Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
Jako że w tym wątku przywołano moją opowieść, związaną co prawda z sąsiednim Beskidem Niskim, dorzucę ciekawostkę związaną z Bieszczadami, którą umieścił kiedyś na forum IOH (www.ioh.pl/forum) jeden z użytkowników:
"Kiedyś zdarzyło mi się nocować w starych okopach (o ile mnie pamięć nie myli było to gdzieś na Magurach - w Bieszczadach).Pogoda była wredna (był to koniec września).Wiało jak diabli.W nocy spałem dobrze, ale sny, które tam śniłem ... hmmmm... zabrzmi zabawnie, ale do tej pory pamiętam ten sen,po 30 latach... Śniło mi się (cholernie realistycznie!), że siedzę w tym diabelskim okopie, a wkoło wybuchają pociski, giną koledzy...Byłem tam jeszcze parę razy później [...], ale już nigdy nie zostawałem tam na noc, a wracałem do Suchych Rzek".
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
Można wyśmiewać takie historie. Można je brać za prawdziwe..
Nie ma jakichś szczególnych przesłanek aby wierzyć w istnienie "duchów", ale nie ma też twardych dowodów zaprzeczających istnienie takowych...
Przykład z fizyką kwantową jest w tym momencie fenomenalny. No jak może istnieć coś czego nie można wziąć do łapki zmierzyć zbadać itp itd a co najważniejsze zobaczyć!
Taaaaa?
A w bakterie wierzymy czy nie? :P Przecież ich nie widać i zmierzyć jedną perfidną sztukę też ciężko- bynajmniej mnie mikrometrem się nigdy nie udało:lol:
Dawno byłem już na forum. W ogóle gdzieś dawno byłem w Bieszczadach moich ukochanych. Na poczcie tylko powiadomienia dostaje o wątkach i akurat ten wpadł mi w oko...
Armia widmo...
Nie chce pisać całego wywodu co o tym myślę, ale KK dopuszcza istnienie bytów niematerialnych, ot chociażby dusza którą każdy ponoć posiada... Baaaaaa żeby tego było mało są w KK egzorcyści- co też jest dowodem na istnienie czegoś więcej niz tego co My żywi widzimy i dotykamy...
Obok żywych zawsze przez całą historię ludzkości istniał świat umarłych...
Pamiętacie może o armiach siromachów/upiorów (nie wiem czy czegoś nie pomyliłem bo siromachy to wilki tak po wschodniemu) przemierzających bezkresne stepy Ukrainy, o których pisał Sieniewicz?Tak, tak ja wiem, że to tylko fikcja literacka, ale...
...ale zawsze jest to "ale". Ten motyw jest już dosyć stary, nie jest wymysłem naszych czasów, a tym bardziej jakiegoś portalu internetowego...
Z doświadczeń własnych: czyli "okiem kopidołka". Gdzieś w drugiej połowie lat 90tych(po tym jak zbudowałem swój pierwszy wykrywacz metali) znalazłem dosłownie na ściółce leśnej niedaleko miejscowości Łabunie niemiecki hełm. Był bardzo dobrze zachowany- miał nawet zmurszałe elementy skórzane. Miał resztki kalkomanii w postaci flagi weimarskiej, farby miał na sobie całkiem dużo... Wziąłem go sobie do domu. Poleżał parę lat w piwnicy przeżył przeprowadzkę i sobie o nim przypomniałem...
Mogłem sobie o nim nie przypominać akurt wtey bo on bardziej na tym ucierpiał. Postanowiłem go odnowić- oczywiście poczyniłem więcej szkód niż dobrego - ale jestem bogatszy w doświadczenia.
"Odnowiony" został postawiony na półce w pokoju...
Bardzo ładny egzemplarz, niezniszczony (był przed "odnawianiem") bardzo kompletny (też przed niż po mich zabiegach).
Miał tylko jeden mały defekcik... Normalnie "tycityci". Tak o średnicy około 8mm... Miał mianowicie po prawej stronie w częsci potylicznej tuz za uchem dziurę po kuli, a na lewej części czołowej miał dużą skorodowaną plamę. Znak niechybny że właściciel w nim zginąć musiał:???:
Zawsze się zastanawiałem sądząc po otworze i miejscu czy dostał od swoich czy od polaków... Faktem jednak jest, że zginał ktoś w nim.
Obserwacje własne jakie poczyniłem były takie że niemalże wszyscy wchodzący do mojego pokoju zawsze ale to zawsze zauważali w pierwszej kolejności ten hełm... Miałem cały pokój (nawet sufit) obwieszony różnymi rzeczami i zawsze wszyscy zauważali hełm który stał w głębi pokoju po prawej stronie pomiędzy innymi rzeczami. Zrobiłem eksperyment i przekładałem ten hełm w inne miejsca i ciągle to on przykuwał wzrok...
Później parę osób mi powiedziało (osoby płci żeńskiej), że ten element mojego pokoju jest jakiś dziwny i cały pokój wydaje się "jakiś taki ciemny i ponury". Na pytanie co powoduje ten dziwny stan (którego ja nie dostrzegałem) odpowiedz była jedna- hełm... Nic w pokoju nie zmieniałem tylko chowałem za inne przedmioty ten hełm i ciągle było to samo...
