-
Horror w Bieszczadzie
Znowu nas straszą ;-)
Cytuję za Nowinami:
Cytat:
Bieszczady > Trzęsienie ziemi
W czwartek rano stacja sejsmograficzna w Kalwarii Pacławskiej zanotowała trzęsienie ziemi w Bieszczadach.
– To najsilniejsze z dotychczasowych trzęsień, jakie wystąpiło w tym rejonie. Wyniosło 4,6 stopni w skali Richtera – mówi dr Paweł Wiejacz z Instytutu Geofizyki PAN w Warszawie.
Twierdzi, że raczej nie powinno wyrządzić szkody w budynkach.
- Ale szklanki w domach mogły się trząść – dodaje.
Epicentrum trzęsienia znajdowało się na Ukrainie, 70 km od południowo – wschodniej granicy Polski w pobliżu miasta Berehowe na Zakarpaciu. W samym epicentrum trzęsienie miało siłę 4,8 stopni w skali Richtera.
– Tam budynki mogły ulec uszkodzeniu, ale nie zawaliły się – dodaje dr Wiejacz.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Horrror jestem w Bieszczadach, przeżyłam trzęsienie ziemi i ...nic nie zauważyłam.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
u mnie w domu nieraz szklanki nie tylko sie trzesly ale spadaly ze stolu... i nikt na calym slasku sie temu nie dziwil ani nie uwazal za cos nadzwyczajnego- ot kolejne tapniecie ;) jak hrror wspominam jedynie takie jedno...gdy mi paprotka z doniczka na leb spadla...;)
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
buba
u mnie w domu nieraz szklanki nie tylko sie trzesly ale spadaly ze stolu...
...a w czasach studenckich to dopiero sie trzęsło i spadało :lol:
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
0,2 st. różnicy.. czyli graniczną barierą dla uszkodzenia budynków jest 4,7 st.Richtera ;)
cóż za precyzja Sz.P. dra. :) To pewnie dlatego żadnych drgań fali "powstrząsowej" nie odczułem... ;)
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Popieram Bubę.dla nas ślązaków to normalka...........
Trzęsie się dośc często..i bujający żyrandol wrazenia wielkiego nie robi......
Chociaz , gdy pewnego razu siedząc na kanapie pod wiszącym na ścianie dosyć dużym obrazem zobaczyłem że jego dolna krawęż odchodzi nagle od ściany na ok 4-6 cm.......( a mieszkam na 11 pietrze) .....to se pomyślalem........no pięknie......xxxx............pięknie.......
I takie wstrząsy odczuwalen sa jedynie w wysokich budynkach.......stojac na ziemi lub w parterowym budnyku nie sposób tego zauwazyc.....
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Uważajcie!!!
http://tvp.pl/400,20070618513567.strona
Cytat:
Kleszcze atakują
Maleńkie bo zaledwie wielkości główki od szpilki, mogą nas wpędzić w wielkie kłopoty. Największe to oczywiście choroby, takie jak - borelioza i odkleszczowe zapalenie mózgu i opon mózgowych. Rocznie na Podkarpaciu notowanych jest w sumie kilkaset przypadków tych chorób.
Na wycieczkę do lasu trzeba ubierać się od stóp do głów
Ze spaceru po łące czy pikniku w lesie możemy wrócić nie tylko z miłymi wrażeniami. Według Ryszarda Koryla - lekarza weterynarii - od dwóch lat w okolicy Rzeszowa jest plaga kleszczy. Dlatego nie tylko weterynarze, ale i chirurdzy mają teraz więcej pacjentów. Długa kolejka niemal codziennie czeka w rzeszowskim pogotowiu na pomoc w wyciągnięciu kleszczy. A pomoc w wyciąganiu kleszcza jest szczególnie ważna wtedy, gdy w skórze zostaje jego część.
Janusz Kliszczak, specjalista chorób zakaźnych
-”Ludzie przypalają papierosami, rozżarzoną igłą, smarują spirytusem, tłuszczem. Kleszcz wtedy sprowokowany zwraca treść pokarmową do rany.”
Według epidemiologów co trzeci kleszcz może zarażać poważnymi chorobami. Najczęstsza to borelioza, później odkleszczowe zapalenie mózgu i opon mózgowych, babeszjoza i erlichioza. Są ciężkie do leczenia, bo nie od razu dają objawy. W przypadku boreliozy jest to na przykład wędrujący rumień skóry. Chorują na nią i ludzie i zwierzęta. Dlatego lekarze radzą aby na wycieczkę do lasu ubierać się od stóp do głów. Psom i kotom życie maja ułatwić obroże i kropelki przeciw pasożytom. W najgorszych wypadkach - szczypce i pensety.
