http://polskalokalna.pl/wiadomosci/m...polske,1198529
Wersja do druku
Piotrze, dzięki za przypomnienie... bo jutro w Warszawie Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ma prelekcję o ludobójstwie na Kresach i promocję nowej książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach".
Lucyno,przepraszam,ale historia jest w naszych czasach wypadkowa polityki,zresztą było tak na ogół (wcale nie chodzi mi tu o "politykę historyczną").Historie bez polityki można umiejscowić w neolicie,natomiast już w czasach historii pisanej - nie. Te dwa elementy przenikają od czasów podziałów na narody i państwa. A czymże innym jest polska polityczna tolerancja na zuchwalstwa upowców dzisiaj? Jutro ta tolerancja polityczna znajdzie sie w podręcznikach historii.Jeszcze po 1945 roku - nie mówię już o przedwojniu - to znamienne zuchwalstwo "towarzyszy broni" Tryzuba byłoby z polityczno-historycznych powodów niemożliwe. Każdy rząd suwerenny polski stosowałby dziś ostre noty dyplomatyczne. Dlaczego tego nie robi? Ze względu na aktualna politykę.To tez sprawa historii współczesnej. co do krzyży - to pomordowani na Wołyniu i Podolu nie mają nawet symbolicznych cmentarzy i nie słyszałem,by był tam zwyczaj składania kwiatów i politycznych deklaracji na temat wczorajszej historii... Pozdrawiam.
No i mam książkę wraz z dedykacją :)
Nowe znaleziska w Trepczy:
http://www.isanok.pl/index.php?optio...1531&Itemid=51
Cytat:
Dwie góry, setki skarbów
22.11.2008.
Nie wiadomo, kim byli pierwotni mieszkańcy tych wzgórz i w jakim języku mówili. Lud ten okrył cień pradziejów. O ich następcach możemy powiedzieć znacznie więcej. Wiemy jak żyli, jak umierali i jakie mieli upodobania.
Horodna i Horodyszcze, dwie góry w Trepczy, strzegące tzw. Wrót Węgierskich w Kotlinie Sanockiej są prawie jak siostry. Wyższa Horodyszcze – góruje nad swoją krewniaczką. Horodna, stroma, szeroka ciągnąca się szczytem bez mała na kilkaset metrów, robi wrażenie służebnicy. A może tak było w istocie?
Oppidum przed horodem?
Rąbka tajemnic strzeżonych przez dwa wzgórza odsłonił archeolog Jerzy Ginalski, który 10 lat temu rozpoczął tam pionierskie prace wykopaliskowe. Ich efekt zaskoczył wszystkich a Horodyszcze stało się „wzgórzem spełnionych nadziei” Jerzego Ginalskiego. On sam nazywa je „stanowiskiem życia”.
Czy jednak góra odsłoniła już wszystkie swoje tajemnice?
Archeolog jest zdania, że chowa w zanadrzu jeszcze niejeden sekret. Jednym z nich jest, być może… celtyckie oppidum.
Celtowie przywędrowali na teren dzisiejszej Polski w epoce żelaza. To właśnie w Trepczy znaleziono najstarszą odkrytą na ziemiach polskich monetę celtycką, złotego statera, pochodzącą z przełomu III i II wieku p.n.e.
Badając Horodyszcze Ginalskiemu udało się potwierdzić, że Celtowie nie byli tu tylko przechodniami. Odkrył, że wzgórze było przez nich zamieszkałe. Ślady ich bytności sięgają 250 roku p.n.e. Ginalski uważa, że do przesiedlenia się na te tereny skusiły Celtów złoża solankowe występujące w Górach Słonnych, stanowiące w owych czasach cenny surowiec.
Archeolog w najbliższych latach zamierza kontynuować na wzgórzu prace wykopaliskowe. Gdyby udało się mu potwierdzić, że znajdowało się tam oppidum, czyli celtycka osada obronna, jak to się teraz przypuszcza, byłaby to sensacja na europejską skalę, gdyż w Polsce jeszcze nie natrafiono na celtycki gród.
