Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
A ja proponuję rozgraniczyć szlaki od tych pożal się Boże ścieżek edukacyjnych z tablicami i od tych wszelakich pseudoszlaków wytyczanych przez a to gimnazjum w Koziej Wólce, a to upamiętniające jakąś ważną osobistość...Dla mnie osobiście szlaki niech sobie będą, bo i sama łażę po szlakach np we wspomnianych przez Basię Gorganach-dla mnie to żadna frajda przebijać się przez 2 metrową kosówkę.
Ale wszelakim innym formom niszczenia krajobrazu mówię stanowcze nie i uważam za wandalizl te tablice, które trzeba postawić itd.
Jak czytam Dertego to się zastanawiam-sen to czy jawa?wiem, że niestety jawa, choć niczym z filmów Barei...
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
wogole momentami ma wrazenie ze ostatnio to ludzie zaczynaja miec dziwne podejscie do szlakow- ze to cos co powinno prowadzic za raczke, a jak spod jednego znaku nie widac drugiego to wpadaja w panike.. ile ludzi spotkalam ktorzy w gory poszli bez mapy,nawet nie widzieli w jakim pasmie sie znajduja, a potem w rozmowie twierdzili ze po co im mapa - przeciez wiedza ze ida czerwonym szlakiem a co chwile sa tabliczki gdzie pisze ile zostalo jeszcze do miejsca X. Nic dziwnego jak taka osoba zobaczy zerwana tabliczke to faktycznie nie pozostaje nic innego jak siasc i sie rozplakac bo caly pomysl na wedrowke bierze w leb..
a najlepiej to jakby szlakom wprowadzic sygnaly dzwiekowe ;) takie jak maja swiatla na przejsciach dla pieszych- "szlak czerwony, prosimy nie zbaczac! pi pip dzyn dzyn - zboczyles ze szlaku, zawroc, koniecznie zawroc..teraz 300m idz prosto". Moze faktycznie taka jest przyszlosc turystyki i nic nie poradzimy, ale poddac sie bez walki?????
Miałem się już nie odzywać ponieważ odsądzono mnie od czci i wiary a najgorszą przewiną było to, że ponoć Bubę strasznie naobrażałem, a obrażać nikogo na forum nie wolno. Ale Buba łaskawie mnie sprowokowała pisząc: Nic dziwnego jak taka osoba zobaczy zerwana tabliczke to faktycznie nie pozostaje nic innego jak siasc i sie rozplakac bo caly pomysl na wedrowke bierze w leb. Choć wszyscy - łącznie z Moderatorem - wiedzą, że do mnie pije, broń Boże nie uważają, iż w ten sposób mnie obraża. Ale ja akurat personalnymi atakami się nie przejmuję; są one nieodłączną częścią każdej zażartej dysputy. A ponieważ sam chodzę po Bieszczadach z mapą i bez GPSa, tego typu przytyki mnie nie ruszają. Boli mnie co innego; masowe przyzwolenie forumowiczów na łamanie prawa i akceptacja ewidentnego wandalizmu i prymitywnego chamstwa. Czy tak samo reagujecie, gdy np. ktoś "narobi" Wam na wycieraczkę? Filozofowie moralności wskazują na różnicę między "obowiązkiem prawnym" a "obowiązkiem cnoty". Tego pierwszego zaniedbał Moderator bezkarnie pozostawiając wpisy gloryfikujące łamanie prawa. Ten drugi mają w nosie wszyscy "buboidalni". Mam nadzieję, że tym razem nikogo nie "obraziłem". Chociaż, kto wie....
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
jotek
Boli mnie co innego; masowe przyzwolenie forumowiczów na łamanie prawa i akceptacja ewidentnego wandalizmu i prymitywnego chamstwa. Czy tak samo reagujecie, gdy np. ktoś "narobi" Wam na wycieraczkę? Filozofowie moralności wskazują na różnicę między "obowiązkiem prawnym" a "obowiązkiem cnoty". Tego pierwszego zaniedbał Moderator bezkarnie pozostawiając wpisy gloryfikujące łamanie prawa. Ten drugi mają w nosie wszyscy "buboidalni". Mam nadzieję, że tym razem nikogo nie "obraziłem". Chociaż, kto wie....
A co znaczy "masowe" ?
