Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Cytat:
Tez juz wiem, dla czego w Siankach byla bocznica - byl tam wosjkowy ukryty chemycznyj zaklad
ukryty sowiecki chemicznyj zakład w Bieszczadach - no pięknie, miejmy nadzieję, że nic po nim nie zostało..
a ja jeszcze pozwolę sobie wrzucić dwa widoczki na lewo (na zachód) od Pliszki.
co to za góra ze śniegiem z lewej strony Pliszki? daleka czy bliska?
http://img846.imageshack.us/img846/5951/dsc032612.jpg
i jeszcze bardziej na lewo
http://img841.imageshack.us/img841/8629/dsc032602.jpg
gdzieś tam też Czeremcha być powinna
lubię takie doliny
ale my tu gadu gadu a w międzyczasie...
8 załącznik(ów)
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Kolejny odcinek serialu "Tak daleko stąd ..." rozpoczął się w Siankach. To taka wieś którą po drugiej wojnie światowej Historia przecięła na pół.
Jedna połowa przetrwała , a po drugiej pozostały ledwie jakieś hrabiowskie nagrobki.
Ostatni świadek minionych czasów już też zakończył swój ziemski bieg. Zatrzymujemy się na chwilę zadumy przed grobem babci Kateriny
na wiejskim cmentarzyku , który zarastany przez bujną trawę, jest też przykładem przemijania.
.
Załącznik 28648
.
ale skąd się wziął w Siankach nasz dwuosobowy patrol ?
Otóż jest tam sklepik (górny), w którym oprócz płynów można liczyć również na nocleg
a bardzo sympatyczna gospodyni opowiada o miejscowych zwyczajach i historyjkach więc wciągnęliśmy go na listę obowiązkowych punktów turystycznych.
Załącznik 28649
.
dotarliśmy tam pociągiem podmiejskim (elektriczką) relacji Lwów - Sianki
Załącznik 28650
A nie było prosto, znaczy nie było łatwo.
.
Załącznik 28651
Dlaczego ?
bo Rynek w Starym Samborze kusił licznymi atrakcjami. Można było kupić świeży ekologiczny nabiał, ekologiczne spirytualia oraz króliki.
Nie dość tego , po opłaceniu niewielkiej kwoty w wysokości 1 hrywny można było zobaczyć na dworcu kolejowym funkcjonujący zabytek. Ten unikalny przysiadowy kibelek pochodzi z czasów gdy te tereny były częścią Austro-Węgier.
.
Załącznik 28652
Żegnamy się z psem dworcowym, który od niechcenia machnął ogonem
.\Załącznik 28655 Załącznik 28653
.
i zgodnie z gwizdem zbliżającej się maszyny zdążamy na peron, a tu ..... zaskoczenie.
Spotykamy bieszczadzkiego forumowicza który jak gdyby nigdy nic, spaceruje sobie po peronie i żegna podróżnych.
Jakże miłe i zaskakujące spotkanie z krajanem.
Ale wsiadanie do pociągu z rowerami już nie było tak miłe. Okazało się że podłoga wagonu jest na wysokości ok 1,5 m
i wydźwignąć samemu rower ponad to, było tematem nie do przeskoczenia.
Na szczęście było nas dwóch i skutecznie zatarasowaliśmy wyjście z wagonu
.
Załącznik 28654
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Henio, jak zwykle coś nowego i fajnego. I trafia mnie że tam nie byłem. I zżera mnie ciekawość
- jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Oooooooooo, miska ustępowa, typ "francuski" ;). Takie to jeszcze w kibelkach na autostradzie pod Paryżem widziałem
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Cytat:
Zamieszczone przez
jojo
Henio, jak zwykle coś nowego i fajnego. I trafia mnie że tam nie byłem. I zżera mnie ciekawość
- jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?
