Z tym stowarzyszeiem to niezly pomysl,wiadomo sila tkwi w ilosci, tylko problem jest w tym ze duzo z nas jest od siebie oddalonych o setki kilometrów.bertrand wspomnial "czlonkowie musza byc aktywni"ale przedewszystkim czlonkowie z okolic bieszczad,tu mam na mysli fizyczna aktywnosc bo przeciez trudno by bylo wymagac od kogos z drugiej strony naszego kraju,aby przyjechal w biesy i poswiecal dwa lub trzy dni co miejscowemu zajeloby kilka godzin,chyba ze to dobra wymówka aby wybrac sie w gory :-)
