witam! Istnieje koncepcja budowy wyciagów na Duże Jasło niedaleko Cisnej. Co sądzicie na ten temat?
Pozdra Ortodoks
Wersja do druku
witam! Istnieje koncepcja budowy wyciagów na Duże Jasło niedaleko Cisnej. Co sądzicie na ten temat?
Pozdra Ortodoks
Proponuję używać na forum wyszukiwarki, bo po to jest :wink:
A na temat wyciągu na Jasło była już dyskusja. Np tu: http://forum.bieszczady.info.pl/bies...hlight=jas%B3o
wiem, wiem, ale mnie interesuja opinie na temat zasadności budowy tej inwestycji. Wczesniej była dyskusja na temat tego czy i gdzie dokładnie miałby niby powstac ten wyciąg.
A więc czy jest ona zasadna?
pozdrawiam Ortodoks
O to niech się martwi ten, kto wykłada kasę. Czy mu się zwrócą nakłady.
Dla mnie nie jest potrzebna, ja nie mam nart.
Dla Ryśka D. jest potrzebna, bo ma pokoje do wynajęcia.
Długi
Ja to widzę tak: to że jest koncepcja, nie znaczy wcale, że taki wyciąg tam stanie. Znając polskie realia jeśli stanie, to nieprędko. Jeśli wyciąg stanie to pół biedy - jakoś się z tym trzeba będzie pogodzić, najbardziej obawiam się jednak sytuacji, gdy roboty budowlane będa w pełni, zostanie wykarczowany las, staną podpory pod linę i okaże się, ze inwestor zbankrutował / gmina nie ma juz kasy (niepotrzebne skreślić) i to wszystko zostanie i bedzie niszczeć, a góra zostanie oszpecona na zawsze. A takie sytuacje u nas w kraji nie należą wcale do rzadkości. Niejednokrotnie nie ma kasy na dokończenie wielkich centrów finansowych w duzych miastach, a co tu mówić o jakiejś drobnej inwestycji na krańcu Polski.
Tak czy inaczej trzeba będzie chyba w tym roku zajrzeć koniecznie na Jasło bo to może być ten ostatni raz :cry:
Też tak uważam. zdania zawsze będą podzielone. Zainwestuje pewno ktoś z poza Bieszczadu. Pracować będż ludzie miejscowi. Sami wiecie jak ciężko tam o pracę. Dla nich pewno lepiej, że wyciąg będzie. Nie wiem jak Wy ale ja nie jestem zwolennikiem wyciągu. Bieszczady już nie będą takie. Zdaję sobie również sprawę z tego, że jeżeli decyzja taka zapadła i ktoś ma kasę żeby ją przeprowadzić to na nic się zdadzą moje czy nawet protesty większej grupy osób. Należy też zrozumieć Ryśka D. i jego ogólnie rozumianych sąsiadów.Cytat:
Zamieszczone przez długi
A tak z drugiej strony to już tej zimy można było zobaczyć skutery śnieżne na Jaśle. Czas biegnie, wszystko się zmienia i przemijają te Bieszczady, które część z Was zna z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Taka jest kolej dziejów. Możemy mieć tylko nadzieję, że zmiany te będą miały mały wpływ na Bieszczady i długo pozostaną one takie jakie chcemy żeby były.
Pozdrawiam
Oczywiście Rysiek D. jest postacią fikcyjną.
Boję się efektu domina.
Jeden wyciąg - dwa pensjonaty - wypożyczalnia skuterów - następny wyciąg - dośnieżanie - "Szczyrk" :cry:
Współczesny narciarz nie umie zaprzyjaźnić się z naturą. On musi mieć stok przygotowany, kamienie usunięte, krzaki wycięte, dołki zasypane. Turystyka narciarska to mała nisza zajęta przez pasjonatów i dziwaków.
Złośliwie będę miał nadzieję, że biznes plan się nie zamknie saldem zysku i projekt legnie ku rozpaczy wielu zainteresowanych, jak legł kiedyś promowany projekt stacji klimatycznej w Wetlinie.
Długi
Witajcie!
Zgadzam się z Długim, że za są mieszkańcy prowadzący m. inn. gospodarstwa agroturystyczne i inne usługi dla turystów. Czy wyobrażacie sobie Jasło po najeździe narciarzy i pseudonarciarzy? Jak będzie wygladało Jasło i jego stoki na wiosnę? Czy ktoś będzie sprzątał?
Wydaje mi się że można sobie to wyobrazić tak jak dzisiaj wygląda Małe Ciche po otwarciu wyciągu narciarskiego.
pozdrawiam
J.Lupino
ps.
Masyw Jasła jest mi najdroższy ze wszystkich gór w Bieszczadach i nie chciałbym aby skończyło jak Czantoria.
Cytat:
Zamieszczone przez Lupino
Hej :)
Lupino, czy znasz przebieg nartostrad planowanych na Jaśle? Chyba nie po Twoich włościach pójdą te pożal się Panie Boże nartostrady? :) Gdzie ma być dolna stacja wyciągu?, Gdzie parkingi dla tłuszczy? Dogodne drogi porządnie odśnieżane? A po ubiegłowiosennym spotkaniu na stokach Jasła, gdy idąc od Ciebie na górę z Szaszką i Piotrem, nadziałem się na kilka pań z wózkami spacerujących stokówką biegnącą od Cisnej, nie mam wątpliwości, że Bieszczady, jak inne góry, przestaną być dzikie. Niestety nasze kochane Biesy znikają z roku na rok. Powoli zaczynają przypominać okolice Małego Cichego.
