Dziurawym traktem do Dobromila
Dziurawym traktem do Dobromila,
czyli wycieczka rowerowa z okazji Dni Dobrosąsiedztwa oraz otwarcia granicy między Malhowicami (PL) i Niżankowicami (UA).
W tym roku Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa, organizowane przez władze powiatu przemyskiego trwały cały jeden dzień. Na tę okoliczność na Ukrainę wybrała się liczna ekipa rowerowa. Wybrała się do Dobromila.
Grupa składała się z trzech podgrup, początkowo jadących oddzielnie:
- podgrupa nr 1 była jednoosobowa i wyruszyła ze Stanisławczyka 12.09 o godz. 6:00;
- podgrupa nr 2 była dwuosobnowa i wyruszyła z Przemyśla 12.09 o godz. 9:00;
- podgrupa nr 3 była (już się pewnie czytelnicy domyślili) trzyosobowa i wyruszyła z Hermanowic 13.09 o godz 8:00.
Rozpoczynający tę opowieść, wchodził w skład podgrupy nr 1 i z powodu najwcześniejszego wyruszenia na trasę pozwolił sobie zacząć opowiadać. Na początek będzie tytułowy trakt. A trakty do Dobromila mamy następujące:
"Droga z gesiami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...9_IMG_7812.JPG
"Droga z krowami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...5_IMG_7840.JPG
"Droga z koniami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...8_P1040957.JPG
Byków wita dziurą
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...8_IMG_7811.JPG
Droga z samochodami
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...2_IMG_7854.JPG
To tylko kilka przykładów, jakim traktem jedzie się do Dobromila. Myślę, że dalszym ciągu opowiadania inne obrazki też się pojawią.
2 załącznik(ów)
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Sięgnąłem do archiwum aby porównać. Niewiele się zmieniło, przybyła jedna dziura.
.
Załącznik 38701
.
Była droga z gęsiami, krowami....itd a ciekawe czy też takie zjawiska na drodze spotkaliście ?
.
Załącznik 38702
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
.... a ciekawe czy też takie zjawiska na drodze spotkaliście ?
Nie, ja kurzu po drodze nie miałem, bo w sobotę padało. Za mało na to, by zrobiło się błoto ale wystarczająco, by się nie kurzyło.
Był wstęp ideologiczny o dobromilskich traktach, teraz przyjdę do chronologii. Jak wspomniałem na początku, wyruszyłem ze Stanisławczyka.
Z jakiego powodu właśnie stąd, nie bardzo wiem. Podjeżdżałem samochodem gdzieś w pobliże granicy i skończyła się droga. Skończyła dla samochodu, ale nie dla roweru. Samochód został w miejscu, które wyglądało na cerkwisko. W pobliżu było gospodarstwo i pies, któremu powierzyłem pieczę nad pojazdem. Stąd miałem dotrzeć do Medyki, bo w sobotę dobrosąsiedzkie przejście jeszcze nie działało.
W porannym półmroku i siąpiącym deszczu nie bardzo miałem ochotę oglądać mapę, pojechałem więc na północny wschód, by gdzieś przejechać na drugą stronę Wiaru, techniką "gdzie droga poniesie". Droga poniosła na podwórze ostatniego gospodarstwa we wsi, gdzie z głośnym ujadaniem powitały mnie dwa niemałe psy luzem. Po chwili wyszedł z domu gospodarz, uciszł pieski i opowiedział, którędy dojechać do wiszącej nad Wiarem kładki. Trafienie na kładkę było proste, wystarczyło parę minut wcześniej spojrzeć na mapę.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...4_IMG_7797.JPG
W ten sposób znalazłem się w Rożubowicach gdzie była już droga asfaltowa. Dalej było już błyskawicznie - Łuczyce, Jaksmanice, Siedliska i Medyka. Przejście przez dwie kontrole graniczne zajęło mi ok. 5 minut. I zaraz za granicą, w Szeginiach skręciłem na południe, w dziurawą drogę do Dobromila. To poczatek tej drogi.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...4_IMG_7806.JPG
Kawałek dalej był Byków, w którym Pan Henryko widział kiedyś o jedna dziurę mniej.
