Ostatnio wszedłem na stronkę mojego dawnego liceum ( podobno szacownego) i na forum w dziale hobby otworzyłem wątek: Wędrówki po górach. Na forum ciągle jest tłok. Jak myślicie, jaki był odzew na moje zagajenie :?:
Wersja do druku
Ostatnio wszedłem na stronkę mojego dawnego liceum ( podobno szacownego) i na forum w dziale hobby otworzyłem wątek: Wędrówki po górach. Na forum ciągle jest tłok. Jak myślicie, jaki był odzew na moje zagajenie :?:
Sądzę, żę jak bys założył wątek : Wędrówki myszką po..../ tu wpisz dowolny wyraz /
byłoby więcej chętnych do klikania w tym temacie, tj więcej niż zero
może jakiś numer?Cytat:
Zamieszczone przez zillo
Pozdrawiam
to nie jest żadne z liceów poznańskich, jestem Poznańczykiem przyszywanym, numeru tego LO nie podam, bo jest mi po prostu wstyd, to przecież MOJA buda, a jak czytam o czym się tam pisze to ręce opadają.
Acha i muszę się Tobie pochwalić, że pod wpływem lektury min. Twoich postów już mam plan na Biesy w tym roku. Koniec maja : Wetlina-Jaworzec-Tworylne-Krywe-Zatwarnica-Koliba-Muczne-przez Bukowe i szeroki do UG- Rawki i granicą do Wetliny. Jak czas pozwoli to poszukam jednej z Waszych mitycznych chatek. Pozdrawiam.
Odezwij sie na PW to może pogadamy w realu
Pozdrawiam
OK. Dane na PW wysłałem, a co do odzewu na wątek na forum mojego LO, to aż tak żle jak sugeruje marekm nie było, jednak kilka osób wątek podjęło, jakaś nadzieja jest.
Bo do gór młodych muszą zarazić starsi... Ja jestem właśnie taką zarazoną... I będąc te kilka razy w Bieszczadach wiem ze muszę tu wracac bo to jest moje miejsce. I wielu moich znajomych ma podobne poglądy :)
Pozdrawiam :)
Dobrze,ale istnieje też coś jak własna inicjatywa, jak pomysł na spędzanie wolnego czasu, a w tej materii góry zdecydowanie przegrywają z rozrywkami "łatwiejszymi". Poza tym nie wydaje się Tobie, że pokolenie nastolatków XXI wieku oczekuje, że wszysto poda się mu na talerzu. :(Cytat:
Zamieszczone przez Malenki_Aniolek
A propos Pabianic: Czy pani czasem nie z Pabianic? zagaił kilka lat temu w pociągu relacji Łódź Kal - Poznań mój przyjaciel swoją aktualną żonę. :wink:
Ano z Pabianic :)
Tak i ludzie którzy mają troszkę oleju w głowie wybierają miejsca w których odpoczywają ale jednocześnie mogę w sobie coś wykształcić, stac się silniejszymi. Ja wybrałam góry bo mogę tam walczyć ze swoimi słabościami jakoś nie rajcuje mnie byczenie się na plaży przez cały dzień zeby potem wyglądac jak jakiś rak czy węgielek... po prostu są ludzie i parapety...Cytat:
Zamieszczone przez zillo
i to jest bardzo smutne... Ale nie można zapominać że są też młodzi ludzie, którzy chcą też coś dać następnym pokoleniom i chcą odkrywać nowe światy... Ale tu dużo zależy od wychowania i otoczenia...Cytat:
Zamieszczone przez zillo
Oby więcej takich wychowawców , ale o ile łatwiej zorganizowac wycieczkę klasową do Trójmiasta, czy innego Torunia, niż wędrówkę po górach. Chyba mało który nauczyciel bierze ten drugi wariant pod uwagę i tu się z Tobą zgadzam, że od "starych" też nieco zależy.
