Rzuciłem okiem na komentarze i wnioskuję z nich, że mało kto porusza się w terenie z gps-em...
Ja również poruszam się głównie po bezścieżach. Z zasady. Szlakami się wręcz brzydzę.
Wersja do druku
Rzuciłem okiem na komentarze i wnioskuję z nich, że mało kto porusza się w terenie z gps-em...
Ja również poruszam się głównie po bezścieżach. Z zasady. Szlakami się wręcz brzydzę.
Hihi, uwielbiam takich ( nie piję do Zbigniewa), którzy znają mnie lepiej niż ja sam ( siebie)....
Ja po prostu nie lubię wydeptanego. Jeśli nie zaliczę jednego zjazdu na d...ie ze stromizny dziennie, albo nie zaplątam się w jeżyny i nie wywalę - to dzień w terenie stracony ( chyba że zaistnieją ciekawe okoliczności rekompensujące brak powyższego).
Następną trasą, która doczekała się realizacji po kilku latach, było przejście pasmem Jasieniów (Jeleniowaty) do słynnego miejsca - Brenzberg. I ta trasa była również wielokrotnie modyfikowana, gdyż samo przejście ścieżką z Mucznego wydawało mi się zbyt krótkie, jak na aktualny poziom posiadanej kondycji. Ostateczny wariant został zatwierdzony i zrealizowany w sposób widoczny na mapie.
Załącznik 41876
Prognozy na czwartek 20 października były obiecujące, więc wyjechałem wczesnym rankiem, aby zaparkować przy Muzeum Plenerowym Wypału Węgla Drzewnego i ruszyć zgodnie z zaplanowaną trasą. Dokładne obejrzenie wyposażenia muzeum, zostawiłem sobie na powrót i ruszyłem stokówką w kierunku mostu na potoku Mucznym. Tym razem już w porannych promieniach słońca.
Załącznik 41877
Kilkadziesiąt metrów za mostem, trafiłem na widoczną drogę zrywkowa, która po pewnym czasie zniknęła z pola widzenia.
Załącznik 41878
Widok parującej rosy w promieniach słońca, uatrakcyjniał wędrówkę.
Załącznik 41879
A widok na Bukowe Berdo zatrzymał mnie na kilka minut.
Załącznik 41880
Tuż przed Poharem 907, zabagniona i miejscami słabo widoczna droga zrywkowa, zamieniła się w czytelną alejkę i taką pozostała przez dłuższy czas.
Załącznik 41881 Załącznik 41882
W pewnej chwili zobaczyłem bezszelestny lot dużego ptaka, który usiadł na pobliskiej gałęzi i zaczął mnie obserwować.
Załącznik 41883
Na wysokości Mucznego, zainteresowała mnie propozycja zejścia z alejki w kierunku wskazywanym przez strzałkę.
Załącznik 41884
Dzięki temu, dodatkowo zobaczyłem „Grupowy Pomnik Przyrody Ożywionej”.
Załącznik 41885
Po 2 godz. i 20 min. spokojnego wędrowania, dotarłem do miejsca, gdzie 74 Polaków zostało w bestialski sposób pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Przeczytanie informacji zamieszczonej na tablicy o tym wydarzeniu oraz bezpośredni kontakt z tym miejscem, pobudza wyobraźnię i zmusza do refleksji.
Załącznik 41886 Załącznik 41887 Załącznik 41888 Załącznik 41889 Załącznik 41890
Wędrując w kierunku stokówki, trafiałem na miejsca widokowe pozwalające rzucić okiem na Dźwiniacz Górny i znajdujący się tam cmentarz, tym razem z góry.
Załącznik 41891 Załącznik 41892
Natomiast będąc już na stokówce, wystarczyło odbić lekko w prawo, aby móc podziwiać panoramę w kierunku wschodnim z miejsca widokowego.
Załącznik 41893 Załącznik 41894
W miejscu prowadzonej zrywki, sucha stokówka zamieniła się w błotną ślizgawkę.
Załącznik 41895
Zaparkowany bieszczadzki wehikuł, zainteresował mnie swoimi możliwościami technicznymi, które pozwalają mu pokonywać błotniste drogi zrywkowe.