Anna Tomczyk
bparde
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
W Bieszczadach nie zaatakował mnie ani jeden kleszcz. W Górach Sanocko-Turczańskich tak, kilka razy jak chaszczowałam. Najwięcej na Kozińcu. Zbieraliśmy nawzajem z siebie kleszcze. Wędrowałam jako pierwsza więc nazbieralam sporo 17, w tym jeden niezauwazony przeze mnie wbił mi się nad kostką.
Z hucpamacabr warto wymienić jeszcze żmije. Praktycznie codziennie spotykam je na szlaku. Nawet na Połoninie Wetlińskiej. Wczoraj tak sprytnie ukryła się w trawie na szlaku pod Osadzkim, że przeszliśmy nad nią w kilkoro. Dopiero po chwili rozległ się krzyk przerażonej dziewczyny. Żmija nawet nie zasyczała, tylko spokojnie wyczuwając drgania podłoża popełzła w borówczyska. (Żmije nie mają słuchu, reagują na drgania podłoża. Wystarczy potupać aby je przepłoszyć. Nie można tworzyć okręgu, gad musi mieć miejsce do ucieczki). Na ścieżce Tarnawa-Dźwiniacz spotkaliśmy kilkanaście pięknie wybarwionych źmij, zaskrońce i padalce. Nie jestem tego pewna ale mogliśmy widzieć gadożera. Jakiś drapieżny ptak trzymał w dziobie gada. Na pewno nie był to orlik krzykliwy. Mogliśmy porównać. Orlika widzieliśmy po chwili siedzacego na swoim ulubionym miejscu.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Dla tak rzadkiej acz upragnionej równowagi :-)
(sorry że nie o Bieszczadzie ale nie mogłem się powstrzymać :)
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll...-1/aktualnosci
Cytat:
Tarnobrzeg > "Z kleszczami nie przyjmujemy"
Na drzwiach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego od kilku dni wisi kartka, na której ordynator Bogdan Krzewski informuje że pacjenci pogryzieni przez kleszcze, nie będą przyjmowani.
- Jeśli Kowalski potrafi obsługiwać telefon komórkowy, to potrafi także wyciągnąć z ciała kleszcza – mówi Bogdan Krzewski, ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Tarnobrzegu. – Tak nie może być, aby podczas jednego dyżuru przychodziło nawet kilkanaście osób, z wbitym kleszczem. Jest to zabieg higieniczny, który można porównać do czyszczenia głowy z insektów. Nie będziemy już wyciągać kleszczy. Są poważniejsze schorzenia, którymi powinniśmy się zająć.
Krzewski twierdzi, że pacjenci powinni sami wyciągać kleszcze. Jeśli sobie z tym nie poradzą lub po jego wyciągnięciu, wokół miejsca zrobi się charakterystyczny rumień, mogą prosić o pomoc innych.
– Tego typu porad lub zabiegów mogą udzielać lekarze rodzinni lub pielęgniarki środowiskowe - przekonuje ordynator.
KaT
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
To pewnie z wilkami wgryzionymi w grdykę, penisami dzikich mustangów w zadku ,tym bardziej :lol: nie przyjmują. Pozdro.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Kleszcze nie lubią gór, występują raczej w nizinnych lasach liściastych. W Bieszczadach nie powinno być z nimi problemu.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Zgadzam sie z kolegą Bolkiem, ale uscislę temat: nizinne kleszcze nie lubia gór. Górskie maja się całkiem całkiem 8)
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Najwięcej na Kozińcu. Zbieraliśmy nawzajem z siebie kleszcze. Wędrowałam jako pierwsza więc nazbieralam sporo 17, w tym jeden niezauwazony przeze mnie wbił mi się nad kostką.
To znaczy ze po wedrowce nalezy sie oddac do przegladu towarzyszowi/towarzyszce wedrowki ? :)
Pozdrawiam
TH
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
thaiski
Najwięcej na Kozińcu. Zbieraliśmy nawzajem z siebie kleszcze. Wędrowałam jako pierwsza więc nazbieralam sporo 17, w tym jeden niezauwazony przeze mnie wbił mi się nad kostką.
