plan byl jasliska zawadka rymanowska przesz las..ale od certizneho do jaslisk lod na droge..nedalo sie na rowerze..musel isc peszo wszicko :)
.
Ahoj! Zabawa pisat', pochopil som.
Dajte mnoho obrazkow.
Pozdravy.
moze i dzisiaj pojade do komanczi...jeszcze newiem na pewno bo ma byc silny wiater..
.
zdejsca moje jest slabe..nema slonca..ale tutaj zo wczoraj jasliska: album-"optoclen"
http://pokec.azet.sk/polanczyk/fotoalbumy
.
no i jak ja uz tutaj ta mam i zdejsca co ja byl w lato...moszcaniec-darow-wislok wielki...lubie take drogy asfaltowe po lase ..album: "interkom" i dalej mam fotki krolik polski-jaga kora-wisloczek..kochane drogy..album: "dialnopis"
http://pokec.azet.sk/baligrod/fotoalbumy
..
Mój górsko zimowy sezon turystyczny w pełni. Tym razem najwyższy szczyt Bieszczadów czyli Pikuj. Ponad granicą lasu na podejściu śniegu przynajmniej po kolana. Pogoda nas nie rozpieszczała, choć w zasadzie... co kto lubi -ja właściwie bawiłam się na śniegu przy wietrze wspaniale (ah te teraz siniaki na nogach od zlodowaciałego śniegu).
Załącznik 39644
fotografia autorstwa Marka Sokolowskiego.
Zima jest gdy jest śniegu co najmniej do łydek :D Podchodziliśmy z Husnego ale nie szlakiem, tak że szliśmy mniej więcej na północ od szlaku. W lesie śniegu było normalnie. Ale ponad granicą lasu śniegu cały czas do kolan lub wyżej (były i miejsca gdzie kijek zapadał się do 3/4) a na grzbiecie wiadomo -wywiane.
Fot. Marek Kusiak:
Załącznik 39655 Załącznik 39656 Załącznik 39657
A już równo za tydzień ... kilkudniowy wypad biwakowy w Bieszczadki polskie :D :D
Super
Kilka godzin temu, na paśmie granicznym z okolicami:
Załącznik 39663 Załącznik 39664 Załącznik 39665
Załącznik 39666 Załącznik 39667 Załącznik 39668
Załącznik 39669
A mi coś tu nie gra kolego! ;) Gdzie zdjęcia z mega-kapitalnego zachodu słońca jaki dziś można było zaobserwować w Bieszczadach? Właśnie oglądam fotki jakie kolega ustrzelił z dzisiejszego zachodu słońca na Jaśle (może żeście się nawet spotkali?) -po prostu ogień (jak w wielu miejscach na Podkarpaciu dziś o zachodzie). A wędrówki zazdrościm :>>>
Oj tam, oj tam, z zachodu słońca to by dopiero było :mrgreen:
Koleżanko, jakby Ci się z tego wytłumaczyć?:wink:
Może zacznę od początku! Kiedyś, dawno, dawno temu, jeszcze zanim pojawił się facebook a nawet telefonia komórkowa :mrgreen: - ziemia była płynną masą, która powstała z wirującej chmury gazu, pyłu i skał (skąd one się wzięły to nie tyle nie pamiętam, co nie mam pojęcia :oops:). Sobie tak to wszystko krzepło i krzepło a temu krzepnięciu towarzyszyło powstanie atmosfery. I tu już prawie jesteśmy w domu! Jak już było po czym stąpać to na świecie pojawiły się dinozaury a trochę później Bazyl. Aha, jeszcze wcześniej się wypiętrzyło i powstały Karpaty. Dinozaury zostawmy w spokoju, bo nie wiadomo czy lubiły wdrapywać się pod górę i kontemplować zachód słońca z Jasła a weźmy się za Bazyla. Lezie toto pod górę, pod górę Jasło i zaczyna się pocić, dyszeć i parować. Wilgoć pod postacią pary tworzy widoczne w atmosferze chmury a te to kłębią się, to snują, czy też płyną raz wyżej, raz niżej, a bywa, że i o szczyt Jasła zahaczą. Jak już zahaczą to i spowić mogą. A jakże! Spowicie może trwać chwilkę, chwilę, dzień, dwa i dłużej. Wczorajsze trwało krócej niż dzień a dłużej niż chwilkę i stąd moje zdjęcia mogą różnic się od zamieszczonych przez Twojego kolegę. Wniosek z tego jest taki, że ja się chyba za bardzo spociłem a on nie, więc mieliśmy całkiem inną widoczność w tym samym dniu, z tej samej góry ale o innych porach, gdyż o zachodzie to wyruszają ostatnie autobusy w kierunku Sanoka :twisted:. Każdy ma to, na co sobie zasłużył – jeden kiczowaty zachód słońca :wink:, drugi 20 metrów widoczności :cry:. Ten drugi często tak ma, gdyż zachowuje się wybitnie nieprofesjonalnie! Dyletanctwo jego obnażył pewien ekspert od zimowych wędrówek, pisząc w swoim artykule, że podczas zimowych wypraw w góry, najważniejszą rzeczą jest by się nie spocić! Dobrej rady nie posłuchałem i widoki miałem jak na zdjęciach. Najgorsze, że chyba jest więcej takich jak ja, gdyż schodząc zauważyłem, że w tej samej nawet minucie, nie z całych Bieszczadów były takie same widoki. Inne mieli wędrujący Połoniną Wetlińską i Caryńską, czy z Rawek
Załącznik 39690
a inne z polanek na Dziale
Załącznik 39691
Czy moje wyjaśnienia można uznać za przekonywające?
