Ciekawi mnie jakie lecznicze zioła rosną w Bieszczadach o ile wogule jakieś tu rosną.Czy ktoś ma jakieś wiadomości na ten temat?:?: :?: :?:
Wersja do druku
Ciekawi mnie jakie lecznicze zioła rosną w Bieszczadach o ile wogule jakieś tu rosną.Czy ktoś ma jakieś wiadomości na ten temat?:?: :?: :?:
Rosną i to w dużej ilości. Zbiór roślin leczniczych jest źródłem uczymania niejednej rodziny. Musiałbyś wymienić nazwy roslin które Cię interesują. Takie pospolite jak dziurawiec, mięta, pokrzywy, jasnoty, bez czarny są tak pospolite, że bez specjalnego problemy znajdziesz je na łakach, polach, krzakach. Ostatnio dostałam kilka ciekawych przepisów na potrawy z ziół m.in. potrawkę z lepiężnika, sałatę z ziemowita i nalewkę z lulecznicy kraińskiej:wink: .
Kiedyś, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, trafił się wieczorkiem pewien młody Czech, praski student farmacji. Po poproszeniu przeze mnie o "diagnozę" łąk w Bieszczadach, niekoniecznie ;-) połonnych, wyraził się dwoma słowami : "cała apteka". Niestety, szybkiego kursu zielarstwa, a był w tym doprawdy mocny, nie zaliczyłem, może zaliczyłem, ale nie pamiętam . W końcu było to spotkanie Braci Słowian... Pozdro.
z bieszczadzkich ziol najbardziej zapadl mi w pamiec dziurawiec ze stebnika- kiedys nazbieralismy go tyle ze samochod byl upakowany po dach, siedzialo sie na dziurawcu, malo go na kolanach i na glowie :) tak przesiaklismy zapachem ze wchodzac do sklepu nawet ludzie dziwnie patrzyli ;) a autko pachnialo okragly rok :) a dziurawcem obdzielilismy rodzine znajomych i jeszcze duzo zostalo :)
a najlepsze co moze byc to ziolowa herbatka warzona w kociolku na ognisku- dziurawiec, mieta, pokrzywa, krwawnik, babka ,macierzanka i troche malin :D mniam!!!!! i woda oczywiscie z potoczka :)
a w bieszczadach rosnie lepieznik rozowy?? ponoc taki jest , ale w beskidach widzialam tylko biale...
Rośnie. Biały, różowy i wyłysiały
Pewien Pan ;) z pola campingowego w Cisnej serwował chorym na bóle brzucha herbatkę z mięty(z ekstra dodatkiem wzmacniającym). Chorzy drugiego dnia byli zdrowi niestety nie chciał zdradzić miejsca gdzie zbiera ową mięte. Ogólnie mięta rośnie przy drodze(czuć na odległość) ale taka z ołowiem jest zdecydowanie mniej zdrowa. Kolega opowiadał, że w Bieszczadach rosną różne grzybki po których ma się "wizje" ale ja sie tam na tym nie znam więc się nie wypowiem...
ponoc najlepsze "wizjonerskie" grzybki rosna na polanie ostre- jak jeszcze istnial tam szalas to spotkalismy tam ekipe "grzybiarzy". Gotowali swoje swoje specyfiki w kociolku i pili odwar ;) chcieli nas czestowac...ale tak glupio bylo sie otruc w pierwszym tygodniu wakacji w bieszczadach ;)
Mięta rośnie na każdej podmokłej łące.Jak widać wiązówkę czy dzięgiela to na pewno będzie i mięta.To prawda że te bieszczadzkie łąki to cała apteka oraz restauracja.Kiedyś nawet przygotowaliśmy różnorodne menu na parę dni tylko z rosnących dookoła roślin :-)
Podejrzewam że na wiosne w Bieszczadach rośnie też podbiał pospolity(głownie przy strumykach) bo prawie wszędzie rośnie i jest podobny do mleczy... Gotowany jako napar (kolega robi też nalewki) pomaga przy ciężkich chorobach(wykrztuśny, brzeciwbólowy, przeciwgorączkowy, na zatrucia). Warto znać jej właściwości bo po pierwsze jest lekiem uniwersalnym a po drugi gdy brakuje apteki można ją stosować zastępczo(za lekarstwa,tabletki) lub pomocniczo. 1 łyżka podbiału(kwiatki) na szklankę wody. Przed każdą podróżą warto poczytać o najprostrzych ziołach bo nigdy nie wiadomo w jakiej sytuacji się znajdziemy...(środek nocy, nidziela i brak apteki;)
Mięta jest praktycznie obecna na każdej bieszczadzkiej łące o wilgotnym podłożu. Przyznam się jednak, że ja znalazłam tylko miętę długolistną (multum!)i kędzierzawą, a te są najmniej wartościowe i najmniej aromatyczne z odmian mięty, ale na napar przy bólach brzuszka i tak skuteczne - poznanie empiryczne:) - ale na sos miętowy nie polecam.
