-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nigdy ruch turystyczny nie wyjdzie z tego kręgu z prostej przyczyny. Niekompetentni przewodnicy.[...]
Nie wyobrażam sobie, że przewodnicy mogliby poprowadzić po szlaku nafty lub po jakiejś ścieżce po Otrycie.
To nie jest raczej kwestia niekompetencji przewodników, tylko zbyt usztywnionego systemu ich szkolenia. Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum. Ponadto aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku. Zatem, aby przewodnik mógł poprowadzić po "jakiejś ścieżce po Otrycie" musi "dokształcać" się sam. Ci, których to interesuje będą prędzej czy później kompetentni, a pozostali do końca przygody z przewodnictwem będą posługiwać się ogólnym bla bla bla - co fakt - wcale nie jest rzadkie i godzinę przed wyruszeniem w trasę będą studiować przewodniki, które w dodatku nie zawsze są aktualne i nieomylne.
Zawodowo zajmuje się kursami i kiedyś z ciekawości usiłowaniem znaleźć jakiś kurs, który trwałby dłużej. Nie znalazłem. W półtora roku to można nauczyć zachowania się w górach konia. W tyle samo można obecnie zrobić magisterkę.
Obecny system szkoleń, ale przede wszystkim system uprawnień padnie prędzej czy później. To tylko kwestia czasu. Pamiętaj tylko, że złagodzenie tegoż (np. facet mieszka 15 lat w Wetlinie, zna tam każdy kamyk, historię i każdą górę w okolicy - pozwolić mu po krótkim ogólnym szkoleniu prowadzić wycieczki na Połoniny) uderzyłoby bezpośrednio w was. I chyba głównie dlatego jest tak, jak jest.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Masz rację. Tylko jedno sprostowanie. To nie ja oceniam, tylko mnie oceniają. Nie przez przypadek nazywają nas służbą. Pełnimy funkcje służebne w stosunku do turystów. To oni płacą. Nie mam nic przeciwko konkurencji. Oby była tylko uczciwa. Z tym mieszkańcem Wetliny troszeczkę przesadziłeś. Jestem skąd jestem ale zatrudniają mnie w Wetlinie. Oczywiście to był żart. Denerwuje mnie tylko podszywanie się pod przewodników. Coraz więcej osób nie mając uprawnień wykonuje pracę przewodnika. Niektórzy są tak dobrzy, że sama z miłą chęcią pracowałabym z nimi ale większość to oszuści nie znający terenu.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
To nie jest raczej kwestia niekompetencji przewodników, tylko zbyt usztywnionego systemu ich szkolenia. Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum.
To co piszesz Piotrze zainteresowało mnie.
Ja akurat zajmuję się szkoleniem przewodników (w kole studenckim), wprawdzie zasadniczo na inny rejon (Beskidy Zachodnie, część zachodnia) ale idea pozostaje ta sama.
Nie znam ogólnie sposobu prowadzenia kursów, znam od podszewki sposób prowadzenia kursu w swoim kole i trochę to co się dowiedziałam o kursach w innych kołach studenckich (choćby od Kuby, który zajmuje się szkoleniem w SKPB Lublin, ale również od innych kolegów z innych SKPB i SKPG).
Piszesz:
Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach
Nie wiem jak jest w innych kołach ale u nas zdecydowanie zajmujemy się jednym i drugim.
Nasz kurs trwa 1,5 roku.
Obejmuje 3-4 godzinne wykłady a potem seminaria co tydzień przez 10 miesięcy (w sumie ponad 30 wykładów i seminariów łącznie), 2-dniowe wyjazdy co 2-tygodnie w góry (w sumie około 15 wyjazdów weekendowych), trzy tygodniowe lub 9-dniowe obozy w górach, napisanie własnej pracy zaliczeniowej na wybrany przez siebie temat związany z górami, tygodniową praktykę na obozie letnim, tygodniową praktykę "bazową".
W tym czasie faktycznie jak piszesz "dałoby się nauczyć chodzić po górach konia", ale zapewne nie dałoby się go nauczyć o historii, zabytkach, przyrodzie", a to wszystko również obejmuje kurs.
Oprócz tego mamy bardzo dużo szkolenia ściśle terenowego - w tym jakieś biegi na orientację, bardzo dużo szkoleń dotyczących pierwszej pomocy i ratownictwa.
Na koniec kursu 27 wewnętrznych egzaminów teoretycznych i praktyczny w terenie, bez szlaku, bez kompasu i bez mapy.
Te 1,5 roku to jest na prawdę bardzo mało i często mam wrażenia że nad jakimś tematem prześlizguję się "po łebkach".
Generalnie jest tak - staramy się nauczyć naszych kursantów jak to piszesz "każdego kamienia" w przypisanym nam rejonie (oczywiście to duża przenośnia, bo to jest niemożliwe) i ogólnego pojęcia o górach aby w razie czego dawał sobie radę w każdych górach, również bez szlaków.
A prawda jest taka że każdy staje się tym przewodnikiem przez wiele lat po kursie, jeśli chce cały czas doskonalić swoje umiejętności.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Ponadto aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku. Zatem, aby przewodnik mógł poprowadzić po "jakiejś ścieżce po Otrycie" musi "dokształcać" się sam. Ci, których to interesuje będą prędzej czy później kompetentni, a pozostali do końca przygody z przewodnictwem będą posługiwać się ogólnym bla bla bla - co fakt - wcale nie jest rzadkie i godzinę przed wyruszeniem w trasę będą studiować przewodniki, które w dodatku nie zawsze są aktualne i nieomylne.
W pełni się z tobą zgadzam.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Zawodowo zajmuje się kursami i kiedyś z ciekawości usiłowaniem znaleźć jakiś kurs, który trwałby dłużej. Nie znalazłem. W półtora roku to można nauczyć zachowania się w górach konia. W tyle samo można obecnie zrobić magisterkę.
Obecny system szkoleń, ale przede wszystkim system uprawnień padnie prędzej czy później. To tylko kwestia czasu. Pamiętaj tylko, że złagodzenie tegoż (np. facet mieszka 15 lat w Wetlinie, zna tam każdy kamyk, historię i każdą górę w okolicy - pozwolić mu po krótkim ogólnym szkoleniu prowadzić wycieczki na Połoniny) uderzyłoby bezpośrednio w was. I chyba głównie dlatego jest tak, jak jest.
Na pewno padnie.
Niemniej jednak (interesowałam się tym) w Unii Europejskiej w niektórych krajach istnieją uprawnienia przewodnickie zarówno dotyczące gór wysokich jak i gór niskich. Jednak "specjalizacja" przynajmniej we Francji jest tam inna. Obejmuje zakres zainteresowań a nie obszar.
Np. jest przewodnik od przyrody, od oprowadzania osób niepełnosprawnych, od geologii itd. Taki system podziału zdecydowanie bardziej mi osobiście się podoba.
Co do parków narodowych i ich ewentualnego rozszerzenia - mam mieszane uczucia.
Jestem jednak przeciwko ograniczaniu komukolwiek wstępów do parków narodowych. (i tu się chyba zgadzam z Lucyną)
Rozumiem jednak również racje przyrodników o konieczności istnienia obszarów całkowicie chronionych, bez wstępu do nich turystów.
Ale teoria to jedno praktyka - to drugie.
Mnie też cholera jasna bierze, kiedy widzę jak w obszarach chronionych (np. na terenie TaNaP), gdzie zwykli turyści nie mogą nawet zaglądać tnie się na potęgę drewno oraz stoją ambony myśliwskie.
Rozumiem że chodzi Ci głównie o to, aby takie obszary nie powstały w Bieszczadach.
No i znowu się z Tobą zgadzam.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Szkolenie, które jest bardzo długie, nie zajmuje się wpajaniem wiedzy o interesującym przewodnika terenie, tylko ogólnym zachowaniem się i poruszaniem w górach - takie wnioski nasuwają się po wypowiedziach przewodników w innych wątkach na tym forum.
Nie; zajmuje się i tym, i tym.
Tym drugim - z natury rzeczy częściowo, bo fizcznie nie da się
zaliczyć wszystkichszlaków/ścieżek/szos/atrkacji krajoznawczych.
Jednak to pierwsze (kompetencje ogólne) przygotowuje włąśnei do dalszego
uszczegóławiania wiedzy i ewentualnej specjalizacji.
Mocno polecam brzytwę (-;
Tę Ockhama. ((-;
Nie rozpatrujmy przewodnictwa w oderwaniu od rzeczywistosci.
Kurs przewodnicki to szkolenie zawodowe jak wiele innych szkoleń i szkół/studiów.
Odbycie go i zdanei egzaminwó - to 'dolna granica'.