To znaczy ze po wedrowce nalezy sie oddac do przegladu towarzyszowi/towarzyszce wedrowki ? :)
Pozdrawiam
TH
Tak. Każdorazowo jak oprowadzam dzieciaki to proszę aby posprawdzały czy nie mają na sobie kleszczy. Sama także poddaję się oglądowi. Nie jestem w stanie sama zobaczyć czy to przesympatyczne żyjątko nie usadawia się na moim karku.
Ostatnio usłyszałam od grupy myśliwych, że kleszcze reagują na nasycone, jaskrawe kolory. Być może także dlatego mam pewne poblemy z tymi żyjątkami.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Kleszcze reagują na temperaturę, potrafią z kilku metrów zlokalizować żywy obiekt i spadają na niego.
Największe prawdopodobieństwo złapania kleszcza jest gdy się dłużej stoi pod drzewem liściastym.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Zgroza;-)
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll...NOSCI/70701016
Cytat:
Bieszczady > Bomba "rosła” w drzewie
Mieszkaniec Leska znalazł na bieszczadzkim szlaku pocisk moździeżowy. Skorodowany niewybuch ktoś zostawił dwa metry od szlaku turystycznego.
Pociski z drzew
Pociski z drzew zostały już zabrane przez saperów. W przypadku natrafienia na niewybuchy nie wolno ich dotykać. Należy natychmiast zawiadomić policję.
- Wędrowaliśmy przez masyw Hyrlatej - mówi mężczyzna. - Nagle syn krzyczy: Tato, patrz na drzewie jest bomba.
Niewypał leżał między konarami buka. Miała 60 cm długości.
Turyści mieli ze sobą odbiornik GPS (urządzenie do oznaczania długości i szerokości geograficznej), zrobili odczyt pozycji. Powiadomili o znalezisku policję w Lesku. Ta przekazała informację saperom w Rzeszowie. Ci poprosili informatora o wskazanie miejsca znalezienia niewybuchu.
- Zaproponowałem, że podam pozycję GPS, bo niewybuch leży na wysokości ponad 1000 m n.p.m. i idzie się tam dwie godziny. Nie mam czasu na ponowny taki spacer. Usłyszałem, że nie dysponują odbiornikami GPS - dodaje leszczanin.
W piątek saperzy pojechali do gminy Cisna. Okazało się, że mieli przy sobie odbiornik GPS, choć nie chcą przyznać, czy był to sprzęt wojskowy, czy też prywatny. W poszukiwaniach niewybuchu brała również udział Straż Graniczna.
- Pomogliśmy saperom zlokalizować to miejsce. Okazało się, że jest to sprawny pocisk moździerzowy kaliber 82 mm - informuje ppor. Robert Ustianowski z placówki KOSG w Wetlinie.
"Pogranicznicy” wskazali miejsce występowania kolejnych niewybuchów, w rejonie góry Borsuk. Znaleziono tam pociski moździerzowe, kaliber 120 mm i 82 mm. Niewybuchy zdetonowano na poligonie w Nowej Dębie.
Prawdopodobniej pociski ktoś wcześniej wygrzebał z ziemi. Oparł je o drzewa zapalnikami w dół, choć nie powinien ich w ogóle ruszać. Na jeden z nich natknęli się turyści z Leska. Moc rażenia znalezionych pocisków może wynosić nawet 200 - 300 m.
Dorota Mękarska
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
trzęsienie ziemi, kleszcze, bomby, wilki, wilko-psy, brak dróg, złe drogi, brak sklepów, barów itp, bandyci, zakapiory....... :shock:
jak tak dalej pójdzie to Biesy przejda na kwarantannę w celu oczyszczenia z wrogiego elementu......