Pytanie moje brzmi tak - czy zamieniając Biesy w coś w rodzaju Beskidu Makowskiego ich mieszkańcy nie podetną gałęzi, na której siedzą w tej chwili? 'Makowianie' mają blisko do Krakowa, do pracy, a z turystyki niemal nikt tam nie żyje. Bo te góry, tak zaludnione i tak zagospodarowane, przestały być atrakcją turystyczną. Oby taki los nie spotkał Biesów...Kiedyś granice swe szerzej otworzy sąsiednia Ukraina i 'przemysł turystyczny' Bieslandii będzie mocno zagrożony. Co tu dużo mówić - Ukraińcy mają tam znacznie większą legendę dla potencjalnych konsumentów do sprzedania :) no i góry jakby nieco większe i obiecujące więcej przeżyć przeciętnemu mieszczuchowi.
Ale to wszystko dywagacje - zobaczmy, co będzie naprawdę na Jaśle :)
Moim zdaniem podetną i cały czas już podcinają. Ale to oczywiście zweryfikuje czas - a nuż sie mylimy? ;)Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Żeby sie nie rozpisywać zareklamuje jeszcze raz ten tekst, bo jest to w miare sensownie ujęte http://www.twojebieszczady.pl/report/jaslo_wyc.php więc nie będę się rozpisywał.
Może dodam jeszcze, że coraz czesciej przeglądając rózne fora, komentarze, itp, spotykam sie z opinią że Bieszczady roczarowały. Najpierw karmi sie potencjalnych turystów widmem nieprzebranej dziczy, a następnie oni przyjeżdzają skuszeni tym edenem i przecierają oczy ze zdumienia, po czym postanawiają, że więcej w Bieszczady nie przyjadą bo nie ma po co. Oczywiście jeszcze tego typu zachowań jest pewnie mało,ale raczej jest to zjawisko rosnące. Nowych turystów wabi własnie ta specyfika Bieszczadów mająca polegać na przestrzeni, ciszy, spokoju i dzikiej przyrodzie i własnie tego wszystkiego po kolei Bieszczady sie pozbywają. Pozbywaja się tego co najcenniejsze i co jest największym magnesem, gdyż poza tym,że są to piekne i nadal specyficzne góry, urokliwe doliny i majestatyczne (mijscami) lasy Bieszczady nie mają do zaoferowania nic. Zero. Nul. Tacy turyści jak my nie zginą i wiedzą co robić ze sobą po zejściu ze szlaku, ale ci na których najbardziej sie liczy mogą tylko usiąć i narzekać, bo poza licznymi wyjątkami nie mają tam co z soba zrobić. A "masówka" nie jedzie po to na "wczasy" by sie nudzić. I zamiast to pielęgnować, pozbywają się tego. Jakoś nie chce mi sie wierzyć, że jak już uda się przerobić Bieszczady na drugi Beskid Śląski czy Żywiecki, albo Sudety pomiędzy Karpaczem, a Szklarską to zaczną nadciągać tłumy. A po co? Skoro to wszystko mają zazwyczaj bliżej i taniej.
Z sensem. Hmmmm... Powiedziałabym raczej jednostronnnie. Po opisie kwatery, to rzeczywiście nikt w Biesy nie odważy się przyjechać. Po co? Żeby góral go naciągnął, zrobił w jelenia? To ma codziennie u siebie, w mieście.Cytat:
Zamieszczone przez Piotr
Ale oczywiście dla Biesów jedyną przyszłościa jest turystyka. Jaka? Taka - nie, tamta - no to stanowczo nie, albo może taka - to dobijanie turystyki. Itd, itd.
Słowo turystyka odmieniane jest przez wszystkie przypadki, w towarzystwie przebogatego słownika przymiotników. Wynika z tego, że turystyka musi być, do tego specjalna i inna. Ale jaka? Hmm...
Tak łatwo klepać w klawiaturę...
Prawda. No ale "z sensem" nie wyklucza "jednostronnie" :) Czyli może lepiej: dla równowagi.Cytat:
Zamieszczone przez Goska
Właśnie...Cytat:
Zamieszczone przez Goska
Moim zdaniem to skandal. Jezeli chodzi o rozwój tuystyki to sprawa jesy prosta. Wg wszelkich założeń teoretycznych w Bieszczadach ma być i jest rozwijana turystyka zrównoważona. W operacie Bieszczadzkiego Parku Narodowego i jego otuliny wyróżniono 3 strefy i wyszczególniono w jakiej strefie może powstawać określona inwestycja. Nie było mowy o budowie tak dużej inwestycji, która będzie miała na pewno zdecydowany wpływ na środowisko naturalne. W chwili obecnej okolice Ustrzyk Dolnych posiadają dośc dobrze rozwiniętą infrastrukturę narciarską. Sądzę, że jest ona wystarczająca.