A czy ktoś spotkał jakieś unikalne zioła, niewystępujące w innych regionach kraju? Interesują mnie także rośliny trujące...nie żebym chciała wykorzystać w praktyce;) Jak ktoś się boi rozpowszechniać tego typu wiedzę na szeroką skalę, to proszę o odpowiedź na priv.
Na mokradełkach można też znaleźć rewelacyjny na żołądkowe dolegliwości BOBREK.Ale gorycz ma toto kosmiczną!Może ktoś z "botaników forumowych"doda fotkę tego ziółka!
Ja zawsze będąc w Bieszczadzie raczę sie herbatką z mięty. Swego czasu tylko taką pijałem. Świetna sprawa.
Lubię chodzić po górach w czerwcu i lipcu bo łąki zabójczo cudownie pachną zielem i kwiatem.
Utarło się, że zioła lecznicze to takie łatwe leczenie. Wiele ziół wymaga bardzo ostrożnego i umiejętnego dawkowania, np. dziurawiec, o naparstnicy nie wspomnę. Wiele jest silnie toksycznych, najbardziej znana wilcza jagoda otwiera poczet.
Ale zioła przyprawowe -- polecam bieszczadzkie oregano czyli lebiodkę. Do każdej potrawy. Polepszy smak zwykłej konserwy i zupki w proszku. Rośnie prawie wszędzie. Wiosną i wczesnym latem ostrożeń warzywny jako "zieleninka sałatkowa". Jest jeszcze czosnek, macierzanka, to z tych łatwo rozpoznawalnych i popularnych. Inne, te lecznicze, wymagają już wiedzy medycznej i botanicznej. Botanicznej dla właściwego rozpoznania i świadomości, że część z nich jest chroniona. To, że występują na danej łące masowo nie znaczy, że są pospolite.
Smacznego
Długi
a najlepsza rzecza jest poduszeczka wypchana macierzanka ma juz rok a pachnie ze mozna zwariowac :) i ma sie namiastke stodoly w domu!!! i to jakies stodoly!!! :)
czy ktoś zna jakiś przepis na herbatę z ziół?(byle była smaczna)
A, nie wiem - banalnie: herbata, mięty pieprzowej (czy tej pospolitej nawet) troszkę, macierzanka...?
Pozdrawiam ciepło z zielarskim uśmiechem-
K-ść
Macierzanka jest wspaniała. Poduszeczka - to świetna rzecz, szczególnie w środku zimy. A herbatka ze świeżej, szczególnie w gorący dzień - mniodzio.
Kiedyś na dłuższym wyjeździe robilismy sobie napary z mieszanki ziołowej - mięta, pokrzywa, macierzanka i coś jeszcze. Po takich miksturach gar był podejrzanie zielony ;)
Aż mi zapachniało :)
madzia
Na kłopoty żołądkowe polecam centurię (rośnie np. w drodze na Łopienkę), na zmęczone oczy - świetlik, bardzo popularny na odsłoniętych łąkach, na przeziębienia i uporczywy kaszel syrop miodek z mniszka lekarskiego, nie dość, że smaczny, to jeszcze skuteczny!
Znam też przepis na pyszną herbatkę: potrzeba kwiatu lipy, rumianku i można dodać jeszcze troszkę mięty lub liścia melisy. Zioła łączymy zawsze po trzy:)) Herbatka przepyszna:))
pozdrawiam
A tak tylko wspomnę, że przy cerkwisku w Beniowej rośnie dzika bazylia.... niezwykle aromatyczna, co wypróbowaliśmy osobiscie, dzięki naszemu przyjacielow /naszemu nadwornemu farmaceucie z Herbapolu :-P /....
a i jeszcze widywałam arnikę górską, ale jest pod ochroną....:-P
Z ususzonego korzenia cykori podróżnika(moje ukochane zielsko:)) można wyprażyć sobie kawusię. No nie powiem, żeby smakowała jak prawdziwa kawa, ale za to rośnie wszędzie, a kawy w Bieszczadach nie widziałam:D
A ja dodam jeszcze, że fantastycznym lekarstwem na wszelkiego rodzaju wypryski, a nawet na tzw. "kurzajki" jest glistnik - jaskółcze ziele. Zawartym w łodygach mleczkiem smarujemy chore miejsce i bardzo szybko pozbywamy się intruza:))
pozdrawiam
Wiesz może gdzię najczęściej występuje to zioło?
Niemal wszędzie,ale najczęściej na cmentarzach,przy ruinach piwnic,domostw itp.U mnie rośnie w Toruniu pod...blokiem.
