-
Bieszczady - jesień 2007
W minionym roku byłam w Bieszczadach jesienią dwukrotnie. Pod koniec września i w drugiej połowie października. Było tak pięknie, że nie da się tego opisać. Lasy po prostu oszalały kolorami...
Chciałabym pojechać znowu tego roku, ale niestety muszę wcześniej z moim Szefem uzgodnić termin urlopu. Zapowiadają ciężką zimę od 10. października, więc co robić? Czy Bieszczady już nabrały barw? Niestety kamerki umieszczone w różnych punktach Bieszczadów, nie dają tego prawdziwego obrazu.
Proszę, napiszcie coś tubylcy.
Każdy człowiek żyje zamknięty w swoim świecie jak w więzieniu,, a myśli, że ten obłok wieczorny, na który spogląda w chwili zamyślenia nad wiecznością, przepływa też nad niebem drugiego człowieka, a tam może jest noc bez gwiazd, pełna rozpusty, albo upalne, letnie popołudnie, w które udał się dobry interes.
St.I. Witkiewicz - Sonata Belzebuba
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Potwierdzam, Bieszczad nabrał już kolorów jesieni.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
przyjeżdżaj jak najszybciej,kolorki już są,jest ślicznie,wczoraj byliśmy na caryńskiej,pogoda byla cudna,widoki wwspaniałe
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
OK. Może na przyszły tydzień.
Serdecznie Ci dziękuję.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Co do kolorów - mamy już rzeczywiscie kolorowy zawrót glowy. Na zdjęciu Polonina Wetlińska z Berehów.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Jest cudownie. Bieszczady zachwycają. Byłam w paśmie Chryszczatej i Wołosania. Coś fantastycznego.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam,
byłam w Biesach w ubiegłym tygodniu. Jest jeszcze dużo zieleni na drzewach. Piękne mgły poranne. Niestety, na Połoninach trochę ciasno, ale przy rozsądnym planowaniu - wychodziłam o siódmej rano - można cieszyć się ciszą i spokojem nawet w gniezdzie Tarnicy :)
Podobno za tydzień ma być załamanie pogody, więc szubciutko jeszcze jadę na 4-ry dni! :)
MIłego bieszczadzkiego dreptania!
-
5 załącznik(ów)
Odp: Bieszczady - jesień 2007
wczorajsze. Im wyżej tym żółciej. ja po okolicach Otrytu... więc jest jeszcze średnio
-
6 załącznik(ów)
Odp: Bieszczady - jesień 2007
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
a ja dzisiaj (we wtorek) wyjezdzam w Bieszczady i bardzo sie ciesze! :) i bede tam do 8.10. Pozdrawiam! - ryszard z krakowa
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Chcę podziękować za zdjęcia jesiennego Sanu , on jest jednym z powodów mego uporczywego tam bywania . Dziękuję .
Pozdrawiam PF
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam
Ja byłem w Bieszczadach w ubiegłym roku w okolicach połowy października. Już było przepięknie kolorowo ale miejscowi mówili, że bywa jeszcze ciekawiej. Podobno jeżeli jesień się nie spóźnia to kulminacja kolorów występuje właśnie w trzecim tygodniu października. Ale jak to z pogodą bywa może zdarzyć się większy nocny przymrozek i liście szybciutko zlecą z drzew. W tym roku jesień chyba się trochę pospieszyła bo wyraźne jej oblicze widziałem już dwa tygodnie temu w Tatrach i przepięknej, przypominającej nieco w swej części Bieszczady Małej Fatrze. Teraz właśnie planowałem wyjazd w Bieszczady na 15.X ale prognozy są tak skrajne, że nie wiem czy się zdecyduje. Nie ukrywam, że również zależy mi na kolorowej jesieni , której w tym roku mogę już tam nie zastać.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam.
Ja jadę po 10.10 (dokładny termin będzie później) również na kilka dni oderwać się od pracy i mojej "wielkiej wioski - W-wy". Jeśli chodzi o wyjazd to jedzie sie w Biesy bez względu na pogodę (deszcz czy śnieg), a nie jakieś rozważania - bo jest za zimno ;P
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Moim zdaniem nie ma sensu jechać jak prognozy są skrajnie nie korzystne. Nie widzę sensu z wyjazdu pod czas którego siedzi się na kwaterze lub w schronisku ewentualnie wędruje w strugach lejącego deszczu. Ja w tym przyjemności nie znajduje żadnej. Nie mówię, że musi być cukierkowa pogoda ale z doświadczenia wiem, że wyjazdy w czasie których pogoda nie dopisywała trudno zaliczyć do udanych. Zimno nie jest problemem ale deszcz zdecydowanie już tak. Oczywiście co innego jak deszcz zaskoczy na trasie ale start w takiej pogodzie z widocznością sięgającą czubka nosa w moim przekonaniu nie jest najtrafniejszym sposobem na udany wypoczynek. Jeżdżę w góry regularnie od 15 lat i naprawdę wiem jakie potrafią być w różnych warunkach pogodowych i moim zdaniem deszcz jest zdecydowanie najmniej sprzyjającą okolicznością do górskiej wycieczki.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Zazdroszczę - niestety odległość z Gdańska przy braku kilku dni wolnego nie daje możliwości wyjazdu w jesienne Bieszczady. Pozostaje oglądanie zdjęć i oczekiwanie na zimę. Wojciech z Gdańska
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Prognoza na termin dłuższy niż 4 dni to wróżenie z fusów.
Jechać trzeba, a w październiku te kilka dni ładnej pogody zawsze się trafi. Szczególnie gdy jedzie się na kilkanaście dni. Czego sobie i Wam życzę.
Długi
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam,
masz rację długi, z tym, że nie każdy może sobie pozwolić na 3 tygodniowy pobyt w górach, choć oczywiście, każdy (prawie?)chciałby.
Ja muszę nieźle pogłówkować, jak resztki urlopu posklejać z weekendem, żeby wyszedł choć krótki wypad, biorąc pod uwagę naturalnie prognozy, te krótkoterminowe, najbardziej prawdopodobne.
Faktyczycznie 'opady' to dla mnie najważniejszy punkt prognozy, mając w pamięci jak w ubiegłym roku schodziłam (nie tylko na stopach :) w strugach deszczu z Rawek do Ustrzyk Górnych; alternatywa - siedzenie w kwaterze, ma sens wówczas, gdy nie jedzie się samemu, i można przy Żóbrówce pogadać o życiu :)
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Całkowicie się zgadzam z Majką. Jak ma się do dyspozycji długi urlop to można pośledzić prognozę i wyruszyć jak nie w pierwszym to w jego drugim tygodniu. Ja w ubiegłym roku w Bieszczadach byłem sam i nie wyobrażam sobie co bym tam robił w przypadku całkowicie kiepskiej pogody. Na szczęście trawiłem na super aurę i dlatego mogłem zauroczyć się tymi górami na tyle, że z wielką przyjemnością w nie wrócę już za niespełna dwa tygodnie. Nie wykluczone, że ponownie wybiorę się sam więc tym bardziej zależy mi na ładnej pogodzie bo nie bardzo wyobrażam sobie samotne spędzanie czasu przy Żubrówce.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Jadę jutro z Trójmiasta, na jakieś 10 dni. Pogodą się specjalnie nie martwię - mój śp. Tata był meteorologiem. Jak chciałby mnie zmoczyć to by mnie dopadł w Trójmieście. Cytuję: "Meterologia to nauka ścisła, zaraz po wróżbiarstwie".
Co do problemów z "kiblem" przy "prysznicu" to temat stary jak świat. Ja biorę ze sobą łamigłówki logiczne i artykuł do przeczytania. Zawsze też można spać, lub robić krótkie spacery. Można też uczyć się wiązać węzły i gadać z ludźmi. Ja tam "kible" wspominam dobrze, większość moich znajomości górskich zaczęła się właśnie od kiepskiej pogody.