Ja zauważyłam że w tym wątku nikt nie popiera łamania prawa, a tylko niektórzy (w tym i ja) piszą że nie lubią pstrzenia wszystkiego kolorowymi znaczkami.
Chyba że jakiś inny wątek czytamy.
B.
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
A policja szuka i szuka.....!
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Ostatnimi laty w Bieszczady o okolice trafiły grube pieniądze na różnego rodzaju szlaki, ekomuzea, odkrzaczanie cmentarzy i kirkutów, tablice i tabliczki. Zostawiając w spokoju poglądy na to czy było to potrzebne czy najpotrzebniejsze zapytać należy co z tego po kilku latach zostało? Tak jak Derty napisał różne organizacje zdobywają pieniądze na różne inicjatywy ,ktoś dorobi do pensyjki a po kilku latach przyroda (lub jej duch) upomni się o to co wykarczowane ,wytyczone, odkrzaczone.
Nie jestem przeciwny takim działaniom ale z drugiej strony pogląd Buby na te sprawy jest wart dyskusji - jestem przeciwny działaniom doraźnym, działaniom pod konkretny projekt czy program. Sam nie lubię szlaków i szukanie z mapą i kompasem jest nieodłącznym elementem wszelkich wypraw z rodziną.
Jeśli chodzi o tą konkretną ścieżkę to zapytam tak: czy ktoś chciałby aby obok jego domu wybudowano autostradę a ludzie zatrzymywaliby się koło jedynego domu przy trasie i pokazywali tubylców palcami?
Nie pochwalam zniszczenia znaków ale też nie pochwalam argumentów mówiących o niebezpieczeństwie wynikającym z przerwania znaków . Ogólnie góry do bezpiecznych nie należą i już.
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
W tej całej duskusji poruszacie dwa problemy - pierwszy - czyli znakowanie szlaków i ścieżek a drugi to taki, który przewijał się już wielokrotnie w innych wątkach - czyli jaki ma być kształt turystyki w Bieszczadach. I myślę, że to raczej ten pierwszy jest skutkiem drugiego a nie odwrotnie. I tak jak się nie zgadzam z tym, że przepustką w Bieszczady powinien byc wyłącznie plecak, śpiwór i stylizacja na uduchowionego włóczęgę co sobie sam wyrocznią i drogowskazem tak samo zgadzam się, że za duzo jest "plakatowania" Bieszczadów. Przypomina mi to trochę amerykańską modę na głupkowate instrukcje do wszelkiego rodzaju przedmiotów. Np., że woda gorąca z kranu może oparzyć albo, że uzywanie noża grozi skaleczeniem. Tak samo trochę jest z tymi znakowanymi ściezkami - takie trochę robienie z ludzi głupszych niż są w rzeczywistosci. I o ile wypisywanie infantylnych instrukcji jest podyktowane chęcią zabezpieczenia się przed roszczeniami z tytułu np. oparzenia wodą lub skaleczenia nożem to czym podyktowana jest ta chęć oznakowania wszystkiego co jeszcze nie jest oznakowane? I czy ten ktoś, kto jest organizatorem wytyczania i znakowania ponosi później odpowiedzialność za tych, którzy zdadzą się wyłącznie na znak (bo widok oznakowań podświadomie sprawia, że rośnie w zwykłym turyście poczucie bezpeczeństwa - o czym pisała wyżej Buba) i co się stanie kiedy oznakowanie - w części zdewastowane - spowoduje bezpośrednio lub pośrednio np. wypadek, bo ktoś zablądził i złamał nogę? Rozumiem, że jeśli idzie się z mapą bez oznakowanego szlaku to odpowiadamy sami za siebie ale jeśli ktos opracowal plan, wytyczył ścieżkę i wziął na to kasę to - według mnie - bierze również na siebie część odpowiedzialności za tych, którzy według tych oznakowań się kierują. Derty - jak to jest?
