Witam, chciałbym się dowiedzieć co to jest ten moloch, który powstał z dnia na dzień w Cisnej przy Siekierach? Czy to centrum handlowe? Gastronomia? Czy może jakiś inny obiekt?
Wersja do druku
Witam, chciałbym się dowiedzieć co to jest ten moloch, który powstał z dnia na dzień w Cisnej przy Siekierach? Czy to centrum handlowe? Gastronomia? Czy może jakiś inny obiekt?
Też sie w sobotę zastanawiałem przechodząc obok na żurek, co to za pomnik architektury.
Pewnie rośnie konkurencja dla Siekierezady
...kosmetyczka, biuro do spraw nagłej deratyzacji, salon telefonów komórkowych i tło dla jakiegoś letniego festivaluu... Wygrzebali w necie genezę... znowu będzie Ciasne miejsce
Czy ktoś ma zdjęcie tego paskudztwa ?
Szkoda matrycę naświetlać...
ta karczma kicz się nazywa
Marcinie! niby szkoda matrycy, ale nie każdy ma szczęście widzieć i sprawdzać wszystko na bierząco.... Ja często też siedzę daleko i jestem na łasce i nie łasce tych na miejscu... z dedykacją dla wszystkich daleko od gór...
A to bedzie Barnabo pierwszy w Bieszczadach McDonalds. W koncu i do nas przyszlo... ;)
Szyld przybili akurat. I wszystko jasne.
I tak będę się stołował "U Mirasa" ;)
Pozdrawiam
Szkaradnieją nam niestety nasze Bieszczady, ale co możemy na to poradzić; podpalać?!, wysadzać w powietrze?!!, bezskutecznie protestować w Gminnym Urzędzie?!!!, żale swe wylewać na Forum?!!!!
Jest jak jest. Więc ignorujmy tę "regionalną knajpę".
W Krakowie, przy ulicy Straszewskiego, także jest podobna restauracja "Łemkowska"-
stworzona nie wiadomo dla kogo. W oknach kukły Łemków(?), a w środku jedzenie - pożal się Boże.
Podejrzewam, że ta w Cisnej to jej klon.
Myślę, że otworzą Karczmę na długi week majowy. Będzie ku temu i okazja bo w Cisnej wtedy "Dni kwiatów" - rozpoczęcie sezonu turystycznego. A tak przy okazji w Wetlinie też coś szykują... II Bieszczadzki Festiwal Muzyki Folk Regge http://www.cisna.pl/?strona=main . Będę w Cisnej 4 dni i być może "otrzemy się" się gdzieś w górach, knajpie, na Dniach kwiatów lub na koncercie. Swoją drogą radcy z KIMB-u mogli by uchwalić jakiś nasz znak rozpoznawczy by radośniej sobie pomachać ;)
znalazłem nawet program Festiwalu http://www.hotelgorski.net.pl/news002.html
Mi jedzenie w tej knajpie w Krakowie smakowało (jadłam pierogi z rydzami). Tyle ze drogie okrrrropnie.
(i kropki nie podają).
Ale jak ktoś chce kogoś zaprosić na spotkanie biznesowe w oryginalnej scenerii - to ta krakowska knajpa się nadaje.
Jest też łemkowska knajpa w Wysowej ale tam nie jadłam.
Ale co mają Łemkowie wspólnego z Cisną - to też nie wiem.
Pozdrowienia
Basia
Ciężko pewnie będzie, ale czego się nie robi dla turysty (czytaj: kasy)
Próbka z I Festiwalu z maja ubiegłego roku: http://pl.youtube.com/watch?v=04g0z9O7zPs
Zaproszone zespoły grały bardzo klimatycznie i z wielkim zaangażowaniem.
Wszystko było pięknie, ale niestety, do czasu...
Od pamiętnego I Festiwalu najemca hotelu się zmienił. Nowy myśli intensywnie o właściwej organizacji imprezy, która niestety przerosła jego poprzednika. W tym roku ma być zdecydowanie lepiej i tej wersji się trzymajmy.
JarekBartek
Basia.Z. pisze "
Powiem krótko : możesz żałować.Cytat:
Jest też łemkowska knajpa w Wysowej ale tam nie jadłam.
Jeśli ta knajpa w Cisnej byłaby w połowie taka jak w Wysowej to niech będzie.
Oj, niezupełnie, niezupełnie. Owszem, niejaki Reinfuss ustalił sztywną granicę łemkowszczyzny, sadowiąc ją od tej strony w Solince (włącznie) i na ogół tego podziału się trzymamy, jako ogólnie przyjętego za właściwy. Nie zmieni to jednak faktu że w Cisnej występowała przewaga_cech_łemkowskich, co słusznie zauważył jeszcze przed Reinfussem niejaki Falkowski. Oczywiście panowie stosowali inne kryteria - ale te cechy, zwłaszcza gwarowe (nie tylko) były i tego nic nie zmieni. Dlatego Cisna ma jednak coś do Łemowszczyzny a nawet nie mało.
PS - ta niech się knajpa nazywa nawet "Aborygeńska", co za różnica, będzie dobre jedzenie to "wszyscy" będą latać :)
a nie w Żubraczem czasem?
jeśli idzie o cechy języka;
'całościowo' Falkowski zgodził się (ponoć) z Reinfussem
(a na paru mapkach z zasięgiem słownictwa łemkowskiego,
opracowanych przez innych autorów, Cisna się już nie łapałą)
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=wa...ry&tid=8723911
((-;
Nie zmienia to faktu, że Łemkowyna do Cisnej ma całkiem sporo/blisko
(sformułowanie Lucyny o pograniczu jest rozsądne)
i nie widzę niczego dziwnego/niestosownego w nazwie knajpy.
BTW: faktycznie - oby kuchnia jej była podobna do tej w Wysowej (-;
BTW2: ale wysowskiej do 'czołówki krajowej' to jakoś tak bym nie zaliczał...
- pewnie tylko dlatego, że słabo się znam na czołówkach ((-;
BTW3: ale budynek w Cisnej - paskudny...
BTW4: a propos aborygeńskiej - mile kiedyś zapadła mi w pamięć i kubki smakowe
knajpa meksykańska ...w Zakopanem (-;,
jednak gdym po paru latach (tez juz parę lat temu) korzystajac z okazji
chciał sobie ją przypomnieć, w budynku znajdowała się... agencja towarzyska
Serdeczności,
Kuba
A gdyby tak McDonald'sa jakiego, czy innego Burger Kinga postawili?
Piwo na pewno mieć będą8-)
E tam,najtaniej i najpyszniej jada się w Pilznie!
Lucyna,podziwiam Twoją obszerną wiedzę w każdej dziedzinie.Napisałam "najtaniej i najpyszniej"(bo tego szukam w drodze).Wymagania estetyczne zaspakajam w innym miejscu a karczma jest dla mnie(jeśli dania są tego godne)miejscem biesiad z przyjaciółmi.Większość wie,gdzie jest najlepsza golonka,bez podawania nazwy i adresu."Budowa w Cisnej"jeszcze nam wszystkich swoich tajemnic nie odkryła poza "facjatą".
Tak!!! Podkładajmy wiązki trotylu i wysadzajmy!!! A co zostanie, oblewajmy benzyną i podpalajmy!!! A dzieci restauratorów mordujmy tępymi nożami!!! Wtedy godnie podtrzymamy bieszczadzkie tradycje!!!
[sarkazm off]
Wątpię, żeby urokowi Bieszczadów zaszkodził taki budyneczek, szczególnie że ulokowany w kurorcie, a nie na połoninie. Poza tym na zdjęciach widzę skorupę w stanie surowym, a to nie wyglądało dobrze nawet w przypadku wznoszenia katedry w Aachen.
Dajmy właścicielowi szansę na ukończenie budowy i ugotowanie czegokolwiek. I spójrzmy na to w ten sposób - lepsza taka cepeliada niż pagoda w stylu McDonald'sa :-)
Dajmy właścicielowi szansę na ukończenie budowy i ugotowanie czegokolwiek. I spójrzmy na to w ten sposób - lepsza taka cepeliada niż pagoda w stylu McDonald'sa :-)[/quote]
Zgadzam się z Tobą. To było tak ironicznie napisane.
