Oni nie czują klimatu;-)
Ja wiem, że od SPD nie ucieknę...tylko, że się boję no!;-))))))
Wersja do druku
Oni nie czują klimatu;-)
Ja wiem, że od SPD nie ucieknę...tylko, że się boję no!;-))))))
pewnie że nie czują ;)
hmm można by w sumie sztycę wyciągnąć i chodzić cały czas z siodełkiem przy tyłku, ale to też ciągle w jednych spodniach... taki stały zestawik rowerowy ;)
bo jak się przyklei kropelką to na wieki ;))
a Ty Krysia przestań się bać i marsz do sklepu po SPD! tym bardziej że jak sama twierdzisz nie uciekniesz przed nimi:)
Nie ma się czego bać, posłuchaj Calanthe mądrze prawi.
a mi przewrotnie, eSPeDalstwo pozwala jechać wolniej.
mogę na niższym pulsie wjeżdżać na strome podjazdy, co ma duże znaczenie przy dłuższych jazdach, przekłada się na zasięg.
dodatkowo jazda z spd mniej obciąża stawy kolanowe (dla mnie ważne) i mięśnie, w ogóle jest wygodniejsza; szczególnie te podjazdy, mozna jechać spokojnym równym rytmem.
inna sprawa, że na strome podjazdy nie trzeba właściwie wjeżdżać; starszy znajomy co robi długie wycieczki z sakwami mierzone w tysiącach km. powiada: "młodzi to by chcieli pod każdy podjazd wjechać, a ja po prostu zsiadam z roweru i prowadzę pod górkę i na drugi dzień mam siłę znów mogę jechać".
a ja ugadałem się niedawno na wypożyczenie szosówki; marzy mi się wielka pętla, albo cuś w ten deseń; właśnie się zastanawiam, czy są w Bieszczadach jakieś strome podjazdy, z perspektywy samochodu wydaje się, że nie, że nawet w przypadku twardych przełożeń kolarki, powinienem dać radę podjechać, a i spd powinny się pomóc na długich mozolnych
aha i jeszcze mój najbardziej spektakularny upadek:
postanowiłem zatrzymać się przed stojącym na przystanku autobusem, na przystanku pełno ludzi.
zatrzymałem się i chciałem nogę postawić na chodniku.
w efekcie wolno, bardzo wolno, zacząłem w jednej płaszczyźnie z rowerem przechylać się na beton.
pion utrzymałem do samego końca, do spotkania z betonowym chodnikiem.
siniaki, otarcia, krew, ale widok min ludzi na przystanku bezcenny