Re: Pozostałe dni majówki
Pięknie! Dziś dopiero przeczytałam oba sprawozdania Stały Bywalcze, bo dnia wczorajszego podobnych (ale jakże różnych, bo przecież nic dwa razy się nie zdarza, a na dyżurze pierwszym tylko Stały Bywalec gościł, więc jest to hisoria nieskończenie niepowtarzalna) relacji od znajomej, która w Bieszczady na majówkę pojechała, wysłuchiwałam przy piwie. Pięknie! I ta burza! Jestem absolutną fanatyczką burz. Bombele, no cóż, całe szczęście zwykle krótki ich żywot na mych piętach jeśli je odwiedzą, ale pozdrawiam wszystke pięty na tej liście (i nie tylko!) odwiedzone przez Bombele. Pięknie! Ukłon głęboki i nic już więcej nie napiszę, bo cóż bym więcej mogła, oprócz tego, że pięknie... Tylko sobie jeszcze raz wszystko przeczytam.
A jeśli głos wolno mi oddać (jako żółtodziobowi bieszczadzkiemu przy takich personach jak Stały Bywalec) w wyborach przez Barszczyka zainicjowanych, to wszystkimi czterema kończynami i sercem przede wszystkim oddaję swój głos na Bywalca Stałego!
Re: Pozostałe dni majówki
Witam Stały Bywalcze ! I wszystkich stęsknionych za Bieszczadami.
Miałem przyjemność widzieć tę samą burzę co Ty, lecz ze strony Strzebowisk. Rzeczywiście pięknie błyskało. Chyba nawet widziałem Tę błyskawicę o której wspomniałeś, bo było akurat ok 16.30. Zaraz po burzy pojechaliśmy konno stokówką na Przysłup do smażalni, gdzie tłum ludzi zaniemówił na widok koni, (najlepsze są komentarze Pań na wysokokich obcasach) czmychnęliśmy czym prędzej do Biesiska, gdzie w spokoju na zapleczy mogliśmy wypić po piwie. Rozochocone rześkim powietrzem koniki zawiozły nas do "Trójkąta Bermudzkiego" (kto był wie o co chodzi ;)) na Kalnicy. Zjedliśmy po wędzonym pstrągu (u Włochów) i oczywiście wzmocniliśmy się złocistym napojem. Jednak od strony Smereka zaczęła nadciągać mgła i powoli osiadała na wyschniętych stawach. Zachaczyliśmy jeszcze o nowopowstałe siedlisko bobrów. Bardzo ciekawe zjawisko, ponieważ znajduje się przy samej drodze, zaraz za Kalnicą w kierunku Cisnej, po lewej stronie.
Natomiast mgła zaczęła przybierać na sile. Wjechaliśmy w las, przez tory kolejki, na łąki i nastąpiło niezwykłe zjawisko - pnąc się łąkami w górę znaleźliśmy się ponad mgłą, a wjeżdżając do Strzebowisk czuliśmy się jakby to była połonina...
No nic, wszystko co miłe się kończy. Ale tak sobie właśnie przypomniałem, że chyba w Krośnie widziałem terenowy samochód i kota za szybą. Czy to nie byłeś Ty?? Szkoda że nie mogłem zajrzeć do Dwernika, ale mogę z całą pewnością i ze snakiem polecić pierogi z jagodami w "Oberży Biesisko" na Przysłupie. Mogą być konkurencją dla dwernickich (ale niestety tylko latem).
Pozdrawiam.
Re: Pozostałe dni majówki
Stały Bywalcze!
Uśmiechnęłam się promiennie jak przeczytałam relację z Twojego pobytu! To zadziwiające, bo mieszkając tu nie potrafię tak opisać moich wrażeń z gór... To musi zrobić, ktoś ze "świeżym spojrzeniem".
Mam pytanie, które muszę zadać na łamach, bo nie ma Twojego @! Czy wyraziłbyś zdobę na publikację tego tekstu na łamach naszego miesięcznika ("Echo"), jest teę dostępne na Info - link Echo Bieszczadów.
Pozdrawiam i aż żałuję, że nie uciekałam w to majowe wolne od bieszczadzkich szlaków, by nie widzieć (ehhhhh). Prawo (niepisane) tybylców do narzekania na stonkę;-)
Choć takich turystów jak Ty ze swoją ekipą, życze z całego serca naszym kochanym Bieszczadom!
To jak?
Czekam na odpowiedź. Najlepiej na mejl, by nie zaśmiecać forum;)
asiczka
Re: Pozostałe dni majówki
Upsssss... sorki za literówki. Spieszę się na szlak... tym razem Słonne;-)
A
Re: Krótko o stonce.Podsumowanie.
Drogi T.B.!
Temat jest śliski i może urażać.
Ale jak nazwać ludzi idących w góry (u paska kumura) z psem (typu wilczur) puszczonym luzem, wybiegającym zza krzaków, głośno szczekającym???
Na uwagę, że tak nie wypada, że chodzą turyści z dziećmi, białogłowy lub konno -odpowiadają - i co z tego, przecież nic się nie stało! A jak usłyszą, że w regulaminie parku.... - odpowiadają - a kto im coś zrobi! A co na to dzika zwierzyna??
