Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
hmm jesli chodzi jeszcze o glany to wrzuce swoje 3 grosze mianowicie kupilem swoje juz jakies 5 lat temu przeszly bardzo wiele trzymaja sie bardzo dobrze do dnia dzisiejszego w nich chodze.Zazwyczaj caly rok rzadko kiedy ubieram inne.I wcale na nie nie narzekam nigdy nie mialem problemu ze stopami.W gorach jak dal mnie sprawdzaja sie rewelacyjnie stopy mam juz przyzwyczajone moge chodzic wiele godzin nawet w mokrych butach a i tak brak jakichkolwiek odparzen czy odciskow/obtarc nie zamienilbym ich na nic innego no moze z wyjatkiem butow wojskowych.Nie sa to zle buty wszystko zalezy o wlasnych upodoban i predyspozycji
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Bo z Vibramem jest tak: właścicielem znaku i patentu jest zdaje się LaFuma. Chwalą się, że mają tego coś koło 50 odmian i rodzajów, projektowanych do różnych warunków. Lód i zima, skała i zima, lato i glina, lato i piach itd, itp. Zwykły śmiertelniak się nie połapie :D Ale wszystkie Vibramy maja jedną wadę :/ - łatwo się ścierają na betonowych podłożach.
I tak oto, gdy nie dobierze się właściwej struktury i rzeźby podeszwy do warunków, to bywa, że nas buty zawodzą.
W moim przypadku chodzi o podeszwę Vibram New Bifida - na sucho trzyma jak rzep, nawet na bardzo stromych skałach. Szorstki wilgotny granit- jeszcze jakoś. Ale na mokrej, wyślizganej płycie tragedia - raz wyrżnąłem aż zagrzmiało.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Nawet raki mogą sie poslizgnąć. Ja sie uprę i nie dam przekonać. Dobre buty to w górach podstawa. Ciekaw jestem jak właściele lekkich "addidasków" wychodzą cało w wypadku nagłej ulewy. Nie ma chyba nic gorszego niż mokre buty i stopy. Momentalnie robia sie pęcherze. Oczywiście w addidaskach chodzic można i chodzi sie (na płaskich bieszczadzkich szlakach)nawet lepiej niz w mocnych trekkingowych butach... Ale do czasu. Ja osobićie też jestem minimalistą jeśli chodzi o sprzęt ale w buty to zainwestowałem dużo (są warte 2 razy więcej niz cała reszta gratów). Mocna skóra licówka, przktycznie jeden kawałek (tylko napietek doszyty), do tego membrama gore-tex i oczywiście podeszwa VIBRAM. Jestem naprawdę zadowolony. Buty trzymają sie nawierzchni naprawde dobrze (wyjatek mokre korzenie i lód ale na tym nic sie nie trzyma) i NIGDY (!) nie przemokły.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Co do glanów, to złaziłem w nich wiele kilometrów w górach i mam takie uwagi:
Pozytywne:
1. Rozchodzone glany są bardzo wygodne, usztywniają kostkę i o to chodzi.
2. W dobrych glanach można chodzić po kostki w wodzie i nic się nie dzieje - stopy suche.
3. Podeszwa na dobrym protektorze dobrze trzyma nawierzcnię, nie wiem skąd te gleby o których mówiła Lucyna, ale pewnie więcej turystów niż ja widziała, więc nie neguję.
Negatywne:
1. Rzeczywiście gorąco w duży upał.
2. Ciężkie i słabo amortyzują przy schodzeniu.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Hej, KKKrzychoo. Raczej nie chodzi o przekonywanie. Każdy ma swoje własne zdanie, doświadczenie, swoją rację - którą nalezy uszanować. Fajnie by tylko było aby osoby o innych preferencjach nie były uznawane jako bleee... (co tu się przejawiało) bo mają w czymś tam nieco inny standard, nawet jeśli nieoptymalny.