Słowianie, Lędzianie, Lachy
Od IV wieku do połowy V wieku teren doliny Sanu stał się bezludny. Góry nie na długo pozostały jednak puste. Już na przełomie V i VI wieku napłynęła tu z dorzecza Prypeci ludność słowiańska. Słowianie znad Sanu należeli do plemienia Lędzian, od których wzięła się nazwa Lachy, czyli Polacy
Pierwsza pisemna wzmianka o Lachach, pochodząca z kroniki Nestora z 981 roku, mówi tak: Poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich, Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią. Można przypuszczać, że wyprawa Włodzimierza skierowana była właśnie przeciw Lędzianom, którzy w tym czasie zadomowili się już na terenie dzisiejszej Trepczy.
Ziarno prawdy w legendzie
Przeszłość wzgórza Horodyszcze zawarta jest nie tylko w nazwie, odnoszącej się do ruskiego słowa „horod”, czyli gród. Zawiera się ona również w miejscowej legendzie..
– Legenda o zapadniętej cerkwi w trepczańskich lasach jeszcze dzisiaj, choć już bardzo rzadko, odżywa w opowiadaniach starszych mieszkańców wsi. Łączone z nią zapadlisko usytuowane na szczycie góry, które służyło ponoć niegdysiejszym mieszkańcom za schronienie przed Tatarami, okazało się być zagłębieniem po średniowiecznej studni lub cysternie – Ginalski odziera legendę z tajemnicy.
W 1996 roku archeolog, by ratować Horodyszcze przed poszukiwaczami skarbów, zainspirowanych legendą i przypadkowymi znaleziskami, rozpoczął tam ratunkowe prace wykopaliskowe. Nie spodziewał się, że odkryje bogactwa, włącznie z przedmiotami pochodzącymi „nie z tej Ziemi”.
Już pierwszy sezon wykopaliskowy przyniósł rewelacje. Potem było wręcz sensacyjnie. Odsłonięto kamienne fundamenty drewnianej, XII – wiecznej cerkwi, a potem kolejnej świątyni, budynki gospodarcze i mieszkalne.
– Wokół cerkwi znajdowało się cmentarzysko o typowo przykościelnym charakterze. Do tej pory udokumentowano 105 grobów, ale cmentarzysko liczyło pierwotnie z pewnością kilkaset pochówków – uważa Ginalski
Olbrzymie grodzisko było bardzo mocno ufortyfikowane. Posiadało pięć wałów ochronnych. Pierwszy był wał ziemny o konstrukcji skrzyniowej, a następne wały zaporowe, pierścieniami opasujące całe wzgórze.
Artefakty wschodniego pochodzenia
Nie dziwota, że gród był tak mocno chroniony Jego bogactwo nawet dzisiaj budzi zachwyt. Świadczą o nim wspaniałe znaleziska. Są to przedmioty ze złota, srebra i brązu.
Jednym z najcenniejszych skarbów jest para srebrnych kołtów, czyli ozdobnych nakryć głowy ruskich arystokratek. Ten jedyny w Polsce zabytek posiada dzisiaj Muzeum Historyczne w Sanoku.
Zachwyt budzi pozłacany pierścień zdobiony motywami krzyża w technice niello, fragment książęcego diademu, kolczyki, sprzączki, klamerki, wisiorki, zawieszki brązowe, bogato ornamentowane pierścionki, srebrny pierścionek ze szklanym oczkiem i niebieska, szklana bransoleta, stanowiąca do pierścionka komplet. Posiadaczami tych przedmiotów nie byli ludzie prymitywni. Nieobce im było wyrafinowanie poczucie piękna, co przy surowości życia codziennego musi budzić zdziwienie.
– Niektóre z tych ozdób były prawdziwymi arcydziełami wczesnośredniowiecznej sztuki złotniczej książęcych warsztatów na Rusi lub wytwórni na terenie Bizancjum – zachwyca się Ginalski.
Wielkim skarbem są zachowane plomby ołowiane i dwie pieczęcie księcia nowogrodzko – kijowskiego Ruryka Rościsławowicza z drugiej połowy XII wieku. Świadczą o tym, że gród trepczański był ważnym ośrodkiem politycznym. To znaczenie grodu podkreślają też odkryte fundamenty, prawdopodobnie rezydencji.
Jerzy Ginalski w związku z pieczęciami snuje niezwykle barwną hipotezę. Otóż rywalem Ruryka był panujący w Haliczu książę Roman. – Z Latopisu Hipackiego dowiadujemy się, że po śmierci Romana, jego żona Anna, wraz z dwoma synami schroniła się w Sanoku w roku prawdopodobnie 1206. Czy wiecznie żądny władzy Ruryk, śląc, co najmniej dwukrotnie swoich wysłanników nad San, bo pieczęcie wieńczyły z pewnością dwa odrębne dokumenty, szukał tu poparcia dla swoich planów? Co zostawiła Anna w zamian za udzielone jej schronienie? Czy niektóre z okazałych ozdób nie były czasem wyrazem wdzięczności księżnej? – stawia kolejne zagadki Ginalski.