Jeszcze później pewna osoba powiedział mi, że jakieś takie dziwne ma uczucie- tak jakby z pod tego hełmu coś zawsze patrzyło i rozglądało się po pokoju...
Szczerze mówiąc ja osobiście nie czułem żadnego ale to żadnego dyskomfortu z powodu tego przedmiotu, jednak kilka osób nie znających się miało podobne odczucia- ja dla mnie co najmniej dziwne...Szczególnie, że bardzo mało osób wiedziało o tej dziurce z tyłu.
Finalnie hełm podarowałem znajomemu- wrócił niemalże w to samo miejsce gdzie go znalazłem. I nie zgadniecie co się stało...
Kolega postawił to w domu gdzieś na jakimś meblu, weszła matka która nie wiedziała o tym hełmie w jego pokoju i powiedziała "Arek co tutaj tak ciemno?"...
Są i w Bieszczadach takie "dziwne" dla mnie osobiście miejsca. Są miejsca które są przesiąknięte krwią- one też czasem (nie wiem może to kwestia nastawienia) wydają się "dziwne i mroczne".
Nie wiem czy są na forum ludzie którzy chodzą z wykrywaczami metalu i szukają historii, ale kilku moich znajomych a czasem i ja sam tak mam że jakby coś prowadzi od miejsca do miejsca i ciągle się coś trafia... Na innym forum jest bardzo dokładnie opisana historia z Bieszczad jak chłopak poszedł zapalić znicze a wrócił z niezłymi "skarbami", pomimo tego że nie miał nawet łopatki i wykrywacza. I jak sam podsumował na koniec "coś go prowadziło od miejsca do miejsca"...
...nie wszystko da się zmierzyć i zbadać najmędrszego mędrca okiem i szkiełkiem
p.s
Trzy lata temu (2008r) w październiku siadłem sobie do komputera- ot tak bez żadnych szczególnych motywów. Posprawdzałem pocztę podopisywałem na meile posłuchałem muzyki... Późnym wieczorem coś mnie tknęło... i zacząłem szukać w internecie informacji o.....
...Antonim Żubrydzie
Poznałem (jakoś szczególnie mnie ta postać nie interesowała wcześniej) dosyć dokładnie jego historię i jego losy. Wiedziałem tylko o oddziale Zuch i o tym że zginął wraz z żoną w wyniku zdrady, nic więcej nic mniej... Przesiedziałem studiując jego losy, przeglądając jego zdjęcia do około 6 rano... Już sięgam żeby wyłączyć komputer, chwila zawahania..."Chwila chwila chwila... kiedy On zginął? w październiku? którego dokładnie? ....o kurczeeee..."
Patrze na kalendarz w komputerze: 25 października 2008r- czyli zacząłem się interesować niemalże równiutko 52lata od jego śmierci...
Od tego dnia zupełnie zmieniłem zdanie o Żubrydzie i inaczej postrzegam jego postać...
Sam nie wiem co o tym myśleć, czy o jakiś głos z zaświatów czy zbieg okoliczności- w każdym razie ani pierwszego ani drugiego nie wykluczam...
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
z podobnej temattyki..... jest na zboczu Falowej od strony Buku miejsce, drzewo, które w nocy czasem świeci, dokładnie świeci u podstawy drzewa, łuna podobno jest znaczna (ale widoczna tylko bezpośrednie obok, a;le nie każdej nocy) .... słyszałem o tym z 8 lat temu. Jest to o tyle ciekawe , że to drzewo jest nietypowe, jest to gatunek drzewa, który w naturalnym srodowisku występuje we wschodzniej Syberii.... trudno powiedzieć , czy to prawda... Ci co to wiedzieli byli mocno przekonywujący i poważni jak to mówili, choć....wina Bieszczady trochę wspólnie przy tej opowieści popłynęło
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
Czy to drzewo nie jest aby po prostu spróchniałe? Nie musi pochodzić ze wschodniej Syberii aby po spróchnieniu lekko świeciło.
Lepiej nie powtarzaj wszystkiego co usłyszysz po winie, bieśdziadzie.
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
tez myślałem, ze to próchnica, ale nawet kombinowałem, że może jakiś fosfor z pocisków..... tam podobno świeciło nienaturalnie mocno... a po miejscowych trunkach różne opowieści się słyszy, niektóre w swej monogości i barwności jednak się czasem w terenie potwierdzają. Tak znalazłem składowisko kilkudziesięciu pocisków altyleryjskich po ok. 2,5 kg trotylu w środku każdy na stokach Jamów, niestety do bunkra UPA na Łopienniku nie dotarłem...wina dla opowiadacza było za dużo
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
Świecenie próchna powoduje nie co innego, jak znana wszystkim opieńka. Ale łuny przy tym brak - tylko same kawałki próchna świecą się na srebrzysto. Stąd legendy o pieniądzach, pochowanych przez diabła Rokitę w dziuplach wierzb.
Odp: Armia widmo na zboczach Chryszczatej
Cytat:
Zamieszczone przez
Samotny Włóczykij
Stąd legendy o pieniądzach, pochowanych przez diabła Rokitę w dziuplach wierzb.
Nie tylko stąd