Ej koledzy i kolezanki,
niech was starczy marazm nie ogarnia.
za "naszych czasow" (bo mniemam ze nasze czasy sa wspolne) tez byly osobniki gapiace sie w TV, walace browary na skwerku i panienki, ktore mialy problem z dyskoteka tylko i wylacznie.
Ja mysle ze w ogole czlowiek lubi jak mu sie cos podaje. Wiekszosc ludzi tak ma i wbrew pozorom dzieki niem mozmy sypiac na wygodnych loznach a nie na klepiskach :) mozliwosc wyspania sie w wygodnym lozku sobie cenie, chociaz nie jestmi ona niezbedna.
Wydaje mi sie ze wcale z mlodzieza nie jest tak zle- a przynajmniej nie giorzej niz bylo dy to my bylismy mlodzieza.
Ja w kazdym razie lubie mlodych ludzi, mysle ze wiele w nich piekna siedzi i swierzosci.
Ja w gory po raz pierwszy pojechalam w liceum- moi rodzice zupelnie nie czuli czaczy, a epizod harcerski, ktory mialam do dzisiaj napawa nie niesmakiem- mialam pecha.... a jednak chodzilam po nich wiele lat, do czasu hdy los i serce ze mna nie zakpily i nie oddaly mnie we wladze milosci do czlowieka, ktory wybuierze sie za mna w gory kiedy winde na Tarnice zrobia ) bo wozkiem sie raczej po gorach nie daje jezdzic. Ale minelo troche i sie czuje jak dziewyca oprzed slubem- Bieszczady reaktywacja, przed najsurowsza z mozliwych publicznosci czyli wlasnymi dziecmi. Pewnie wiele zalezy od tego czy sie zraza czy nie do gorskich wedrowek. Mam nadzieje ze wiele gor przechodzimy razem. I wyrosna na fajna mlodziez :)
Kadry :P Harcerze czasem fajni są :)Cytat:
Zamieszczone przez zillo
wiem coś o tym... Mimo że cała klasa była za Bieszczadami to jedziemy w Góry Stołowe bo nie stracimy całego dnia na dojazd... Chociaż jechalibyśmy dłużej może z 3h... Jedyny plus to że jednak góry i że wybierając klasę biologiczną będziemy prowadzili "badania" :PCytat:
Zamieszczone przez zillo
Ja tutaj nalezę chyba do tych młodszych :) I tą inteligentną młodzież chciałabym bronić :)Cytat:
Zamieszczone przez Yodynka
Jako aktualny nauczyciel i wychowawca oświadczam, że ja biorę pod uwagę jedynie ten drugi wariant. :D Tyle, że młodym ramolom nie chce się ganiać po górach. :/Cytat:
Zamieszczone przez zillo
W to nie uwierzę. Młodzież jest wspaniała... tylko czasami o tym nie wie. Mam bardzo dobre doświadczenia w tym względzie.Cytat:
Zamieszczone przez Fiaa
Są grupy młodzieży i tu chodzi o dziewczyny które nie wyjdą gdziekolwiek bez ful makijażu i butów na obcasie... Ale takie osoby zostają w schronisku lub po prostu nie jadą... A reszta z pełnym uśmiechem leci w góry :)Cytat:
Zamieszczone przez Fiaa
Klasa córki 15lat ma w czerwcu jechać na trzy dni w Bieszczady.Na 30 osób zapisała się połowa.Reszta powiedziała że nie chce im sie łazić po górach.
Niech jadą do wesołego miasteczka na watę cukrową oraz pokręcić się na konikach i połazić miedzy straganami. :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Może wproś się na godzinę wychowawczą z jakąś ciekawą multimedialną prezentacją Biesów,może ktoś się przekona :lol:Cytat:
Zamieszczone przez WALDI
wg mnie jak nie chcą jechać to niech nie jadą. Nikomu nie będą psuć humoru swoim marudzeniem ale z drugiej strony takie wycieczki bardzo zacisniają więzi w klasie...
