4 załącznik(ów)
Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Wyprawa ta była kontynuacją zeszłorocznego zimowego przejścia szlakiem granicznym: Pod Płaszą na zimowo
Zwołaliśmy ekipę, kto mógł ten zgłosił udział. Wyruszyliśmy w piątek podążając wzdłuż Sanu i zwiedzając liczne urokliwe miejsca: Ulucz, Dobrą, Hłomczę, Mrzygłód, Międzybrodzie, Trepczę…
Była to, póki co, tzw. wycieczka turystyczno-krajoznawcza o charakterze objazdowym;-)
3 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Dzień przebiegał niezwykle kulturalnie, a gwoździem programu był wernisaż fotograficzny w Cisnej naszego formowego kolegi Marcina S. (nick - marcins) i Jego małżonki. Tam też nasza grupa wyprawowa zebrała się do kupy;-) Impreza była przyjemnością dla naszych zmysłów. A kto wtedy nie był, to ma szanse obejrzeć wystawę do 25 lutego w Gminnym Centrum Kultury – warto!
Jeszcze raz gratulacje dla autorów:-)
2 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Natchnieni Bieszczadami wyruszyliśmy na nocleg do schroniska „Pod Wysoką Połoniną” w Wetlinie – czyli podobnie, jak poprzednim razem. Wieczór spędziliśmy przy dźwiękach gitary, wydobywając z gardeł nasze, ukryte wokalne talenty;-) Nie miał nam kto przyklaskiwać, bo byliśmy jedynymi gośćmi. Za to syn gospodarza otoczył nas szczególną troską i opieką:-) Było nam tak dobrze, że ze wzruszeniem odliczaliśmy ostatnią noc w ciepłej pościeli, ostatnią kąpiel, jajecznicę na śniadanie i kawusię przed drogą na zimowy szlak…
W ostatniej chwili zmieniliśmy miejsce rozpoczęcia trasy ze względu na możliwą kolizję z biegiem narciarskim w okolicy Smereka. Pokonując przeszkody, ostatecznie rozstawiliśmy jak należy nasze auta i z plecakami na grzbiecie (a rakietami w bagażniku) stawiliśmy się na linii startu czyli na Przełęczy nad Roztokami.
I wraz z wybiciem godziny 8 minut 22;-) poszliśmy w długą, w las…
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
z plecakami na grzbiecie (a rakietami w bagażniku) stawiliśmy się na linii startu czyli na Przełęczy nad Roztokami.
Z tymi rakietami na granicznym to zawsze jest dylemat, rok wcześniej postanowiliśmy iść bez i musieliśmy się ze szlaku wycofać. Może jednak zabrać? A może zostawić? Nie miał kiedyś człowiek rakiet to nie miał problemu :wink:
Tym razem, podobnie jak rok temu, postanowiliśmy zostawić rakiety na dole. Z drżeniem serca, bo zima na granicznym to jednak zawsze jest zagadka...
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Tym razem, podobnie jak rok temu, postanowiliśmy zostawić rakiety na dole. Z drżeniem serca, bo zima na granicznym to jednak zawsze jest zagadka...
Nie trzymaj mnie w niepewności!! Czy były potrzebne? Wybieram się bez rakiet...co robić, bartolomeo, co robić??
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
To ja tak pięknie zbudowałem napięcie, nawet odszukałem wątek z zeszłego roku, a Ty chcesz, abym to od tak zmarnował? :wink:
No więc co robić, co robić? Jechać w góry i nikogo się o zdanie nie pytać :mrgreen:
1 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
To ja tak pięknie zbudowałem napięcie
Na pięcie toś Ty się pięknie wykręcił;), miejmy nadzieję, że wrócisz do relacji, a inni dołączą:-).
Cytat:
Zamieszczone przez
creamcheese
Nie trzymaj mnie w niepewności!! Czy były potrzebne? Wybieram się bez rakiet...co robić, bartolomeo, co robić??
Hi hi, też szukaliśmy takiego, co by za nas decyzję podjął a w przypadku złej rady cięgi zebrał;-)
Po wielokrotnym roztrząsaniu czy brać czy nie brać, po spoglądaniu na wszelkie znaki na niebie i ziemi ustaliliśmy, że każdy robi jak uważa. Po cichu liczyliśmy, że któreś z nas pęknie i weźmie rakiety, a pozostałym szlak przetrze. Nikt nie pękł, wszyscy optymistycznie wrzucili rakiety do kufra:mrgreen:.
Nie jest nowiną, że obecna zima taka jakaś inna;-).