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
->pyton
Nie przejmuj się,przy pomocy tego wątku daję odpór "turystyce zrównoważonej"
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
spoko, natura jak widac sama reguluje zrównoważenie w turystyce :razz:
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Atak dzików na Kalnicę:
Trzy noce i dwa dni trwała ta burza — a kiedy nadstała, nie można się było rozpoznać z obejściem ani z okolicą, tak bardzo pozmieniały ją zaspy olbrzymie! (...) Rozumiałem, że co najgorsze było już przebyte — ale gdy się dzień zrobił, ozwało się wołanie na górnym końcu wsi... Przeraźliwe głosy, błagające ratunku, przybliżały się coraz więcej i poczęto dzwonić na trwogę. Jeden z parobków dostał się z trudnością po drabinie na wierzch dachu — i przerażony wołał, że się czerniawa dzików z działu wali na górny koniec wsi! Na ten odgłos poczęły się zamykać wszystkie drzwi po stajniach i budynkach dworskich — a ludzie poczęli uciekać na strychy... Parobek, który siedział na dachu, donosił co chwila, co się na górnym końcu wsi dzieje — i że stado dzików spuściło się już na obejścia i buszuje między chatami. Śnieg był tak wielki spadł, że dziki nie mogły się dostać w lesie do żeru, więc zgłodniałe spuściły się wielkim stadem do wsi. Słychać było zrazu straszliwe ujadanie psów, które w miarę tego cichło, jak się dziki zbliżały — bo dziki wycięły wszystkie psy po drodze (...). O obronie nie można tu było myślić. Jedynie odgłos dzwonów zdawał się powstrzymywać stado. Dzwonnica stała naprzeciwko dworu. Rzeczywiście zawróciły się dziki przed obejściem dworskim w bok, przeszły rzekę — a gdy z plebanii był już do rzeki ślad przetorowany, wpadły na dziedziniec plebanii całem stadem tym szlakiem i obległy w dziedzińcu, znalazłszy tu w kopcach przeszło dwieście korcy ziemniaków. Kopce te zniknęły w mgnieniu oka. Ludzie w plebanii uciekli na strychy i dachy. Przez cały dzień rozlegały się głosy wołające ratunku — a dziki, rozłożywszy się po nawozach i gumnie — leżały sobie spokojnie w barłogu. We dworze miałem tylko dwie dubeltówki — ale co dwie strzelby pomogą na taki najazd stada dzików (...). Sołtys powiedział mi, że jeśli kilka kóp okołotów dam na to, to może się uda odpędzić nocą dziki ode wsi. (...) Pod wieczór zeszła się prawie cała gromada do dworu. Z najtęższymi chłopami stanął sołtys na szlaku od granicy obejścia dworskiego ku dzwonnicy — chłopcy obsiedli dachy, a gdy się już dobrze ściemniło, wzięliśmy już wszystkie dworskie konie pod ludzi, tyki ze smolnymi wiciami i ruszyliśmy ku rzece (...) z wielkim hałasem w górę z płonącemi chorągiewkami — i zajęliśmy ów ciasny oszyjek pomiędzy dwoma budynkami w samej bramie (...). Stado dzików przesuwało się powoli, stawało co chwila i obracało się napowrót do ognia — rzucaliśmy tedy zapalone okłoty przed siebie na szlak... Dziki nałożywszy nieco drogi, polem zwróciły się ku dzwonnicy, chcąc się spuścić napowrót do wsi, ale w mgnieniu oka — na znak dany przez sołtysa rozgorzały na tykach okołoty, a na kupach słoma mierzwiasta i uderzono we wszystkie dzwony! (...) Dziki widząc, że się do wsi dostać nie mogą, zawróciły w górę i poszły na graniczny dział w sąsiednie lasy (...). Po najeździe dzików nie zostawała plebania i wieś w lepszym stanie, jak po najeździe Tatarów.
Wincenty Pol, Obrazy z życia i natury, Lwów 1876
Parę lat minęło, ale niewykluczone, że wrócą.....
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Następne groźne stwory :twisted:
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll...-1/aktualnosci
Cytat:
AKTUALNOŚCI
27 sierpnia 2007 - 20:15
Ustrzyki Dolne > Dusił się przez osy
Dwa użądlenia osy o mało nie doprowadziły do śmierci 42-letniego mężczyzny. Uratowano go w ostatniej chwili.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Osy i szerszenia lepiej nie drażnij
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll.../0/aktualnosci
28-08-2007
Mężczyzna pracował przy budowie domu wraz z kolegą. W pewnym momencie wokół nich zaczęły krążyć osy. Kiedy robotnicy zaczęli opędzać się od nich rękami, owady zaatakowały.
Pana Zygmunta (na jego prośbę imię zmieniono) osa najpierw użądliła pod okiem, po chwili druga wkłuła się w policzek. Kilkadziesiąt sekund później mężczyzna dostał ataku duszności i stracił przytomność.
Kolega zachował zimną krew - natychmiast wezwał pogotowie, a zanim przyjechali ratownicy, udzielił ofierze pierwszej pomocy. Poszkodowany otrzymał sporą dawkę leków odczulających i kroplówek. Spędził w szpitalu ponad dobę.