Niestety coraz częściej jest tak, że trudno uzbierać dzieciska na wyjazd, a w góry w szczególności. Jedno - ekonomia, dwa - lenistwo. Najfajniejsze jest to, że Ci którzy są najbardziej oporni z wyjazdu wracają najbardziej zadowoleni.
No i rodzice - poziom dołujący (oczywiście nie wszyscy), ale ostatnio usłyszałem hasło od dobrze sytuowanej matki: a po co ma jechać na wycieczkę, niech siedzi w szkole i się uczy :shock: Żenuła
J.P
..."]Może wproś się na godzinę wychowawczą z jakąś ciekawą multimedialną prezentacją Biesów,może ktoś się przekona"...
Odpowiem w ten sposób.Kiedyś przed laty namawiałem kumpla żeby ze mną zaczął na narty jeździć.Masę argumentów wyciągął żeby się z tego wymigać. To że nie mam czasu,to że nie mam nart,a to że nie umiem jeździć i wiele innych. Powiedziałem że to kapitalny sport.Załatwiłem mu narty i buty ustaliliśmy wypad w niedzielę,powiedziałem że będę go uczył. No i po długich namowach nastąpił ten dzień wyjazdu. Nie zapomnę go do dzisiaj jak za żadne skarby nie dał sie namówić na zjazd z góry gdy się już tam na wyciągu wdrapaliśmy. Przestał nieborak na szczycie parę godzin.Żal mi go było no ale ja chciałem pojeździć żeby nie stracić dnia.
Powiedziałem sobie wtedy że jak ktoś chce zajadać się pączkami to niech nie myśli o zgrabnej figurce jak też na siłę nie możemy wciągać kogoś gdy on sam tego nie chce.
..."Nikomu nie będą psuć humoru swoim marudzeniem "...
Najgorsze w tym wszystkim jest to że są tacy co nigdy po górach nie łazili,a mówią że tego nie lubią.Trzeba wszystko spróbować,a potem ewentualnie sie wypowiadać.Może i lepiej że jest ta wstępna selekcja bo zapewne było by im obojętne gdzie papierek rzucą lub butelkę po napojach
..."No i rodzice - poziom dołujący (oczywiście nie wszyscy)"...
A co ma zrobić rodzic,który na siłę wyciąga dziecko pobiegać,pojeździć na rowerze,połazić pa górach,a jego pociecha wybiera komputer lub godzinne wysiadywanie na ławce przed blokiem.Pewnego dnia wszystko pęka i przychodzi rezygnacja.
Znam rodziców którzy nie chceli puszczać swojego dziecka na żadne wycieczki bo się bali że autokar będzie miał wypadek, albo nie pozwalali dziecku hasać po drabinkach bo obawiali się że dziewczynka rozbije sobie główkę... Więc dziewczynka grzecznie siedziała mimo że chciała chodzić po górach i hasać po drabinkach i mogła tylko patrzeć jak jej przyjaciółka jeździ na wycieczki i wisi na trzepaku, a teraz się dziewcze buntuje... Czasem dzieci nic nie mogą zrobić...Cytat:
Zamieszczone przez Gar
może lepiej jakby była... Na moim pierwszym obozie musiałąm znosić dziewczynę która za karę pojechała w Bieszczady w czasie gdy jej siosta była gdzieś za granicą i przez cały obóz psuła wszystkim krew że musi znosić taki nikczemne warunki...Cytat:
Zamieszczone przez WALDI
Wydaje mi się że gdyby rodzice od początku zarażali dziecko sportem to nie byłoby chęci wysiadywania przed blokiem... Obawiam się ze takie sytuacje występują wtedy kiedy rodzicom się nagle przypomina że powinni pobiegac czy pojechac w góry po 10 latach siedzenia za biurkiem...Cytat:
Zamieszczone przez WALDI
..."]Wydaje mi się że gdyby rodzice od początku zarażali dziecko sportem to nie byłoby chęci wysiadywania przed blokiem... Obawiam się ze takie sytuacje występują wtedy kiedy rodzicom się nagle przypomina że powinni pobiegac czy pojechac w góry po 10 latach siedzenia za biurkiem."...