Ja idąc po ścieżkach, które kiedyś były zwykłymi ścieżkami dokądś albo donikąd a teraz są "dydaktycze" zaczynam się czuć trochę dziwnie - trochę jakby w muzeum jakimś (na szczęście nie trzeba jeszcze zakładać filcowych nakładek na buty i moich kroków nie sledzą kamery...). Jasne - zawsze ktoś może powiedzieć, że trzeba przyrodę ludziom przybliżać ( pod czym ja sama też się podpisuję) ale dlaczego w świecie, w którym informacja jest na wyciagnięcie ręki i sama nam się wpycha do rąk trzeba ludziom jeszcze napisać na tabliczce przy pięknym drzewie, że "zatrzymaj się turysto, spójrz - bo to piękne drzewo" a przy ścieżce, która sama zachęca do wędrówki "tą ścieżką warto pójść bo co dziesiąty turysta w promocji zobaczy dzisiaj bobra". Jeśli ktoś naprawdę chce zobaczyć piękne miejsca to je zobaczy i bez miliona tablic informacyjnych a jak komuś się nie chce trochę pomyśleć i wysilić - no to jego strata.
Szlaki powinny być znakowane ale ilość tych tabliczek, kółek, pasków i innego graffiti powoduje, że tracą sens a przeciętny turysta - zwłaszcza ten, który jest pierwszy raz - i tak nie patrzy na tabliczki, tylko idzie tam gdzie inni idą wydeptaną już ścieżką. Chociaż rozumiem argumenty jotka i po części się z nimi też zgadzam (chociaż sama nigdy nie poszłabym zimą na jakiś nieznany szlak zdając się na siebie i na oznakowanie - no ale ja z natury jestem tchórzem:wink:).
A co do łamania prawa to chyba najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby złapanie tego kto to zrobił i w ramach kary (w końcu "dura lex sed lex") - pół roku prac społecznych w postaci siedzenia na składanym stołeczku przy ścieżce zamiat tablicy i informowanie przechodzących turystow, w którą stronę powinni się udać...:-P
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
(chociaż sama nigdy nie poszłabym zimą na jakiś nieznany szlak zdając się na siebie i na oznakowanie - no ale ja z natury jestem tchórzem:wink:).
..nie tchórzem, tylko jak mawia moja Babcia, masz zdrowy pomyślunek ;-)
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
WUKA
A policja szuka i szuka.....!
Szkoda, że nie szuka wandala, co Obnogę spalił. Najwyraźniej to wandalizm nie był.
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
(...) ilość tych tabliczek, kółek, pasków i innego graffiti powoduje, że tracą sens a przeciętny turysta - zwłaszcza ten, który jest pierwszy raz - i tak nie patrzy na tabliczki, tylko idzie tam gdzie inni idą wydeptaną już ścieżką.
Zwłaszcza że sporej ich ilości po prostu nie ma na mapach.
B.
Odp: Policja szuka wandala, który zniszczył ścieżkę dydaktyczną w Bieszczadach
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Derty - jak to jest?
A bo kto wie?:O
W PN-ach to jest jasne. Odpowiada derektor PNu. Na terenach leśnych - możliwe, że nadleśny. A na polu? Chyba raczej właściciel (gminy przede wszystkim). Jest rozporządzenie RM w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne.
A w nim tylko tyle:
Załącznik nr 2
ZASADY OSTRZEGANIA O NIEBEZPIECZEŃSTWACH I OZNAKOWANIE SZLAKÓW I TRAS GÓRSKICH
I. Szlaki turystyczne letnie
§ 1. 1. Oznakowanie szlaku turystycznego dokonywane jest przez umieszczenie w widocznych punktach terenowych znaków prostokątnych trójkolorowych: kolor biały, dowolny kolor z wyjątkiem białego, kolor biały, malowane farbą olejną, o wymiarach 15x10 cm (rys. 1.).
2. Znaki w terenie powinny być umieszczone w taki sposób, aby była zachowana widoczność kolejnego znaku do przodu i do tyłu, nie rzadziej jednak niż co 50 m.
3. Na początku i na końcu szlaku turystycznego umieszcza się widoczny drogowskaz, na którym powinien być zaznaczony kolor szlaku i czas przejścia.
II. Tereny uprawiania turystyki i sportów zimowych
§ 2. 1. Na szlakach turystycznych, na których uprawiana jest turystyka piesza zimą, obowiązują znaki letnie oraz umieszczone okresowo znaki zimowe.
2. Obowiązek umieszczenia i konserwowania znaków spoczywa na właścicielach terenów lub osobach fizycznych i prawnych prowadzących na nich działalność z zakresu kultury fizycznej i turystyki.
Sami sobie interpretujcie:D
Pozdrawiam,
Derty