Jak i tamte - samo w sobie nie jest wystarczające do pracy w każdej sytuacji
i na wysokim poziomie kompetencji.
Specjalistami stajemy się dzięki praktyce i dalszemu uczeniu.
Naturalnie na rynku usług edukacyjnych są szkolenia o bardzo wąskim profilu,
do konkretnej 'działki' (np. konkretna aplikacja tylko do konktretnych celów)
- ale w taki sposób i w przewodnictwie robi się wycieczki szkoleniowe
(wspominane tu czesto przez Lucynę) czy kołowe seminaria/prelekcje
(wspominane przez Basię - pamiętam o fotkach i tekście dla Ciebie,
tylko nie wiem, czy z tym drugim zdążę przed łikendem (((-; )
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
aby przewodnik był wg Twojego pojmowania kompetentny, należałoby zawęzić obszary uprawnień - co jako niezbyt mądre, wy sami (przewodnicy) wykluczyliście w innym wątku.
To jest (cześciowo) wykluczone przez prawo polskie, unijne, tradycję, względy praktyczne...
Ale np. nadaje się i teraz uprawnienia na dane szlaki tematyczne
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
aby przewodnik mógł poprowadzić po "jakiejś ścieżce po Otrycie" musi "dokształcać" się sam. Ci, których to interesuje będą prędzej czy później kompetentni
Primo:
Podobnie jak lekarz - aby wyspecjalizowac się np. w pewnych rodzajach zabiegów transplantologicznych - co węższe niż formalna specjalizacja.
Secundo:
To ogolne 'kształcenie przewodnickie' jest właśnie po to, by blachowany
nie błądził (zbytnio (-; ) na Otrycie i wiedział ogólnie o fliszu, bukach i misiach
a resztę (np. konkretna ścieżka przyrodnciza czy temat) - umiał się nauczyć
i wiedział gdzie szukać.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
pozostali do końca przygody z przewodnictwem będą posługiwać się ogólnym bla bla bla - co fakt - wcale nie jest rzadkie i godzinę przed wyruszeniem w trasę będą studiować przewodniki, które w dodatku nie zawsze są aktualne i nieomylne.
(((-;
Sądzę raczej, że będą trzepać Solina-Jabłonki-Wetlińska końska drogą itp.
a jeśli dostaną coś innego - faktycznie doczytają (((-;
jak w wielu zawodach, gdzie pomagamy sobie schematami, podręcznikami,
zbiorami norm, kodeksami, konspektami lekcji, wzorami kazań... (-;
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Obecny system szkoleń, ale przede wszystkim system uprawnień padnie prędzej czy później. To tylko kwestia czasu. Pamiętaj tylko, że złagodzenie tegoż
Pewnie tak - ale raczej w drugą stronę.
W UE jest tendecja do otwierania rynków - tak by przewodnik z innego kraju
mógł wodzić w każdym innym (poza wyznaczonymi obiektami
typu muzeum lub szczególnie ważny zabytek)
- bliższe to naszemu pojeciu pilotowania, niż przewodnictwa;
nieco podobnie AFAIR z górami - typ, nie dane pasmo.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
(np. facet mieszka 15 lat w Wetlinie, zna tam każdy kamyk, historię i każdą górę w okolicy - pozwolić mu po krótkim ogólnym szkoleniu prowadzić wycieczki na Połoniny) uderzyłoby bezpośrednio w was. I chyba głównie dlatego jest tak, jak jest.
Jak podaję wyżej - nie (-; a przynajmniej nie przede wszystkim
- są istotniejsze przyczyny
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
od Kuby, który zajmuje się szkoleniem w SKPB Lublin,
zbyt szumnie powiedziane - tylko czasem odrobinkę się w to mieszam (-;
BTW:
może ktoś chce się przejechać po Pogórzu Przemyskim, Dynowskim, GS-T
i okolichach?:
29.11 - 2.12. 2007 (czwartek - niedziela)
wyjazd z Lublina 29.11 o 5.30 spod Chatki Żaka
trasa:
dzień 1:(Leżajsk) Łańcut Kańczuga Krzeczowice Zarzecze Przeworsk Jarosław Przemyśl nocleg PTSM Przemyśl
dzień 2:
Bolestraszyce Siedliska Kruhel Wielki Krasiczyn Posada Rybotycka (spacer na Kopystańkę) Kalwaria Pacławska (Arłamów) Przemyśl
nocleg j. w.
dzień 3:Ujkowice Łętownia Nienadowa Piątkowa Dubiecko Dynów Ulucz (spacer G. Słonne) Lesko
nocleg PTSM Lesko
4 dzień: (Załóż) Zagórz Sanok Sanok MBL Czerteż Brzozów Stara Wieś Blizne Domaradz
- trasa orientacyjna, wszystkiego się pewnie nie uda
- wygód i czasu wolnego brak (-;
- prowadzą głównie kursanci, zatem poziom różny ((-;
- koszt - 200zł (autokar, noclegi, wstępy, posiłki) mniej, jeśli ktoś wsiada po drodze i/lub zbierze się więcej osób
- gdyby ktoś był chętny - to ostatnia okazja by zapisac się na kurs SKPB
- trzy pierwsze dni prowadzącym przeszkadza m.in. niżej podpisany (((-;
(kontakt: jacob.p.pantz /at/ gazeta.pl )
Serdecznosci,
Kuba
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Mocno polecam brzytwę (-;
Tę Ockhama. ((-;
Nie rozpatrujmy przewodnictwa w oderwaniu od rzeczywistosci.
Kurs przewodnicki to szkolenie zawodowe jak wiele innych szkoleń i szkół/studiów.
Odbycie go i zdanei egzaminwó - to 'dolna granica'.
Jak i tamte - samo w sobie nie jest wystarczające do pracy w każdej sytuacji
i na wysokim poziomie kompetencji.
Specjalistami stajemy się dzięki praktyce i dalszemu uczeniu.
W sumie dla Ockhama miejsca tu nie widzę, ale niech jest...
Sęk w tym że dyskusja wyszła nie od tego, aby coś pokrytykować czy udowadniać czyja racja jest mojsza, tylko od zakwestionowania kompetencji przewodników - w sensie ogólnym oczywiście, ale jako pewien problem/zjawisko, które oczywiście dotyczy tylko niektórych przewodników; skoro jednak problem to może nie aż tak małej części (?)...
Przykład z facetem z Wetliny w sumie nie mnoży bytów ponad potrzebę, wszak była wyrażona wręcz chęć współpracy z takim - ale on bidak nie może. Tylko nieliczni "faceci z Wetliny" pójdą na kurs (nie do SKPB ma się rozumieć, bo mają u siebie minimalnie krótszy i bliżej). Decyduje o tym dostępność kursu i czas.
Natomiast ci, których określono jako "oszuści" nie pójdą tak czy siak - pewnie jakby trwał 2 tygodnie to też by nie poszli. Co zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?
Po 30 godzinach jazdy pan/pani X jest kierowcą. Formalnie. W rzeczywistości jest d...ą a nie kierowcą, jednak (póki co) nie chodzi na zajęcia przez 2 lata - bo mniej więcej po takim czasie wpada się już w "rutynę". Zanim tego doświadczenia i umiejętności nabierze - ma możliwość wysłać parę osób na cmentarz - z o wiele większym prawdopodobieństwem niż przygotowywany w podobnym czasie (np. kilka miesięcy) przewodnik. Przewodnik co najwyżej naje się wstydu jak zgubi szlak czy uczestnik grupy wykaże mu że gada bzdury - poważne zagrożenia to na ogół skrajności, promil, który może się oczywiście zdarzyć, jednak zdarza się wyjątkowo rzadko (wyłączając Tatry) - a to w dodatku mieszci się w wiedzy o górach ogólnej. Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
W sumie dla Ockhama miejsca tu nie widzę, ale niech jest...
Sęk w tym że dyskusja wyszła nie od tego, aby coś pokrytykować czy udowadniać czyja racja jest mojsza, tylko od zakwestionowania kompetencji przewodników - w sensie ogólnym oczywiście, ale jako pewien problem/zjawisko, które oczywiście dotyczy tylko niektórych przewodników; skoro jednak problem to może nie aż tak małej części (?)...
Co zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?
Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
Ad.1 Problem istnieje i dotyczy całego kraju. Wyżywając się na górskich forach zauważyłam, że osoby posiadające uprawnienia przewodnika beskidzkiego często gęsto nie znają nawet topografii terenu swoich uprawnień.