No i tutaj wypada powiedzieć że jak świat światem ale zawsze dzieci zwalaja na rodziców a rodzice na dzieci gdy coś się nie układa po myśli jednym czy drugim. :( [/quote]
Ja tutaj nie zwalam winy na nikogo tylko chciałam wykazać że czasem to nie tylko młodzież jest winna mimo że często jednak tak jest...
Proszę wziąć łaskawie pod uwagę, że dziś młodzież ma nieporównywalnie więcej możliwości wyborów niż to było lat temu 10 czy 20... I jeżeli wybiera Cypr albo Egipt zamiast Wetliny.... ja to akurat rozumiem. Pozdrawiam.
Jeżeli wybierają Cypr albo Egipt a nawet i Chiny to jestem w stanie też to zrozumieć.Prawo wyboru i możliwości.Ale gdy zamiast ruchu i aktywnego spędzenia czasu wybierają zadymioną knajpę lub przesiadywanie przez cały dzień za przyblokowym śmietnikiem to jest już trudniej zrozumieć.Ale to jest też prawo wyboru i czy chcemy czy nie trzeba to zaakceptować.Cytat:
Zamieszczone przez Kriss40
Wydaje mi się że gdyby tej dzisiejszej młodzieży przyszło żyć chociażby w latach 60-tych to połowa z nich wolałaby się nie narodzić.
Chciałem jednak uwagę zwrócić że główny wątek brzmi ..."Ginie górski duch w młodzieży"... wszystko zmierza w tym kierunku,że to się będzie pogłębiać,chociażby ze względu na tą możliwość wyboru o której wspominasz.
O dokladnie Kriss dokladnie. To ze duch gorski ginie niekoniecznie musi byc wynikiem marazmu :)
Dwadzieścia lat temu w góry jechało może i więcej młodzieży tylko dlatego, bo to był po prostu tani wyjazd, pociągi niedrogie, pola namiotowe za grosze, więc młodzież jeździła.
W tej chwili koszt takiego wyjazdu jest porównywalny do wyjazdu nad morze.
Z tym wpajaniem dzieciom to też do końca nie jest tak, owszem można pokazać drogę, ale nie można nauczyć miłości do gór, to przychodzi samo. Mam syna 15 latka. Pierwszy raz, gdy go wzięłam w Bieszczady był zauroczony, potem różnie bywło. A teraz stwierdził, że ciągle te same góry i góry. Powiedziałam mu więc, że w tym roku pojedziemy nad jezioro Białe albo w Pieniny, to swierdził, że w jakieś tam Pieniny nie chce jechać, woli już Bieszczady. Więc jak tu dogodzić młodym :lol:
Może, chociaż tłumów "młodych" tam raczej nie widać. Poza tym nie do końca jest to alternatywa. Na Kretę raczej na "długi łykend" "młody" nie pojedzie, no i zasadnicza rzecz - koszty.Cytat:
Zamieszczone przez Kriss40
Z tym się nie zgadzam. Koszty pobytu w górach wzrosły proporcjonalnie do tego nad morzem. Dojazd jest ( i był ) równie drogi ( tani), a tak taniej gleby jak w bieszczadzkich schroniskach się nie znajdzie.Cytat:
Zamieszczone przez olka_olka
Pisząc: ginie górski duch w młodzieży, myślałem o tym, że generalnie jej sie nie chce, po prostu NIE CHCE. Może uogólniam, ale wyjątków nie jest dużo.
Pozdrawiam.