Mówisz o chuliganach. A jak nazwiesz tych co na Chryszczatej rozkopują groby i szukają z wykrywaczem metali militariów???
Inny przykład - mycie samochodu w Solince??
Przyjeżdża rodzina - ojciec, matka, dwie dziewczynki. Chcą pojeździć na koniach. Mówią, że są zaawansowani, oczywiście tylko w teren. Jadą. Górka, strumuk, krzaki - płacz. Ubrani jak na WKKW. Po powrocie (pieszo) słychać jak mówią pod nosem, że u nas w ....(mieście) dwie godziny dziennie jeżdżą i nawet przez przeszkody skaczą a ten tu to nawet nie umie anglezować.
Siekierezada. Siedzą przy piwie. Jeden wyciąga nóż z filmu "Rambo" (z plastikową rękojeścią i kompasem) i otwiera konserwę. Na pytanie tubylca po co mu taki nóż odpowiada, że jak (tubylec) chce to mogą się spróbować. Po godzinie siedzą w rowie i machają na okazję tzrymając w ręku flaszkę (dobrego wina za 5 zł).
Ja jestem pełen podziwu dla prawdziwych turystów, którzy z plecakiem idą z Łupkowa do Cisnej niebieskim. Nie raz zdarzyło się wstąpić do namiotu pod Tarnicą na herbatę. I nikt nie patrzył na mnie zgóry. Nie raz również prowadziłem wycieczkę na Tarnicę.
Są różni ludzie i nie można ich oceniać (słowa Staszka L.).
Na koniec jeszcze jedna historia.
Roztoki Górne, schronisko "U Stacha". Rok 1994. Był prikaz ze SG aby turyści wpisywani byli do zeszytu. Pozbierałem dowody, legitymacje, itp., wpisałem, oddałem, spytałem czy się zgadza. Było ok. Rano wyszedłem na jagody. Wracam, a tu krzyki, awantura. Stach mówi że pomyliłem dowody. Facet chciał nas do sądu wzywać. (a jak pytałem przy oddawaniu czy jego , to machnął ręką).... A wyglądał tak porządnie.... Potem się wyjaśniło. Drugi właściciel przyniósł dowód (8 km w jedną stronę!!!) i przeprosił, że nie sprawdził dokładnie....
Tak to jest z tą stonką.
Re: Krótko o stonce.Podsumowanie podsumowania.
Drogi Lupino!
Widzę, że nie lubisz też psów - tych najstarszych i najwierniejszych przyjaciół człowieka. Zapewniam Cię, że są one bardziej częścią przyrody niż wszyscy Stali Bywalcy razem wzięci. Jak wilki.
Swoją uwagę zwróć raczej w stronę leśników i innych "sportowców", którzy uwielbiają dewastować Bieszczedy przy pomocy "koni" typu jeep.
Jeśli chodzi o Twojego nadpobudliwego klienta, to myślę, że od tego czasu byłeś bardziej uważny przy oddawaniu dowodów osobistych i problem zniknął.
Tych co rozkopują groby nazywam hienami cmentarnymi. Zapewniam Cię, że bydlę to występuje nie tylko w Bieszczadach czy innych tego typu regionach. Trzeba z nimi walczyć z całą bezwzględnością, a sprawiedliwość - w przypadku złapania żywego osobnika - wymierzać osobiście, na miejscu i natychmiast.
Co do rodziny jeździeckiej: zawalił przewodnik, który nie sprawdził ich przygotowania do konnego wyjazdu w góry. Oni mieli prawo nie zdawać sobie sprawy ze swoich braków.
Resztę Twojego wywodu podsumuję tak:
jest to wywód o wyższości szabli i jazdy po pijaku na koniach, nad nożem typu "Rambo" i jazdą po pijaku autostopem.
Bez urazy i z poważaniem
łączę pozdrowienia
T.B.
Re: Krótko o stonce.Podsumowanie podsumowania.
Przypisałeś mi tu (T.B.) nie moje zachowania. Przecież ja na szlaku też mówię (bardzo często pierwszy) "dzień dobry" i wcale nie odwracam się do "swojego towarzystwa".
Lupino bardzo trafnie scharakteryzował stonkę turystyczną. Już nic nie dodam. A Ty, Drogi Przyjacielu T.B., pisz mniej agresywnie. Przeczytaj sam to, co pisałeś do Lupino i do mnie (lub o mnie); skąd te przykre porównania i uogólnienia ? Przykładowo:
"Widzę, że nie lubisz też psów - tych najstarszych i najwierniejszych przyjaciół człowieka. Zapewniam Cię, że są one bardziej częścią przyrody niż wszyscy Stali Bywalcy razem wzięci. Jak wilki." - to skopiowany Twój tekst, skierowany do Lupino. A on miał przecież rację, w puszczy psa lepiej trzymać krótko, przy sobie. Może np. pobiec gdzieś w bok i napotkać (żywe lub martwe) dzikie zwierzę chore (lub padłe) na wściekliznę.
Stary, polemizuj mniej napastliwie. Inaczej uznamy Cię za stonkę, ale na tym Forum.
Z poważaniem
SB