3 załącznik(ów)
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Podgrupa nr 2 składała się z dwóch osób - Wadery i mnie. Wyruszyłyśmy rowerowo w deszczu z Przemyśla do przejścia granicznego w Medyce. Nie było zlituj się -kobiety nie wymiękły na starcie. Ruszyłyśmy w zacinającym deszczu, który towarzyszył nam do samej granicy (12 km). Nie konsultowałyśmy wcześniej z nikim trasy -jednak jak się później okazało, czasami nasza trasa przecinała się z trasą Wojtka. Zaczęłyśmy tak samo -od wioski Byków. Jako, że ja nie za często sięgałam po aparat, to nie zamieszczę zdjęcia z tablicą z nazwą wsi Byków. Już tutaj, w tej pierwszej wiosce, zauważyłyśmy jeden, wyraźny ślad rowerowy. "Czyżby Wojtek podążał tędy przed nami?" -pomyślałyśmy jednocześnie. Na skrzyżowaniu w Bykowie zauważyłyśmy, że znajdujemy się na szlaku zielonym.
Kolejno udałyśmy się do wsi Pleszowice i podążyłyśmy w kierunku Popowic. Po drodze minęłyśmy ładny przystanek autobusowy. Podczas tej wycieczki wielokrotnie zauważyłyśmy, że w wioskach na Ukrainie przystanki odgrywają szczególną rolę. Są ważnym punktem we wsi, często przedstawiają symbole narodowe, hasła patriotyczne a nawet pomalowane są w barwy państwa. Absolutnie na żadnym z przystanków nie było żadnych bazgrołów, bohomazów.
Załącznik 38703
Tutaj należy wspomnieć o mapach, w jakie byłyśmy wyposażone. Iza miała mapkę 1:300 000 a ja miałam mapę narysowaną przez siebie długopisem o północy -w oparciu o mapę satelitarną i jakąś poglądową. Żeby było zabawniej -korzystałyśmy zarówno z pierwszej jak i drugiej posiłkując się ... kompasem! Ale nie będziemy tu wcale zgrywać gieroji -w sytuacjach awaryjnych używałyśmy gpsa. W zasadzie pierwsza sytuacja awaryjna pojawiła się już w Popowicach. Po gps sięgałyśmy potem często -jednak wbrew pozorom, nie zawsze z łatwością pokazywał nam drogę a czasami wyprowadzał w pole... :)
W Popowicach natknęłyśmy się na różne ciekawe elementy -starą, wypłowiałą tablicę, która informowała, że jesteśmy na transgranicznym szlaku wojaka Szwejka (tu oznaczonym kolorem biało zielonym) i zawierała zabawne rysunki z życia Szwejka. Natknęłyśmy się także na starą, zamkniętą piekarnię, spory internat z wielkim kominem zakończonym bocianim gniazdem, bibliotekę a także pomnik upamiętniający II wojnę światową -często na Ukrainie początkowa data wojny jest dwa lata późniejsza niż u nas.
Załącznik 38704
Rozglądając się tak dookoła pojechałyśmy przed siebie. Zauważyłyśmy, że jesteśmy już w innej wsi. Droga zaczęła się niezgadzać. Na jakimś budynku administracyjnym odczytałyśmy nazwę wsi - Cyków! Potem spojrzałam na swoją mapę -"o kurka, przecież narysowałam w Popowicach na skrzyżowaniu wielki wykrzyknik z komentarzem >>słaba droga<<" -co oznaczało, że tutaj miałyśmy skręcić i wjechać w boczną drogę. Poniżej zdjęcie z Cykowa.
Załącznik 38705
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
I ja także pojechałem z Popowic do Cykowa. Też tam pobłądziłem parę lat temu. Tym razem jechałem z zadaniem: "co powinien zrobić rowerzysta, gdy w Popowicach pojedzie prosto". Przestało siąpić i zaczęło lać, a do suchości w podróży przykładam dużą wagę.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...4_IMG_7821.JPG
Tutaj skorzystałem z pomieszczenia pana wagowego. Pewnie kiedyś był on bardzo ważna postacią w popowickim kołchozie!