Witam! zachecam do zajrzenia na www Pracowni na rzecz Wszystkich Istot oraz lektury lektury miesięcznika Dzikie Życie. Jest tam tekst na temat spraw wyciągu na Jasło. Pozdrawiam Grzegorz Bożek
http://www.pracownia.org.pl/pracowni...x.php?news=127
Derty:<<<nadziałem się na kilka pań z wózkami spacerujących stokówką biegnącą od Cisnej>>>
A masz cos przeciw spacerującym paniom z wózkami? Pisząc stokówki masz na mysli zamkniete dla ruchu wąskie "asfaltówki" od Cisnej na wschód?
byłem w maju w biesach, stacjonowałem w Przysłupie i uważam własnie te asfaltówki za idealne miesce do spaceru z moja latoroślą, która dopiero teraz zaczyna raczkować. Przecież nie bede siedział przy kwaterze albo sie pchał na Tarnicę z takim szkrabem...
Hmmmm.. Ja nie piszę 'precz z dziećmi z Bieszczad' :) Napisałem tylko o tym spotkaniu na drodze, jako przejawie zmian zachodzących w tych górach. Giną Biesy dzikie i bezludne, a pojawia się nowa-stara jakość, czyli góry spacerowe dla wszystkich. Ani mi przez myśl nie przeszło piętnować zmiany będące zupełnie naturalnym i logicznym następstwem rozwoju. Przybywa ludzi, ludzie uciekają z tłoku w górskie i inne ostępy, wzrosła liczba aut, wszędzie można co raz łatwiej dotrzeć, wykupuje się i zastawia budami (domkami rekreacyjnymi) co raz to nowe połacie bieszczadzkich łąk - co ja tu będę pisał o oczywistych sprawach. Czy można się temu przeciwstawiać, zakazać tego? :)Cytat:
Zamieszczone przez pyton
Było w tej historii nieco ironii - grupa wariatów drących korytem potoku na przełaj, szukających dziczy, trafiła w środku 'głuszy' na panie z wózkami :P I był jednak żal, że tak się dzieje. Że cywilizacja wdziera się wszędzie, gdzie może i pod każdą postacią. Ale niech się wdziera. Moich wspomnień, z czasów, gdy było inaczej, nikt mi nie zabierze, a nasze dzieci, a już napewno wnuki, kolego Pyton, nawet nie będą wiedziały, co to jest dzikie miejsce. :)
Tak zostało postanowione...
PS: Tak, chodziło mi o stokówkę trawersującą od Cisnej masyw Jasła, a łączącą się z drogą dolinną wzdłuż Smereka - potoku)
A ja się nie zgodzę. Jestem zawsze pełen nostalgii za tym co było, niezależnie czy jest to stary fort, zrujnowana XIX - wieczna fabryka czy cerkiew w Łopience. I jednak wolałbym, żeby tej dziczy dla moich dzieci co nieco jeszcze zostało...Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Zaskoczyłeś mnie, szczerze mówiąc. Akurat Ciebie na całym forumie bym nie posądzał o takie txty, zwłaszcza po dyskusji nt. Kińczyka...
I mnie Derty zaskoczyłeś... :shock:Cytat:
Zamieszczone przez misiekjakub
Pozdrówka :wink:
Jako żywo, ja też tak chcę :) Dziczy dla następnych pokoleń i szacunku dla przeszłości...Cytat:
Zamieszczone przez misiekjakub
A co właściwie w tym tekście jest takiego zaskakującego? :) Gorycz? Przepraszam... Ale ja się nie wypisuję z kręgu miłośników starych, dzikich Bieszczad :)Cytat:
Zamieszczone przez misiekjakub
Gorycz nie... Sam mam jej pod dostatkiem. Nie zrozum mnie teraz źle - ja wiem, że Ty tak nie myślisz, ale txt:
zabrzmiał trochę jak coś w rodzaju "po nas choćby potop" ....Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Jest taka klasyfikacja bieszczadzkich turystów - na tych, co to mogli sobie jeszcze pochodzić po dnie dzisiejszego Zalewu Solińskiego, i tych co mogą tam sobie najwyżej popływać łódką.
Z twego postu wynika, że jeszcze parę lat i będzie nowa dychotomia tego typu - cii, którzy jeszcze pamiętają dzikie Bieszczady (mniej lub bardziej), i ci którzy nie odróżnią ich od Beskidu Żywieckiego... a tymczasem ja wolałbym, żeby takie nowe podziały nie powstawały.
Gwoli wyjaśnienie - zdaję sobie sprawę, że wszystko jest ulotne i się zmienia, panta rei. Czas płynie i rzeka tyż. Nie chodzi mi tutaj o drobiazgi, ale o zmiany w skali makro, a te są w przypadku biesów sumą coraz liczniejszych drobnych zmian. Nie zawsze na lepsze.
Cześć,
Popieram Cię! Jeszcze kilka lat temu w Bieszczadach było:Cytat:
Zamieszczone przez misiekjakub
1. mniej ludzi przyjezdnych
2. mniej komercji!!!!
3. więcej miejsc, gdzie można było poczuć się "odludkiem"!!