Ad.2 Nie wiem co stoi na przeszkodzie. Skostniały system? Moim zdaniem masz rację. Dodałabym jednak, że pierwsza weryfikacja powinna być na egzaminie państwowym. Wierzę w konkurencję. Posiadasz predyspozycje do wykonywania tego zawodu, masz uprawnienia więc jesteś częścią wolnego rynku. Klienci określają naszą pozycję na rynku. Mając do wyboru polecić kolegę znakomicie znającego teren ale bez uprawnień lub przewodnika bez wiedzy to oczywiście wolałbym wskazać na tego pierwszego.
Ad 3. Czy tylko ochrona interesów grupy zawodowej? Tego do końca nie jestem pewna. Z tego co orientuję się tylko ma terenie Tatr, Bieszczadów i wydzielonych miast można utrzymać się z przewodnictwa i pilotażu. Tak naprawdę nie wiem co decyduje o kształcie szkoleń.
PS.
Coś mi się zdaje, że część kolegów będzie chciała mnie zlinczować. Na usprawiedliwienie podam tylko tyle, że coraz częściej goście wyraźaą się bardzo krytycznie o naszej pracy. Bywa, że o mojej także. Jest problem i należy z nim się zmierzyć. Jest bardzo wielu bardzo dobrych przewodników, bardzo dużo dobrych ale też są czarne owce.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Przykład z facetem z Wetliny w sumie nie mnoży bytów ponad potrzebę, wszak była wyrażona wręcz chęć współpracy z takim - ale on bidak nie może.
IMVHO mnoży
- potencjalnie tworząc krocie 'terenów uprawnień' i ewentualnych egzaminów
(na Wetlinę, na Smerek, na Berehy...) w miejsce jednego,
wyjątkowo zresztą spójnego i zgrabnego z szeregu wzgledów
(całe polskie Beskidy Śr. i Wsch. + [bez 4 wsi] całe górskie osadnictwo ruskie
+ podobna historia powojenna + zagadnienia obrządku wschodniego...etc.)
A z brzytwą - szerzej - szło mi o szukanie analogii z innymi państwowymi dyplomami/uprawnieniami.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
zatem stoi na przeszkodzie, aby to - jak już powiedziano - ogólne przygotowanie zrobić nieco bardziej dostępnym? Może ja jestem tępy, ale nie mogę pojąć. Ich późniejsze zawodowe losy zweryfikuje sam rynek: kompetentni będą polecani i rozchwytywani, reszta się wykruszy - wszak podobno nic tak dobrze nie wpływa na poprawę jakości jak konkurencja, nieprawdaż?
Czy nie zdarzyło Ci się trafić na partaczy - w jakiejkolwiek profesji,
którą takowy rynek reguluje?
Ta regulacja trwa dość powoli i kosztuje/boli (-;
Rozumiem przesłanki formalnych wymogów/barier w wielu zawodach,
natomiast osobiście przeciw znoszeniu takowych w turystyce nic nie mam
- pracowałem jako przewodnik i pilot w takich właśnie warunkach,
gdy w latach 90tych formalnie, a potem faktycznie uprawnienia pastwowe
nie funkcjonowały.
Fakt, że mogłem sobie przyczepić ileś tam znaczków nie był nigdy decydujący.
Natomiast co innego ułatwić, a co innego zawężać zakres - stosunkowo mało
jest np. sklepów turystycznych handlujących jednym modelem obuwia
jednego producenta, prawda? (-;
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Ochrona interesów grupy zawodowej to jedyne co mi przychodzi do głowy dla uzasadnienia. Dlatego liczba prowadzących nielegalnie raczej nie szybko się zmniejszy.
Możliwe - kiepsko zresztą - ale to jak wszędzie, a zmniejszenie TU nie jest wyjściem.
Obawiam sie, że rynek idzie w zupełnie inne strony:
przewodnik ma byc uniwersalnym animatorem, pilotem, organizatorem, erudytą
potrafiacym pokazac region lub trase przekrojowo, w wielu aspektach,
porównujac do innych miejsc/kraju/
ewentualnie wąsko specjalizowanym fachowcem jakiejś działki lub segmentu klientów,
ale nie 'drogowskazem' ograniczonym do okolic jednej wioski.
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Ad.1 Problem istnieje i dotyczy całego kraju. Wyżywając się na górskich forach zauważyłam, że osoby posiadające uprawnienia przewodnika beskidzkiego często gęsto nie znają nawet topografii terenu swoich uprawnień.
No to mamy podobne odczucia (((-;
Chodzi Ci może np. o ten post?
http://forum.pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=32310
Gdzież to znajduje się LisTkowate?
Jakie są - choć pi*oko - granice GS-T? (((-;
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Obawiam sie, że rynek idzie w zupełnie inne strony:
przewodnik ma byc uniwersalnym animatorem, pilotem, organizatorem, erudytą
potrafiacym pokazac region lub trase przekrojowo, w wielu aspektach,
porównujac do innych miejsc/kraju/
ewentualnie wąsko specjalizowanym fachowcem jakiejś działki lub segmentu klientów,
ale nie 'drogowskazem' ograniczonym do okolic jednej wioski.
A ja się Kuba obawiam, że to my byśmy tak chcieli, ale wcale tak nie jest, a przynajmniej nie zawsze.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Czy nie zdarzyło Ci się trafić na partaczy - w jakiejkolwiek profesji,
którą takowy rynek reguluje?
Ta regulacja trwa dość powoli i kosztuje/boli (-;
eeee....
Ja nie trafiam z reguły na partaczy , bo robię wywiad tak? np. do mojego dentysty czekam 2 miesiące na wizytę, a mogłabym się zapisać do takiego co mnie przyjmie na drugi dzionek tak?
I myślę, że jak jakiś przewodnik da za przeproszeniem ciała to go już potem przynajmniej to biuro podróży zamawiać nie będzie tak?a później kolejne, i kolejne...i będzie jak z tym dentystą co to przyjmie mnie choćby jutro, a ja wolę poczekać te 2 miesiące i zapłacić więcej.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
:lol: :lol: :lol:
Nie, myślałam raczej o tej dyskusji www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=5696&start=0 Państwo policyjne w Bieszczadach.
Oczywiście możemy porozmawiać o tej i innych literówkach popełnionych przeze mnie. Niestety, nie dziś. Właśnie poszukuję wiadomości o "Księdzu z Liskowatego" Janickiego wydanym w zbiorze "Nie-ludzki doktor". Mam wydanie z 1983 r. Nie ma. Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.
Przykro mi ale mogę Ci pomóc.
Niestety również nie posiadam tej książki, sama chętnie bym ją sobie po 20 latach przypomniała, bo pamiętam, że była świetna.
Spróbuj pożyczyć w bibliotece.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Ależ mam wydanie z 1984 r. Wydawnicwo Radia i Telewizji Nie ma tam taiego opowiadania.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Ależ mam wydanie z 1984 r. Wydawnicwo Radia i Telewizji Nie ma tam taiego opowiadania.
Całkiem możliwe, czytałam bardzo dawno, pamiętam tylko ogólne wrażenie tego, że śmiałam się przez prawie cały czas.
Bardzo chętnie przeczytałabym ponownie, jak znajdę czas na to aby się udać do biblioteki.
Pozdrowienia
Basia
P.S. Znów odbiegłyśmy od tematu wątku.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Nie, skądże. To była odpowiedż na wątpliwości Kuby.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
:lol: :lol: :lol:
Nie, myślałam raczej o tej dyskusji
www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=5696&start=0 Państwo policyjne w Bieszczadach.
Oczywiście możemy porozmawiać o tej i innych literówkach popełnionych przeze mnie. Niestety, nie dziś. Właśnie poszukuję wiadomości o "Księdzu z Liskowatego" Janickiego wydanym w zbiorze "Nie-ludzki doktor". Mam wydanie z 1983 r. Nie ma. Będę musiała prosić Basię Z. o pomoc.
Ależ - jeśli o Janickiego idzie - służę swoją pomocą (-;
- 'bieszczadzkie' nazwy miejsowości tam zwykle (zawsze?) zmyślone,
więc Liskowatego raczej tam nie było,
ksiądz natomiast był Boberski czy jakos podobnie,
to może Basi się liski i boberki skojarzyły? (-;
Jednak ja bardziej niż jakiejś półliteratury,
ciekaw jestem Twojego poglądu na Liskowate:
- czy leży na Pogórzu Przemyskim (jak napisałaś na pttk.pl),
czy też może w Górach Sanocko-Turczańskich? (-;
mając jw. rozwiązany problem księdza, możesz chyba o tym porozmawiać,
w ramach tematyki kompetencji przewodnickich?
(((-;
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Nie, skądże. To była odpowiedż na wątpliwości Kuby.
Przepraszam, ale zupełnie nie rozumiem co ta książka ma do głównego tematu wątku - o zakresie uprawnień i kompetencjach przewodników.