Yhy to zmyliła mnie ta pogoda -myślałam, że te Twoje zdjęcia zrobione są w okolicy zachodu oraz po zmroku bo są ciemne i że kilka godzin temu zrobione. A u koleżki niebo przejrzyste, błękitne (był jeszcze sporo przed zachodem) i obłoczki na ognistym tle -szooook jak zupełnie inny dzień. Górska pogoda i te chmury szybko się zmieniają. No to może być takie wyjaśnienie!! Coś na połoninach śniegu nie ma za wiele ale za kilka dni idzie wielkie ochłodzenie i na sylwestra zapowiadana jest pogoda żyleta -świetna przejrzystość, mało wiatru ale za to duuużo mrozu (-17, -20).
Gdyby sir Bazyl nie był spocony i zasapany i gdyby przyniósł w prezencie zamiast mglistego światełka jakąś ognistą feerię barw to może i warto byłoby tu coś napisać w komentarzu. :mrgreen:
a tak to chyba tylko jedno można rzeczywiście...
...ołjee...OŁJEEEE... 8-)
Parę na szybko z wczorajszej niedzieli. Dwa z Małej Rawki i dwa z Caryńskiej.
Będzie jeszcze (z zachodu słońca z Caryńskiej) ale najwcześniej 30.12 :-)
te cztery już powodują błogi zachwyt a co dopiero zachód... :)) (dziś 30-ty!!!!)
:-) A Ty mnie z rana wprawiłaś tym mailem w dobry humor. Już zamieszczam.
A tu link do następnych czterdziestu -> https://picasaweb.google.com/1078506...1512Bieszczady
Do Siego Roku :-)
Zimowa Tarnica, warunki były kiepskie.. ale wyprawa i tak mi się podobała :)
http://i67.tinypic.com/14skuw8.jpg
http://i67.tinypic.com/33v2p01.jpg
Nie wiem, czy to właściwe miejsce, ale proponuję kliknąć w link i zdecydować. ;-)
http://www.dalekieobserwacje.eu/rumu...y-most-wanted/
Załącznik 39727
Popołudniowa Chryszczata.
Widok z Caryńskiej 03.01.2016:
Załącznik 39760
Rety, ale dałeś czadu Bazyl !!! Ja 31.12 na Wetlińskiej widziałam Tatry jak na dłoni ale Twoje zdjęcie bije wszystko! :) W sumie też pochwalę się fotkami z mojego sylwestrowego wyjazdu. Wschód słońca pierwszego dnia nowego roku. Nie ma to jak ZNÓW rozpocząć nowy rok na wysokości ponad 1000 mnpm...
Załącznik 39761 Załącznik 39762 Załącznik 39763 Załącznik 39764 Załącznik 39765 Załącznik 39766
Cieszę się, że Cię sprowokowałem do zamieszczenia Twoich zdjęć - też niczego sobie :)
Jimi - taki poranek to musiał dać niesamowicie pozytywną energię! :) A skoro jaki pierwszy dzień taki cały rok to już Ci zazdroszczę kolejnych górskich wrażeń w tym roku. 8)
Masz rację! W tym wypadku rzeczywiście nie ma to żadnego znaczenia! No, może dla słońca - teraz powinno się słońce spodziewać Jimi o poranku na górze przez cały rok :mrgreen:
Hihi Asiu, ja sobie życzę by ten rok był tak samo dobry jak poprzedni ale skoro rozpoczęłam go tak samo jak tamten -czyli w górach w namiocie, to nie może być inaczej :D Kroi się już wiele fajnych podróży na przestrzeni tego roku, w tym też otwarcie na zupełnie nowe doświadczenia (niekoniecznie w górach ale koniecznie z namiotem i na łonie przyrody -ale wymagające wcale nie mniej -jak nie więcej- odwagi :) i poznawanie nowych, fajnych, wyższych górek -więc obiecuję, że pod względem podróżniczym na pewno się nie uwstecznię :D A już za 2 tygodnie (oby śniegu dopisało!) zimowa Babia Góra z moją ulubioną towarzyszką z niniejszego forum czyli Waderą - Babia po babsku?! A ten wschód noworoczny zdecydowanie dał ogrom energii na ten rok ;)
Kilka zdjęć z niedzielnego plątania się po Otrycie , śniegu dopadało i zrobiło się tak bardziej zimowo. Widoków tych nieco dalszych z racji zachmurzenia prawie wcale , ale te bliższe bardzo ładne , przyjemnie tak wędrować przez taki zimowy las.