4. itd
5. itp
Zauważyłem, że zaczyna być trochę "schizofrenicznie" bo z jednej strony większość jest za "dzikością przekazywaną potomnym" a z drugiej i ta większość chciałaby, aby po wędrówkach ostępami wrócić do ciepełka, prysznica i wygodnego łóżeczka...
Nie mówię, że to jest złe, ale zauważam (nawet na forum) takie właśnie postawy... No to co w tych Biesach ma być? Dziki, dziewiczy krajobraz czy przysłowiowa "budka z hamburgerami" na szlaku granicznym...?
Pozdrowaśki
HEJ :)
Tu znów przypomnę pewien przykład z dalekiej Ameryki. Miejscowość Boulder k/Denver, napchana narciarzami, wspinaczami i turystami. Kiedyś, kiedyś władze tej szacownej mieścinki powiedziały stop. W tej miejscowości, jak i w całym county (hrabstwie?), nie można postawić nowego budynku!! Zakazano rozbudowy!! Oczywiście ceny poszły natychmiast w górę wielokrotnie. Przede wszystkim ceny nieruchomości zabudowanych ale i ceny wynajmu oraz 'doby hotelowej'. Tak więc bardzo zamożni ludzie mogą tam wpaść i zostawiając wielkie pieniądze dobrze spędzić urlop. Lecz olbrzymie i nadal dzikie góry wokół Boulder oferują im daleko większe możliwości spędzania wolnego czasu niż np nasze poczciwe Tatry (nie wspominając Biesów). Jest wyznaczony rejon narciarski i to chyba nie jeden. Są dzikie doliny do pieszej wędrówki dla lubiących osamotnienie, są ładne schroniska górskie (wcale nie tak drogie), są też campingi i pola namiotowe dla mniej zamożnych. I są nietykalne rezerwaty. Poprzez określenie różnych stref aktywności gospodarczej, inwestycyjnej, a w końcu turystycznej i dzięki ścisłemu przestrzeganiu zasad tego systemu osiągnięto dość zharmonizowany model funkcjonowania obszaru, w którym jest miejsce na różne formy działalności, a przede wszystkim na różne formy turystyki.Cytat:
Zamieszczone przez WojtekR
Czyli - cała koncepcja jest przede wszystkim wynikiem jasnego określenia walorów i możliwości regionu. Gdyby nie powstrzymano rozrostu Boulder i przyległości, to obecnie wschodni stok Gór Skalistych w tym regionie byłby ograniczony urbanistycznym molochem, a presja tlumów na stosunkowo dzikie obszary tych gór zamieniłaby je w deptak.
Nie ma znaczenia, czy turysta oczekuje takich czy innych standardów obsługi. Jeden ma więcej dutków, to sobie kupi pokój z prysznicem, a drugi ma na pole namiotowe z kąpiółką w strumyku. Są wyznaczone strefy i jeden drugiemu nie wchodzi w paradę. Hotel Ritza nie sterczy spośród najdzikszych turnic, jak znany i podziwiany obiekt slowacki nad Szczyrbskim Plesem.
W Polsce, jak zawsze, wiele się gada np o zrównoważonym rozwoju lecz tak naprawdę duch tej idei ulatnia się na etapie planowania urzędniczego. Nie odwiedzam już chętnie okolic Wetliny, bo badziewiasta zabudowa w wyższych położeniach stoków Wetlinki szpeci te tereny tak, że nie mogę na to patrzeć. A i architektoniczne badziewie na dole też mnie dostatecznie zraża. A jest to efekt niekonsekwencji i/lub braku wyobraźni miejscowej władzy.
To nie ja mówię 'po nas choćby potop'. To mówią ci, którzy wpychają się z inwestycjami w otulinę parku, w najbardziej urocze i ciche zakątki Biesów w imię spodziewanych wysokich zysków albo, co gorsze, z powodu egoistycznego traktowania wspólnego dobra, jakim są krajobrazy Biesów. Jednym ze skrajnych w tym względzie przykładów niech będzie buda (sorki, wielki dom), którą ktoś wystawił na stokach Horodka nad Dołżycą pod górną granicą łąk. Wyplantowany na stromych stokach teren zastawiono wielkim budynkiem, który swoimi kształtami i proporcjami na zawsze zdezelował jeden z ładniejszych krajobrazów tej części Biesów. Teraz tylko ten ktoś korzysta z panoram z góry, a inni są skazani na oglądanie tego g... Co zrobił miejscowy planista-urzędnik, aby to zatrzymać? Nic. A jestem przekonany, że mógł. Takie przykłady niszczenia największego waloru Biesów - krajobrazu - można mnożyć i mnożyć. I preferencje turystów co do komfortu usług tu nie mają znaczenia.