Załącznik 41896 Załącznik 41897
W pewnym miejscu z pełną premedytacją, wszedłem na linię ognia. Zostałem zlekceważony i przeżyłem :-).
Załącznik 41898
Dalsze wędrowanie stokówką, to uczta dla oka z racji jesiennych kolorów w promieniach słonecznych.
Załącznik 41899 Załącznik 41900 Załącznik 41901 Załącznik 41902
Gdy zobaczyłem betonowe płyty dochodzące do stokówki, ponownie odbiłem w prawo i poszedłem w kierunku dawnej wsi Łokieć. Trafiłem na czytelną informację o miejscu oraz na szlaban. Zastanawiałem się czy dalsze przemieszczanie się po tych płytach może być kosztowne ?. Na mapie Compassu widoczny jest szlak konny prowadzący przez teren Łokcia do Dźwiniacza Górnego bez możliwości przejazdu rowerem, ale czy dla pieszego wędrowca jest obecnie możliwe przejście tą trasą ?.
Załącznik 41903
Zakazu fotografowania nie było, więc pozwoliłem sobie kilka fotek pstryknąć.
Załącznik 41904 Załącznik 41905
Gdy już doszedłem do punktu wyjścia, zobaczyłem podjeżdżającą eleganckim samochodem na zachodnich numerach rejestracyjnych panią, która nie wysiadając z samochodu pstryknęła kilka zdjęć komórką terenu muzeum wypału i pojechała dalej. Korzystając z okazji i posiadając rezerwę czasową, postanowiłem dokładnie obejrzeć miejsce i poczytać o historii i procedurze wypału drewna. Uważam, że pomysł przybliżenia turystom procedury powstawania węgla drzewnego, zasługuje na uznanie, gdyż wielu „grilowników” nie ma o tym zielonego pojęcia.
Załącznik 41906 Załącznik 41907
Wracając już do miejsca zakwaterowania, minąłem dwa punkty kontrolne SG, jednak na trzecim w Lutowiskach w składzie SG + ŻW, nie odpuszczono mi i zostałem dość szczegółowo sprawdzony. Panowie byli dość sympatyczni, pozwolili się nawet sfotografować a jeden nawet przypozwał. Wcześniej zostałem poinformowany, że są na służbie i mogę im zrobić zdjęcie bez żadnych zastrzeżeń. Przyznaję, że ostatni pobyt wyjątkowo obfitował w takie kontrole. Jedna nawet przebiegała w miejscu trochę niefortunnym, mianowicie na zakręcie, na skrzyżowaniu i tuż za przejazdem kolejki. Ale problemów nie było.
Załącznik 41908
Przejeżdżając odcinek pomiędzy Czarną a Polaną, gdy zobaczyłem kolejny raz w tym dniu Bieszczady w jesiennych kolorach, tym razem z Otrytem w tle, nie mogłem sobie odmówić przyjemności i zatrzymałem się, aby jeszcze raz nacieszyć oko niepowtarzalnym urokiem.
Załącznik 41909
Gratuluję serdecznie i jeszcze bardziej zazdroszczę , każdego kroku,widoku i wszystkiego... ale to nic jutro(czyt. niedługo) to wszystko też będzie moje a każda Twoja relacja umacnia mnie w dążeniu do powrotu i szukania tam samego siebie . Dziękuję za relację
Aby zaostrzyć Ci apetyt na następny szybki przyjazd w Bieszczady, proponuję relację z wyprawy na Grodzisko oraz do Bereźnicy Niżnej.
Po dwóch tygodniach oczekiwania na wyjście pogody z depresji, tym razem z Krytykiem Ludowym, postanowiliśmy w ramach wstępnego rozruchu, zmierzyć się z tą trasą.
Załącznik 41910
W drodze przez Stężnicę w okolicy Lipowca, Wysoka Skała zafundowała nam na zachętę, taki oto widoczek.
Załącznik 41911
Na powitanie, Grodzisko i Berdo również odkryły swoje barwy.
Załącznik 41912
Na początku trochę pobłądziliśmy, gdyż skierowaliśmy się zielonym szlakiem do ośrodka wczasowego. Trzeba było zawrócić i iść śladową ścieżką w kierunku Grodziska wśród pamiątek po wcześniejszych „turystach”.