Ja akurat nie zamierzam negować wartości butów. Ale patrzę na tę kwestię jako jeden z wielu czynników tworzących jakość chodzenia: - jakość butów, - wytrzymałość ich nosiciela, - umiejętność poruszania się, - subiektywny gust w obuwiu dający osobiste zadowolenie, - możliwości niezależne (np.finansowe, zdrowotne), - warunki atmosferyczne i podłoża. I oczywiste jest dla mnie że lepsze buty przesuwają granice moich możliwości. Raz zdarzyło mi się że musiałem założyć LEPSZE buty - gdy postawiono mi zadanie 100pkt GOT w 36h (duża część poza szlakami turyst.), bo jakoś tak mi się trafia że w góry czasem dojeżdżam w rozwalających się tanich butach. Ale jeśli nie mam tak ostrych celów to spokojnie radzę sobie na tanim sprzęcie, znam swoją wydolność i obniżenie wygody traktuję jako trening utrzymania formy. Może to nieco masochistyczne, ale za to dokładnie wiem na co mnie stać. Także dzięki takiemu podejściu mogłem przejść z córką i plecakiem przez bieszczadzkie szlaki i szczyty.
Zresztą podobnie z innym sprzętem - np. śpiworem. Mógłbym bez problemu kupić nieco lepszy (np. do -5 C), ale wybieram nieco przechłodzić organizm przez kilka dni. A potem to już się przyzyczajam, a nawet mogę spać bez śpiwora.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Niby masz rację. Można uszanować każde zachowanie i ubiór. Niestety mam z tym dziś pewien problem. Widziałam bowiem panią przewodnik biorącą grupę z Soliny ubraną w: czerwone spodnie płócienne wyprasowane do kanta, czerwony golf z włóczki, sznury korali conajmniej trzy, duże zwisające kolczyki podobne do korali, czerwony polar stowarzyszenia Karpaty i eleganckie, skórzane pólbuty na wysokim aczkolwiek szerokim obcasie. :roll:
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Nie straszcie mnie.Właśnie zakupiłem buty.Wydałem 1/3 niewysokiej pensji na nienajdroższe buty.Dotąd łaziłem w butach "sportowych".Wiecie, takich po 50 złociszy.Tak wyekwipowany przeszedłem dwukrotnie w tygodniu z Rajskiego na Wetlińską, raz stokówką przez Zatwarnicę, a raz Zielonym i dalej przez Smerek.Acha, polazłem w tych "pantofelkach";przez Tworylne, Krywe do Chmielu.W końcu pociąłem karimatę i zrobiłem z niej wkładki( niczego sobie).Buty rzecz jasna po przowrocie lądują na śmietniku.Bolało ale było super.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
ja sobie kupiłem buty Hi-Tec za 250 zł. Jestem z nich bardzo zadowolony - są super wygodne!! dodam, że to cena promocyjna. Może nie są idealne ale jak dotad się sprawdzają. Jak ktoś jest zainteresowany to promocja wciąż trwa w sklepie "Azymut" (Alpinus) w Ustrzykach Dolnych.
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
ja mam lafumy - i bardzo dobrze mi sie w nich łazi - choć powiem ze początkowo troche obtarły ale tak to jest jak sie ubrało przypadkiem cienkie skarpetki - zapomniałem przebrać jak wysiadałem z autobusu i szedlem Lubogoszcz w Beskidzie Wyspowym
Odp: Zdobywanie szczytów (głupoty)
Ja sobie kupiłem takie buty za ileś tam set złotych (dokładnie nie pamiętam, bo to było kilka lat temu) i teraz w nich chodzi mój syn. Ma niestety taką samą nogę jak ja, ale mam nadzieję, że mu jeszcze urośnie. Mnie zostały buty takie sprzed 25-ciu lat. Kiedyś były tylko w góry, teraz używam ich do chodzenia w terenie. Latem, jak przychodzę do biura w sandałkach, to buciory zakładam na oklep. Chodzę tak 8 godzin i nic, żadnych otarć, tylko w bucie lekko wilgotno. Jaki z tego wniosek? Otóż jak masz nogi wrażliwe, to nie pomogą żadne puchy, żadna marka ani skarpety. Trzeba utwardzić sobie stopki i tyle. Będziecie sobie mogli wtedy chodzić w sandałkach i po Orlej Perci. (Przepraszam za ten wtręt z obcych stron).
Hej.