Nie mam zamiaru niczego wysadzać ani podpalać.
Tym bardziej, że akurat Cisna, to nie moje klimaty.
Poczekamy, zobaczymy, a przede wszystkim odbędziemy degustację.
Mnie jest tylko przykro, że różne cwaniaczki usiłują robić kasę na Łemkach, Bojkach czy Hucułach, nie mając nawet bladego pojęcia, co jedli ci ludzie...
To przecież byli biedacy, którzy na co dzień spożywali zupę z pokrzyw, lub jakieś inne ugotowane zioła; od święta może może rosół z kury, smaku którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Pierogów z rydzami chyba nie robili - po pierwsze mąka służyła do pieczenia chleba, a po drugie, piszcząca bieda, ciężka praca, walka o trwanie i przetrwanie w tych warunkach i czasach - chyba nie były inspiracją do myśli o takich fanaberiach.
Natomiast uważam, że ktoś zakładając autentyczną, bieszczadzką knajpę, powinien dotrzeć do źródeł - podawać w niej takie potrawy, jakie faktycznie gościły na stołach w tutejszych mieszkańców - zupa z pokrzywy - czemu nie, podpłomyki czy inne bieda-placki, jakieś przetwory z autentycznych leśnych malin, borówek...
i prawdziwa lemkowska knajpa powinna sie nazywac "kropka" i powinni zamiast piwa serwowac eter!! :D jak klimaty to klimaty!!
To może spróbuj sama taką knajpę założyć i serwuj tam sobie zupy z trawy, pierogi z pokrzyw i spalone podpłomyki. A potem spróbuj jeszcze z tego menu sobie zarobić.
Ja osobiście wolałbym postawić chatę o nazwie Łemkowyna, podać tam coś dobrego co się sprzedaje i na tym zarobić. I szczerze mówiąc tego typu zdania jak się tu pojawiają miałbym serdecznie w... nosie.
Nie znam gościa, który to robi ale jeśli sobie założył, że na swojej ziemi za swoje pieniądze zrobi knajpę łemkowską, słowiańską czy inną wikińską to jego zasmarkane prawo a jak Wam się nie podoba, na siłę podejrzewam Was tam targał nie będzie.
Tak sobie chłop wymyślił, to tak a reszcie od tego wara. Nie podoba się - omijać.
a może zwyczajnie starają się zarobić na życie swoje i rodziny
czerpiac - mniej lub bardziej (po)twórczo - z tradycji okolicy, gdzie mieszkają?
a Ty masz? (-;
pierogi -tak, czy konkretnie z rydzami - to nie wiem (-;
ale akurat masa potraw mącznych i grzyby leśne - obok ziemniaków, kiszonej kapusty, czasem nabiału
- jak najbardziej figurowały w codziennym menu Łemków (-;
(zupa z pokrzyw AFAIR nie - ale bodaj z lebiodki czy innego zielska
'awaryjnie' w ubogich rodzinach na przednówku itd.)
w rzeczonej Wysowej jadłem np. kisełycię i hałuszki
z braku lepszych źródeł:
http://www.beskid-niski.pl/index.php...ultura/kuchnia
Serdeczności,
Kuba
Te pierogi co ja jadłam w Krakowie to konkretnie byłych chyba coś a'la ruskie, tylko sos był ze smażonych rydzów (bardzo smaczne ale coś ok 15 zł a i tak było to najtańsze drugie danie w karcie).
Zaś mój Michał sobie zamówił jakąś zupę, chyba kapuśniak, też b. smaczny.
Do tego grzane wino oraz piwo z "wkładką" czyli z kieliszkiem wiśniówki w środku.
Razem za skromny obiad dla dwóch osób coś ok 45 zł.
Poza tym - chylę jak zwykle czoła przed wiedzą panów P. i K. i wstydzę się swojego nieuctwa. :oops:
Pozdrowienia
Basia