Jednymi z najciekawszych znalezisk są tzw. enkolpiony. Są to bardzo rzadkie w Polsce relikwiarze, a w Trepczy znaleziono ich już 7 sztuk!
Jeden z nich, w typie enkolpionu palestyńskiego, zawierał niezidentyfikowany przedmiot. Trójkątny klin wyglądał jak fragment skamieniałego drewna. Sądzono, więc, że jest to fragment relikwii Krzyża Świętego. Wątpliwości budził jednak duży ciężar przedmiotu, jak również metaliczny połysk. Relikwię podano, więc badaniom laboratoryjnym w AGH w Krakowie i krakowskim Instytucie Metalurgii PAN. Wyniki analiz nie pozostawiły wątpliwości – relikwia jest niezwykle rzadką, bo pozbawioną niklu, odmianą meteorytu żelazistego.
Jak by tego jeszcze było mało, ustalono badając kroniki, że w 1091 roku na Rusi obserwowano upadek meteorytu. Aż kusi by połączyć te dwa fakty.
– Jest mało prawdopodobne, aby cząstka tego spadającego wtedy meteorytu, który notabene mocno przeraził uczestników nocnego polowania z samym księciem Wsiewołodem na czele, była zamknięta w naszym krzyżyku, ale możliwości takiej do końca wykluczyć nie można – studzi wyobraźnię Ginalski.
Sanok był w Trepczy
Gród trepczański datowany jest na okres od VIII do XIII wieku. Jego odnalezienie rozwiązało łamigłówkę, nad którą głowili się naukowcy. Badacze zadziwieni byli, bowiem ubogimi śladami materialnymi znalezionymi na wzgórzu zamkowym w Sanoku, gdzie szukano grodu wzmiankowanego w 1150 w Latopisie Hipackim. Wydawało się, że mizerota tych znalezisk nie może odpowiadać tak znacznemu grodowi. Te obiekcje okazały się zasadna.
Dzisiaj naukowcy sadzą, że zapis odnosił się do grodu usytuowany na trepczańskiej górze. Dopiero po zniszczeniu go przez Tatarów na arenę dziejów wkroczył nieznany, ale istniejący prawie w tym samym czasie gród. Przybrał on nazwę swego wielkiego poprzednika.
Na rozwiązanie czeka jednak wciąż tajemnica Horodnej. Jej szczyt, ciągnący się płasko na 450 m otaczają trzy wały zaporowe. Czego tak chroniono? Czy był tam drugi gród, czy tylko strażnica, broniąca grodu? Na odpowiedzi trzeba będzie, niestety, poczekać.
– Wybudowanie grodu w ówczesnym czasie było przedsięwzięciem wymagającym zaangażowania ogromnych sił ludzkich i środków materialnych, toteż średnie odległości między nimi, przynajmniej na terenie Podkarpacia, wynosiły z reguły po kilkanaście kilometrów. Tymczasem grodziska „Horodyszcze” i „Horodna” sąsiadują niemalże ze sobą, gdyż odległość między nimi wynosi zaledwie kilkaset metrów – podsyca ciekawość Ginalski.
Tysiącletnie ziemianki
Między wzgórzami istniała osada podgrodowa. Marcin Glinianowicz, pracujący w Dziale Archeologii Karpat Muzeum Budownictwa Ludowego, kierowanego obecnie przez Jerzego Ginalskiego, odkrył ją w tym sezonie archeologicznym na terasie pomiędzy Horodną a Horodyszczem.
Osada pochodzi z okresu wczesnego średniowiecza, czyli z IX – X wieku. Na terenie osady natrafiono na dwie półziemianki oraz na liczne metalowe przedmioty, w tym na tak ciekawe jak pełniące funkcję płacidła grzywny grotopodobne, które w Polsce są rzadkością, a w osadzie znaleziono ich 5 sztuk.
Osada nosi ślady pożaru. Choć Jerzy Ginalski jest daleki od takich hipotez, można puścić wodze fantazji, że dokonali tego wojowie Włodzimierza. – Archeologia jest nauką, w której hipotezy stawia się łatwo – ściąga na ziemię Ginalski. – Ale jeszcze łatwiej się je obala.