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...5_IMG_7820.JPG
Przy wjeździe do Cykowa ta kapliczka wygląda także malowniczo.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...8_IMG_7823.JPG
W Cykowie jest też - niewidoczna z drogi - cerkiew. Miała otwarty przedsionek i można się w nim było schronić przed deszczem.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...3_IMG_7824.JPG
Jeśli ktoś jest uparty i zbyt długo będzie kontynuował "prosto", przejedzie przez Cyków i ugrzęźnie w błotach nad Wiarem. Aby nie wracać tych 6 kilometrów do Popowic, trzeba przed ostatnim zabudowaniem po lewej skręcić w lewo. Wygodna droga z niewielkimi dziurami doprowadzi nas do wsi Drozdowice i dalej do Miżyńca.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...4_IMG_7826.JPG
Tę cenną wiedzę zdobyłem od trzech gentelmenów, który spożywali na ławeczce, pod daszkiem, przy sklepie w Cykowie. Oczywiście drogą tą pojechałem. Do Dobromila.
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
(...)
Tutaj należy wspomnieć o mapach, w jakie byłyśmy wyposażone. Iza miała mapkę 1:300 000 a ja miałam mapę narysowaną przez siebie długopisem o północy -w oparciu o mapę satelitarną i jakąś poglądową. Żeby było zabawniej -korzystałyśmy zarówno z pierwszej jak i drugiej posiłkując się ... kompasem! (...)
Tu będzie musztarda po obiedzie.
Na ostatnim spotkaniu chwaliłem się , że nabyłem nową wersję mapy "Pogórze Przemyskie" która różni się tym od poprzednich wersji , że pokazuje spore obszary po ukraińskiej stronie.
Znajdziemy tu w skali 1: 50 tys pokazane dokładnie drogi z Szegini przez Byków , Drozdowice aż po Nowe Miasto (Przemyskie).
....ale tu już tylko musztarda.
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Wioska, do której teraz wjeżdżam, jest na "musztardowej" mapie, o której wspominał Pan Henryko. Jest też na innych mapach, nawet na mapie Google. Nie ma jej tylko na mapie, która rysowała Jimi, ale ona sobie przy okazji dorysuje. Motywem przewodnim mojego pedałowania jest droga. Do tej wsi też da się dojechać drogą. Najszersza i najtwardsza jest jest ta droga na początku wsi, koło cerkwi. Bo cerkiew jest tu pierwszym budynkiem, jaki napotkamy.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...7_P1040882.JPG
A na końcu wsi, kończy się także droga. Ale 100 metrów w górę rzeki widzę mostek.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...0_P1040892.JPG
Drewniany mostek wygląda na nienowy. Poręcz z powiązanych kawałków linek ma po prawej stronie a płaszczyzna desek pochylona jest w lewo.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...1_P1040897.JPG
Nie pękaj, przechodź - podpowiada mi coś do jednego ucha.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...9_P1040898.JPG
Masz dzisiaj dojechać do Dobromila - szepcze ktoś do drugiego ucha. Posłuchałem tego drugiego. Zresztą, daleko bym dalej nie zajechał. Pół kilometra stąd jest granica.