Moje początki wyglądały tak:Cytat:
Zamieszczone przez zillo
Jako licealista słabujący na zdrowiu miałem szlaban na żeglarstwo w ogólności, a na żeglarstwo morskie szczególnie.
Nasz nauczyciel od geografi organizował obozy wędrowne w góry. Takie typowe trasy PTSM. Mamie powiedziałem, że jak nie mogę na morze to w góry musi mnie mi pozwolić. Po obozie sami organizowaliśmy sobie wycieczki po Kaszubach, zbirając pkty do odznaki.
I tak każde wakacje obóz, a wiosna i jesień biwaki. Poznałem wtedy Beskidy od Krynicy po Żywiec.
W Bieszczady trafiłem na dobre po studiach, w stanie wojennym, bo wcześniejszych wakacji w Rabem z rodzicami nie liczę - była to jednorazowa eskapada po skończeniu podstawówki.
W tym czasie spotkałem wielu młodych w górach. I prawdą jest, żę jak ktoś nie nauczy młodego, to sam raczej się nie wybierze. Nie z lenistwa, raczej z lęku przed niewiadomym. Sam słyszałem nieraz : nie boisz się, tam dzicz, wilki, niedźwiedzie ŻMIJE, miejscowe straszne typy z nożami i pioruny zabijające na Połoninach.
Przy takich legendach bieszczadzkich rodzice samych młodych nie puszczą, szkoły nie organizują obozów, harcerstwo stało się organizacją elitarną, niszową. Więc nie jadą w góry. Jako studenci mają dość innych zajęć i propozycji spędzenia wakacji i niekoniecznie wybierają Bieszczady.
A nawzajem nie musimy się przekonywać, że należy nasze dzieci uczyć gór.
Choć i tu zdażają się przypadki, że po aktywnym okresie łazikowania studenckiego przyszedł okres stabilizacji, żona, dzieci - takie jeszcze małe, jak one dadzą sobie radę, co będzie jak zachorują, dostaną kataru, w ośrodku drogo, pod namotem już niewygodnie. I tak zostają w bamboszkach przed telewizorem.
Dla zamożniejszych świat się otworzył. Można pojechać nurkować na rafy itd itp.
Mnie mniejszy ruch nie boli, bolesny jest dla wielu miejscowych żyjących z turysty.
Szansę mają w bardziej "cywilizowanej" ofercie dla zagranicznych i "podtatusiałych"
:)
Sam nie wiem jak długo jeszcze mój kręgosłup wytrzyma schylanie się do namiotu i spanie na glebie :lol:
No cóż,mojego kumpla użarła gadzina podczas nawiewania z kińczyka bukowskiego przed wopistami (jakiś nudzący się ruski puścił nam nad głową seryjkę z kałacha pewnie dla żartu-ale nam nie było do śmiechu więc zwialiśmy na łeb na szyję do lasu) w połowie lat 80-tych.Ja z kolei noszę elegancką pamiątkę od noża na paszczy zdobytą w knajpie "Pod kominem" w Komańczy-nie spodobałem się przy piwku jakiemuś tubylcowi... :twisted:Cytat:
Zamieszczone przez długi
z tym się nie zgodzę. Dwernik jest jednym z obozów na które ciężko znelźć miejsce bo jest od razu rezerwowana przez drużyny. I nie czuję że jestem w organizacji elitarnej... Raczej w takiej którą moi rówieśnicy wyśmiewają...Cytat:
Zamieszczone przez długi
Jesteś. Elita - grono, zespół ludzi wyróżniających się spośród otoczenia pod jakimś względem- jakiś słownik.Cytat:
Zamieszczone przez Malenki_Aniolek
To, że się z Ciebie wyśmiewają nie znaczy, że harcerstwo nie jest elitarne. Działalność druchów ogranicza się niestety do dużych miast i to tylko niktórych szkół i znów będę się powtarzał, jest to następny dowód gnuśnienia "młodych" :cry:
A ja nie bardzo rozumiem, a może rozumiem ale się z tym nie zgadzam.Cytat:
Zamieszczone przez Kriss40
Jeśli słyszę, że ktoś wysłał swoje dziecko na kolonie (tak jak z było z moim dalekim krewnym) do Hiszpanii, chociaż gostek nawet Krakowa nie widział, nie wspominając o Tatrach a o Biesach w ogóle. Byli tam 2 tygodnie z czego 1 (słownie jeden) raz pojechali na wycieczkę a tak od rana do wieczora na plaży (nawet on się tym znudził)
I teraz najlepsze: dlaczego mamusia go tam wysłała :?:
Jej słowa: bo jak ja powiem w towarzystwie, że mój syn spędzał wakacje w Polsce. Inne dzieci jeżdżą na Cypr, Korfu itp.