– Wiele razy w życiu ugryzła mnie osa, ale nigdy nic mi nie było – opowiada pan Zygmunt. – Podejrzewam, że tym razem wstrzyknięty w moją twarz jad dwóch owadów spowodował blokadę dróg oddechowych. Mogę mówić o wielkim szczęściu. Gdybym był na budowie sam, pewnie bym nie przeżył.
KP
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Dwa lata temu użądliło mnie ...70 leśnych os.To był istny horror!Szczęściem do szpitala nie było daleko!Każda przelatująca teraz obok mnie,powoduje gęsią skórkę i zimne poty!
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
no są osoby podatne na użądlenie ze strony nawet jednej osy czy pszczoły i może się to dla nich skończyć bardzo źle. Nawiasem, mam kolegę, który mdleje po dotknięciu językiem styków zwykłej baterii do radia. Wykorzystywał tę swą słabość na egzaminach niektórych :grin:
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Hej:)
Niektórzy, Chris, nie znoszą napięcia;P
Pzdr,
Derty
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
Derty
Hej:)
Niektórzy, Chris, nie znoszą napięcia;P
Pzdr,
Derty
taa, niektórzy nie 8-) .
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Pewien pan wolał sie rozbić autem (o drzewo akuratnie) niż dać użądlić sie osie . Co roku okresowo jestem żądlony przez pszczoły (bywa że i po kilkadziesiąt), ale tego nie da się całkiem uniknąć .... przy pracach w pasiece .Za to potem .....:) miodzio :)
Pozdrawiam PF
ps
WUKO wiem jak "smakują" leśne osy ..... dzieckiem będąc ..... tato nmie pół dnia szukał po lesie - tak uciekalem :)
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Nie wolno schodzić ze szlaku w Bieszczadzie,teren jeszcze nie rozminowany po wojnie
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...OSCI/624979528
Cytat:
18 kwietnia 2008 - 9:35
Wola Michowa > Zbierał w lesie amunicję
40 sztuk amunicji z I wojny światowej i granat typu „szyszka” znaleźli strażnicy graniczni w samochodzie poszukiwacza militariów.
Funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Sanoku natknęli się na poszukiwacza w rejonie przełęczy Żebrak w pobliżu Woli Michowej w gm. Komańcza. Mężczyznę chodził po lesie z wykrywaczem metali.
W samochodzie 46 – letniego mieszkańca powiatu leskiego strażnicy graniczni znaleźli 40 sztuk amunicji z okresu I wojny światowej i przerdzewiały, ale wciąż groźny granat obronny typu „szyszka” F-1.
– Nazwa „szyszka” brzmi sympatycznie, ale taki granat ma bardzo duże pole rażenia – do 200 metrów od miejsca eksplozji – wyjaśnia mjr Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta KOSG w Nowym Sączu. – Granat jest tak skonstruowany, żeby jego karbowana obudowa, przypominająca z wyglądu szyszkę, rozrywała się na maksymalnie dużo stalowych odłamków, śmiertelnie rażących. Śmiertelne zagrożenie stwarzała również amunicja, która przeleżała w ziemi niemal 100 lat.
promocja
O znalezisku zawiadomiony został patrol saperski z jednostki wojskowej w Rzeszowie. Strażnicy graniczni przeprowadzili także przeszukanie domu poszukiwacza, żeby upewnić się, czy nie przechowuje on innych materiałów wybuchowych. Na szczęście te podejrzenia się nie sprawdziły.
Kolekcjoner został przekazany funkcjonariuszom Komendy Powiatowej Policji w Lesku.
– Warto przy tej okazji jeszcze raz powtórzyć, że w przypadku znalezienia jakichkolwiek materiałów wybuchowych czy amunicji, znalazca powinien natychmiast zawiadomić o tym służby specjalistyczne – dodaje mjr Jarosiński.
drm
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Tylko w Bieszczadzie są takie pioruny...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...OSCI/615271750
Cytat:
25 czerwca 2008 - 15:00
Bieszczady > Piorun zabił trzy krowy
Trzy krowy padły martwe od uderzenia pioruna na pastwisku w Polanie.
– Usłyszałem potężny grzmot, ale nigdy bym nie przypuszczał, że zabije mi bydło – mówi Stanisław Łysyganicz.
Ciemne chmury napłynęły nad Polanę około 15. Po chwili rozpętała się burza. Błyskawice co chwilę rozjaśniały niebo, a sekundy później waliły pioruny. Jeden uderzył w krowy Łysyganicza.