Czyżbyś uważała, że nie znając tytułu opowiadania w wydanej 20 lat temu książce była niekompetentna w swoim zakresie uprawnień ?
Pytam dlatego, że imiennie "wywołałaś mnie do tablicy"
B.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Wybaczcie pozostawie Was w błogie nieświadomości.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
ksiądz natomiast był Boberski czy jakos podobnie,
to może Basi się liski i boberki skojarzyły? (-;
Nic mi się nie skojarzyło !
Tytuł opowiadania "Ksiądz z Liskowatego" pamiętam na 100 % (no, prawie na 100 %)
Ale całkiem możliwe, że pochodzi z jakiejś innej książki.
Wot, zagwozdka.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
IMVHO mnoży
- potencjalnie tworząc krocie 'terenów uprawnień' i ewentualnych egzaminów
(na Wetlinę, na Smerek, na Berehy...) w miejsce jednego,
wyjątkowo zresztą spójnego i zgrabnego z szeregu wzgledów
(całe polskie Beskidy Śr. i Wsch. + [bez 4 wsi] całe górskie osadnictwo ruskie
+ podobna historia powojenna + zagadnienia obrządku wschodniego...etc.)
Nie takie tereny uprawnień miałem na myśli - rozdrobnienie do jednej czy kilku wsi i okolic byłoby rzeczywiście absurdem. Nie popadajmy w skrajności.
To co po "+" owszem, spójne. Reszta już trochę mniej, bo ona nigdy spójna nie jest. Po kiego przewodnik bieszczadzki ma zdawać znajomość okolic Rytra, jak on tam nigdy nie poprowadzi żadnej grupy i to że zdał egzamin nie znaczy że teren ten zna?
Z jednej strony wystarczyłby podział typu Beskid Niski, Bieszczady Zachodnie, Pogórze Przemyskie, itp. lub podobny nieznacznie drobniejszy. Jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania upr. na cały obecny obszar - proszę bardzo zdaje na cały. Jeśli ktoś zdał na BN a za miesiąc doszedł do wniosku że może jeszcze Bieszczady by się przydało - proszę bardzo, zdaje, wcześniej uczestnicząc w krótszym kursie w jego części praktycznej, bo teorię już zdał. Na zasadzie mam prawo jazdy B, przypomniało mi się że chce jeszcze A, więc idę na jazdy i zdaje. Mam "A" - bez ponownego zdawania teorii. Egzamin teoretyczny jest trochę... nie wiem jak to ująć - ale ktoś pisał coś o wypełnieniu tego testu w 4 minuty. Pierwsze co pomyślałem to "niezły zarozumialec". Ale jak pojawiły się linki do pytań to szybko zdanie zmieniłem. Mógłby ktoś przy okazji zapodać - niestety nie pamiętam gdzie widziałem ubiegłoroczny test na B. Wschodnie a Google coś nie wyrzuca.
Można też to odwrócić - aby jeszcze mniej rozdrabniać zrobić egzamin na całe "nasze" Karpaty - z wyłączeniem Tatr (fakt - inna nieco historia i kultura). Co za różnica czy Lucyna może oprowadzać (Lucyne przepraszam, ale akurat pasuje mi to do przykładu) po Piwnicznej czy po Lądku Zdroju, skoro nie prowadzi ani tu ani tu - ale po Piwnicznej może a po Lądku już nie (przecież jak będzie chciała to się douczy o Lądku).
Co poniekąd potwierdza to:
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
przewodnik ma byc uniwersalnym animatorem, pilotem, organizatorem, erudytą
potrafiacym pokazac region lub trase przekrojowo, w wielu aspektach,
porównujac do innych miejsc/kraju/ ewentualnie wąsko specjalizowanym fachowcem jakiejś działki lub segmentu klientów, ale nie 'drogowskazem' ograniczonym do okolic jednej wioski.
A jeśli tak, to może w drugą stronę: szkoły o takim profilu i uprawnienia przewodnickie wyłącznie po ukończeniu kierunku. Wtedy będziesz miał wyspecjalizowanych i wysoko wykwalifikowanych przewodników (teoretycznie).
Fakt, że namotałem. Zmierzam jednak do tego że widzę (albo mi się wydaje że widzę) przerost formy nad treścią. Zaiste to takie skomplikowane że wymaga aż tyle zachodu, wszak raczej jest tendencja w ułatwianiu sobie życia?
BTW: rozmawiamy przecież o uprawnieniach przewodnika III klasy, tj.:
"według rozporządzenia przewodnik górski klasy trzeciej jest uprawniony do prowadzenia pieszych wycieczek górskich w warunkach letnich szlakami oznakowanymi, pieszych wycieczek w warunkach zimowych szlakami określonymi w programach szkolenia, a także wycieczek autokarowych".
BTW2: coś ponoć w Gliwicach miał/mógłby być kurs również na wschodnie - dzieje się coś w tym kierunku? W końcu bliżej w teren upr. niż z Łodzi czy Warszawy.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Po kiego przewodnik bieszczadzki ma zdawać znajomość okolic Rytra, jak on tam nigdy nie poprowadzi żadnej grupy i to że zdał egzamin nie znaczy że teren ten zna?
Z jednej strony wystarczyłby podział typu Beskid Niski, Bieszczady Zachodnie, Pogórze Przemyskie, itp. lub podobny nieznacznie drobniejszy. Jeśli ktoś czuje potrzebę posiadania upr. na cały obecny obszar - proszę bardzo zdaje na cały. Jeśli ktoś zdał na BN a za miesiąc doszedł do wniosku że może jeszcze Bieszczady by się przydało - proszę bardzo, zdaje, wcześniej uczestnicząc w krótszym kursie w jego części praktycznej, bo teorię już zdał. Na zasadzie mam prawo jazdy B, przypomniało mi się że chce jeszcze A, więc idę na jazdy i zdaje. Mam "A" - bez ponownego zdawania teorii. Egzamin teoretyczny jest trochę... nie wiem jak to ująć - ale ktoś pisał coś o wypełnieniu tego testu w 4 minuty. Pierwsze co pomyślałem to "niezły zarozumialec". Ale jak pojawiły się linki do pytań to szybko zdanie zmieniłem.
Można też to odwrócić - aby jeszcze mniej rozdrabniać zrobić egzamin na całe "nasze" Karpaty - z wyłączeniem Tatr (fakt - inna nieco historia i kultura). Co za różnica czy Lucyna może oprowadzać (Lucyne przepraszam, ale akurat pasuje mi to do przykładu) po Piwnicznej czy po Lądku Zdroju, skoro nie prowadzi ani tu ani tu - ale po Piwnicznej może a po Lądku już nie (przecież jak będzie chciała to się douczy o Lądku).
Co poniekąd potwierdza to:
A jeśli tak, to może w drugą stronę: szkoły o takim profilu i uprawnienia przewodnickie wyłącznie po ukończeniu kierunku. Wtedy będziesz miał wyspecjalizowanych i wysoko wykwalifikowanych przewodników (teoretycznie).
.
Ad.1 Na to pytanie potrafię odpowiedzieć. Mam uprawnienia na cząść Beskidu Sądeckiego. Odgórnie przyznano mi uprawnienia na teren którego nie znam. W podobnej sytuacji jest więcej przewodników. Oczywiście od tego czasu troszeczkę dokształciłam się ale to nie oznacza, że mam dostateczną wiedzę i jestem na bieżaco.
Ostatnio pracuję nad bibliografią Karpat. Do katalogu wpisuję przewodniki po Beskidzie Niskim. Jestem coś na 50 pozycji, a końca nie widać. Mówię tu o książkach, które znadują się w mojej bibliotece. Za mną kilka pudeł publikacji poświęconych Beskidowi Niskiemu i pogórzom. Powstaje coraz więcej ścieżek, tras rowerowych, których poprostu nie znam. Co najwyżej z publikacji.
Moim zdaniem, a mówię tu jako praktyk należałoby podzielić nasz teren na dwie części: Beskid Niski i pogórza oraz na Bieszczady i pogórza. Tak jak proponuje Piotr zawsze można by było poszerzyć swoje uprawnienia.
Tym zarozumialcem byłam ja. Śmiem twierdzić, że wyrobiłbys się Piotrze w podobnym czasie.
Ad.2. Szkoła o profilu turystycznym plus uprawnienia. Dobre rozwiązanie. Część moich Kolegów zawodowych i ja jesteśmy dwa w jednym. Czy do końca to sprawdza się? Nie, jesteśmy hybrydami, menadżerami-przewodnikami. Stawiamy rynek usług turystycznych "na głowie". Na egzaminie z pilotażu spotkałam się z grupą studentów turystyki i rekreacji. Na 10 tylko 1 zdał egzamin teorytyczny. Nie zawsze więc wiedza wyniesiona z uczelni jest przydatna pilotowi czy przewodnikowi.