To jest dla mnie przerażające
Miłośnik Polski
To fakt. Niestety bardzo często spotykam się z taką sytuacją także wśród dzieci. Znają dobrze Europę, Polski prawie wcale. Przyjeżdzają i są zaskoczeni jak tu w Bieszczadch jest fajnie.Cytat:
Zamieszczone przez Gar
bo po prostu młodych nie ciągnie do harcerstwa :( Sama to na sobie doświadczam kiedy staram się zwerbować dzieci do drużyny... Jednak jedno na ok 50 chce...Cytat:
Zamieszczone przez zillo
ale jest trendy bo jeździ za granice a nie jaj pospulstwo spędza wakacje w Polsce gdzie ciągle tylko pada i jest zimno... Skąd ja to znam...Cytat:
Zamieszczone przez Gar
Mówią, że znają, najczęściej pobyt w Hiszpanii czy innej Grecji ogranicza się do paru hektarów basenów dookoła hotelu lub leżaka na plaży, no ewentualnie przejazdu wielbłądem. Zabytki raczej się zalicza, a nie poznaje. Najważniejsze, że jak pisał wyżej Gar, można się pochwalić gdzie się było.Cytat:
Zamieszczone przez lucyna
Harcerstwo kiedyś było elita... Teraz jest to organizacja ktora upada... Sam wiem na przykładzie mojej drużyny mojgo hufca... Dzieciaki wolą grac na kompie surfowac` po necie zamiast biegac po lesie czy górach z plecakami... Wiem że niektórzy napiszą że trzeba młodzież czymś zainteresować. Ale byłem w druzynie która miała bardzo dużo do powiedzenia... Jedzilismy w góry mieliśmy scianke wspinaczkową, bawilismy sie w paint ball...Ale co z tego...Coraz mniej dzieciaków przychodzi a nawet coraz mniej dzieciaków zostaje w ZHP... Harcerstwo wlasnie w dużych miastach umiera. A przyczyną jest nastawienie ludzi do ZHP-u..Ludzi ktorzy chodza na dyskoteki i którym harcerstwo kojarzy sie tylko z mundurem...Dla dzieciaka w wieku 15-16 lat przyznac sie do tego ze sie jest harcerzem to tak jaby zostac wykletym ze stada:)... A co do wyjazdów naszych harcerzy w góry to nie wydaje wam sie że nie maja już mozliwozci takich jak kiedyś??Cytat:
Zamieszczone przez zillo
No bo Lucyna, ty masz do czynienia tylko z tymi, którym się chciało przyjechać w te górki. Masz przed oczami obraz tych, którym się chce cokolwiek.Cytat:
Zamieszczone przez lucyna
Ja zresztą czegoś nie rozumiem. 10 lat temu jechaliśmy na wycieczkę klasową właśnie w Bieszczady. Spędziliśmy tam 5 dni i było super. Terazkiedy jako wychowawca wspominam coś o Bieszczadach to reakcją sa wielkie oczy i gromadny jęk. Tak, że ci, kórym chce się łazić po górach giną w masie przeciętności.
Kurcze, ale wszystko pesymistyczne :cry: