Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Quentin
Po 12h w pociagu dojechalem do domu, niestety. Wczoraj przechodzilem obok Piekiełka i grzyb. Jakieś cegły nawiezione ale jak zamkniete tak zamkniete. TO juz sie nie odrodzi.
Ale w naszej pamięci pozostanie:
I KIMB 2002 http://twojebieszczady.pl/kimb.php
Piotrze, czy mógłbyś na zakończenie tesktu (tego pod ww. linkiem) dopisać, że VII KIMB odbył się w dn. 17 - 19 maja 2008 r. ? Bo na razie to wzmiankę o kolejnych KIMB-ach czyta się tak, jakby było ich tylko sześć.
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
E tam zwykła buda. Nic więcej. Kiedyś zgarnęłam tam Kumpli jeszcze z Kulubu Przewodników. Nie poczuli klimatów. Pierogi jedli lepsze w Sanoku. Imprezowało nam się lepiej pod tą budą koło mostu na Sanie.
5 załącznik(ów)
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Obiecane zdjęcia z 06.08.2008
pozdrawiam
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Serce się ściska... jak się te zdjęcia mają do tych np. z I KIMB-u...
Marnie to widzę.
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
(...)Nie poczuli klimatów. (...)
Oj, Lucyno, nie poczuli.
Pierwszy raz w życiu zawitałem do "Piekiełka" bodajże we wrześniu 1999 r. Wędrowałem trasą Sękowiec - Dwernik Kamień - Nasiczne - Dwernik - Chmiel - Sękowiec (ostatni odcinek nie szosą, lecz stokówką).
Było chłodno, mokro i zdążyłem już porządnie zgłodnieć.
Zjadłem fasolkę po bretońsku i pierogi ruskie. Piopiłem to chyba 3-ma (co najmniej) piwami. Boże, jak mi to wtedy smakowało !
Pomimo dymu papierosowego i nieklasycznej łaciny, królujących w izbie.
I komu to przeszkadzało ?!
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Stały Bywalec
Oj, Lucyno, nie poczuli.
Pierwszy raz w życiu zawitałem do "Piekiełka" bodajże we wrześniu 1999 r. Wędrowałem trasą Sękowiec - Dwernik Kamień - Nasiczne - Dwernik - Chmiel - Sękowiec (ostatni odcinek nie szosą, lecz stokówką).
Było chłodno, mokro i zdążyłem już porządnie zgłodnieć.
Zjadłem fasolkę po bretońsku i pierogi ruskie. Piopiłem to chyba 3-ma (co najmniej) piwami. Boże, jak mi to wtedy smakowało !
Pomimo dymu papierosowego i nieklasycznej łaciny, królujących w izbie.
:-)
Hmm, gdybym głodna,zmęczona, mokra i zmarznięta znalazła takie ciepłe schronienie to byłąbym pewna, że jestem u Pana Boga za piecem.:mrgreen:
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Nie chce mi się sięgać do notatek, kiedy to było?, ale idąc z Widełek niebieskim do Dwernika skrzyżowanie, po drodze zajrzałem by coś tam zjeść... jednak gdy już zajrzałem do Piekiełka to... wolałem iść dalej, a może głodu determinacja nie była wtedy aż tak silna? Był chyba wtedy dzień wypłaty dla miejscowych bo ludzi było full nawet na zewnąatrz. Istny klimat z filmu Siekierezada... a ja poczułem się jak Janek Pradera.... żal mi się wtedy zrobiło moich płuc, które to co zyskały w Bieszczadach to tutaj by straciły w minutę :)
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Przecież to właśnie "bieszczadzkie klimaty".
"Piekiełko" nie było barem mlecznym.
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Cytat:
Zamieszczone przez
Recon1
po drodze zajrzałem by coś tam zjeść... jednak gdy już zajrzałem do Piekiełka to... wolałem iść dalej, a może głodu determinacja nie była wtedy aż tak silna? Był chyba wtedy dzień wypłaty dla miejscowych bo ludzi było full nawet na zewnąatrz. Istny klimat z filmu Siekierezada... a ja poczułem się jak Janek Pradera.... żal mi się wtedy zrobiło moich płuc, które to co zyskały w Bieszczadach to tutaj by straciły w minutę :)
Stały Bywalec napisał, że to są "bieszczadzkie klimaty" ale ja wolę "Siekierezadę" w Cisnej ... Ja nie mam nic przeciwko drwalom ( serdeczni ludzie, wiele razy zabierali mnie z tras ), latającym kuflom, podłym pierogom, itp. ale tej siekiery z dymu papierochów nie toleruję :evil: Ta sama atmosfera wisiała, np. w "Bazie ludzi z mgły" ... sina na twarzy zrobiłam w tył zwrot zaraz za progiem. Nie byłam w stanie nawet zwiedzić lokalu ...
Odp: Bar Piekiełko w Dwerniku
Pozdrawiam wszystkich Bieszczadnikow. Szczegolnie Dorote z Krakowa (patriotyzm lokalny). Piekielko poznalem w 79 roku kiedy pierwszy raz bylem w Bieszczadach i kiedy milosc do tych gor wybuchla i plonie do dnia dzisiejszego. W piekeilku bylo roznie ale piwo zawsze smakowalo a opowiesci byly niesamowite. Dzisiaj kiedy przejezdzam przez DWernik i widze rozsypujace sie (remontowane) wspomnienie dawnych lat to jest mi smutno. Bar pod blacha nigdy nie zastapi tej atmosfery sprzed lat, chociaz czasami tez jest fajnie.