Przez przejście w Krościenku
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Oooooooooo, miska ustępowa, typ "francuski" ;). Takie to jeszcze w kibelkach na autostradzie pod Paryżem widziałem
Ja takie spotykałem na kempingach we Włoszech , więc nazywam je typem włoskim
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Cytat:
Zamieszczone przez jojo
jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Przez przejście w Krościenku
a auto schowaliśmy w Samborze za rękawiczką ;)
Właściwy początek wyprawy, czyli pierwszy przystanek w przydworcowym barze w Satrym Samborze, gdzie aklimatyzowaliśmy się do, inaczej, wolniej płynącego na Ukrainie czasu
http://img189.imageshack.us/img189/252/dsc034372.jpg
Podróż do Sianek trochę nam się dłużyła, trasa nie jest tak fascynująca jak z Sianek do Mukaczewa.
Staliśmy z rowerami w przejściu. Trzeba było uważać, by rowery nie wypadły, gdy otwierały się drzwiczki-elektriczki.
Urozmaiceniem były rozmowy z miejscowymi podróżnymi i oczywiście ciekawe widoki zza brudnych szyb.
Po dotarciu do Sianek mieliśmy dylemat; który punkt gastronomiczno-handlowy wybrać: dolny czy górny. Później podobne dylematy często towarzyszyły nam podczas całej podróży. Ostatecznie wypchaliśmy rowery do górnego. Okazało się, że jest zamknięty, ale sympatyczna pani pracowała w polu, zauważyła nas i otworzyła przybytek. Z ciekawostek, opowiadała, że jak pracowała na Zakarpaciu, w Wołosiance za ladą, to miejscowi śmiali się z niej, Ukrainki, że: "Polka przyjechała do pracy". Chwaliła nas, że potrafimy się z nią dogadać, bo Polacy mają na ogół problem. Dostaliśmy też gratis orzeszki do piwa. Ciekawe czy na budynku pojawi się polski szyld: "Noclegi" (Henek zostawił na kartce wzór napisu) - jak kto będzie w Siankach, niech da znać.
A noclegi ekskluzywne; łóżka, ładne pokoje, 30 hrywien od osoby, ale najciekawsze, że jest sauna do dyspozycji i stawik po saunie.
8 załącznik(ów)
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
(króciutko, bo krótka jest przerwa pomiędzy meczami)
Ech Sianki, Sianki - patrzy człowiek w lewo i prawo i chce się rozerwać pomiędzy tym co na wschodzie i na zachodzie.
Wybieramy więc trzecią wersję czyli drogę pod górkę , która doprowadzi nas do międzynarodowej arterii komunikacyjnej przecinającej Karpaty przez przełęcz Użocką.
Szosa ta posiada świetną nawierzchnię asfaltową wykonaną przez najlepszych miejscowych fachowców którzy przez długi czas praktykowali w górzystej Szwajcarii. Praktykowali zapewne przy produkcji sera bo równie przewiewna wyszła nawierzchnia tej jezdni dzięki czemu osiągnięto zadawalający rezultat ekologiczny o dużej oddychalności podłoża i świetnie nadający się do testowania zawieszenia.
Ja mam wypasiony rower zaopatrzony w amortyzatory , toteż wydawał on dźwięki radości gdy podskakiwał sobie na dziurach w asfalcie.
Mój kolega , niestety nie dorobił się tak ekskluzywnej wersji więc tylko założył rękawiczki i zacisnął zęby.
A niepotrzebnie, bo już po przejechaniu jakichś 3 km w kierunku północnym skręciliśmy w stronę polskiej granicy kierując się na porządną , utwardzoną kamieniami drogę która wywiodła nas po niejakim czasie do wioseczki Tureczki Wyżne.
Ledwo wjechaliśmy pomiędzy domostwa a już aparat rejestrował kolejne zabytkowe chałupy, świetnie utrzymane i zamieszkałe.
.
Załącznik 28707
.
Krzyczę więc na mojego kompana STÓJ.
Przecież wjechaliśmy do skansenu, a nie kupiliśmy biletów !!!
Jak to tak ?
Może tam dalej jest kasa biletowa ?
Jedziemy paręset metrów i zamiast kasy urocza cerkiewka
.
Załącznik 28708
.
a przy niej zagadkowy nagrobek, tak jakby zrobiony z niepotrzebnego nikomu słupka granicznego.