DOROTA MĘKARSKA
głupoty straszne wypisujesz. po pierwsze zanczna cześć Ukraińców jest wyznania katolickiego, po drugie według zasad judaizmu nie można integrować w sferę skarum jaką jest cmentarz - z tego wynika tragiczny stan wielu cmentarzy żydowskich. itd itp - skoro dla Ciebie jest to takie proste i jasne to dlaczego polska ludność katolicka nie opiekuje się niemieckimi cmentarzami katolickimi (są takie) na ziemiach pozyskanych?
pozdrawiam
...a może jakieś koń-krety? ..generalizując się psuje... A chociażby grupa Magurycz... wszak Polacy a dba i o Żydowskie, i o Ukraińskie i o Polskie i o Węgierskie.... długo by wymieniać... chociazby stowarzyszenie które powstało niadawno w Sanoku, mające na celu restaurowanie starych grobowców i odnawianie cmentarzy, harcerze którzy dbają o kilka mogiłek leśnych... (polskie, słowackie, austro-węgierskie cmentarze wojenne)
... nie tylko z Polski.. znam ludzi ze Słowacji i Ukrainy, a nawet jedną grupę Żydów którzy zajmują sie naprawą pogrzebanych przez czas pomników... to fakt.. według tradycji nie powinni ingerować w czas.. niech dopełni dzieła..
ale jednak sa tacy , którzy ratują skarby kultury... nie patrząc na narodowośc i uprzedzenia... ani nawet urażoną dumę, nie szukają powodów dlaczego by NIE.. tylko poszukują środków żeby TAK!
I ja pozdrawiam Magurycz :-)
Tak chciałam jednak zwrócić uwagę.
O ile na Zachodniej Ukrainie na ogół nie niszczono cmentarzy polskich (za wyjątkiem kilku spektakularnych przypadków, kiedy celowo robiły to władze komunistyczne jak np. Cmentarz Orląt).
Owszem nie odnawiano tych starych cmentarzy, zarosły krzewami i zielskiem, ale też nikt nie niszczył, przetrwały np. cmentarze w Osmołodzie i Rafajłowej, w Osmołodzie pojedyncze nagrobki z polskimi napisami, w Rafajłowej tablica ku czci Legionów.
O tyle w Polsce na Ziemiach Zachodnich niestety cmentarze niemieckie były celowo niszczone.
Cmentarze żydowskie też celowo likwidowano. W mieście gdzie mieszkam, czyli w Chorzowie był niewielki cmentarz żydowski, pamiętam go jeszcze z dzieciństwa, krył się za wysokim murem a ja sama z ciekawością tam zaglądałam bo był dla mnie tajemniczy.
Zlikwidowano go w połowie lat 70, mecewy gdzies wywieziono (nie wiem nawet gdzie). Zrobiono tam górkę saneczkową dla dzieci, u ludzi przetrwało powiedzenie "idziesz na górkę na żydy".
Dopiero dwa lata temu władze miasta postawiły tam pomnik w kształcie macewy i jest ładny trawnik.
Pozdrowienia
Basia
Browar !
dobijasz mnie, to nie może być prawda !
Browar, niestety ma rację, cytując ten link.
Długo nie trzeba szukać - wystarczy wpisać OUN UPA w youtube:
przerażające!
Po przeczytaniu "niedawnego" numeru "Odkrywcy" i artykułu o pierwszej
wojnie niepodległej już Rzeczypospolitej (wojnie polsko-ukraińskiej), skontaktowałem się z autorem tegoż artykułu. Napisał mi o sprawach, które naprawdę jeżą włos na głowie. Ogólnie można je podsumować słowami:
"za....ście poprawna polska klasa polityczna"; stwierdził też min., że...wystarczył jeden telefon (ze strony ukraińskiej) do biura Marszałka Sejmu, a Sejm nie zajął czytelnego stanowiska w sprawie rocznicy Rzezi Wołyńskiej; i tak dalej;
Odpowiadam Basi Z.:
W Opolu istnieje cmentarz protestancki (w ok.80% niemiecki). Miał być zniszczony przez "ząb czasu", ale po powodzi odnowiono ten cmentarz.
obecnie jest w miarę zadbany. Malutki zaś kirkut, zaniedbany okrutnie, pozostawiony swemu losowi.