Przepraszam za przydługi tekst :) Więcej już tu nie powiem słowa - przyrzekam :)
Mógł. Ale zapewne został "przekonany" do wydania pozwolenia na budowę w sposób powszechnie stosowany w naszym pięknym kraju. Znaczna część tego badziewia w co ładniejszych zakątkach gór właśnie w ten sposób powstaje.Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Cześć,
Jednak chyba mają... No bo jak tłumaczyć np. rozrastającą się bazę turystyczną (tę "komfortową"), która brutalnie wkracza, jak sam pisałeś w otulinę parku, naruszając i tak delikatną równowagę zarówno przyrodniczą jak i krajobrazową. To bogacący się coraz bardziej turyści z Polski, nie mówiąc o coraz większym ruchu turystów zagranicznych, oczekują, wymagają, żądają większego standardu (te "ciepłe łóżeczka" właśnie!) a obawa o utratę tych dutków powoduje, że powoli "wpełza" w coraz dziksze rejony Bieszczadów "komfortowa turystyka" (jakieś pensjonaty, "domki - potworki" itp). Oczekiwania i dążenia do komfortowego spędzenia czasu ze strony masowego (bogacącego się!) turysty o niewielkim stopniu świadomości ekologicznej niejako wymuszają na władzach samorządowych wydawanie zgody na różne "dziwne" inwestycje (vide wyciąg na Jasło!) No bo kto z tych "turystów" przyjedzie w Bieszczady by np. z nartami (tylko biegówkami) wdrapywać się na Jasło w pełni sezonu zimowego?! A teraz sobie wjedzie wyciągiem!Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Tak, to byloby wspaniałe w Polsce, gdyby.... Polska była w Ameryce... W naszym kraju zawsze można znaleźć multum usprawiedliwień dla "wkraczania" w zasoby przyrody, chociażby np. to, że mieszkańcy muszą z czegoś żyć... tak jakby na ekologii nie można było również zarobić! Wymaga to tylko więcej inwencji, wiedzy i samozaparcia...Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Pozdrowaśki wszystkim :D
Wszystko fajnie, ale czy w ten sposób nie zrobiony przypadkiem enklawy skrajności - dla bogatych? Skoro ceny poszły w górę wielokrotnie? mnie by zapewne nie było stać, skoro ceny w Biesach już są na poziomie Tatr, a większość pobytu kwoli oszczędności spędzam nocujac pod namiotem...Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Hej :)
Miałem już nie pisać...:P Przykład Boulder podałem nie jako wskazanie konkretnego sposobu działania dla polskich obszarów 'turystycznych'. Może w Zakopanem by to miało jakiś sens, żeby wreszcie zablokować urbanizację otuliny TPN, a ceny nieruchomości akurat tam i tak nie interesują większości Polaków. Chodziło mi raczej o wskazanie staranności planowania i znacznego stopnia przewidywania skutków decyzji administracyjnej. Oraz w ogóle - o pokazanie sposobu wkomponowania tej decyzji w jakiś plan szerszy, w jakąś koncepcję. Chodzi mi o to, że przez ten przykład przebija się przez wszystkich (chyba, kurcze) oczekiwana konsekwencja w działaniu prawa i urzędników je realizujących.
Robimy plan funkcjonowania terenu. Ustalamy strefy i obszary funkcjonalne. Tu już dogadują się wszyscy zainteresowani. Dalej, gdy jest takie studium, to po prostu przestrzegamy prawa. Wtedy zegarek chodzi.
Wiem, wiem...jestem naiwniak ;)
Jest jeszcze jeden problem - podział administracyjny. Bieszczady leżą na terenie kilku gmin. I każda gmina sobie coś dłubie, a często ze sobą wręcz walczą. Np o te same pieniądze z Unii na finansowanie .... kanalizacji.Cytat:
Zamieszczone przez Derty
Wspólnym dla kilku gmin jest problem Parku - trzeba się z nim liczyć. Ale to są w krótkiej skali sprzeczne interesy. A nasi włodarze każdego szczebla patrzą przez pryzmat kadencji. Mało kto myśli i planuje szerzej, bo tym nie wygra się wyborów. Tym bardziej nie wygra programem miłym dla mnie, ja nie mieszkam w Cisnej, a jako "turysta" nie zostawiam tam harmonii pieniędzy. Nie jestem atrakcyjnym gościem dla Siekierezady itp. A zostawione ... zł za poezję u Rysia Sz. to naprawdę żaden biznes.
Ale nie wszędzie powstaną "Krupówki". W Wetlinie, Ustrzykach pewnie powstaną, ale już w Lutowiskach, Zatwarnicy pewnie nie i tam przeniosą sie Biesołazy. SB był przewidujący :lol:
Pozdrawiam
Długi
w calej rozciąglości zgadzam się z dlugim! ale wydaje mi się że jeszcze sporo wody w sanie uplynie zanim zrobią się krupówki gdziekolwiek w biesach. Zeszlego lata (lipiec) w wetlinie czy cisnej bylo bardzo "niemrawo" jeśli chodzi o turystów. Zresztą górolazów też nie bylo zbyt wielu...Owszem przybywa pensjonatów, knajp ale w skali calych biesów to chyba nie jest jakaś wielka ekspansja.. bądźmy dobrej myśli, jestem pewien że nawet nasze wnuki poznają smak dzikich bieszczadów... pozdrawiam
STOP nowym inwestycjom, takim jak wyciagi na Jaslo. Trzeba by sie zastanowic nad przeorganizowaniem i uatrakcyjnieniem ( w szerokim pojeciu) istniejacej juz infrastruktury w Bieszczadach (mam tu na mysli zarowno wizualn? atrakcyjnosc jak i atrakcyjnosc ofert turystycznych). Nie sztuka jest "nasadzic" nowych hoteli, pub'ow czy wyciagaw narciarskich. Sztuka nie w ilosci a jakosci przedsiewziec- stwierdzenie niepotrzebne, wszak niby wszyscy o tym wiedza.