Długi ma rację powyżej 4 dni wróży się z fusów. Od 1 do 3 z torebek ekspresowych. 24 godzinne stawia się z internetu.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Chyba nie bardzo rozumiem o czym wy rozmawiacie ,ja jadąc w Bieszczady nie zastanawiam sie nad pogodą po prostu jadę a pogoda zawsze jest raz lepsza a drugi raz jeszcze lepsza
Bo jak np wyjeżdżając z Legionowa pogodę mam super ,a dojeżdżając do Rzeszowa pada więc co mam się wracać, nie ja po prostu jadę dalej
ja nie jadę w Bieszczady dla pogody ona jest jaka jest.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Masz rację Wojtek. Dlatego napisałem Maćkowi, że w Biesy się jedzie pochodzić i odpocząć - a nie siedzieć w barze przy piwku. To można zrobić u siebie w mieście lub w domu. Ja tam jadę pochodzić i odpocząć od W-wy i nie będę patrzył na pogodę, bo mi ona nie przeszkadza. Oczywiście przygotować się sprzętowo trzeba, tzn kurtka p.deszczowa, coś ciepłego w termosie i .. na szlak. Od dawna tak robię i nigdy nie miałem wątpliwości wyjściem w góry w deszcz.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Na taki właśnie post czekałam. Jak jedzie się z daleka w ukochane Góry, to nie ważna jest pogoda - bycie TUTAJ, w Bieszczadach, nawet przez trzy dni, nawet przy kiepskiej pogodzie, jest jedną z naszych chwil szczęścia w tym poplątanym życiu. A w takich darowanych przez Los momentach, warto jednak odstawić "żubrówkę", bo napić można się i w Warszawie i na Pojezierzu, ale, przynajmniej dla mnie, Bieszczady to miejsce święte, które, jeśli już się tu jest, należy chłonąć wszystkimi zmysłami, a alkohol niestety to wyklucza. Przytępia zmysły. Nie jestem abstynentką - aby odreagować sięgam po piwo dość często; ale kiedy wreszcie znajdę się w Biesach, żal mi każdej chwili, każdej obserwacji, wrażenia. I właśnie w Bieszczadach nie sięgam po alkohol, a jeśli już to w minimalnych ilościach.
Czytam na różnych Forach o pijaństwach w Chacie Socjologa i w innych bieszczadzkich miejscach, i mocno się dziwię - po jaką cholerę zalać się w trupa trzeba się akurat w takim miejscu.
Piszcie lepiej o pogodzie, o Waszych zachwytach.
Może przyjadę tej jesieni.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Droga Doroto,
nie trzeba się oburzać, bo picie alkoholu nie jest synonimem, jak napisałaś "zalewania się w trupa" , w każdym razie dla mnie. Jestem prawie abstynentką, prawie, bo na przykład nie odmawiam na szlaku łyka piersiówki od współdrepczących :)
Jasne - być w Bieszczadzie to już frajda ogromna, z tym, że ja wolę je widzieć, czuć wiatr na twarzy, a gdy leje, to pozostaje tylko widok z okna albo spod kaptura...No i przyjemnośc dreptania też jest troszkę mniejsza.
Ale przecież ilu ludzi, tyle upodobań.
W żaden sposób nie ujmując nic przepięknym mgłom nad Lutowiskami, cudnym, ciemnym chmurom nad Wołosatym czy innym bajecznym mrocznym bieszczadzkim klimatom. Dla nich też warto przemierzyć te 200km.
Pozdrawiam serdecznie!
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
jasne ze lepiej jak jest ladna pogoda, ale nie mozna powiedziec ze wyjazd gdy leje nie ma sensu.. ja akurat lazic deszczu nie lubie (chyba ze krotko a potem mozna sie wedzic przy piecu lub palenisku ;) ale w koncu gory to nie tylko zapier****** szlakiem przed siebie- to tez chatka z buzujacym ogniem w piecu, to przystanek pksu gdzie nawiazuje sie znajomosci z rownie przemoczonymi wloczegami, , zapach dymu, to gitara ze stara lub nowa piosenka czy knajpka z grzancem - i nikt nie mowi ze trzeba sie schlac do nieprzytomnosci, a niewielka ilosc alkoholu nieraz wyostrza zmysly, moze nie na lamiglowki matematyczne ale na odbieranie klimatu otoczenia chyba jak najbardziej!!! a wogole to napiekniejsze widoki sa na przelomie pogody ladnej z brzydka, najcudowniejsze sa rozwiewajace sie mgly i blyskajace slonko...
a wogole to warto jechac jak jest paskudnie- zawsze mozna trafic na inwersje, slonce na szczytach i morze mgiel w dolinach, a gory wtedy puste, bo naleza tylko do tych co nie przestraszyli sie deszczu i chmur.. i zasluzyli na nagrode... chocby trafic na taki moment raz na 100 razy to warto te 99 razy moknac i przeklinac swiat ;)
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam !!!
Zastanawiamy sie z zona czy jechac w Bieszczady na weekend 2-4 listopad. Jak myslicie bedzie jeszcze kolorowo? Pewnie to zalezy kiedy mroz zlapie ale moze byl ktos kiedys taka pozna jesienia?? Pozdrawiam i dzieki za odpowiedzi.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Byłem po kilkakroć. Pogoda jak to jesienią. Było ciepło do 17 stopni, potem padało, wiało i na koniec spadł śnieg.