.
Załącznik 28709
.
Wyżłobienia na powierzchni nie pozwoliły jednoznacznie zidentyfikować czy gdzieś tu w pobliży graniczyły kiedyś państwa o symbolach PL - CS
Pytanie zostanie do rozwiązania dla specjalistów.
.
Załącznik 28710
.
z drugiej strony , gdzie cmentarz zarastała wysoką trawa cerkiewkę ubogacały wybujałe łubiny.
To takie naturalne jakby odpowiedź na przemijanie.
Zmieniamy kierunek jazdy, tak aby zjeżdżać z górki, w sumie to wygodniejsze no i może znajdziemy tą kasę do skansenu
Może to w tej chałupie, taka ni to chyża ni nie chyża
.
Załącznik 28711
.
Zza chałupy wybiegły dzieciaki. Oho ! dostanie się nam za brak biletów.
Ależ jakie było moje zaskoczenie , gdy się okazało że oni tylko chcieli sobie zrobić zdjęcie z moim kolegą SLAVKO
który jest bardzo popularny na Ukrainie i nie mógł się opędzić od rozdawania autografów
No wiec przerwa , aż przyniosą chłopcy aparat z domu i zrobią sesję pamiątkowych zdjęć
.
Załącznik 28712
.
Rowery radośnie podskakiwały sobie na kamieniach, my niewiele żeśmy się wysilali zjeżdżając z górki
i mieliśmy okazję podziwiać wystające z zieleni kolejne przykłady architektury cerkiewnej (tym razem w kolejnej wsi, nie wiedzic czemu nazwanej Tureczki Niżne)
Załącznik 28713
.
Tam też dotarliśmy do położonego w centrum bardzo ważnego obiektu.
Ale dlaczego tak ważnego ? i co się tam działo to dopiero w jutrzejszym odcinku , bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna
(chyba że, Miejscowy pociągnie)
Załącznik 28714
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna (chyba że, Miejscowy pociągnie)
nie ma czasu nie ma czasu, obiecałem ukraińskim dzieciom, że będę Ukrainie kibicował, wracam do meczu
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
cyt:" i zgodnie z gwizdem zbliżającej się maszyny zdążamy na peron, a tu ..... zaskoczenie.
Spotykamy bieszczadzkiego forumowicza który jak gdyby nigdy nic, spaceruje sobie po peronie i żegna podróżnych.
Jakże miłe i zaskakujące spotkanie z krajanem."
Tak. Bardzo miłe zaskoczenie.
Dziwne że się więcej razy nie spotkaliśmy, bo Sianki też odwiedziliśmy. Byliscie tam przed nami, bo nam w Turce na popas i nie tylko, zachciało się przystankować. Przystanków było jednak dużo więcej. Później przez Użok, na Ublę, gdzie mi nawet przebieg mojego foresta Słowaczka spisała, Radoszyce i do domciu. Mam fajne foty z przebiegu 500 km i zapodam jak mi czas da.
Kurna, juz druga, o 7 cz wstać. Hehehe.
Najbliższą sobotę i niedzielę mamy wolną, i gdzieś by się człowiek poplątał po dalekiej, ale bliskiej okolicy...
Odp: Tak daleko stąd, a tak blisko ...
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
[
Tam też dotarliśmy do położonego w centrum bardzo ważnego obiektu.
Ale dlaczego tak ważnego ? i co się tam działo to dopiero w jutrzejszym odcinku , bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna
(chyba że, Miejscowy pociągnie)
Załącznik 28714
brzmi niezwykle intrygujaco! :-)
Cytat:
Zamieszczone przez
bogdaneg
Najbliższą sobotę i niedzielę mamy wolną, i gdzieś by się człowiek poplątał po dalekiej, ale bliskiej okolicy...
Ja tez mam wolne.. i co? i dupa... nawet tam nie dojade... :-(
jak ja wam cholernie zazdroszcze ze macie tam o te 400-500km mniej..
Blisko moze w sercu, ale odleglosc zabija ;)
dopiero w sierpniu...