Załącznik 41913
Na szczycie, zamiast oczekiwanych śladów po grodzisku, znaleźliśmy resztki fundamentów po wieży triangulacyjnej.
Załącznik 41914
Co bardziej kolorowe polanki, ścieżki lub widoczki mobilizowały do zrobienia zdjęć.
Załącznik 41915
Dojście do miejsca dawnej wsi Bereźnica Niżna, uatrakcyjniały nam znikające i nagle pojawiające się oznaczenia czerwonej ścieżki przyrodniczo-historycznej. Ostatecznie, bez większych problemów dotarliśmy do miejsca, gdzie kiedyś znajdowały się zabudowania wsi, otoczonej wzgórzami.
Załącznik 41916 Załącznik 41917
Na miejscu dawnego gospodarstwa znajduje się miejsce do odpoczynku i rozpalenia ogniska, które jest zabezpieczone cegłami wyprodukowanymi w Zasławiu.
Załącznik 41918 Załącznik 41919
Cmentarz w porównaniu z rokiem 2011, jest bardziej zadbany, a na niektórych grobach widać granitowe, stylizowane tablice z informacją o zmarłym.
Załącznik 41920 Załącznik 41921 Załącznik 41922 Załącznik 41923
Urokliwe otoczenie nieistniejącej wsi Bereźnica Niżna.
Załącznik 41924 Załącznik 41925
Poszukiwanie miejsca po cerkwi.
Załącznik 41926
Już zachmurzone Grodzisko w drodze powrotnej z dołu oraz jeszcze kolorowe Berdo, po prawej.
Załącznik 41927 Załącznik 41928 Załącznik 41929
Skrzyżowanie ścieżek i szlaku z ostrzeżeniem o możliwości bliskiego kontaktu z niedźwiedziem ;)
Załącznik 41930
Gdy kończyliśmy trasę na zaporze, mając Koziniec na horyzoncie, chmury, które się wcześniej gromadziły nie wytrzymały ciśnienia i na pożegnanie lekko pokropiły nas deszczem.
Załącznik 41931
Snajper "prał" z ukrycia:
Załącznik 41932
...chociaż czasem musiał odpocząć, w końcu człowiek:
Załącznik 41933
Niedźwiedziowa tablica nieco bliżej:
Załącznik 41934
...niedaleko tych drogowskazów:
Załącznik 41935
Jeszcze jedna relacja z wycieczki w tym samym rejonie. Długość trasy porównywalna, ale kolorystycznie i widokowo zdecydowanie bardziej bogata. Niebieska ścieżka na mapie nie pokrywa się z tą w terenie i chyba dobrze, gdyż przejście wzdłuż Jeziora Myczkowieckiego obfituje w dodatkowe atrakcje terenowe.
Załącznik 41976
Przesuwające się ciemne chmury nad zalewem budziły pewien niepokój. Jednak zachodni wiatr dawał nadzieję, że padać nie będzie.
Załącznik 41978
Ruszyłem więc asfaltową drogą w kierunku Berda.
Załącznik 41979
Minąłem wieżę o nieznanym mi przeznaczeniu.
Załącznik 41980
A przy pierwszych zabudowaniach Zabrodzia, Berdo już się pięknie prezentowało.
Załącznik 41981
Praktycznie przed każdym domem, widoczne są tablice z informacją o pokojach do wynajęcia.
Załącznik 41982
A u podnóża Berda, ekskluzywny jak na Bieszczady, ośrodek Solinianka.
Załącznik 41983
Po wyjściu na otwartą przestrzeń Pod Berdem, typowe dla Bieszczadów podczas jesieni, wspaniałe widoki z każdej strony.
Załącznik 41984 Załącznik 41985 Załącznik 41986
Przed wejściem w teren zalesiony, jeszcze rzut okiem w lewo na pasmo Berda.
Załącznik 41987
Zaczęły się chwilowe atrakcje terenowe związane z ostrymi podejściami i stromymi jarami.
Załącznik 41988 Załącznik 41989
W gąszczu drzew i krzaków, ktoś zbudował sobie letnią „rezydencję”.
Załącznik 41990
I tak dotarłem do plaży z widokiem na zaporę w Myczkowcach.