Ktos juz wspominal o bazie narciarskiej w UD i to moim zdaniem zle utrzymane nie jest choc i pomyslow na ulepszenie "przyleglosci"- przede wszystkim bazy noclegowej- mozna by wyliczac.
Nieznana jest powszechnie ( chyba wciaz) kooperacja miedzy prywatnymi bazami turystycznymi. Konkurent chce zezrec konkurenta i wlasciwie na tym oparta jest dzialalnosc gospodarczo-turystyczna. Szkoda, bo mozna by opracowac program wspolpracy, a chocby na zasadzie sprzedazy tego samego produktu w w roznych miejscach/ tzw. wymiana ofert/ itd.itp...
Nie wiem. Juz chwile mnie w Bieszczadach nie bylo ( z malymi skokami co ok. 5miesiecy) i szczerze zaluje tej dlugiej przerwy wiec i moja orientacja tez jest troche do tylu- w info i w "obserwacji"- jak Piotr mowil.
Zdecydowane NIE z mojej strony. Zdewastuja nam "do pnia" to, do czego tak wracamy... (???!!!)
Tylko teraz, jakie sa szanse na zatrzymanie tych prac? Bedziemy organizowac wiece???
:( :idea:
Ja zrobie szyldy :wink:
mógłby mi ktoś powiedzieć czy tam się coś dzieje - na Jaśle..? tzn. czy trwają tam jakieś prace - chcę jechac do Przysłupa w tym roku - i nie chciałbym trafić na plac budowy... był tam ktoś ostatnio - jak tam wygląda...?
W maju nic się nie działo i myślę, że tak jest i teraz.
pozdrawiam
dzięki Bertrand - pozdrawiam...
Jestem za, a nawet przeciw :shock:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Rozwój bazy narciarskiej w Ustrzykach Górnych? Przecież to inna gmina.
Wspólpraca prywatnych biur turystycznych - jakie rozporządzenie, jakiego szczebla władzy może to nakazać?
Nikt nie nasadza hoteli. Ktoś ma pomysł na biznes i ryzykuje własne lub pożyczone pieniądze w nadziei, że się mu powiedzie.
Chaos w budownictwie?
A jest uchwalony miejscowy plan zagospodarowania? Jest przestrzegane prawo budowlane? Trzeba przejść się do gminy i zapytać, poczytać dokumenty. W strategii rozwoju gminy jest przewidziane przejście graniczne do Słowacji, remont drogi, budowa wyciągów (nie koniecznie na Jasło). Strategię uchwalono na 15 lat chyba w 1998roku. Jak są uchwalane plany zagospodarowania to nikogo to nie interesuje. A jak jest wydane pozwolenie na budowę zgodnie z planem, to protesty. O trzy lata spóźnione.
Świadomość prawna, ekologiczna, estetyczna mieszkańców gmin bieszczadzkich jest dość niska (nie tylko bieszczadzkich).
Wiem jakie szkody w środowisku powoduje wycięcie nartostrady. Ale nie widzę prawnych środków na zablokowanie takiej inwestycji, jeżeli jest zgodna z prawem, jeżeli mieszkańcy gminy tak chcą, jeżeli dyrekcji i radzie Parku to nie przeszkadza. I garstka ludzi, których to boli musi się organizować w pozarządowe organizacje non profit i myśleć i działać. Jest szansa, że coś wywalczą. Ale nie przywiązując się łańcuchami do dtrzewa, ale rzeczową argumentacją (najtrudniejsze - trzeba mieć argumenty) i poświęcić swój cenny "domowy" czas na pracę za friko.
No ale to trzeba łazić na sesje, oglądać wyłożone plany zagospodarowania, a nie jak już mleko rozlane to AAAA.
Czy ktoś z miejscowych wie, czy na ten teren jest opracowany szczegółowy plan zagospodarowania, co tam jest napisane itd?
Jeżeli zapisy są inne niż projektowana inwestycja, to plan będzie musiał być zmieniony. I wtedy jest czas na oprotestowanie. Ale pewno wielu miejscowym nie tylko to jest obojętne, lecz wręcz na rękę. Szansa na zarobek, wzrost cen działek itp itd.
Cóż, nasze forum jest trochę "rozproszone" i trudno jest się zorganizować wokół jakiejś sprawy. Ot sobie pogadamy. Może wzorem Transparency International słać listy protestacyjne z całego świata (jest paru forumowiczów z dalekich stron).
Długi
Fakt.Cytat:
Zamieszczone przez długi
Do tej pory jednak, wyciagi wUD swietnie funkcjonuja kazdej zimy_ zarowno Laworta jak i Gromadzyn. Daleko nie jest. Nie istnieje krytyczna potrzeba na nowy wyciag w niedalekim sasiedztwie. Chyba (?). W tym roku odwiedzilam Bieszczady niesety tylko raz -opieram sie na obserwacji. Wlasciwie kazda wypowiedz moja jest w formie esejowej. Wiecej pytan podtekstowych do was niz twarde stwierdzenia :) Zmian jednak nie zauwarzylam. Natezenie na stokach bylo w normie.