Gospodarz zobaczył martwe zwierzęta trzy godziny później, gdy poszedł na pole, by zapędzić je do obory.
- Dobrze, że pozostałe pięć krów się uratowało – wzdycha pan Stanisław. –Musiały być w innym miejscu. Gdyby wszystkie stały razem, chyba nie zostałaby mi ani jedna sztuka.
KP
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Jak co roku, ostrzegam stonkę wybierającą się na połoniny przed ich nowym mieszkańcem - sprowadzonym w niewyjaśnionych okolicznościach z Ameryki Płd. i zadomowionym w Bieszczadach:
http://www.oftm.com/chupamex.jpg
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Kiedy byłam dzieckiem,burze w Bieszczadach były straszne a ich skutki tragiczne!Babcia zapalała w oknie gromnicę i kładla na podwórzu skrzyżowane "przyrządy"do chlebowego pieca (drewniane)Wspominam to jako horror!Były ofiary wśród ludzi,pożary,zabite zwierzęta.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
trzeba pisac i mowic glosno o zagrozeniu piorunami w gorach zeby nie powtorzyla sie sytuacja z 11.06 kiedy glupi przewodnik wyprowadzil dzieci na Carynska w samo cventrum burzy a drugi przewodnik- IDIOTA- pytal sie nas schodzacych z Tarnicy czy bedzie padalo a burza zaczela sie 5 minut potem
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Jak co roku, ostrzegam stonkę wybierającą się na połoniny przed ich nowym mieszkańcem - sprowadzonym w niewyjaśnionych okolicznościach z Ameryki Płd. i zadomowionym w Bieszczadach:
http://www.oftm.com/chupamex.jpg
To jakiś zmutowany nietoperz :-)
.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Jak błyskawice przeszły tysiące plotek o gangu transplantacyjnym w Bieszczadach...
Oto jakie udało mi się zasłyszeć:
- facet z Beska bez nerki
- facet z Zagórza bez wnętrzności i bez kończyn
- babka znaleziona gdzieś nad zalewem
- para nastolatków (chłopak i dziewczyna),
Najśmieszniejsze było to że rozpowszechniały te plotki osoby całkiem kompetentne...
Ponoć plotki doszły do stolycy i mocny opieprz dostała terenowa struktura MSWiA (być może to też jest plotka)...
ps.: "...Darujcie, to już ballady kres!"
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Bieszczady > Piorun zabił trzy krowy
Trzy krowy padły martwe od uderzenia pioruna na pastwisku w Polanie.
Dla tym z Rzeszowa Bieszczady zaczynają się od Lutczy. A o Górach Sanocko-turczańskich to oni nie słyszeli.
PS. Nie wszystkich z Rzeszowa, mam na myśli tylko 99 % ignorantów z mediów i urzędów.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...NOSCI/63393927
Cytat:
AKTUALNOŚCI
28 sierpnia 2008 - 7:15
Bieszczady > Turysta znalazł ludzką czaszkę
Na szlaku turystycznym w Bieszczadach turysta z Lublina znalazł ludzkie szczątki. Pochodzą prawdopodobnie z czasów II wojny światowej.
Mężczyzna szedł przez las. W pewnej chwili dostrzegł wystający z ziemi fragment ludzkiej czaszki. Powiadomił policję. Czaszka była częściowo zniszczona przez naturalny rozkład, miała liczne przebarwienia. Obok znaleziono pozostałości po saperkach, łuski i fragmenty skórzanego pasa. Miejsce znaleziska zostało zabezpieczone.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
-
1 załącznik(ów)
Odp: Horror w Bieszczadzie
Ośrodek główny obozu koncentracyjnego dla pedofili w Smolniku w kępie drzew cerkiew pw. Św. Michała Archanioła.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Horror w Bieszczadzie
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
Marcin
The best !
Ja słyszałem ,że w Wetlinie są różne ceny chleba dla miejscowych inne a dla turystów inne ale to nie potwierdzone.
-
Odp: Horror w Bieszczadzie
Cytat:
Zamieszczone przez
Krzysztof Franczak
The best !
Ja słyszałem ,że w Wetlinie są różne ceny chleba dla miejscowych inne a dla turystów inne ale to nie potwierdzone.
nie spotkalem sie z czyms takim a sklep ABC wspominam zawsze milo ze wzgledu na doskonala obsluge i normalne ceny. ww kartki nie widzialem , a z takim zachowaniem sie nie spotkalem