Kontrowersyjny chyba: kolorowy zawrót głowy
Prosba o opinie, a moze i info: czy Bieszczady się zmieniaja? Czy jest w ruch interesie: nowe domy, schroniska, hotele, sklepy, kioski? Nie bylem kilka lat i gdy wpadlem w maju na 1 (!) niestety dzien, a wlasciwie przejechalem sie obwodnica, z braku czasu i pieniedzy, odnioslem takie wrazenie. Po 1. Ze Wetlina to już niemal kurort i 2. ze przydalby sie juz bardzo remont drogi z Ustrzyk do Wołosatego., bo juz nie pasuje 3. W Wołosatem i Ustrzykach Górnych działała komórka o czym kiedys nie byloi mowy. A może i przejscie wreszcie graniczne w tej okolicy. Ale mniejsza. Interesuje mnie raczej to, czy to przypadkiem nie zaczął się ten kolorowy zawrot głowy o którym wiele lat temu bez przerwy gadano. I co na ten temat sadzicie. Miejscowi, ktorych zawszecenilem, nie psiocza na ruch, lecz wprost przeciwnie, na bezruch, szczegolnie w granicach parku, i za maly ruch w Takiej np. Wetlinie. No, to jak to jest? Czy stalo sie juz to, do czego predzej, czy pozniej dojsc musi: Bieszczady robia sie "Europejskie"?
Pozdrowienia :shock:
Re: Kontrowersyjny chyba: kolorowy zawrót głowy
Cytat:
Zamieszczone przez wojciech dudkiewicz
Prosba o opinie, a moze i info: czy Bieszczady się zmieniaja? [cut]
Interesuje mnie raczej to, czy to przypadkiem nie zaczął się ten kolorowy zawrot głowy o którym wiele lat temu bez przerwy gadano.
Ździebko retoryczne te pytania, nawet jak na kogoś kto - załóżmy - nie ma na razie czasu tam pojechać. W dobie internetu, tv, itd - znaczy książke piszesz czy artykuł siakiś? W każdym razie co by to nie było, to nie opieraj wiedzy na subiektywnych opiniach, tylko znajdź troche czasu i rzuć okiem (na Bieszczady). Aczkolwiek zmiany o których piszesz nie mają charakteru "stoliczku nakryj sie" i stolik nakryty, tylko są rozłożone w czasie, więc krótki wypad również może wniesć obraz nieco spaczony - najlepiej jest to obserwować, a nie zobaczyć.
Porównanie do KZG raczej jest nietrafione. Nie te czasy i nie ta koncepcja. KZG miał być (byłby) czyms w rodzaju terapii szokowej: o to na wielkim, za przeproszeniem z..piu chca zbudować stacje klimatyczna, itd. Jak zapewne dobrze wiesz było to w czasach kiedy to były naprawde dziury, a samochód wzbudzał ogólną sensacje i każdy sie za nim ogladał. Nie było infrastruktury, nie było takiej zabudowy i nie było wielu innych rzeczy (i ludzi).
Teraz natomiast jest normalna kolej rzeczy, wszystko sie rozwija tak jak gdzie indziej i nie powinno to nikogo specjalnie dziwić. Tak sie to toczy od początku lat 90, kiedy to wzrost zaczął być intensywny. W efekcie mamy ładne domki i wstrętne budy, mnóstwo turystów, samochodów i miejscowych, zwłaszcza tych ostatnich przybywa. Potem jest doskonały argument na wszystko: tu bieda, z czegoś ci ludzie muszą zyć, co mamy robić, itp. Im młodszy stażem "bieszczadnik", tym głosniej drze jape. Jakby ich tam pozsyłali za kare. W całym "najgorętszym" pasie kwitnie handel ziemią - ludzie kupują, przyjeżdżają (oczywiście od razu z założeniem: budujemy gospodarstwo agroturystyczne), a potem płaczą. Bo na tym jedni zarabiają, inni zarabiają mniej niż by chcieli, a jeszcze inni zarabiają grosze. Dlatego jak słysze argumenty za "Jasłem", przejsciami drogowymi, itp - to od razu widze przed oczami kto najbardziej krzyczy. Bieszczadnicy jak cholera, niektórzy juz nawet ze 4 lata tam mieszkają...
Myśleli, że tam bedzie jak na przedmiesciach Warszawy. No i do tego trzeba dodać ponastawianie budynków bez ładu i składu, bez gustu i zmysłu architektonicznego. Stoi kwadraciak, obok dwie wille z wieżyczkami, potem stodoła z pustaka, a w to wszystko jeszcze sie znajdzie ktoś kto wkomponuje chate łemkowską, albo pogórzańską. Wygląda to jak Eskimos siedzący na palmie i zajadający banany. Tego (tych) co wydają decyzje w tym zakresie dawno powinni wylać na zbity pysk. Ale betonu nie ruszysz - na razie, może kiedys jak "koniugacje" wygasną...
Krótko mówiąc, Bieszczady są europejskie pełną gębą, tylko bez ładu i składu. Wszystko nawrzucane do jednego wora i zmiksowane w imię pędu za turystą (a ten pomału widzi co sie dzieje i coraz częsciej sie zastanawia).
p.s - tu już nawet przewodników nie ma, tylko tour operatorzy.