Raczej, prawnie, nikt nie moze im nakazac. Chodzi o podpisanie umowy np. na sprzedaz okreslonego produktu turystycznego w innym biurze turystycznym. Kiedy kilent przychodzi do biura X pyta o okreslona oferte turystyczna i jesli to biuro- ze wzgledow roznych, przede wszystkim finansowych, badz z braku baz(czy to noclegowych czy innych_ zalezy o co klient pyta- nie moze spelnic wymagan klienta, moze sprzedac oferte biura partnerskiego, z ktorym to biurem podpisalo umowe wlasnie. Raczej nie pobierana jest zadna prowizja, jesli umowa opiera sie na wymianie ofert (musze sprawdzic. Ostatni raz Konstytucje Turystyczna mialam w reku sporo czasu temu a i ta sie zmienila).Cytat:
Zamieszczone przez długi
Wspolna korzysc na zasadzie Symbiozy... Klient ma to czego szukal, biura funkcjonuja, czyli ze pieniazki tez sa w obrocie ;)...
Inny pomysl, to wykorzystac Dobro Mieszkancow w celu podniesienia atrakcyjnosci ofert_ tu trzeba dobrego pomyslu i znalesc te Dobra, ktore by mogly zainteresowac. Ale jak juz ktos znajdzie, to:
- korzysc dla mieszkancow bo zarabiaja na zainteresowanych ich Dobrem
- korzysc dla Regionu w sensie finansowym- jesli zainteresowanie rosnie to i ekonomia zaczyna sie usmiechac
- Mnijsze ryzyko dla malych biur turystycznych na upadlosc (pomyslow z czasem mozna mnozyc i rozkrecac interes w specyficznym obrebie zrodla dochodu)
Teraz pytanie do wszystkich: Co mamy w Polsce, czego nie maja inni na zachodzie??? Jak odpowiecie, to wam wytlumacze po co bylo to pytanie- w odniesieniu na Biesy wlasnie.
Tak. Ale w takim NaturRegionie, jakim sa Bieszczady, ktos powinien zweryfikowac Biznesplan owegoz przedsiewziecia. Jaki procent szans powodzenia_ porownac koszty zniszczn i zyskow potem (jak koszty/ zniszczenia, mozna zbalansowac... Jak przeorganizowac/ zaospodarowac teren, na ktorym nic sie nie dzieje...( w razie niepowodzenia). To wszystko powinno byc wylozone na lawé dlugo przed rozpoczeciem prac budowlanych czegokolwiek z dalekowzrocznym planem B.Cytat:
Zamieszczone przez długi
Wiaze sie to z przeprowadzeniem sondazy, sprawdzenia calosci w swietle prawnym, rzetelnego badania tegoz specyficznego rynku na popyt (znowu punkt pierwszy: Czy rzeczywiscie istnieje potrzeba, by w regionie- pomijam ze to inna gmina- powstal wyciag? itd. itp... ) Utrudnienia? Tak, i to na glowie inwestora. No tak sie robi tu gdzie jestem. Wszystko jest weryfikowane. To zajmuje sporo czasu, ale potem niewielkie ryzyko, ze wytnie sie las w pien, zeszpeci Naturalne srodowisko, ze korzysci dla mieszkancow i przyjezdnych marne lub zadne...
A moze sie myle, i wszystko zostalo przedstawione? A to ok.
Masz racje, z tym, ze jesli nie sami mieszkancy- bo swiadomosc prawna ect... niewystarczajaca- to zainteresowani powinni cos dzialac- mam tu na mysli NASZE WSPOLNE DOBRO jakim jest SRODOWISKO NATURALNE.Cytat:
Zamieszczone przez długi
Protesty moga byc z drugiej stony Oceanu tegoz Globu, jesli sprawa taka jak inwestycja na Jasle dotyczy w kieruknu (bez)posrednim zainteresowanego- mnie na ten przyklad.
Popraw mnie prosze, jesli sie myle.
Ha, no wlasnie. Jak mieszkancy gminy moga chciec, skoro nie maja wystarczajacej swiadomosci, ni prawnej, ni ekolgicznej, ni estetycznej???!Cytat:
Zamieszczone przez długi
Jednoczesnie wiem, ze nie mozemy powrzucac mieszkancow gminy do worka z napisem: "wszystko im jedno jak co i po co"... Pytanie obok tematu, dla odwaznych podjac mysl "oryginalna": Co zrobic by podniesc ogolna swiadomosc prawna, estetyczna, ekologiczna w Bieszczadach? Czy sa opracowane pogramy szkolne w tym regionie itd., itp... I czy to wystarczy...?
Na studiach spotkalam cala rzesze miszkancow Bieszczad roznych gmin, ktorzy o Bieszczadach nie wiedzieli nic. Zaryzykuje stwierdzenie, ze nie wiedzieli o BPN... zaczynajac studia turystyczne...