W miejscowości Biała (trasa Opole-Prudnik) znajduje się zabytkowy kirkut,
jeden z najstarszych w Polsce. Był dwukrotnie "odnawiany" przez
polsko-niemieckie grupy młodzieży. Niestety, była to wyjątkowa "akcja",
bo jak do tej pory - mniejszość niemiecka najbardziej dba o eksponowanie nazwisk (przy pomnikach) mieszkańców danej wsi, nazwisk ludzi, którzy zginęli podczas II wojny. Nierzadko grupuje się te nazwiska wg. przynależności do odpowiednich formacji wojskowych i zapewniam Was, że mamy tu cały przegląd hitlerowskiego wojska / w miejscowości Smolarnia,
na tablicy przy pomniku, nazwisk z SS jest nie mniej niż z Wehrmacht:
w tym przypadku miejscowi pojechali "po bandzie", w innych wsiach już tak wyraźnych przynależności do SS czy Luftwaffe - nie eksponuje się/
Ogólnie rzecz biorąc, cmentarze na Opolszczyźnie nie były aż tak bardzo "programowo" niszczone, czego nie można powiedzieć o województwie dolnośląskim.
Andrzej czepiasz się słówek doskonale wiesz co autor miał na myśli...
straszne to jest wszystko!!!
tak, aby sobie ludzie uświadomili w Polsce co się dzieje, a nie żyli w nieświadomości.
Szanowny Demq.Katolicyzm na Ukrainie? Piszesz chyba o Polakach czy wiernych poddanych biskupa Szeptyckiego (ten nigdy nie potępił zbrodni UPA np) na tym obszarze,a może prawosławie identyfikujesz z katolicyzmem? Cmentarze żydowskie są jakie są,a jest to nie wynik mijania czasu czy wierność rytuałowi,ale rezultat II wojny światowej, eksterminacji Zydów i ludzkiej obojętności po wojnie."Skarum",jak piszesz(chyba sacrum?) nie ma tu nic do rzeczy. Kruk krukowi oka nie wykole - człowiek człowiekowi nader często. Przyczyny dzielące ludzi i cmentarze są religijne,polityczne i historyczne. Temat - rzeka. Wreszcie: zanim w oku bliźniego dojrzysz słomkę,wyjmij ze swego oka belkę,a oszczędzisz na wizycie u okulisty. Inaczej jeszcze mówiąc,łopatologicznie,nie sądź,ze mówisz mądrze,zanim nie zostaniesz uznany za mędrca.
Napisał Michał: "Puściłeś niestety w świat stek bzdur i frazesów. Świetnie się wpisujesz w tworzenie nowej - czytaj lepszej - historii made in IPN.
P.s.
sorki za OFF - ale szlag mnie trafia jak czytam takie cuś."
Przykro mi, to są fakty. O pomnikach już mówi się mniej, coby nie "drażnić" mniejszości.
Na ostatnim sejmiku województwa (opolskiego) nie doszło do porozumienia w tej sprawie, właśnie ze względu na takie "niebezpieczeństwa, o których napisałem; napisałem o tym co można ujrzeć na własne oczy: w Smolarni (Serwitucie),
ciekawa grafika na pomniku w Dobrzeniu Wlk, etc.; przy wjeździe do wsi
(Siołkowice St.) duża tablica: "Wilkomen.....", ale już bez polskiego napisu.
Tego jest mnóstwo, nie czarujmy się.
Odnośnie formacji wojskowych: dysponuję np.fotkami (z II wojny swiatowej) ówczesnych mieszkańców opolszczyzny, wysyłanymi rodzinom na pamiątkę. Danymi historycznymi - również.
Nie to jest jednak ważne, i nie ma tu miejsca na takie teksty - chciałem jedynie odpowiedzieć Basi, odnośnie cmentarzy. Polecam Ci zwiedzenie kirkutu w Białej.
Odpowiadając Andrzejowi627:
Faktycznie - nie czepiaj się słówek, dzięki Orsini za wsparcie.
Andrzeju, chodziło o to, że NAWET w YOUTUBE można zobaczyć "pomarańczową UPA". I nie jest to bynajmniej kryptoreklama!!!
Przecież piszę o tym TUTAJ, na TYM FORUM, a nie na jakimś Pomponiku, itp.
Ja naprawdę byłem przerażony liczbą filmików gloryfikujących OUN UPA,
w większości zrealizowanych przez młodych ludzi.
Wydaje mi się, że - im bardziej Putin będzie przykręcać śrubę Ukrainie, tym bardziej młodzi Ukraińcy będą identyfikować się z UPA, będzie to dla Nich jedyna forma pewnego samookreślenia, bo do myślenia, że jest się Europejczykiem - to Im jeszcze bardzo daleko. Tak mi się zdaje.
A Putin nie puści tak łatwo Ukrainy. I to jest niepokojące.
Gdy "działa się" Pomarańczowa Rewolucja, od początku zastanawiałem się jak Ukraińcy zmierzą się z tym trudnym tematem. No i teraz widzę.
Pozdrawiam
Chyba masz rację.
Ja zauważyłam na Ukrainie, ze dla nich UPA to tak jak u nas AK - pewna legenda.
Ale o zbrodniach po prostu nie wiedzą (bo i skąd ?).
Pomniki UPA w niewielkich miejscowościach są przystrojone kwiatami i flagami, ludzie mnie nawet pytali co to za czarno-czerwone flagi.
Byli bardzo zdziwieni jak im tłumaczyłam.
Są też mogiły w górach, też przybrane kwiatami - tak jak i u nas mogiły partyzanckie, na tej samej zasadzie.
We Lwowie jest na Rynku modna knajpa, stylizowana na ziemiankę UPA, jak się tam wchodzi to od razu facet z jakąś gewerą przyskakuje.
Urządzona w piwnicy, w środku siatka maskująca, drewniane proste stoły, stare zdjęcia partyzanckie i tym podobny wystrój.
Przyznam ze ja odczuwałam pewien niesmak i nawet jak była to jedyna otwarta knajpa na Starym Mieście (większość zamykają o północy) to tam nie poszłam na piwo.
Tylko ze przy tym wszystkim trudno tych ludzi winić za pewne idealizowanie UPA - to jest formacja z która się mogą jako naród identyfikować, formacja, która przede wszystkim walczyła z Armią Czerwoną i to głownie pamiętają a o zbrodniach nie wiedzą, bo skąd mają wiedzieć ?
Pozdrowienia
Basia
Basiu - ciekawe jest min. to co napisałaś na końcu postu.
Byłaś tam (tak czytam z postu) niedawno, więc kupuję tekst z Armią Czerwoną jako pewnik. Tym bardziej niepokoi mnie fakt, że totalnie
przeinacza się na Ukrainie istotę działalności UPA.
Przecież w latach dwudziestych-trzydziestych funkcjonowały różne
koncepcje militarne wśród Ukraińców, a "zwyciężyła" - uogólniając - koncepcja
Bandery (trochę Petlury) - po pierwsze: terror, po drugie: eksterminacja Polaków na "Samostijnej Ukrainie" tak samo ważna jak obrona przed "czerwoną dziczą" idącą ze wschodu.
Jak mawia mój kolega (historyk z wykształcenia): HISTORIA JEST NIESPRAWIEDLIWA.
Niestety, ciężko się nie zgodzić z Nim.
Na razie - pozdrawiam, jeszcze wrócę do tematu, bo ciekawa jest pewna historia związana z Przemyślem, który miał być ukraińskim bastionem na zachodzie.
Bywam na Ukrainie co roku kilka razy.
Głownie w górach, ale mieszkam w kwaterach prywatnych, podróżuję zwykłymi pociągami i autobusami (nie autokarem), dużo rozmawiam z miejscowymi, sama się mało odzywając, a raczej słuchając.
Takie całonocne rozmowy przy piwie w pociągu.
Toteż piszę o zwykłych ludziach i o ich wiedzy a nie o historykach.
Pozdrowienia
Basia
http://pl.youtube.com/watch?v=ndisoyw7-Dc
tu pierwszy odcinek programu, chyba w drugim puszczają film-bardzo ciekawy oglądnijcie.
Zwykli ludzie mają zupełnie inną wiedzę-uważają, że to Polacy zaczęli rzeź i to Polacy współpracowali z hitlerowcami, warto obejrzeć.
Wg ukraińskich historyków AK zabiło kilkanaście tysięcy Ukraińców, wg naszych kilkuset. Jeśli mi by wpajano od zawsze to co tam ci ukraińcy mówią do tego liczby takie jak oni uważają to też bym uważała tak jak oni,że się tylko bronili itd
Dlatego mnie osobiście boli to, że nikt z polityków nawet nie próbuje wyjaśnić tych kwestii,bo poprawność polityczna...