-
Odp: "Ostoja" w Suchych Rzekach
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
BTW2: coś ponoć w Gliwicach miał/mógłby być kurs również na wschodnie - dzieje się coś w tym kierunku? W końcu bliżej w teren upr. niż z Łodzi czy Warszawy.
Na pewno nie w "Harnasiach".
W życiu o tym nie słyszałam, a siedzę w szkoleniu w swoim kole od 10 lat i wiem o wszystkim co się dzieje w tej dziedzinie. ;)
Zresztą nie mamy wystarczającej liczby specjalistów w tej dziedzinie. Trójka przewodników I klasy i chyba dwóch II klasy z uprawnieniami na Beskidy Wschodnie (w myśl ustawy) to jest wg mnie za mało aby skutecznie poprowadzić kurs. Reszta koleżanek i kolegów z kola ma uprawnienia tylko na Beskidy Zachodnie część zachodnia.
Ponadto na prawdę mamy sporo pracy przy kursie na swój rejon uprawnień, który odbywa się regularnie co roku. Jest w to zaangażowanych kilkanaście osób.
Mamy wypracowane od lat pewne sprawdzone już imprezy szkoleniowe (chociaż ciągle dodawane jest też coś nowego, choćby po to aby nam samym się to nie znudziło).
Gdyby z kolei sprowadzać specjalistów " z zewnątrz" to kurs kosztowałby znacznie więcej, bo zwyczajnie trzeba by im było zapłacić (nasi instruktorzy prowadzą wszelkie zajęcia za darmo).
Tak ze raczej takiego kursu nie planujemy.
Natomiast jak najbardziej namawiamy naszych kolegów i koleżanki z kola, aby rozszerzali swoje uprawniania drogą "kierowanego samokształcenia" na co pozwala wiadome rozporządzenia. Niestety od czasu obowiązywania nowej ustawy nikt u nas nie rozszerzał ani nie podwyższał uprawnień.
Ludziom się to niestety "nie opłaca" a ponadto fatalną opinię ma komisja rzeszowska (o czym już tutaj pisałam) i ludzie się boją.
Być może drugie koło przewodników przy Oddziale Miejskim planuje taki kurs, ale chyba byśmy o tym wiedzieli.
Poza tym oni od dobrych 10 lat nie zorganizowali żadnego kursu, chyba skutecznie zabieramy im "klientów" ;-)
W okolicy organizuje kursy przewodnickie (średnio raz na dwa lata) jeszcze koło w Bytomiu.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
To co po "+" owszem, spójne. Reszta już trochę mniej, bo ona nigdy spójna nie jest.
Tzn. regionalizacja geograficzna?
No akurat jest na tyle spójna, by bez większych kontrowersji wyodrębnić takie jednostki
ze względu na budowę geologiczną, rzeźbę i - wspomagajaco - przyrodę.
Natomiast dla mnie jest ona mniej ważna - zaczałem tylko od najogólniejszego,
kluczowa jest łączność historyczno-kulturowa.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Po kiego przewodnik bieszczadzki ma zdawać znajomość okolic Rytra, jak on tam nigdy nie poprowadzi żadnej grupy i to że zdał egzamin nie znaczy że teren ten zna?
Nie Bieszczadzki, ale 'wschodniobeskidzki' (-;
a do Rytra z inicjatywy (części?) środowisk przewodnickich
pociągnięto TU z prostej przyczyny praktycznej - by jeden mógł wodzić
na obie strony z ważniejszego ośrodka noclegowego, jakim jest Krynica.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Z jednej strony wystarczyłby podział typu Beskid Niski, Bieszczady Zachodnie, Pogórze Przemyskie, itp. lub podobny nieznacznie drobniejszy.
Każdy podział będzie jakoś sztuczny/autorytatywny, poza jakimś w rodzaju:
'tu moja chata (moje zainteresowania) - wokół widzę te górki, je znam i lubię,
po nich tylko chcę byc przewodnikiem'.
Z przyczyn praktycznych przyjmuje się podziały jednolite.
Przez dekady ukształtował się taki właśnie ich model, jaki jest.
Jakoś niewielu spotkanych przeze mnie przewodników narzeka,
że nie są w stanie opanować tak zakreślonych TU.
Zatem zmieniać go, bo jakiś miły Wetlińczyk (Wetlinianin?) chciałby łatwiej i szybciej?
To co można IMVHO zmienić (zakładając roboczo państwową regulację przewodnictwa)
to szkolenia - określać tylko program, a nie czas trwania,
awentualnie umożłiwić całkiem eksternistyczne zdawanie egzaminów
(które jednak powinny byc wówczas rozbudowane).
Ale nie odchudzać program i obszar specjalnei pod czyjąś niewiedzę/lenistwo.
Zdawanie egzaminów choćby w szkole, nawet w modelu 3*Z (-;
to także wykazanie się tym, że umiemy się uczyć - co i dla przewodnika nieodzowne.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Egzamin teoretyczny jest trochę... nie wiem jak to ująć - ale ktoś pisał coś o wypełnieniu tego testu w 4 minuty. Pierwsze co pomyślałem to "niezły zarozumialec". Ale jak pojawiły się linki do pytań to szybko zdanie zmieniłem. Mógłby ktoś przy okazji zapodać
Test to przygrywka - sito z dużymi oczkami (-;
Mógłbym naturalnie - służę uprzejmie:
http://szkolenia.om.pttk.pl/przewodnicy.php
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Można też to odwrócić - aby jeszcze mniej rozdrabniać zrobić egzamin na całe "nasze" Karpaty - z wyłączeniem Tatr (fakt - inna nieco historia i kultura).
Ano (-; Mam (miałem? (-; ) akurat takie uprawnienia. I parę innych.
Basia - też wszystkie beskidzkie, ino o oczko wyższe (-; a do tego jeszcze i tatrzańskie.
Nie jesteśmy przy tym wyjątkami.
Wielu przewodników ma kilka terenów/rodzajów uprawnień.
(nie pomnę statystyk - były kiedyś bodaj o przewodnikach w PTTKu,
a z danych Polskiej Federacji Federacji Pilotażu i Przewodnictwa
wyszło, ze bodaj 1,7 na osobę - ale to chyba licząc z pilockimi)
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Fakt, że namotałem. Zmierzam jednak do tego że widzę (albo mi się wydaje że widzę) przerost formy nad treścią. Zaiste to takie skomplikowane że wymaga aż tyle zachodu, wszak raczej jest tendencja w ułatwianiu sobie życia?
BTW: rozmawiamy przecież o uprawnieniach przewodnika III klasy
Ano właśnie - materiał na IIIę wschodniobeskidzką jest do opanowania.
Nie ma sensu go szatkować/odchudzać.
Oddzielanie np. Bieszczadów od Niskiego byłoby może motywowane tym,
że niniejsze forum jest niby tylko bieszczadzkie (((-;
ale popatrz - jak wiele jest w okolicznych wątkach odniesień do sąsiednich terenów.
Nie zawężajmy przewodnikom 'wschodniobeskim' horyzontów,
nawet gdyby jakieś pojedyncze personalne przykłady nas ku temu skłaniały (-;
Sobie - też nie (-;
Sentyment do Bieszczadów i ich znajomość są mniej wartościowe/rozumne,
bez kontekstu - tego co maja wspólnego z sąsiednimi pagórami, a co je od tamtych różni.
BTW:
studia turystyczne czy wręcz pilockie/przewodnickie
- nie jako element wspomagający/przydatny przewodnikom/pilotom,
ale konieczny do uzyskania takich uprawnień, funkcjonują np.
(o ile dobrze pamiętam z rozmów z tamtejszymi)
w Turcji i na Cyprze.
Z drugiej natomiast strony - wśród znanych mi menadżerów z branży turystycznej,
tudzież wśród co lepszych ze spotkanych pilotów i przewodników,
osób po kierunkach turystycznych było co kot napłakał (-;
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Nic mi się nie skojarzyło !
;p
(((-;
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Część moich Kolegów zawodowych i ja jesteśmy dwa w jednym. Czy do końca to sprawdza się? Nie, jesteśmy hybrydami, menadżerami-przewodnikami.
A jakimże to zespołem stale zarządzasz, Menadżerze? (((-;
Nie mówmy tylko przy tym o podsyłaniu co jakiś czas zleceń czy klientów
lub o obsłudze większej grupy w kilka osób... (((-;
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Wybaczcie pozostawie Was w błogie nieświadomości.
Obawiam się Lucyno, że pozostawiasz nas = czytaczy niniejszego wątku,
raczej w świadomości, przy tym zupełnie nie błogiej - zwłaszcza dla Ciebie.