Potwierdzam "jaskółcze ziele' kapitalnie usuwa kurzajki , zobaczyła kiedyś u mnie babcia w Wambierzycach kurzajki /z, którymi walczyłem lekarsko od dłuższego czasu/ synku powiedzała posmaruj zielem "jaskółczym " przełam łodygę i mleczkiem takim żółtym a raczej pomarańczowym smaruj a ziele znajdziesz wszędzie , stare rumowisko, cmentarz, nad strumykiem .
Cholerka pomyślałem brzydko to to wygląda a proba nie strzelba , siostra się śmiała , że słucham starej durnej baby zza buga - pomogło do dzisiaj nie ma śladu po kurzajach a było to z 20 lat temu.
Wszystko się zgadza, jeno ów glistnik rośnie w całym kraju i Europie, wszędzie ;-), gdzie nieco azotu w glebie, nie tylko w miejscu forum , zwanym "Zioła w Bieszczadach". Pozdro.
w bieszczadach napewno rośnie dużo ziół tylko jak je odrużnić?
wie może ktoś z was jak wygląda to "jaskółcze ziele"?
Załącznik 3941 ... to z netu, z pierwszej lepszej strony. Pozdro.
Zioła proszę bardzo:
malina środek napotny działa już po godzinie,
2 łyżki suszonych owoców zalewa się szklanką wrządku, parzy pod przykryciem 15 min, słodzi miodem i do łóżka
II wersja
2 łyżki prawdziwego soku z malin dolać do szklanki naparu z lipy i do łóżka.
Przy chorobach skórnych do płukania i okładów
2 łyżki liści zalanych szklanką wrządku najlepiej w termosie 30 min
Kwiat lipy jest najlepszym środkiem napotnym, uspokajającym,przeciwskurczowym stosowany także przy np.reumatyźmie i przy pobudliwości nerwowej.
Mam też coś dla miłośników nalewek
likier arcydzięgielowy
20 g młodych łodyg, rozdrobnionych arcydzięgla litwora zalać 750 ml spirytusu 70 %, pozostawić na 14 dni. Potem dodać 1 g kory cynamonowej, 10 goździków, 5 g listków melisy, 1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej. Macerować przez 7 dni, dodać 300 g cukru rozpuszczonego w 200 ml wody. Macerować przez 2-3 tygodnie. Przecedzić, zalać do flaszek. Likier ma zdolności poprawiania humoru,czyszczące, uspokajające,bakteriostatyczne.
Hej:)
A czemu ten przepis nie trafił na wątek nalewkowy na Oftopiku?:P To niedopuszczalna konkurencja;)
Pozdrawiam,
Derty
Wiadomo że wątek o ziołach w końcu zdryfuje w tym kierunku :-)
Pytam tu, bo mi się skojarzyło a nie chce mi się szukać wątku nalewkowego: robił ktoś kiedyś hyzopówkę...?
Podobno się da...
Pzdr.
K.
PS. No dobra, niby http://www.puszka.pl/przepis.php3?id=3551. Ale pytam o własne doświadczenia :wink:
Hej:)
Ja tam bym nie traktował nalewki hyzopowej jako typowej nalewki smakowej:P Ponadto hyzop ma silne działanie fizjologiczne. Po pierwsze działa doć mocno wykrztuśnie. OPo drugie przeciwpotnie. Po trzecie - niestety w większych ilościach może wywołac biegunkę;D Podany na tej stronce przepis jest typowym przepisem na miksturę leczniczą i chyba niewiele da się tu zmienić jeśli chodzi o smak:D Zaletą hyzopu jest mieszanka terpenów, które nadają specyficzny aromat roślinie. Ja go lubię, ale wąchać. Pić wolę piwko:D
Derty
może przejdźmy do ziół?
Likier arcydzięgielowy to nic innego jak Melisana Klosterfrau (drogi lek, dla "nerwusów" przed egzaminem niezbędny;)
Przydatnym w podróży ziołem jest korzeń żywokostu(na rany).
No a zwyczajna babka?Nieoceniony sposób na czyraki,ropnie i temu podobne paskudztwa.Dwa lata temu na BA "wyciągnęła"mi zastrzał spod paznokcia.Chyba by się nie obyło bez skalpela,gdyby nie ta skromna roślinka!
To prawda żywokost jest nieocenionym lekiem także na złamania. W mojej rodzinie jedna osoba uniknęła gipsu, po złamaniu mostka, właśnie dzięki żywokostowi i jego korzeniowi. robi się z niego taki galaretowaty wywar i okłada chore mejsca. Naprawdę pomaga:))
pozdrawiam
Hej:)
Pociągnę jednak wątek hyzopu i zadam pytanko: czy hyzop występuje na stanowiskach naturalnych w Bieszczadach lub na pobliskich pogórzach?:D
Pozdrawiam,
Derty