Kolory jeszcze były, tarnina granatowa, buki jeszcze czerwone, i pod śniegiem.
Pisałem o tym kiedyś na forum, może też zachowały się fotki.
Pozdrawiam
Długi
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Jabol sie dzieli fotkami z niedzieli:aparaty asymilacyjne opadaja z drzew... http://jabello.fotosik.pl/albumy/286811.html
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Witam. Też mam nadzieję, że będą, bo jutro wyjeżdżam w Biesy. Jak wrócę to wrzucę foto. Pozdrawiam
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Liści coraz mniej. Dziś byłam na Caryńskiej. Jest przepięknie.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Liści coraz mniej. Dziś byłam na Caryńskiej. Jest przepięknie.
Ja najprawdopodobniej w Bieszczadach powinienem się pojawić w niedziele popołudniu więc wędrowanie rozpocznę od poniedziałku. Ma nadzieję, że zostanie jeszcze trochę liści na drzewach.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Cytat:
Zamieszczone przez
Maciej.K
Ja najprawdopodobniej w Bieszczadach powinienem się pojawić w niedziele popołudniu więc wędrowanie rozpocznę od poniedziałku. Ma nadzieję, że zostanie jeszcze trochę liści na drzewach.
Przymrozki na dni najbliższe + dość silny wiatr w sobotę. Źle to wróży.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Cytat:
Zamieszczone przez
astronom
Przymrozki na dni najbliższe + dość silny wiatr w sobotę. Źle to wróży.
No to piknie ! A ja za 10 dni umówiłem się z bieszczadzką florą na sesję :sad:
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Ja też mam takie plany z tym, że ruszam już w niedziele. Jak już pisałem w ubiegłym roku o tej porze jesień dopiero na dobre się zaczynała a teraz powoli się już kończy.
Mimo wszystko na pewno będzie pięknie i gdzie niegdzie jeszcze kolorowo.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Byłam w Biesach niedawno, sprawdziłam - listków było jeszcze sporo ;) i mam nadzieję, że tak zostanie, bo 18-tego znowu skoczę na południe. :)
A prognoza, jak to prognoza w 50% zawsze się sprawdza.
MP
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Cytat:
Zamieszczone przez
Joker
No to piknie ! A ja za 10 dni umówiłem się z bieszczadzką florą na sesję :sad:
Ja też, wyjazd w Bieszczady miał być ukoronowaniem sezonu rowerowego oraz wspięciem na "fotograficzny Mount Blanc".
Ale zawaliłem pewnego dnia (30 września) że nie przyjechałem i teraz mam za swoje. Muszę czekać rok.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Strasznie jesteś sceptycznie nastawiony. To fakt, że część liści może spadło ale nie sądzę żeby było aż tak źle. Jak wrócę to zamieszczę kilka fotek i jestem prawie pewien, że upoluje troche jesieni.
-
6 załącznik(ów)
Odp: Bieszczady - jesień 2007
No może nie z samych szczytów ale też dorzucę coś od siebie,
Krywka moje najbardziej ulubione miejsce na grzyby byłem tylko raz w tym roku :cry: :cry:
nie wiem czy fotki się poprawnie załączą.
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
Cytat:
Zamieszczone przez
Maciej.K
Strasznie jesteś sceptycznie nastawiony. To fakt, że część liści może spadło ale nie sądzę żeby było aż tak źle. Jak wrócę to zamieszczę kilka fotek i jestem prawie pewien, że upoluje troche jesieni.
Dobrze że w niedzielę jedziesz, bo na sobotę mróz w dzień, lekki śnieg i silny północny wiatr. Ale w zacisznych miejscach liści na pewno dużo zostanie.
Jak tylko wrócisz wklej tu parę fotek. W tygodniu temperatura może wzrosnąć powyżej +15 stopni; wtedy jeszcze raz się zastanowię nad przyjazdem.
Jak się nie uda to się nie powieszę - odległe od domu o 3 km lasy na paśmie Brzanki i Liwocza są jeszcze w 90% zielone a składają się głównie z drzew liściastych. Patrząc na nie łatwo można wyobrazić sobie że jest się w Bieszczadach (już wiele razy tak robiłem).
-
Odp: Bieszczady - jesień 2007
-> Astronom
A fajnie jest na Liwoczu? Mam zamiar(od kilkunastu lat:( się tam wybrać.Warto?
Sorry za offtop.