Załącznik 41991
Dalej niebieska ścieżka poprowadziła mnie wzdłuż ośrodka ZHP Berdo.
Załącznik 41992 Załącznik 41993
Podczas wchodzenia na grzbiet Berda, trafiałem na zwoje przewodów elektrycznych zakończonych niebieskimi czujnikami, które były przymocowane do ziemi. Było kilka takich miejsc i nikt tego nie pilnował, a w związku z tym, nie miałem możliwości zapytać jaki jest cel badania tego zbocza.
Załącznik 41994
Na grzbiecie trafiłem na fundamenty dwóch wież triangulacyjnych. Na jednym z nich, znajduje się dość czytelna data 22.V.1941 r.
Załącznik 41995 Załącznik 41996
Pod koniec trasy, wyboista ścieżka zamieniła się w spacerową …
Załącznik 41997
… aby następnie, zaserwować mi trochę ostrych skałek …
Załącznik 41998 Załącznik 41999
… i pożegnać mnie takim „straszydełkiem”.
Załącznik 42000
Głęboko odetchnąłem z ulgą, gdy już mogłem z dołu popatrzeć na końcowy odcinek przebytej trasy.
Załącznik 42001
A dalej to już asfalt, domki wczasowe i parafialny kościół w Bóbrce p.w. św. Piotra i Pawła w Solinie.
Załącznik 42002
Widok na kolorową Plaszę, zakończył przyjemną i jednocześnie atrakcyjną wycieczkę :-).
Załącznik 42003
Cerkiew to dużo powiedziane. W Bereżnicy Niżnej była nieco większa kapliczka.Cytat:
Poszukiwanie miejsca po cerkwi.
W 2009 roku wyglądała tak:
Załącznik 42012
a na początku lat 60-tych tak:
Załącznik 42015
Tajemnicza wieża to nic innego jak tylko poprzednia oczyszczalnia ścieków dla m. Solina. Obecnie pracuje nowa zlokalizowana nad brzegiem Jeziora Myczkowieckiego.
Załącznik 42018
Myślę, że podczas następnej wizyty w Bereźnicy uda Ci się odszukać to, co pozostało po kaplicy.
Jeśli chodzi o tajemnicze instalacje zauważone na Berdzie, są to elementy służące Geofizyce Toruń do badań geologicznych. Jest tego całe mnóstwo w okolicy Leska, Soliny - przy drogach (m.in. "brama " widoczna na jednym z Twoich zdjęć), po lasach, polach - niemalże wszędzie. Przy okazji firma skutecznie dewastuje drogi gruntowe i ścieżki.
Jeszcze raz serdecznie dziękuję, za uzupełnienie mojej wiedzy na temat kaplicy w Bereźnicy Niżnej i innych nieznanych mi do tej pory faktów. Na temat "bram", które w tamtej okolicy widziałem w dość dużej ilości, to mogę podzielić się jedynie informacją, którą usłyszałem na zasadzie "jedna pani drugiej pani", że dotyczą one poszukiwań gazu łupkowego. Żadnego firmowego pracownika nie spotkałem w tych miejscach, więc nie mogę tej wiadomości traktować jako wiarygodnej.
Znaczy, że tych resztek kaplicznych już nie ma. Bo w okolice tego cypla wlazłem przecież z gpsem gdyśmy opuszczali łąkę.
Czyli Geofizyka Toruń też...? Bo, żę Geofizyka Krakaów - to wiedzieliśmy...
Geo Toruń wsławiła się zamieszaniem przy poszukiwaniu g.łupkowego w lubelskiem.
Oby w Bieszczadach nikt nie dostał koncesji na taką rzeź bo to byłby koniec dla miejscowych.
Szczególnie dla tych, którzy lubią fotograficzne zagadki, dedykuję zbiorczą prezentację ze zdjęć zrobionych podczas pobytów w Bieszczadach w 2016 r. Dla ułatwienia dodam, że prezentacja obejmuje 21 tras zarówno w okresie letnim, jak i kolorowej jesieni. Całość trwa 22:38 minut, a z podanego linku jest możliwość pobrania pliku oraz odtworzenie go sobie na komputerze lub TV (zdecydowanie większa przyjemność podczas oglądania).
https://drive.google.com/file/d/0B8d...ew?usp=sharing
Bajka i jeszcze raz bajka. Pozazdrościć i pogratulować, a przede wszystkim serdecznie dziękuję za tak wspaniałą relację, która nakręca mnie do następnych wyjazdów. W każdym zdjęciu widać rękę profesjonalisty ale ujęcie z sową jest rewelacyjne.
Z przyjemnością obejrzałam raz i z przyjemnością obejrzę po raz kolejny :)
Zbyszku! wielkie dzięki, poprawiłeś mi nastrój. Do zobaczyska na szlaku. Zbyszek.
To wrzucę taki mały „okruszek”, jak to rzekł don Enrico :-), dla tych co lubią lato spędzać w górach, a szczególnie dla tych, którzy preferują pobyt w Bieszczadach w innych porach roku. Dawno temu, Recon wspomniał o małej górce zwanej Hrunek, której nazwa nie załapała się na większości map bieszczadzkich. Słoneczna niedziela, nie zachęcała do jakiegoś tam odpoczynku po przyjeździe do stałego miejsca zakwaterowania, lecz mobilizowała do małego rozruchu, który okazał się zdecydowanie dłuższy od planowanego. Po sprawnym powitaniu i pobieżnym rozpakowaniu udałem się na azymut 235, aby po pierwszym kilometrze odbić w prawo i zagłębić się w ciemny leśny korytarz prowadzący pod górę.
Załącznik 43389
Przez chwilę zerknąłem na coraz mniej widoczny kamieniołom, a z nowej tablicy, autorstwa Nadleśnictwa Baligród, dowiedziałem się jakie to fliszowe ciekawostki można spotkać w okolicy. Dawna droga zrywkowa na Kamienną, po ok. 430 m doprowadziła mnie do skrzyżowania ze ścieżką prowadzącą w kierunku Hrunka.
Załącznik 43390
Po dalszych 100 m po prawej stronie, pojawił się "tajemniczy" Hrunek. Pomimo pewnego zachaszczenia, nie mogłem sobie odmówić zobaczenia go z bliska. Dalej pojawiały się tajemne znaki na drzewach i prowadziły w kierunku zgodnym ze ścieżką na mapie.
Załącznik 43391
Gdy wysoki drzewostan ustąpił temu niższemu, pojawiła się wydeptana ścieżka, która bardziej przypominała, ścieżkę zwierzęcą.
Załącznik 43392
Będąc na tym etapie trasy, oczekiwałem chociaż nikłych śladów ścieżki prowadzącej w kierunku Markowej Kiczery. Niestety, ale w zamian pojawiły się jedynie, nawet świeże i w dużej ilości, pozostałości po obecności niedźwiedzia i co prawda krótkotrwały, ale intensywny charakterystyczny smrodek. Pozostało mi jedynie w takiej chwili uruchomić swoje struny głosowe i kostur do ogłoszenia swojej obecności na tym terenie. Zrobiłem to na tyle skutecznie, że ewentualny niedźwiadek, zrezygnował z mojego towarzystwa. I niech tak zostanie :-).
W związku na zaistniałą sytuacją, nastąpiła zmiana kierunku marszu na Huczek. A dobrze widoczna ścieżka na mapie,
grała ze mną w pewnych chwilach w chowanego. Gdy już przebiłem się przez Przeniczyska i doszedłem do jasnego wielokąta zaznaczonego na mapie, otworzył się przede mną wspaniały widok ukwieconej łąki z myśliwską „twierdzą” w tle.
Załącznik 43393
Oczywiście wzbudziła ona moje zainteresowanie i do niej podszedłem, ale gdy rozejrzałem się wtedy wokół, to widok dosłownie zaparł mi dech w piersiach. Przez kilkadziesiąt minut patrzyłem i lokalizowałem poszczególne wzniesienia. A że komórka miała dobry zasięg, to mogłem również podzielić się tą radością ze znajomymi.
Załącznik 43394
Nawet słynny „wieloryb” był doskonale widoczny, a jego „oko” czytelne.
Załącznik 43395
Przebywając w tych okolicach pieszo lub konno w/g tak oznakowanego szlaku …
Załącznik 43396
… można dotrzeć do tego miejsca widokowego idąc zarówno z kierunku Huczwic jak i Kiełczawy. W odległości ok. 430 m na południe znajduje się, już bardziej znane, ale równie piękne miejsce widokowe.
Załącznik 43397
Powrót znaną stokówką do „Wisanu” już nie wywoływał skoków adrenaliny, pewnie dzienny limit został wyczerpany :-).
Zaliczona pętelka zamknęła się długością trasy 11,4 km w czasie 4:22 godz.
Załącznik 43398
Tam gdzie Pszeniczyska - można trafić ( na) żubry.
Realizację szczególnie tej jednej, z kilku jesiennych wycieczek, poprzedziła szczegółowa penetracja terenu przy pomocy Google Earth oraz Geoportalu. Ten ostatni jest bardziej czytelny i aktualny. Wybrany teren był dla mnie jeszcze nieznany, więc brak znajomości miejsca zaparkowania i ewentualne utrudnienia, mogły wprawić później w zakłopotanie, którego i tak nie ustrzegłem się w pełni :-(. Konkretnym celem była góra Mosty w okolicy Łodyny na wschód od Ustrzyk D. Zaparkowałem na parkingu obok kościoła http://www.kosciolydrewniane.pl/page...ne/lodyna.html i poszedłem ładnie opracowaną i opisaną trasą Ekomuzeum „Hołe”. Przeszedłem obok przydrożnej kapliczki, miejsca gdzie kiedyś przebiegała granica PRL i ZSRR oraz cerkwiska.
Załącznik 43826 Załącznik 43827 Załącznik 43828
I tu nastąpiła mała konsternacja, niby za cerkwiskiem znajduje się drogowskaz niebieskiego szlaku, ale kierunek, który wskazuje nie zachęca do przedzierania się przez chaszcze. A tym bardziej, że szlak naniesiony na mapę, sugerował mi jeszcze kilkadziesiąt metrów marszu po asfalcie. I tak idąc sobie wolno, rozglądałem się za możliwością odbicia w prawo. Na szczęście trafił się dobry człowiek siedzący na ciągniku i pozwolił mi przejść przez swoje gospodarstwo, abym wszedł po kilkuset metrach, na właściwą trasę.
A z jego łąki rozpościerał się taki widoczek.
Załącznik 43829
Natomiast, gdy spojrzałem do tyłu, zobaczyłem Ostry Dział zachęcający do spacerów.
Załącznik 43830
Zalesiony teren już nie był taki urokliwy, gdyż błoto i słabo oznakowany niebieski szlak, wielokrotnie wprawiał w zakłopotanie, a wiązanki „polskich kwiatów”, przynosiły jedynie psychiczną ulgę :twisted:.
Załącznik 43831
Ale zgodnie ze słowami piosenki „Nic nie może wiecznie trwać”, dotarłem na szczyt Mosty i tu spędziłem dobre kilkadziesiąt minut, gdyż moim oczom ukazał się taki widoczek :-).
Załącznik 43832
Trochę szerszy kąt widzenia.
Załącznik 43833
I bardziej w prawo.
Załącznik 43834
Dalsza trasa grzbietem, to już sam miód dla duszy i oka.
Załącznik 43835
Idąc spacerkiem po grzbiecie tego wzniesienia, wypatrzyłem w oddali „kiwaka” i to zadecydowało o zmianie trasy.
Załącznik 43836
Postanowiłem przedrzeć się przez chaszcze i dojść do drogi, aby z bliska przyjrzeć się kopalni. Przy okazji wypłoszyłem stado kruków, które z groźnym krakaniem, zaczęły krążyć nad okolicą.
Załącznik 43837
Jak się okazało, to kilkanaście (doliczyłem do 10 i dałem sobie spokój) maszyn pompowało ropę do indywidualnych zbiorników …
Załącznik 43838 Załącznik 43839
… a następnie gromadzona jest ona, w dwóch znacznie większych.
Załącznik 43840
I ostatecznie transportowana cysternami napełnianym z takiego stanowiska.
Załącznik 43841
Dalsza trasa to już spacerek po asfalcie, aby domknąć pętelkę i popatrzeć na historyczną zabudowę Łodyny.
Załącznik 43842 Załącznik 43843 Załącznik 43844
Ostatecznie przeszedłem 12,5 km w czasie 4:31 godz.
Załącznik 43845
no tak, już widzę co straciłem, chociaż i mój listopadowy wyjazd uważam za udany jednak kolorki przez Ciebie ujęte obiektywem są zdecydowanie żywsze od tych, które ja widziałem. Dziwnym zbiegiem okoliczności Dzwiniacz znalazł się i na mojej liście na przyszły rok i pozwolę sobie podeprzeć się Toją mapką. Gratuluję wyjazdu i do zobaczenia na szlaku
Znowu Zbyszek daje kolejne inspiracje do nowych wędrówek. Przyjemnie się czyta.
Dzięki że znalazłeś trochę czasu i weny aby opisać je.
To jeszcze, ku pokrzepieniu serc urokiem jesiennych Bieszczadów, w ten smętny listopadowy wieczór, postaram się wrzucić kilka fotek. Planując ostatni wyjazd, skupiłem się przede wszystkim na wcześniej poznanych miejscach serwujących ciekawe widoki. Natomiast te, które są przez wszystkich znane i oblegane, odpuściłem. Prognozy meteorologiczne były przyjazne i podczas pierwszego tygodnia temperatura dochodziła do 25 stopni, a na słońcu i za wiatrem, nawet pewnie więcej :-). Jedyny mankament, który odbierał mi trochę radości, to nadwyżka promieni UV, skutecznie ograniczając dalekie widoki :-(. Na rozruszanie kości, zaplanowałem krótką trasę na Piekło i Dzidową. Pierwszy wzrokowy kontakt z Wisanem, już na samym początku, cieszył oko, chociaż Pohar kolorami już nie błyszczał.
Załącznik 43846
Dzidowa i Piekło już były bardziej kolorowe, pomimo przesuwających się ciężkich chmur.
Załącznik 43847
Natomiast samo Piekło, piekielnie urocze.
Załącznik 43848
Podczas dalszej wędrówki na Dzidową, mijałem już miejsca pełne kolorów i słońca.
Załącznik 43849 Załącznik 43850 Załącznik 43851
A po wdrapaniu się na szczyt Dzidowej, długi odpoczynek i pełna radość dla duszy.
Załącznik 43852 Załącznik 43853
Nawet Góry Słonne na zadymionym horyzoncie było widać.
Załącznik 43854
Podczas schodzenia ze szczytu, słoneczko zakryły chmury, ale przez następne 5 dni, było tylko lepiej :-).
Załącznik 43855
A może, tak kilka dowodów byś zamieścił :-) i podzielił się swoimi wrażeniami.
Następnego dnia, pogoda była wręcz upalna, więc wybrałem się ponownie na miejsce widokowe. Wypadło tym razem na kamieniołom w Bóbrce,
Załącznik 43857
oraz podnóże pasma Berda w okolicach Zabrodzia.
Załącznik 43858 Załącznik 43859
Widok retortów, podczas wchodzenia na Koziniec, trochę mnie zdziwił, gdyż dawniej ich tu nie było. Natomiast, gdy obejrzałem pierwszy odcinek Watahy, zrozumiałem w jakim celu zostały tu ustawione.
Załącznik 43860
A sceneria do filmowania i sesji zdjęciowych wspaniała.
Załącznik 43861
Widok z najwyższego poziomu.
Załącznik 43862
Gdy już się nasyciłem rozległym widokiem i zszedłem do samochodu, aby zmienić buty i jechać dalej do Zabrodzia, byłem świadkiem ciekawego kadru fotograficznego. Młoda para, po posesji zdjęciowej, wyłoniła się z kamieniołomu i wracała do samochodu. Natomiast ja, zdejmując buty, chwilami zerkałem w ich kierunku. Gdy już podeszli bliżej, zobaczyłem, że pan młody trzyma w ręku buty złotego koloru swojej wybranki, a ona z podwiniętą sukienką, boso zasuwa po kamieniach. Fotograf obwieszony sprzętem idzie obok. Natomiast mój aparat w bagażniku, a ja bezradny i bosy siedzę w samochodzie :-(. Ujęcie tej sytuacji było konkursowe i jedyne w tej sesji, niepozowane. Jaki wniosek ?, nigdy nie rozstawać się z aparatem na odległość większą, niż zasięg ramienia. Bardzo niezadowolony ze swojej szybkości działania, pojechałem do Zabrodzia, aby rozładować chwilę depresji.
