Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Pytanie do Browara i Docza (lub pozostałych osób używająych płacht):
Na jakiej sposób są podczepione linki odciągowe lub szpilki (to ma Doczu na swojej stronie) w płachtach. Czy to mocowanie jest firmowo robione czy samorobne?
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Ta moja płachta http://forum.bieszczady.info.pl/atta...9&d=1146901359
to "plandeka"(w cudzysłowie bo to nie z plawilu) zakupiona w Castoramie za chyba 25 zł z metalowymi oczkami wzdłuż brzegów i w rogach.W te oczka sam zamotałem repsznurki z metra,za śledzie robią śledzie lub kołki.W Bieszczadzie zawsze duże kołki bo gleba miękka a naprężenia spore.A z tego co wiem to Doczu pisał o zupełnie innym rodzaju płachcie,biwakowej,coś na kształt mikronamiotu.
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Tyle się naczytałem tutaj o narzędziach do gotowania, że aż się zaniepokoiłem.
Mam maszynkę, taką jak opisywaliście, produkcji radzieckiej, gdzie trzeba rozlać trochę benzyny, a potem pali się ja nie wiem co. Gotowałem na tym zupkę dla około 10 osób. Sprawdziło się jak nie wiem co. Tyle, że to było 25 lat temu. (Wtedy nie było zupek Knorr'a) Mam też i inną. Też produkcji radzieckiej. Tu trzeba tylko podpompować trochę ciśnienie w zbiorniku i już się pali. Tej w praktyce nie sprawdzałem, tylko co jakiś czas przepalam, żeby sprawdzić, czy jeszcze działa. Jest wielkości dwu złożonych menażek. No, prawie. Dlatego nigdy nie brałem do plecaka.
Byłem zadowolony z tego co mam, ale teraz to już nie wiem... Przez te parę lat wypadłem trochę z rytmu. Czy wymyślono coś lepszego od tamtego czasu? Czy ten mój sprzęt to już eksponaty muzealne (jeszcze działają)?
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Nie przejmuj się,mój benzynowy Coleman jest z 1984r i działa doskonale,moi koledzy masowo olewają gaz i też sprowadzają podobne(u nas kosztuje 600zł,sprowadzany 80$)
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Apropos kuchenek... były też denaturatowe :-) Korzystałem z wszystkich typów włącznie z tabletkami!!!! i generalnie tęsknie za miłym warkotem breżniewki... ech, to było gotowanie pełne przygód... Teraz na gazie jadę ale takim Colemanem nie pogardzę, dzięki twojej, Browar, reklamie sprawię sobie jakiś... Jak z benzyną?? masz zawsze pod ręką trochę czy na bieżąco dokupujesz?? bo mnie zawsze wkurzał zapach... generalnie cały plecak jechał benzyną, bez względu na to w czym i jak podróżował zapas benzyny...
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Używałem "breżniewki" made in ZSRR przez lata, ale dość dawno temu. Benzyny nie nosiłem, bo faktycznie z plecaka waliło, jak z CPN-u. Ale miałem zawsze ze sobą wężyk i na campingach prosiłem kierowców o sprzedanie pół literka etyliny. Zazwyczaj dawali gratis :)
Dużo radości było z rozpalaniem. jak się rozlało za dużo "na rozgrzewkę", to płomień strzelał na 2-3 metry, ku przerażeniu sąsiadów. Ale skuteczne toto było nieprawdopododbnie, jeśli chodzi o szybkość gotowania. Gaz się nie umywa. Coleman ma tak samo?
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Na Colemanie niezależnie od zewnętrznej temperatury ale w zależności od typu litr się gotuje 4,5 - 6,5 min.Co do walenia benzyną to w Colemanie nie występuje ten kłopot.Używam ekstrakcyjnej,ona nie śmierdzi a poza tym dzisiejsze butelki są superszczelne.Sam Coleman w przeciwieństwie do "breżniewki" i "szmiela" też jest szczelny.Ciśnienie nabyte trzyma nawet po kilku miesiącach.Noszę go zapakowanego w dwie menażki typu Harcerz,te wewnętrzne i po rozpakowaniu nie ma żadnego zapachu(no może nikły przez kilkanaście sekund.Benzyna ekstrakcyjna jest wszędzie czego nie można powiedzieć o gazie.O cenie wspomnę tylko tyle że bańka 5-cio litrowa benzynki kosztuje 25 zł-to w Krakowie,a w terenie półlitrowa ok. 3-4zł.
A ustrojstwo spala zbiornik 0,4 l na dzień na 4-ro osobową rodzinkę np. na kajakach a więc wszystko samemu,żadnych barów czy innych restauracji.
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Od lat używam radzieckiej maszynki. Palę ekstrakcyjną, więc nie śmierdzi. Ciągle jeszcze działa.
Długi
Odp: Bieszczady - instrukcja obsługi :)
Cieszy mnie, że moja "breżniewka" nic nie straciła z młodzieńczego wdzięku - ukłon w stronę Browara. Dziękuję za słowa pocieszenia.
Ja używam Bp95, ale jak tak mówicie, to może faktycznie przerzucę się na ekstakcyjną. Tylko nie wszędzie przecież można kupić takową, a samochodów jest wszędzie pełno.
Maszynkę traktuję raczej awaryjnie, paliwo do tej pory nosiłem w piersiówce metalowej, produkcji oczywiście ZSRR, którą kupiłem na targu w latach 80-tych, oczywiście od Rosjan.
Wczoraj znalazłem w sieci stronę sklepu SKALNIK z Wrocławia. Mają na stanie butelki na paliwo (trochę drogie - 65 zł za 0.85 l pojemności) ale chyba sobie kupię. Mam już dosyć wymiany uszczelek przed każdym użyciem piersiówki.
Co do tego sklepu, to miałem okazję kupować w nim osobiście. Wybór duży (pod kątem gór - od spacerowiczów po wspinaczy), a i obsługa miła i fachowa (4 lata temu).
I jeszcze jedno. Mam tę instrukcję do tej pory. Tam jest napisane, że maszynki "Primus turistskij" ("breżniewka") nie można używać w pomieszczeniach i najbliżej 0.5 m od namiotu i innych łatwopalnych materiałów. Niech pamiętają o tym ci, którym maszynka nagle zaczyna rzygać po ścianach benzyną.
Pozdrawiam. Może wreszcie przyjdzie ten dzień i pojadę.