Puszczałaś na 2 forach aluzje - jak widać już po tym wątku - złośliwie kierowane
wobec topograficznych/przewodnickich kompetencji Basi Z.
Przy tej jednak okazji sama popisałaś się nieznajmością regionalizacji geograficznej
odnośnie istotnej krajoznawczo miejscowości
nie tylko na Twoim TU, ale wręcz w pobliżu Twojego miejsca zamieszkania.
Dodatkowo w tym przypadku regionalizacja ta nie jest dyskusyjna/sztuczna,
ale wprost wali po oczach - rusztowy typ rzeźby jest istotnym wyróznikiem
oddzielenia Pogórza Przemyskiego od GS-T.
Kolejny już raz 'podkładasz się' sromotnie, chcąc złośliwie wykazać swą wyższość.
Dziwne, że jeszcze nie dało Ci to do myślenia...
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Tak, Kuba masz rację. Zgadzam się z Tobą w stuprocentach jeżeli chodzi o ocenę mojej osoby. Gratuluję Tobie i Basi znajomości regionu. Jestem pod wrażeniem. Coby nie mowić jesteście wyróżniającymi się przewodnikami.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
jesteście wyróżniającymi się przewodnikami.
Wygląda na to, że Ty Lucyno też.
Niestety.
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Niestety, też. Sprawdziłam, rzeczywiście popełniłam błąd. Zostały uściślone granice mezoregionów. Granica pomiędzy Górami Sanocko-Turczańskimi, a Pogórzem Przemyskim przebiega od Tyrawy Wołoskiej doliną Tyrawki, Roztoki, trochę kluczy, a następnie kończy się w dolinie Wiaru. Liskowate więc położone jest jeszcze na terenie Gór Sanocko-Turczańskich.
Mimo wszystko podtrzymuję, że w zbiorze "Nieludzki doktor" nie ma opowiadania "Ksiądz z Liskowatego", a Ustianowa nie jest położona nieopodal Liskowatego.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
popełniłam błąd. Zostały uściślone granice mezoregionów
jakoś ostatnio? znienacka?
fakt - szczegółowe granice GS-T nie są zbyt często podawane,
a sam Kondracki je w kolejnych pracach nieco modyfikował,
ale spójrzmy choćby na mapę - Chwaniów, Wiar...
- Liskowate nijak nie mogło leżeć poza wyznaczonymi GS-T...
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Mimo wszystko podtrzymuję, że w zbiorze "Nieludzki doktor" nie ma opowiadania "Ksiądz z Liskowatego"
ależ to już wiemy od najmniej kilku postów / od wczoraj
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
a Ustianowa nie jest położona nieopodal Liskowatego.
jakies 10 km w linii prostej - w każdym razie nieco bliżej, niż Liskowate od Pogórza Przemyskiego...
Lucyno, każdemu z nas zdarza się palnąć gafy
- wiedza przewodnicka jest z natury rozległa, ale płytka;
jednak przy przemawianiu ex cathedra lub czepianiu się innych
owe gafy buczą wyjątkowo donośnie...
Nie ma sensu udawać, że się jest czymś więcej niż w rzeczywistości,
zwłaszcza jeśli ta rzeczywistość - to i tak obiektywnie całkiem dużo.
Szczery szacunek dla szczerego przyznania się do błędu.
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
To ja Ci dziękuję za wytknięcie błędu. Zareagowałam tak późno, bo musialam sprawdzić " u źródła".
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Nie Bieszczadzki, ale 'wschodniobeskidzki' (-;
Nie Bieszczadzki, ale bieszczadzki - wiem że wschodniobeskidzki; bieszczadzki tu: przykładowo, mieszkający/prowadzający tylko po Bieszczadach w tym samym sensie co opolski czy przemyski.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
a do Rytra z inicjatywy (części?) środowisk przewodnickich
pociągnięto TU z prostej przyczyny praktycznej - by jeden mógł wodzić
na obie strony z ważniejszego ośrodka noclegowego, jakim jest Krynica.
Ok.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Jakoś niewielu spotkanych przeze mnie przewodników narzeka,
że nie są w stanie opanować tak zakreślonych TU.
Też bym nie narzekał. O to jednak lepiej (słuszniej?) byłoby pytać kandydatów na przewodników. Teoretycznie; z naciskiem na to co uważasz za kluczowe oczywiście jest w stanie opanować. Praktycznej znajomości TU - nie. To mogą tylko nieliczne wyjątki, zapewne takie są, jednak chyba w niezbyt licznej reprezentacji.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Zatem zmieniać go, bo jakiś miły Wetlińczyk (Wetlinianin?) chciałby łatwiej i szybciej?
Nie widzę przeciwwskazań. Robić prawo jazdy "B", zamiast od razu na TIR'a bo ktoś chce łatwiej? ;-) Wetlinianin.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
określać tylko program, a nie czas trwania,
awentualnie umożłiwić całkiem eksternistyczne zdawanie egzaminów
(które jednak powinny byc wówczas rozbudowane).
Chyba jednak rozsądniej eksternistycznych nie wprowadzać - inaczej jest uczestniczyć w zajęciach, dyskutować, obyć się nieco, niż poczytać trochę książek albo powypełniać przy pomocy Google jakieś teściki a'la "ESKK".
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Ale nie odchudzać program i obszar specjalnei pod czyjąś niewiedzę/lenistwo.
Pod względy praktyczno-zdroworozsądkowe; zaraz tam lenistwo ;-(
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Test to przygrywka - sito z dużymi oczkami (-;
Na pewno.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Wielu przewodników ma kilka terenów/rodzajów uprawnień.
No i bardzo dobrze - ale ma z własnej i nieprzymuszonej woli.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Ano właśnie - materiał na IIIę wschodniobeskidzką jest do opanowania.
Nie ma sensu go szatkować/odchudzać.
Wszystko jest do opanowania; forma jest tylko średnio zachęcająca.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Oddzielanie np. Bieszczadów od Niskiego byłoby może motywowane tym,
że niniejsze forum jest niby tylko bieszczadzkie (((-;
ale popatrz - jak wiele jest w okolicznych wątkach odniesień do sąsiednich terenów.
Bo są ze sobą ściśle powiązane i tego zakwestionować nie sposób. O ile teoria spójna tu jest mocno, to uproszenie praktycznej części nie byłoby ujmą. Historia, kultura, religioznawstwo, etc. zapoznane i opanowane teoretycznie dla całego obecnego TU - natomiast praktyczne wyjazdy i egzaminy już dla węższego nieco TU, uprawnienia na TU z zakresu praktycznego.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Nie zawężajmy przewodnikom 'wschodniobeskim' horyzontów,
nawet gdyby jakieś pojedyncze personalne przykłady nas ku temu skłaniały (-;
Sobie - też nie (-;
Sentyment do Bieszczadów i ich znajomość są mniej wartościowe/rozumne,
bez kontekstu - tego co maja wspólnego z sąsiednimi pagórami, a co je od tamtych różni.
To nie chodzi o Bieszczady. Mogą być Sudety (z Poznaniem lub bez ;-)).
Przewodnikom horyzontów nikt już nie zawęzi, co najwyżej sami sobie zawężą z przyczyn praktycznych, pamięć ludzka ulotna jest i jeśli nie śledzi się na bieżąco zmian / siedzi w temacie to po kilku latach bywa ciężko.
Kandydatom można zawęzić, pozostawiając im wybór. Przewodnik beskidzki (i nie tylko) IV klasy?
Póki co pozostaniemy przy swoich argumentach - może za parę lat, jeśli się coś zmieni i da się ocenić jak zafunkcjonowało, będzie okazja wrócić do tematu.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Nie Bieszczadzki, ale 'wschodniobeskidzki' (-;
a do Rytra z inicjatywy (części?) środowisk przewodnickich
pociągnięto TU z prostej przyczyny praktycznej - by jeden mógł wodzić
na obie strony z ważniejszego ośrodka noclegowego, jakim jest Krynica.
Konkretniej nawet - przedstawicieli środowiska studenckiego.
Chwalił mi się że dokładny podział ułożył nasz wspólny znajomy - Tomek D.
Inna sprawa, iż krytykowaliśmy go za oznaczenie granicy uprawnień (na terenie BZZ) jako linii kolejowej.
Co do reszty zgadzam się z Kubą.
Mam na bieżąco kontakt z kursantami, bo co roku prowadzę na kursie sporo zajęć.
Nikt i nigdy nie narzekał na zbyt duży do opanowania materiał.
Wytworzył się rodzaj "pozytywnej presji" - "jak on/ona umie się nauczyć - to dlaczego ja nie ?".
Ludzie spotykają się w mniejszych grupach i wspólnie uczą, poza wyznaczonymi wyjazdami kursowymi bardzo często jeżdżą prywatnie w góry "dla powtórki".
