Jeżeli dobrze rozpoznałem drzewo(iglaste) na którym rośnie to jest to soplówka jodłowa (choć wygląda jak gałęzista)
Wersja do druku
Jeżeli dobrze rozpoznałem drzewo(iglaste) na którym rośnie to jest to soplówka jodłowa (choć wygląda jak gałęzista)
Na zdjęciu jest soplówka jodłowa Hericium flagellum na kawałku starej pozostawionej w lesie kłody jodłowej.
Brawo BROWAR
Jak na razie to tylko jodłową w Bieszczadach znalazłem w kilku różnych miejscach i to w niższych i wyższych partiach gór. Natomiast na soplówkę gałęzista/bukową jeszcze nie trafiłem choć jest podawana jako gatunek bardziej rozproszony no i w Czerwonej Liście ma nizszy stopień zagrożenia niż jodłowa.
Troszke zdjęć różnych grzybków w tym również tych dziwacznych zamieściłem na stronie nadleśnictwa: http://www.baligrod.yoyo.pl/grzyby/
a co to za dziwadło ?
może któś wi ?
To pewnie szypszyniec różany.
No tak, rzeczywiście siedziało to, to, na dzikiej róży, a miejscowa ludność (która nie potrafiła tego nazwać) twierdziła że nie należy tego dotykać.
Dlaczego ?
Prawda ? czy jakiś dorobiony przesąd ?
p.s. podszkoliłem się na wikipedii ale nie ma tam słowa na ten temat.
Henek
Galasówki to błonkówki,a one bywają uzbrojone w żądła.Same szypszyńce to chyba nie,ale w ich galasach pasożytują na ich larwach inne gatunki błonkówek m.in. z rodzaju orthopelma,a te chyba mogą kłuć.W rejonie śródziemnomorskim w opuszczonych galasach chętnie gnieżdżą się różne osy i pszczoły.Tak więc może kiedyś ktoś się "nadział" na taki zamieszkały galas i stąd ta fama? Tak sobie kombinuję...
Parazytoidalne błonkówki, które atakuja inne gatunki błonkówek pasożytująccych na roślinach raczej nie mają żądeł którymi mogłyby zrobić krzywdę człowiekowi. Może po prostu wsród frędzlowatych wyrostków nie widać kolców róży i stąd ten przesąd. Choć przyznaję, że nigdy się z nim nie spotkałem.
A teraz taka miła i przyjemna zagadka: