Chwilę przed pierwszym filmikiem:
http://www.bmiller.pl/forum/2010/w_sniegu_2.jpg
To były jeszcze te chwile, kiedy ręce było wolne i można było fotografować. Wyżej, jak pisał don Enrico, wszystkie kończyny uczestniczyły w walce o wysokość. Zdjęć brak :-(
Można było z nim rozmawiać, ale za nic nie było go widać. Głos dochodził "z dookoła" i leźliśmy za nim tylko dlatego, że zostawiał ślady. Tylko Gosia potrafiła łazić po tym śniegu górą, bywało że inni potrzebowali pomocy z zewnątrz aby się wydostać z głębszej dziury.