Fakt, że "odsiew" na kursie jest niestety (ku naszemu żalowi) duży, do egzaminów wewnętrznych podchodzi tylko około 1/4 rozpoczynających kurs.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Też bym nie narzekał. O to jednak lepiej (słuszniej?) byłoby pytać kandydatów na przewodników.
Lub jeszcze lepiej oblanych (-; np. w Lwówku Śląskim... (((-;
A serio:
Widziałem statystyki zdawalności egzaminów przewodnickich (bodaj 2000-05?);
w komisjach beskidzkich to było coś ponad 80%
(sporo lepiej niż tatrzańskie, gorzej niż miejskie)
- to nie jest specjalnie przerażający odsiew ((-;
(naturalnie pamiętam o wątpliwościach z ostatnich lat co do komisji w Rzeszowie,
jednak nie wiemy wszak czy są uzasadnione, no i generalnego obrazu nie zmieniają)
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
co uważasz za kluczowe oczywiście jest w stanie opanować. Praktycznej znajomości TU - nie. To mogą tylko nieliczne wyjątki, zapewne takie są, jednak chyba w niezbyt licznej reprezentacji.
Ale - znów nieco ockhamsko (-; - nie da się dokładnie praktycznie opanować
całej medycyny, czy całego prawa - a jednak w tych i innych dziedzinach
początkiem specjalizacji zawodowej jest wyksztalcenie/egzaminy/dyplom
z podstaw całości danej dziedziny.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Nie widzę przeciwwskazań. Robić prawo jazdy "B", zamiast od razu na TIR'a bo ktoś chce łatwiej? ;-)
analogia jak kobieta - jak wygląda atrakcyjnie, to czasem bywa niewierna (((-;
dlaczego np. od razu robić aż całą kategorię B,
a nie stopniowo: najpierw na warunki letnie w mieście swojego zamieszkania
i na auto o silniku niskiej mocy (III klasa na 1 TU (((-; ),
a potem stopniowo - aż do powożenia porsche w godzinach szczytu,
przy oberwaniu chmury w Rzymie lub Londynie? ((-;
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Chyba jednak rozsądniej eksternistycznych nie wprowadzać - inaczej jest uczestniczyć w zajęciach, dyskutować, obyć się nieco, niż poczytać trochę książek albo powypełniać przy pomocy Google jakieś teściki a'la "ESKK".
Zaznaczyłem zmianę formy egzaminu.
Aktualna - choć nie wypełnia ise testu w domu (-; - budzi moje obawy;
stanowi ruletkę - w obie strony.
Teoretyczny w znanych mi kołach studenckich to łącznie minimum
kilka godzin rozmowy - tu daje się nieźle poczuć, co kto wie, jak tę wiedzę łączy/wykorzystuje, na ile efektywnie i efektownie ją prezentuje
...i jak sobie potrafi radzić by ukryć jej braki (((-;
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
To nie chodzi o Bieszczady. Mogą być Sudety (z Poznaniem lub bez ;-)).
Przewodnikom horyzontów nikt już nie zawęzi, co najwyżej sami sobie zawężą z przyczyn praktycznych, pamięć ludzka ulotna jest i jeśli nie śledzi się na bieżąco zmian / siedzi w temacie to po kilku latach bywa ciężko.
Kandydatom można zawęzić, pozostawiając im wybór. Przewodnik beskidzki (i nie tylko) IV klasy?
Wiesz, ale właściwie po co tak ułatwiać?
Badania ankietowe sprzed paru lat pokazały, że znaczna część osób mających uprawnienia, wykorzystuje je sporadycznie (część - wcale)
zaś podstawową motywacją ich zdobywania była raczej pasja, rozszerzanie zainteresowań,
a nie konkretne plany zawodowe.
Nie dam głowy za prawidowosć tych badań, ale mniej lub bardziej jednoznacznie
pokazują one, że są spore rezerwy jeśli chodzi o podaż usług przewodnickich,
a uzyskanie prawa do ich świadczenia nie jest specjalnei trudne.
To jest zbieżne z moimi osobistymi odczuciami z kilku miejsc rynku turystycznego.
Naturalnie można twierdzić, że mało jest przewodników dobrych (to i sam widziałem).
Jednak primo - tyczy to chyba raczej kompetencji komunikacyjnych/społecznych
czy wiedzy ogólnej, niż praktycznej znajomości danej małej okolicy;
a secundo - obniżając kryteria szkolenia i uprawnień, przecież tego nie poprawimy.
A fakt, że ktoś w pracy nie korzysta z cześci wiedzy 'szkolnej',
a drąży tylko jakieś jej fragmenty - to tez normalka.
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Póki co pozostaniemy przy swoich argumentach - może za parę lat, jeśli się coś zmieni i da się ocenić jak zafunkcjonowało, będzie okazja wrócić do tematu.
Dobra, tedy do usłyszenia/przeczytania w tym wątku za parę lat ((-;
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
To ja Ci dziękuję za wytknięcie błędu. Zareagowałam tak późno, bo musialam sprawdzić " u źródła".
Nie ma za co ((-;
BTW:
całkiem nieźle i stosunkowo dokładnie opracowane tematy z regionalizacji
napotkałem - z miłym zdziwieniem, bo pomnę szereg kiepsko pisanych haseł - w Wikipedii (AFAIR szukaj np. Kondracki lub nawet GS-T).
Serdeczności,
Kuba
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
To nie chodzi o Bieszczady. Mogą być Sudety (z Poznaniem lub bez ;-)).
Przewodnikom horyzontów nikt już nie zawęzi, co najwyżej sami sobie zawężą z przyczyn praktycznych, pamięć ludzka ulotna jest i jeśli nie śledzi się na bieżąco zmian / siedzi w temacie to po kilku latach bywa ciężko.
Kandydatom można zawęzić, pozostawiając im wybór. Przewodnik beskidzki (i nie tylko) IV klasy?
Patrząc od strony Beskidów Zachodnich jest dokładnie tak samo jak to pisze Kuba.
Przyjąć np. - robimy uprawnienia tylko na Ziemię Cieszyńską (Śląsk) ?
A co z górami ograniczającymi ją od wschodu (pasmo Baraniej Góry) ?
Wtedy uprawniania sięgają już do Doliny Soły.
Ale to już przecież Ziemia Żywiecka (od zawsze wchodząca w skład Małopolski), która z kolei sięga aż po dorzecze Skawy.
Obszar uprawnień na BZZ obejmuje więc (tak bardzo z grubsza) tradycyjnie pojętą Ziemię Cieszyńską, Żywiecką oraz polską Orawę i to jest teren w miarę spójny historycznie, etnograficznie itd.
I przede wszystkim:
"Bieżące zmiany w temacie" są dla mnie osobiście na prawdę mało ważne w trakcie egzaminu a i później też.
I tak przed każda prowadzoną przez siebie wycieczką przygotowuję się na bieżąco (sporo korzystając z Internetu), aby sprawdzić godziny otwarcia muzeów, przejezdność dróg itd. , tego czy nie przeniesiono gdzieś zabytku (a ostatnio, nie dalej jak w sobotę i tak się nam zdarzyło, że już w trakcie autokarówki szkoleniowej dowiedzieliśmy się, że nam zabytek przenieśli).
Ale są pewne rzeczy niezmienne, które opanowuje się raz na zawsze - jak np. budownictwo drewniane (na całym obszarze uprawnień i znacznie szerzej), przyroda, historia, pierwsza pomoc (aczkolwiek i tu śledzimy zmiany i nowości z ostatnich lat dotyczące metod reanimacji).
Oczywiście sposób poruszania się w terenie.
No i tego właśnie powinien dotyczyć egzamin.
Zresztą ja osobiście jestem bardzo krytyczna wobec aktualnych egzaminów "państwowych" - wg mnie zdecydowanie za mało praktyki, ale to osobny temat.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Dziękuję za radę ale z niej nie skorzystam. Nie interesują mnie linki. Jestem tradycjonalistką. Pozostanę przy dotychczasowych metodach pozyskiwania wiedzy. Nawet wtedy, gdy płacę za nią popełnieniem błędu lub ośmieszeniem.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
lucyna
Dziękuję za radę ale z niej nie skorzystam. Nie interesują mnie linki. Jestem tradycjonalistką.
W takim razie polecam "Karpaty" prof. Kondrackiego.
U nas na kursie zalecamy kursantom jako podstawową lekturę.
Ponieważ książka jest obecnie bardzo trudno dostępna powielają ją sobie.
