Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
Nie było mnie jakiś czas w pobliżu zdobyczy cywilizacji, więc tym bardziej cieszy mnie przeczytanie wszystkich wpisów z tej udanej wyprawy.
GRATULUJE!!!! naprawdę jest czego. I troche zazdroszczę ;)
A nogami się nie przejmujcie - za rok nie bedziecie pamiętać o takich drobiazgach hi hi hi
pozdrawiam
Aleksandra
Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
tratwa to może być coś ciekawego, szczególnie na Sanie. Są tu miejsca naprawdę piękne, ale też i trudne. Trzeba uważać.
Życzę miłego odpoczynku nad morzem... I do usłyszenia w następnych relacjach, z następnych ciekawych wypraw.
Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
Z tratwą z pewnością będzie mnóstwo zabawy i niezaponianych przeżyć. Na wiosnę planujemy wodowanie.
Mi tymczasem chodzi po głowie jeszcze jeden pomysł, tylko obawiam się że będę musiał realizować go samemu. Chociaż.. kto wie.. Chciałbym powtórzyć swoją ostatnią wycieczkę zimą :-) Wrażenia ogromne gwarantowane ;-)
Odp: Odpoczynek po wyprawie
Cytat:
Zamieszczone przez Zombie
A później? Wkrótce "Szczecińska Setka" i przygotowania do "Harpagana".
Zombi... Ty z Zamościa na Harpagan... no no, nieźle z Ciebie mobilny człowiek. Ja jakoś bym chciał ale nigdy się jeszcze nie odważyłem na Harpagana.
Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
Dzisiaj wyjeżdżam na Szczecińską Setkę, czyli XXX Ogólnopolski Kwalifikowany Zlot Pieszy "Gryf Pomorski 2006", podobno bardzo fajna impreza. Dowiedziałem się o niej kilkanaście dni temu od chłopaka, który przyszedł do Chaty, a ja właśnie wyjeżdżałem na Hel.
W przyszły weekend jest Marszon, z Krakowa do jednego ze schronisk, tegoroczna trasa ma chyba 78 km.
Ja też byłem na Harpaganie. Kiedyś trzeba spróbować ;-)
Pozdrufki
Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
Witam ponownie po dłuższej przerwie.
Ferwor walki z babilonem ograniczył chwilowo mój kontakt z Forum, niemniej jednak nadrawiam szybko zaległości. Miło być z powrotem z Wami ;-)
Szczecińska Setka okazała się być nie do końca trafionym pomysłem w obliczu świeżo zakończonego "marszu" na Otryt. Pod koniec 43-go kilometra przestała mi się ruszać noga w stawie skokowym. O setce mogłem więc zapomnieć. Nie przeszkodziło mi to jednak stanąć w klasyfikacji na 50 km z... piątym czasem ;-0)
A teraz pora na budowę tratwy...
Mam ogromną nadzieję, że spotkamy się ponownie podczas następnej drogi na Górę, nie tylko wirtualnie.
Miło byloby spotkać znajome twarze w realu, a nieznajome w końcu poznać...
Pozdrufki serdeczne,
Marcin
Odp: Pieszo z Warszawy w Bieszczady
Z czego będzie ta tratwa? W Przemyślu mieszka pewien Pan, który co najmniej dwa razy płynął tratwą z Przemyśla do Gdańska. Raz była to tratwa drewniana, a raz z butelek po napojach... :D
No jeśli ta tratwa będzie płynąć po Sanie, to na pewno się spotkamy... wszak San przepływa przez Przemyśl i okoliczne wioseczki... prawda? Zatem:
Do zobaczenia Marcinie... :wink: