Odp: Kleszcze i borelioza
Cytat:
Zamieszczone przez
anka-szklanka
tym sposobem oszzcedzam pieniadze, bo nie jest to refundowane i czas....
No właśnie, wychodzi na to że nie tak do końca. Chociaż sama też straciłam kupę kasy na badania i na prywatne wizyty ale lekarz do którego trafiłam w maju i do którego poszłam prywatnie bo mi zależało na czasie bo czułam się źle zgarnął mnie od razu na 10 dni do szpitala, w szpitalu dostałam skierowanie na badania na NFZ które miałam zrobić przed wizytą kontrolną która też była na NFZ.. czyli mogą być refundowane tylko chyba nie każdemu lekarzowi się chce ;/
Odp: Kleszcze i borelioza
Trochę nie bieszczadzkie klimaty, ale pozwalam sobie wkleić gdyż wielu spośród forumowiczów, w tym moich współtowarzyszy wędrówek jest mieszkańcami Miasta Stołecznego Warszawy. I miłośnikami wędrówek po Puszczy Kampinowskiej.
Warszawska Mapa Kleszczy -
http://metrowarszawa.gazeta.pl/metro...ielnicach.html
Odp: Kleszcze i borelioza
To jakaś paranoja jest,kleszcze były od zawsze,borelioza też, jakby przyjąć, że tak młóci organizm,to mieszkańcy podleśnych miejscowości byliby kalekami w 80% wioski.
Przerabiałem to,na końcu się okazało ,ze objawy neurologiczne które miałem (oczywiscie idealnie pasujące do internetowej boreliozy made in gazeta.pl i ci szarlatani z ILADS) powodował niedobór witaminy b12.
Ze jest ich więcej,bo zwierzyny płowej jest więcej a kleszcz ponoć w swoim cyklu musi zasiedlić duże zwierze,mysz nie wystarczy, klimat nie ma nic do rzeczy,całą Syberia jest w kleszczach, a tam zimno jak cholera przecież.
Mój paten to długie spodnie, skarpety wciągnięte na nogawki, prześcieradło, do siedzenia bo lekkie i izoluje od gadziojstwa jakoś jest ok, a są taki miejscówki na pogórzu przemyskim,ze strach, 20 szt na wiosnę to można spokojnie z siebie zdjąć i to wcale nie łażąc po krzakach.
Odp: Kleszcze i borelioza
Jak żyć chciało by się zapytać?mieszkam 300 metrów od lasu codziennie chodzę z psami na spacer,a potem zbieram w domu wyłażące z nich kleszcze i ładnie palę ,siebie oglądam kilka razy dziennie,wbitego potwora miałam tylko raz ale wzięłam antybiotyk tak na wszelki wypadek.Nauczyłam się z tym żyć bo inaczej nie mogłabym wyjść z domu.
Odp: Kleszcze i borelioza
:roll: Jakaś histeria czy kiz dziadzi...
Owszem, gdy chaszczuję gerade przez młodnik - "się przeciskam", tudzież inną buczynkę do cycków, to cośtam mogę przynieść na kwaterę i to poubierany w kurtkę, koszulę, długi rękaw, buty do kolan etc. Ale kruca bez paniki.
Szczerze powiedziawszy to bardziej dokucza wesz jelenia niż te tam... kleszcze. Na wesz jest półśrodek tzn jasny przyodziewek zamiast ciapkowanej zieleni czy generalnie ciemnej odzieży. Tylko kto łazi w jasnym po chaszczach i błocie.
A już nikomu nie rekomenduję, żeby go "dojechał" ten owad z kolorowymi oczkami....
Poza tym nie każdy kleszcz jest "nosicielem" ...
/ przypomniał mi się chamski dowcipas: co najlepiej kładzie ebola... /
Odp: Kleszcze i borelioza
Tja... Czyli albo biegamy przerażeni w kółko jak kurczaki z obciętymi głowami, bo się naczytaliśmy Wyborczej, albo "luuuz... wogóleocochodzi... kleszcze mi z ręki jedzą" ;)
To ja dla równowagi powiem, że jeden (znany mi z imienia i nazwiska) forumowicz przywiózł sobie boreliozę z okolic Komańczy, gdzie użarł go jeden (JEDEN) kleszcz. I jak człowiek wylądował na oddziale zakaźnym z gorączką i rumieniem, to niespecjalnie go obchodziło, które gazety i w jakim tonie o jego chorobie piszą. BTW: na jego oddziale leżeli niemal wyłącznie leśnicy, dla których - pewnie nie bez powodu - borelioza jest chorobą zawodową, a chorzy są co rok czy dwa wysyłani na terapię antybiotykową na koszt państwa, jak już mięśnie odmawiają im posłuszeństwa.
Ergo: bagatelizowanie problemu jest tak samo słabe jak histeryzowanie z jego powodu 8)
Odp: Kleszcze i borelioza
Cytat:
Zamieszczone przez
zdavko
To jakaś paranoja jest,kleszcze były od zawsze,borelioza też, jakby przyjąć, że tak młóci organizm,to mieszkańcy podleśnych miejscowości byliby kalekami w 80% wioski.
Przerabiałem to,na końcu się okazało ,ze objawy neurologiczne które miałem (oczywiscie idealnie pasujące do internetowej boreliozy made in gazeta.pl i ci szarlatani z ILADS) powodował niedobór witaminy b12.
Ze jest ich więcej,bo zwierzyny płowej jest więcej a kleszcz ponoć w swoim cyklu musi zasiedlić duże zwierze,mysz nie wystarczy, klimat nie ma nic do rzeczy,całą Syberia jest w kleszczach, a tam zimno jak cholera przecież.
Mój paten to długie spodnie, skarpety wciągnięte na nogawki, prześcieradło, do siedzenia bo lekkie i izoluje od gadziojstwa jakoś jest ok, a są taki miejscówki na pogórzu przemyskim,ze strach, 20 szt na wiosnę to można spokojnie z siebie zdjąć i to wcale nie łażąc po krzakach.
A jak w krzakach wypniesz się bo Cię przypilło, to Twój patent ubraniowy przeciw kleszczom może być nieskuteczny. tak zaraziła się boreliozą znana mi osobiście osoba.
Życzę dalszego szczęścia i pozdrawiam
Odp: Kleszcze i borelioza
Cytat:
Zamieszczone przez
Bywalec
A jak w krzakach wypniesz się bo Cię przypilło, to Twój patent ubraniowy przeciw kleszczom może być nieskuteczny. tak zaraziła się boreliozą znana mi osobiście osoba.
Życzę dalszego szczęścia i pozdrawiam
Nie dziękuję. Ale doceniam
Widocznie takie ze mnie "dziecko szczęścia". Jak przyniosłem dwa na raz to po żadnym rumienia nie było, więc jest to loteria - zarażony, albo nie. Oba dostały się pod pachy via dtrzy warstwy szmat, więc cośtam zdążyłem wykumać odnośnie pozornej ochrony długimi szmatami.
Wiem, że w okolicy jest to choroba zawodowa leśników, za długo tam jeżdzę, by tego nie wiedzieć.8) Ale z drugiej strony ja nie pracuję z drewnem i gałęziami przez 8-10-12h 5-6 dni w tygodniu. nie siedzę po łokcie w sadzonkach, nie talerzuję lasu. Nie mam nawet 10% szans podzielić losu leśnika. WMSOpinii. Kleszcza to i od własnego psa można zaliczyć.
Co do przynoszenia sobie ulgi na łonie natury.
Faktycznie: gdy się wypnę na kaku to kleszcze same wskakują - hop! Ale jest na to sposób. Nie trzeba s*ć w trawie czy zaroślach, bo wiadomo, że kleszcz czyha w wysokiej trawie, na liściach, nisko lub względnie nisko. Kleszcza się przynosi od siadania i kładzenie ekwipunku na ziemi, na sciętych pniakach, powalonych drzewach...
Równie dobrze i równie prawdopodobnie mogę zostać kaleką w drodze w Biesy, gdy mi z podporządkowanej jakiś "kowboj" wymusi z nienacycka. Znienacka znaczy... Mam nadzieję, że nie zostanę kaleką i że za tydzień szczęśliwie dojadę na miejsce by połapać kleszczy, muszek i suchych liści za kołnierz. Słowem - jak co roku - by utyrać się jak dzik w glinie, w górę i w dół oraz w poprzek potoków, na wychodniach skalnych i we wszystkim co tam przyroda daje.
Odp: Kleszcze i borelioza
Mój kolega rezydujący od lat , co roku od kwietnia do pażdziernika w Bieszczadzie,pretendujący do miana zakapiora,twierdzi że jest uodporniony na kleszcze ,bo wszystkie od niego odpadają po próbie napicia się jego krwi a raczej Ukrainskiej horiłki która w nim przez te wszystkie miesiące głównie płynie.........niebezpieczny sposób ale kto wie...może Polskie kleszcze nie uodporniły się na ukrainską wódę jeszcze...:mrgreen:
Odp: Kleszcze i borelioza
Ci co nie powinni impregnować się od środka, mogą inaczej na przykład tak
https://www.zabierzkoniecznie.pl/Jak...fo-pol-25.html
Pozdrawiam