Rzeczywiście w zeszłym roku warunki śniegowe pokonały nas, próbowaliśmy się przedzierać, ale po dłuższej mordędze trzeba było ustąpić i grzecznie zejść w doliny. Za to na kolejnej wyprawie, miesiąc później, byliśmy już mądrzejsi a rakiety były nieocenione, wystarczyło na chwilę je zdjąć a człowiek ginął w zaspie;-) Inna sprawa, że padał deszcz ze śniegiem, który przemoczył nas dokumentnie.
Natomiast na tej wyprawie zrobiliśmy dobrze decydując się "na nogi". Nawet na granicznym śnieg nie sięgał wiele nad kostki, a maszerowało się całkiem sprawnie:-)
Dokument z zeszłego roku, bez rakiet.
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Bardzo mi smutno było, że nie mogłem się na tę wędrówkę wybrać.
Bardzo się cieszę, że sobie chociaż jej opis przeczytam.
I to taki, jak lubię: całymi zdaniami, z kropkami, przecinkami i innymi dziwolągami, coraz rzadszymi w polskim piśmiennictwie:smile:
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Bardzo mi smutno było, że nie mogłem się na tę wędrówkę wybrać.
Nic to Wojtku, mam nadzieję, że jeszcze nie raz herbatę gotowaną ze śniegu razem wypijemy :wink:
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Bardzo się cieszę, że sobie chociaż jej opis przeczytam.
No to wędrujemy!
Śniegu było dokładnie tyle, żeby zima z latem się nie pomyliła. Wizualnie, bo temperatura przy dość porywistym wietrze jednoznacznie wskazywała na zimę. Było więc i biało i zimno :mrgreen:
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_01.jpg
A początkowo dość pochmurne niebo powolutku się wypogadzało i już za Okrąglikiem coś można było zobaczyć. Za plecami pojawiło się Jasło...
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_02.jpg
... a przed nosem plan wędrówki na dwa najbliższe dni. I to tak wyraźnie i plastycznie, że aż prawie namacalnie.
http://www.bmiller.pl/forum/2014/plasza14_03.jpg
No to szliśmy. Powoli, cierpliwie, czasem posililiśmy się kanapką z najlepszymi w Bieszczadach kotletami schabowymi a czasem herbatą z termosu. Wysiłek poprawiał humory, odpędzał zimno i powoli przybliżał nas do ... do miejsca, gdzie mieliśmy tego dnia dojść :smile:
2 załącznik(ów)
Odp: Zimowy graniczny – od Przełęczy nad Roztokami do Riabej Skały
Cytat:
Zamieszczone przez
maciejka
(...)
I wraz z wybiciem godziny 8 minut 22;-) poszliśmy w długą, w las…
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
(...) No to szliśmy. Powoli, cierpliwie, ....
Nie słuchajcie tych bałamutników - pognali, polecieli niczym z procy wystrzeleni...
Załącznik 33459
Uważać na kominy! Na kominy uważać! – syczałem na bezdechu za nimi, próbując dognać rozszalałe towarzystwo. Ale kto by tam Bazyla słuchał, pruli nieskalaną biel szlaku granicznego jeno na kotleta przystając co pewien czas. Nasz El Mariachi – iaa – tu filmik z nim sprzed paru lat (teraz jest już o połowę niższy, dwa razy grubszy i całkiem łysy :mrgreen: ) :
http://www.youtube.com/watch?v=Tu4Hnbor9rI
niestety nie chciał na szlaku przygrywać do kotleta, gdyż muza Melpomene odpowiedzialna za tragedię i śpiew, wzięła w swe objęcia poprzedniego wieczoru Bazyla, u którego śpiew to prawdziwa tragedia, powodując zejście lawin z Rawek i grymas bólu na twarzy gitarzysty. Iaa twierdził, że na szlaku może to być niebezpieczne, a ja w duchu przyznając mu rację zawodziłem w rytm ww. pieśni, pnąc się pod górę:
Ajajajaj! Ajajajaj! Po kiego biesa czy czada tyle wczoraj piwa wypiłem?!
Ale jak to mówią, nie ma tego złego, co by z potem nie wyszło! Bartolomeo zobaczył Jasło dopiero za plecami
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
(...) A początkowo dość pochmurne niebo powolutku się wypogadzało i już za Okrąglikiem coś można było zobaczyć. Za plecami pojawiło się Jasło...
a ja już znacznie wcześniej, na podejściu przed Okrąglikiem:
Załącznik 33460