Krysiu nawet nasi historycy np. Motyka podają, że na terenie Podkarpacia zgonęło 6 tys Ukraińców. Cytowałam w innym wątku fr. książki poswięconej Żubrydowi z tymi danymi.
Czasami przerażenie mnie ogarnia, gdy widzę jak historia jest od nowa pisana.
Wczoraj kupiłam książkę Antoniego Kroha "O Szwejku i o nas".Rozpoczyna ją wiersz Kazimierza Wierzyńskiego
Lekcja konwersacji.
Nie mów o Polakach i Żydach,
To pole minowe.
Nie mów o Polakach i Ukraińcach,
To pole minowe.
Nie mów o Polakach i Czechach,
To pole minowe.
Nie mów o Polakach i Litwinach,
To pole minowe.
Nie wstępuj na pole minowe.
Wylecisz w powietrze.
Są jeszcze inne,
Na które wstąpiliśmy przedtem
I także nie ma o czym gadać.
Tak było dawniej,
Tak jest teraz
I tak będzie zawsze,
Póki będziemy paść się
Na łące zacietrzewionych osłów.
O, ależ trafny ten wiersz (mimo upływu lat).
Jak widać dalej się pasiemy na tej samej łące. :?
Tego wiersza Wierzyńskiego nie znałam, znam i bardzo lubię jego wiersze tatrzańskie.
A książkę p. Kroha muszę pewnie przeczytać.
Pochwalę się, że znam osobiście p. Kroha (pracuje w skansenie w Nowym Sączu). Miałam przyjemność być na jego kilku prelekcjach a także dwa razy na wyjadach autokarowych na Spisz, na których opowiadał o trudnej historii tej ziemi, kiedyś zamieszkałej w pełnej zgodzie przez 7 narodów (Słowacy, Węgrzy, Niemcy, Rusini, Polacy, Żydzi i Cyganie), które od czasu wybuchu II wojny światowej przechodziły bardzo dramatyczne koleje losu.
Nie spotkałam jeszcze nikogo, kto miałby tak rozległą wiedzę a jednocześnie charakteryzował się tak ogrmną tolerancją i takim szacunkiem dla innych narodów jak on.
Pozdrowienia
Basia
Taaa jasne, to jest HISTORIA, a nie jakies pole minowe, a jeśli kogoś bolą fakty historyczne to jego problem.
nie z nim a z tymi co uważają, że to taki mądry wiersz
Taaa przemilczana historia się ZAWSZE powtarza ale to taki mały szczególik, a mordercy i bandyci jakiej by nie byli narodowości nawet i polskiej na żaden pomnik nie zasługują, dlatego ja sie dziwię, że wcześniej nikt tego pomnika nie zniszczył i sobie tak spokojnie stoi
Nie ma się co dziwić Krysiu tylko bierz młotek w plecak i przyjeżdżaj... Będzie po sprawie.
po co?
został postawiony NIEZGODNIE z polskim prawem i zostanie rozebrany tym razem już zgodnie z prawem
poza tym fajno mieć sąsiada:
„Dwór menniczy Ukrainy nie przestaje pracować na trzy zmiany i drukuje pieniędzy. Jesteśmy na granicy galopowej inflacji. Wszyscy pamiętają inflację lat 1992-1993. W tym roku będzie jeszcze gorzej”, - powiedział 15 stycznia pod czas okrągłego stołu we Lwowie dyrektor Instytutu transformacji społeczeństwa, Ołeh Soskin. O czym zawiadomił korespondent ZIKu.
„Ukraina jest na granicy zewnętrznego i wewnętrznego defaultu. Nie ma pieniędzy. Fundusz emerytalny jest bankrutem”, - zawiadomił ekspert.
On zaznaczył, że w styczniu 2009, 7 mln. emerytów nie otrzymało emerytury, budżet państwowy za styczeń wykonany tylko w 14%.
„Budżetu państwowego faktycznie nie ma. Wszystkie źródła gospodarcze i finansowe są wyczerpane”, - dodał Soskin.
On też zaakcentował na tym, że sytuacja w państwie jest kompletnie niebezpieczna.
źródło: ZIK
Ołeh Soskin jest/(?)był: "Dyrektorem Instytutu Transformacji Społeczeństwa", :idea: bardzo fajowa nazwa stanowiska.