8 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
...Przy łozach jeszcze tylko ujęcie na żółte bazie i trzmiela, widok z oziminy na stawy i już jesteśmy u podnóża pagórków po drugiej stronie drogi. Myszołowy uroczo kwilą i wykonują podniebne akrobacje. Na łące wypatrzyliśmy pawie oczko wlatującego do niewielkiej jamy w ziemi. Podchodzimy i okazuje się, że siedzi tam około dziesięciu motyli. Ten który właśnie przyleciał trzepocze skrzydłami jakby próbował rozgrzać pozostałe. Może to jakiś sposób na przetrwanie chłodnych okresów. Przy lasku pod miedzą spotkaliśmy jeszcze śpiewającego pierwiosnka. Zazwyczaj jest bardziej płochliwy, ale ten dał się nawet sfotografować w kilku ujęciach. Ewa na nogawce znalazła pierwszego kleszcza - niestety nie był to dla niego szczęśliwy dzień, a taka piękna była pogoda.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
jak się czyta i ogląda to czuć ten sielski spokój, chociaż to przecież tak blisko drogi...
(a Marcin mógłby spokojnie przygotowywać teksty dyktand do szkół;))
10 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Skrzypy
Sobota minęła pod znakiem przelotnych majowych deszczy i słońca. Przed wieczorem wybraliśmy się nad wodę, by popatrzyć na zieleniejące buki, kwitnące kaczeńce i skrzypy. Woda w szuwarach kipiała setkami tysięcy kijanek. Po wodzie ślizgały się pojedyńcze nartniki. Od zachodu niebo nabrało stalowych barw i powoli zbliżała się burza.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
O żesz...
Jak pomyślę, że przez te *&^%#: egzaminy dopiero to zobaczę kole Bożego Ciała, to mnie skręca...
Piknie, Panie Marcinie...a te skrzypy na pierwszym doskonałe!
10 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Morio
Tak już się złożyło, że to, co miało zarosnąć już dawno w Bieszczadach zarosło. Można chodzić i szukać, ale znaleść łąkę lub pastwisko kwietne jest już coraz trudniej.
Poranny piątkowy deszcz w Lesku nie zachęcał do łąkowego botanizowania. Wsiadłem w samochód, by dotrzeć pod leśniczówkę, ale nikt prócz mnie nie przybył. Odczekałem piętnaście minut i ruszyłem tam, gdzie nikt nie chodzi, tam gdzie trawę spasają krowy i koszą na siano. Tylko obuwia łąkowego zapomniałem, ale rośna łąka warta jest każdych lakierek czy trampek, więc nie zważywszy na podstawowe braki w wyposażeniu terenowym ruszyłem na łąki. Pod cerkwiskiem pasło się kilka krów wraz z byczkami. Drągą przez las wyszedłem na łąke przechodząc nad pastuchem okalającym to najwspanialsze miejsce bieszczadzkiej łąkowatości jakie dane było mi ujrzeć. Już z daleka ponad niską i mięciutką ruń wystawały różowe storczyki samicze i stoplamki szerokolistne z łacińska zwane majowymi. Każdy storczyk jest w innym odcieniu fioletu bądź różu, tak jasnego, że aż białego prawie, ale w tym roku prawdziwie białego okazu nie znalazłem. Każdy kwiat jest inny i wyjątkowy, za jednym kryje się wielooka bestia potrafiąca jednym skokiem dopaść motyla lub błonkówkę, a nawet szybkiego bzyga. Na źdźble wyczyńca zobaczyłem jakiegoś małego motyla ze złotym połyskiem...
10 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
...Słońce nieśmiało wychodziło zza chmur, to znów zachodziło, a ja leżałem w błogości na łące i obserwowałem storczyki. W pełnię kwitnienia wchodziły babki lancetowate i jaskry. W wilgotniejszych miejscach wypatrzyłem pierwsze ostrożenie łąkowe. Udumałęm sobie, że skoro nie pada to może wybiorę się jeszcze i na inne łąki. Ostatnie ujęcia i zmierzam do leśnej dróżki. Uroczo zapiałem na całą dolinę, gdy się przekonałem, że pastuch jednak podpięty. Przez chwilę musiałem poruszać palcami, by odzyskać czucie bom se za mocno chwycił za druta ;) W lesie upolowałem jeszcze rusałkę i już byłem na dróżce obok dawnego cerkwiska, za którym skręciłem w prawo ku polnej zarośnietej drodze biegnącej w górę przy lesie...
10 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
...Już na dróżce trafiłem na pierwszego stoplamka. Później drugi na łące. No i pojawiły się najpierw pojedyńcze, a później rosnące w niewielkich płatach storczyki samicze. W sumie dobre kilka setek okazów na powierzchni kilku hektarów. Tym milsze jest to, że dwa lata temu naliczyłem tam tylko kilkanaście sztuk. Przekwitły już pierwiosnki lekarskie, ale pomiędzy storczykami trafiłem na ciekawe fiołki o dużych jasnoniebieskich kwiatach. Znów zacząłem się wylegiwać i wyczesywać rosę z trawy w trakcie fotografowania storczyków. Jednak to, co miłe szybko się kończy i trzeba było wracać. Przy cerkwisku kilka dorastających byczków przeszło przez pastuch i zaczęło próby miłosnych uniesień wobec krów, ale nie bardzo im wychodziło. Przeczekałem kilka chwil, żeby nie narażać się na wzięcie na rogi i byczki wróciły na pastwisko. Wsiadłem w auto i ruszyłem do domu.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Ładnie się wystorczykowałeś - aż miło oglądać zielono - różowe łąki, gdy za oknem szary deszcz leje.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
oj leje, w pyrlandi też szaro i ponuro. Marcinie dzięki za odrobine wiosny szkoda, że tylko na fotkach.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
wow, piękny
czyli nie trzeba jechać do Rumunii, w Pl też kwitnie;-)