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Wracam. Staram się nie jechać po swoich śladach, żeby coś innego oglądać. We wsi mieszka kilkudziesięciu mieszkańców. Do każdego z domków prowadzi jakaś droga. Przeważnie są trawiaste, nieskażone brukiem i żwirem.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...1_P1040904.JPG
Przy drodze trafiają się studnie. Zastanawiałem się, dlaczego przy drodze, a nie bliżej domostwa. W obiektywie zapozował wirujący listek.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...2_IMG_7834.JPG
Ludzie żyją tu jakoś spokojnie, przynajmniej tak to wygląda dla dyskretnego obserwatora.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...2_P1040906.JPG
I nie straszna im słota.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...9_P1040902.JPG
Jest też tutaj Droga Krzyżowa.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...2_IMG_7830.JPG
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
Tutaj pominę kilka godzin, kilkanaście wiosek i kilkadziesiąt kilometrów, żeby nie zanudzać. Po południu zaświeciło słońce i na zdjęciach coś widać. I w końcu dojechałem do Dobromila! Jeszcze tylko dwa ostatnie zdjęcia z serii "droga do Dobromila". Najpierw droga żelazna. I coraz smutniejszy z każdym rokiem dworzec.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...9_P1040971.JPG
I na samiusieńki koniec - najpiękniejsze na świcie dziury są na Rynku w Dobromilu.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobro...2_IMG_7851.JPG
8 załącznik(ów)
Odp: Dziurawym traktem do Dobromila
My z Waderą postanowiłyśmy jednak wrócić do Popowic, by odnaleźć drogę, w którą miałyśmy odbić. Wjeżdżamy w pierwszą, która wyprowadza nas pod czyjś dom. Wracamy. Odpalamy gps. Gps wyprowadza nas ... w pole aż żeśmy się uśmiały. Wracamy i próbujemy kolejnej. Aż w końcu pomyślałyśmy bez giepeesa - "czyżby to była droga koło przystanku, koło tablicy Szwejka!". Zgadzało się. Podążyłyśmy w kierunku Chidnowic. Znów natknęłyśmy się na ładny przystanek na skrzyżowaniu, gdzie drogi prowadziły -jedna do Dobromila, druga do Mościsk. My udałyśmy się tą na Mościska po drodze mijając kopiec upamiętniający wydarzenia z drugiej wojny.
Załącznik 38706
Dojechałyśmy do Chidnowic. Tu znów zobaczyłyśmy patriotyczny przystanek.
Załącznik 38707
Dalej, zgodnie z planem, odbiłyśmy do wsi Hussaków. Tam napotkałyśmy dobrze oznakowane skrzyżowanie, które podpowiedziało nam, którędy dojechać do wsi Radochońce.
Załącznik 38708
Wieś Radochońce bezsprzecznie okrzyknęłyśmy końcem świata. Po samym środku naszego traktu chodziło co rusz stado kur, gęsi czy krów, które usuwały się grzecznie, gdy nadjeżdżałyśmy. Zwróćcie uwagę na stylowy, niebieski traktor.
Załącznik 38709
Wieś nazywałyśmy końcem świata, ponieważ tutaj kończyła się już droga. Tutaj miałyśmy odbić w pola i ścieżką podążyć dalej. Dojechałyśmy do końca drogi. W szczerym polu odpalamy gps. Uśmiechamy się drapiąc się po głowie. Na szczęście za chwilę przejeżdża pan z wozem, który ciągnie koń. Pytamy o drogę do Gdeszyc. Spadł nam z nieba. Udeptanych ścieżek było bowiem kilka, rozchodziły się one w bardzo różne strony i ciężko było nam ocenić, którą powinnyśmy iść. Pan wskazał jedną, najlepszą, która ukazała się nam kilkadziesiąt metrów dalej. Przepiękną polną dróżką wjechałyśmy na górkę. Był to chyba najprzyjemniejszy odcinek tego dnia. Po drugiej stronie góry były Gdeszyce. Po drugiej stronie góry był już zupełnie inny świat. Radochońce to bardzo biedna wieś, gdzie droga się urywa. Gdeszyce z kolei zrobiły wrażenie wsi wcale nie biednej -ładne domy, piękne, stylowe podwórka, dobrze zaopatrzony sklep, ludzie jakoś tak lepiej ubrani, nawet przystanek jakiś taki jakby bardziej nowoczesny. Zamiast burka czy innego kundla, przybiegł do nas ładny piesio. Oczywiście nie brakowało też typowych ukraińskich domów. Zanim jednak zajechałyśmy do wsi -zwiedziłyśmy cmentarz, który znajdował się u podnóża górki, z której zjechałyśmy. Wystawne groby sugerowały, że spoczywają tu też zamożni dawni mieszkańcy. Prawie każdy grób posiadał zdjęcie w nim spoczywającego. Oprócz wielu kiczowatych, było kilka ciekawych.
Załącznik 38710 Załącznik 38711 Załącznik 38712 Załącznik 38713
Tu zamieniłyśmy kilka zdań z paniami, które także przebywały na cmentarzu. Potem udałyśmy się do wioski (Gdeszyce).