Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
(...)
Zmieniamy lokal , po przekątnej parkingu tniemy "U Harnasiów" czy jakoś tak ? bo nazwy nie pomnę doładnie
Tu już w spokoju możemy rozpocząć kolejną przygodę bieszczadzką i porozmawiać o planach na następny dzień
Jeśli po przekątnej to musiała być "Łemkowyna"!
1 załącznik(ów)
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Jesień już, czas porządków, liście lecą, miotła by się przydała.
Liści dużo , toteż i ludzi potrzeba wielu do sprzątania.
Ależ bardzo proszę. Gitarzystów było wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy ....:-).
Załącznik 36073
Odp: W Bieszczady na miotle
W ciemności przemierzamy słynny rynek w Cisnej po raz kolejny, niczym nie przymierzając jak jakieś zakapiory szukające sponsoringu.
W tej ciemności niczym zjawa , wyłoniła się ciemna postać Miejscowego w towarzystwie uroczej koleżanki Kasi.
Takie spotkanie po latach (a może miesiącach) trzeba było godnie uczcić. To kolejny forumowicz spotkany dzisiaj na drodze. Dobrze , że w Siekierce zwolnił się jeden stolik.
Napełnieni i napojeni wracamy do schroniska, nie , nie po to aby spać. Mamy stworzyć komitet powitalny dla kolegi Pierogowego , którego zwiodły podkarpackie drogi.
Ten , gdy się już zjawił nie patrzył na naasze przedstawienie powitalne jeno udał się do jadłodajni, bo przywołał go tam pewien zapach.
Jego oczom ukazała się wanienka pełna pierogów lepiona przez kucharkę na okoliczność Światowego Dnia Turystyki.
Nie będę opisywał tego co się tam działo , bo poszedłem spać.
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
...Zmieniamy lokal , po przekątnej parkingu tniemy "U Harnasiów" czy jakoś tak ? bo nazwy nie pomnę doładnie...
lokal się nazywał Zajazd u Karnasów i tam na ścianie widzieliśmy obelisk/pomnik jaki stał w Cisnej dla upamiętnienia I wś.
Odp: W Bieszczady na miotle
nazajutrz spojrzenie na pełen parking przy schronisku
https://lh3.googleusercontent.com/-0...0/ORL_0321.JPG
i ruszamy piechotą na przystanek PKS-u czy jak też się teraz nazywa lokalny przewoźnik, na przystanku jak to bywa są też forumowicze :)
https://lh5.googleusercontent.com/-G...0/ORL_0323.JPG
my musimy decydować gdzie wysiadamy. Decyzja jest jednomyślna, przy sklepie oczywiście. Tak też się stało, tylko sklep stał zamknięty ( ok 2 miesiące temu). Jak to bez sklepu wyruszyć? miotłę testujemy i się dowiadujemy że za chwilę będzie sklep :)
Po chwili zielony sklep się pojawił i otworzył swe wrota
https://lh3.googleusercontent.com/-j...6/ORL_0326.JPG
zakupiwszy co tam kto potrzebował oraz dowiedziawszy się gdzie dziś będą lepione pierogi, usłyszeliśmy dźwięk rawki , pora ruszać , sklep przez jakiś cas podążał naszym tropem, dopóki nie skręciliśmy na łąki.
konkretnie Don Kichota z Manczy i jego wierny giermek ... reszta podreptała pokornie
https://lh3.googleusercontent.com/-L...2/ORL_0336.JPG
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Nie będę opisywał tego co się tam działo , bo poszedłem spać.
No więc zaprzyjaźniliśmy się z "kucharką" - dziewczyna mówi z pięknym wschodnim podlaskim akcentem.
Owocem tej, oczywiście bezinteresownej!, przyjaźni, było trochę alkoholu po turystach i, bodajże 76 ruskich.
Pierogami podzieliliśmy się sprawiedliwie; ja zjadłem jednego, Pierogowy resztę - marudził tylko coś pod nosem, że małe te ruskie. Dobrze, że niewiele wcześniej pierogi jadł na kolację, bo by całkiem głodny spać poszedł..
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
DUCHPRZESZŁOŚCI
Jeśli po przekątnej to musiała być "Łemkowyna"!
"Łemkowyna jest prostopadle ;)
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
Miejscowy
No więc zaprzyjaźniliśmy się z "kucharką" - dziewczyna mówi z pięknym wschodnim podlaskim akcentem.
Owocem tej, oczywiście bezinteresownej!, przyjaźni, było trochę alkoholu po turystach i, bodajże 76 ruskich.
Pierogami podzieliliśmy się sprawiedliwie; ja zjadłem jednego, Pierogowy resztę - marudził tylko coś pod nosem, że małe te ruskie. Dobrze, że niewiele wcześniej pierogi jadł na kolację, bo by całkiem głodny spać poszedł..
Nie będę Ci wypominał tych "ruskich" zamówionych w siekierce na kolację, jakoś tak pachniały malizną, mimo, że przysmażane.
Odp: W Bieszczady na miotle
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Nie będę Ci wypominał tych "ruskich" zamówionych w siekierce na kolację, jakoś tak pachniały malizną, mimo, że przysmażane.
wot ruska paralela! no bo tam, między siekierami, załapałem się na ostatnie ciepłe danie, no i jakoś tak wyszło, że Henek zjadł jednego tylko pieroga ruskiego.. takoż jakoż ja pod Honem!
ale pod tym Honem, po sutej kolacji, to ja nie dałem rady więcej zjeść..