Pozdrowienia
Basia
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Bez komentarza. A może inaczej. Czy mogłabym prosić Admina o wzbogacenie o jeszcze jedną ikonkę zbioru emotioikonek. Taką fajną turlającą się główkę.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Chciałem podrzucić taką główkę,ale tu nie działa...
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Skasowałam poprzedni post, bo niczego nowego nie wnosił do dyskusji. Podsumowując dyskusję mogę stwierdzić tylko jedno. To nasi goście, ludzie korzystający z usług przewodnickiech zdecydują w jakim kierunku pójdziemy. Czy bedą chcieli zatrudniać osoby znające praktycznie TU, obeznanych z lokalną tradycją, przyrodą, kulturą czy ludzi mających przygotowanie górskie, a teren znający wyrywkowo, często tylko z publikacji czy z internetu.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Lub jeszcze lepiej oblanych (-; np. w Lwówku Śląskim... (((-;
Znowu skrajności. Lepiej nie, ich zdanie jest znane. Osób, które dopiero chcą zostać przewodnikami - niekoniecznie. Jeżeli ich np. zapytasz czy chcą kursu półrocznego czy rocznego czy półtorarocznego (nie zamykajmy dyskusji w obrębie SKPB) to zapewne padną różne odpowiedzi. Te że 1,5 roku również - bo nie wątpię że dla wielu kurs jest przygodą, fajną zabawą a jeszcze i po tym pozostają miłe (poza wyjątkami) wspomnienia, więc im dłużej tym lepiej a i jeszcze często-gęsto dzielony ze studiami więc w sam raz. Czy to znaczy że do opanowania tego materiału potrzeba 1,5 roku czy że w 6 miesięcy tez można spokojnie to zrobić? IMHO można.
Suma sumarum szkoda że wątek toczy się przewodnicy kontra turysta, brakuje tu właśnie paru głosów takich, którzy dopiero zamierzają zostać przewodnikami i takich, którzy akurat kurs zaczęli, bo akurat wysypało chyba w zeszłym miesiącu nowymi kursami.
A serio:
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Widziałem statystyki zdawalności egzaminów przewodnickich (bodaj 2000-05?);
- to nie jest specjalnie przerażający odsiew ((-;
(naturalnie pamiętam o wątpliwościach z ostatnich lat co do komisji w Rzeszowie,
Ale owa zdawalność jest podejrzewam liczona: ilość zdanych przez ilość przystępujących do egzaminu. Być może się mylę, bo strzelam. Jeśli jednak nie, to proponuje podzielić ilość zdanych przez ilość uczestników kursu(-ów) - gdzieś tu już padło że w SKPB Gliwice rezygnuje ok. 75%. Przyczyny są zapewne różne, ale część z nich na pewno zmieści się w tym temacie (z drugiej strony na ilości w końcowym etapie nikomu nie zależy, ale liczby to liczby).
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Ale - znów nieco ockhamsko (-; - nie da się dokładnie praktycznie opanować
całej medycyny, czy całego prawa - a jednak w tych i innych dziedzinach
początkiem specjalizacji zawodowej jest wyksztalcenie/egzaminy/dyplom
z podstaw całości danej dziedziny.
Dyplom z całości medycyny nie uprawnia właściwie do niczego - potrzebna jest jakakolwiek specjalizacja. W przewodnictwie dyplom z całości (TU, IIIkl.) uprawnia do wykonywania zawodu, bez potrzeby robienia tejże. (I i IIkl. to nie to samo co specjalizacja w medycynie, itp.),
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
analogia jak kobieta - jak wygląda atrakcyjnie, to czasem bywa niewierna (((-;
dlaczego np. od razu robić aż całą kategorię B,
Ta mi akurat wierna. B zaostrzą szybciej niż się komukolwiek wydaje - pomijając granice absurdu i skrajności (atrakcyjne). Może zatem upr. przewodnickie na cały kraj bez wyjątku, tak jak i to B, przecież w wielu (większości) miejsc nigdy w życiu nie będziemy.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
a nie stopniowo: najpierw na warunki letnie w mieście swojego zamieszkania
i na auto o silniku niskiej mocy (III klasa na 1 TU (((-; ),
Obecne silniki niskiej mocy są za mocne i za słabe jednocześnie:
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
a potem stopniowo - aż do powożenia porsche w godzinach szczytu
porsche zawsze będzie bezpieczniejszy niż ten powyżej.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Zaznaczyłem zmianę formy egzaminu.
Aktualna - choć nie wypełnia ise testu w domu (-; - budzi moje obawy;
stanowi ruletkę - w obie strony.
Tu nie załapałem: znaczy egzaminatorzy też miewają problem z ustaleniem poprawnej odpowiedzi? ;-)
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
pokazują one, że są spore rezerwy jeśli chodzi o podaż usług przewodnickich,
a uzyskanie prawa do ich świadczenia nie jest specjalnei trudne.
Dla kogo?
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Naturalnie można twierdzić, że mało jest przewodników dobrych (to i sam widziałem).
Tego nie twierdzę, bo nie wiem.
Cytat:
Zamieszczone przez
jacob.p.pantz
Dobra, tedy do usłyszenia/przeczytania w tym wątku za parę lat ((-;
Widze że parenaście. Conajmniej ;-(
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Znowu skrajności. Lepiej nie, ich zdanie jest znane. Osób, które dopiero chcą zostać przewodnikami - niekoniecznie. Jeżeli ich np. zapytasz czy chcą kursu półrocznego czy rocznego czy półtorarocznego (nie zamykajmy dyskusji w obrębie SKPB) to zapewne padną różne odpowiedzi.
Tak sie składa że pytamy - regularnie.
Co roku pod koniec kursu nasi kursanci dostają ankiety do wypełnienia.
Podstawowym motywem zapisania się na kurs są:
1. Lepiej poznać góry.
2. Przebywać w fajnym towarzystwie, poznać fajne towarzystwo itd.
Nauczenie nowego zawodu z zamiarem wykonywania go jest gdzieś na szarym końcu (średnio co rok 1-2 odpowiedzi na około 30 respondentów ankiet).
Więc przy takim nastawieniu im akurat ten kurs 1,5 roczny sprawia frajdę.
Bardzo ale to bardzo powszechnym zjawiskiem jest u nas powtarzanie kursów, to znaczy osoby, które rezygnują ze zdawania w danym roku zapisują się na kurs ponownie.
Rekordziści zaliczali po 5 kursów.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Dopiero potem zauważyłam "nie zamykajmy dyskusji w obrębie SKPB".
Co do motywów innych osób - stykam się również z takimi (sama chodzę teraz na kurs przewodników terenowych po woj. Śląskim, gdzie zdecydowana większość to nie przewodnicy studenccy) podstawowym motywem jest zdobycie dodatkowego zawodu, przy już istniejących zainteresowaniach.
Bardzo często są to nauczyciele - pasjonaci, którzy chcą prowadzić swoich uczniów w góry i nie chcą przy tym zatrudniać dodatkowej osoby.
Ale tu już danymi z ankiet nie dysponuję.
P.S. P.S.
Jeszcze coś:
Cytat:
Zamieszczone przez
Piotr
Przyczyny są zapewne różne, ale część z nich na pewno zmieści się w tym temacie (z drugiej strony na ilości w końcowym etapie nikomu nie zależy, ale liczby to liczby).
Nie prawda - nam bardzo ale to bardzo zależy na każdej osobie, są to w końcu (po 1,5 roku kursu) nasi dobrzy znajomi.
I zazwyczaj nie rozumiem motywów wycofujących się osób.
Często są oni bardzo dobrzy.
(bywają wyjątki, jak wszędzie, ale są to na prawdę wyjątki)
B.
-
Odp: Przewodnictwo - kompetencje, zakres uprawnień
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Tak sie składa że pytamy - regularnie.
Co roku pod koniec kursu nasi kursanci dostają ankiety do wypełnienia.
Podstawowym motywem zapisania się na kurs są:
Pytajcie na początku / tuż przed kursem; anonimowo oraz rezygnujących o motywy rezygnacji.
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Dopiero potem zauważyłam "nie zamykajmy dyskusji w obrębie SKPB".
Co do motywów innych osób - stykam się również z takimi
Tak, ale nie o motywach zostania przewodnikiem ten wątek się toczy.
Przy okazji, czy znane są przybliżone dane: stosunek ilości czynnych górskich przewodników po SKPB do czynnych górskich ogółem?
Cytat:
Zamieszczone przez
Basia Z.
Nie prawda - nam bardzo ale to bardzo zależy na każdej osobie, są to w końcu (po 1,5 roku kursu) nasi dobrzy znajomi.
Ale końcowym etapem jest państwowa komisja. W pewnym sensie jest nim też środowisko przewodnickie (czynne) w danym rejonie, czasem potrzeba tam nowych a czasem mniej...