Załącznik 43863 Załącznik 43864
Wracając, przeszedłem przez mały lasek, a słoneczko puściło do mnie oko.
Załącznik 43865
Swoją sesję zdjęciową tego dnia, zakończyłem na punkcie widokowym w Polańczyku.
Załącznik 43866
Miasteczko, przez które rok wcześniej przejeżdżałem i urzekło mnie wtedy swoim klimatem, powitało mnie taką oto tablicą.
Załącznik 43900
Ciekawa historia tego miasteczka, została opisana na tablicy znajdującej się tuż przy rynku, obok sklepu „groszek”. A umieszczone na niej „Opowieści Stanisława Lorenca o Jaśliskach”, w ciekawy i zwarty sposób pozwalają na zapoznanie się z nią. W pierwszych chwilach pobytu, rzuca się w oczy okazały barokowy kościół p.w. Św. Katarzyny Aleksandryjskiej, Ratusz z XIV wieku oraz charakterystyczna drewniana zabudowa.
Załącznik 43901
Załącznik 43902
Załącznik 43903 Załącznik 43904
Załącznik 43905
Jeden z budynków, swoim wystrojem, odbiega od pozostałych.
Załącznik 43906
Jednak, zdecydowana większość, to budynki z innej „epoki”.
Załącznik 43907 Załącznik 43908
Wjeżdżających do Jaślisk od zachodu, wita pomnik jubileuszowy.
Załącznik 43909
Dalsza wycieczka po Jaśliskach, to tradycyjnie cmentarz, kwatera wojskowa oraz zamknięta cerkiew w Daliowej.
Załącznik 43910 Załącznik 43911
Powrót w dość niskiej już temperaturze sprawił, że uruchomienie przycisku na pilocie, aby otworzyć samochód, było poważnym problemem. Na szczęście, ciepłe wnętrze „Baru Czeremcha”, chociaż bez obsługi, rozwiązało problem bardzo skutecznie.
Załącznik 43912
Pokonanie, nawet stabilnej kładki …
Załącznik 43913
… i przejście kilkuset metrów w kierunku Łysej Góry, pozwoliło zobaczyć jeszcze Jaśliska w gęstniejącej już mgle.
Załącznik 43914
A na Łysej Górze kapliczka, milenijny krzyż oraz droga krzyżowa.
Załącznik 43915 Załącznik 43916
Załącznik 43917 Załącznik 43918
Schodząc już drogą krzyżową do Jaślisk, mogłem posmakować wyjątkowo okazałych i smacznych, owoców tarniny :-).
Załącznik 43919
Tak, tak, wcześniej wspomniana Dzidowa i Piekło było ładne , ale tutaj to pojechałeś opłotkami
Opuszczając plebanię, szkołę w rynku i sąsiadujący obok budyneczek z dwoma gankami a na jednym z nich herb Jaslisk.
Nie wpisałeś się do księgi w kapliczce na Łamańcu, nie zaglądnąłeś do kulturalnej stolicy regionu czylli stodoły w Daliowej, ale to nic straconego
Mam nadzieję że następnym razem znajdziesz czas, aby usiąść na chwilę przy filmowej kapliczce u Jana na węgierskim trakcie, albo wyjść na Kamarkę, która jest równie widokowa jak Dzidowa (albo więcej)
Z pełną pokorą przyznaję, że prawie cały czas przemieszczałem się opłotkami :-). I dzięki temu, budyneczek z dwoma gankami widziałem
Załącznik 43920
nawet herb Jaślisk wypatrzyłem :-)
Załącznik 43921
Natomiast wystawa etnograficzna, pomimo godzin pracy, była nieczynna :-(.
Załącznik 43922
Żałuję, że nie pomyślałem o szkole, pod którą znajduje się podobno labirynt piwnic (pewnie jeszcze pełnych węgierskiego wina :lol: ). Dzięki Heniu za wytyczne na ewentualną przyszłość, a szczegóły traktu węgierskiego, znam jedynie z Twoich wędrówek i z powolnego przejazdu samochodem do Lipowca.
Faajne to Twoje wędrowanie Zbyszku :))