No tu pies zdechl. Nic nie powiem, ze mozliwosci nie bylo, bo zabrzmi jak usprawiedliwienie. Masz racje w tym punkcie.Cytat:
Zamieszczone przez długi
Dokladnie to o czym wspomnialam wczesniej. Musi byc przeprowadzona weryfikacja calosci. Zarowno przez BPN, Gmine i inne instancje_ o ktorych pewno nie wiem- nie jestem prawnikiem, niestety. Pare zaledwie doswiadczen podobnych tu.Cytat:
Zamieszczone przez długi
haha... Faktycznie, pewnie mozesz odniesc takie mylne wrazenie, ze Ci co najdalej, najwiecej maja do powiedzenia ;)Cytat:
Zamieszczone przez długi
Pozdrawiam z daleka :wink:
Prowadzi to Inwestor i bank finansujący.Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Samorząd - i postanowienia planu zagospodarowania (prawo budowlane)Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
W strategii rozwoju gminy Cisna uznano, że tak.Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
To są zadania dla Inwestora przy programowaniu inwestycji. Bierze się pod uwagę również ryzyko protestów organizacji ekologicznych itp Z drugiej strony powinno być weryfikowane w momencie uchwalania planu zagospodarowania. Jak już zostanie uchwalony ... to po ptakach.Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Decyzje o przeznaczeniu terenów gminy pod określone inwestycje są podejmowane w drodze uchwały rady. Przy zachowaniu procedur wynikających z ustawy. I w większości wypadków wymagana jest szeroka konsultacja i zbieranie wielu opinii. Później działki trzeba geodezyjnie wydzielić, ogłosić przetarg na sprzedaż pod określony w planie zagospodarowania cel. Niezwykle rzadko gmina sama prowadzi inwestycję. Ogranicza się do szkół, przychodni itp. Wyciąg zbuduje inwestor prywatny. Zaryzykuje własne pieniądze. Więc zostawmy na boku ekonomiczną celowość inwestycji. To jego problem. Powtórzę moje pytania. Może ktoś wie. Czy jest uchwalony miejscowy plan zagospodarowani, co w nim pisze na temat okolic Jasła. Jeżeli nie jest, to czy na tę inwestycję została wydana decyzja o warunkach zabudowy, jaka jest jej treść. Czy został ogłoszony przetarg na sprzedaż działki pod taką inwestycję. Nie mam możliwości tego dowiedzieć się z odległości 800 km.
Kręcimy się w kółko na podstawie jakiejś wiadomości prasowej ale informacji nie mamy. Może ktoś się przejdzie do Urzędu Gminy i wypyta w wydziale inwestycji lub w architekturze. To nie są informacje tajne, każdy może wejść i zapytać.
Pozdrawiam
Długi
Sądzę, iż chodzi o tzw "dzikość". Wmiarę nie zeszpecony krajobraz, szczególnie w pasie Polski południowo-wschocniej, przez przemysł. Gospodarka człowieka nie jest tam jeszcze tak ekspansywna / miejscami prawie żadna /, a tereny te, nie są zbyt mocno zurbanizowane. Zaludnienie na tych terenach też nie należy do najliczniejszych w przeliczeniu na km2. I w ten oto sposób, bardzo ogólnie rzecz biorąc, w Centrum Europy mamy trochę egzotyki. Trochę jakby inny świat, gdzieś, tuż za miedzą.Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
Pytanie do kogos, kto sie orientuje w prawie. Czy jest mozliwym wynegocjowania, badz z gory okreslenia procentu zatrudnionych pracownikow z regionu dla inwestora, ktory bedzie musial uwzglednic ten procent przy rekrutacji pracownikow? Nie wiem jak to wyglada w swietle prawa a ciekawa jestem.
Po pierwsze zdecydowanie jestem przeci budowie wyciagu (wyciagów) w Bieszczadach a szczegolnie w okolicach Jaslas-- nie bede sie rozpisywal dlaczego bo wszystko zostalo tu juz napisane i nic nie przemawia za.Kto odsniazy dojazdy do wyciagu w "porzadna " zime i kto tam pojedzie, ilu wreszcie ludzi miejscowych bedzie mialo utrzymanie przy tym "interesie " -- jak na Slowacje jest blizej i taniej ,a ludzie z "kasa" i tak pojada do Austrii.??? to jeszcze jeden niewypal bedzie,ale mnie nie oto chodzi to nie moje pieniadze zainwestowane --ja chce zeby Bieszczady przynajmniej pozostaly zgodne z natura .Astra popieram Twoje rozumowanie w tym temacie.Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
A co mamy w polsce co zachod nie ma ? ---NATURE ,ZWIERZETA SWOBODNIE CHODZACE I PEWNA SWOBODE W PORUSZANIU SIE W TYCH TERENACH "DZIKICH" no itp
Widzialem kiedys we Wloskich Dolomitach ogrodzony las ,a za ogrodzeniem piekne prawdziwki rosly ,a na ogrodzeniu napis "teren prywatny" i co ....??? poczulem sie jak w ogrodzie botanicznym... Czy tego chcemy??????
:oops: :oops: :oops: :oops: :oops: :oops:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)
... a może oni chcieli się specjalizowac w turystyce morskiej, i takie małe coś jak BdPN im nie by łpotrzebny do szczęścia :lol:Cytat:
Zamieszczone przez Astra:)