Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Moi Kochani!
Dziś jest jeszcze piękniej niż wczoraj!
Bajecznie, sami zobaczcie.
Zdjecia z jeźdźcem o mało co nie przypłaciłam życiem... ale czego nie robi się dla forum Info;-)
Ale pewnie Aleksandrze sie spodoba;-) i Naszej Amazonce S też;-) może nawet T.b jak wynaczy mi kb;-)
wasza
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
yyy coś mi dziś nie idze...
prosze o wybaczenie;-), bo pogania mnie taki jeden z Łomży;-)))
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
asiczko !!!! cudne to jest. Buziaki narazie wirtualne, DZIĘKI
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Dla markema, który mnie do tego spacerku namówił;-) a sam leczy katar.
Zobacz sam!
Zdrowia!
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
A wiecie co... Moskita mnie zastrzeli... ale naprawdę było tak pięknie...
że chcę Wam pokazać ten nastrój... Każda najmniejsza gałązka oblepiona śniegiem, i tej błękit nieba, ehhh.
Bardzo lubię tę ścieżkę nad Sanem. Przejście nią pozwala mi odpocząć. I jest piękna o każdej porze roku!
wasza
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Sry za pikselozę na niektórych zdjeciach - za mocno skompresowałam (chyba).
Ale ja nie o tym
Zadanie do tych zdjęć z 26.12.2002. Proszę wskazać dwa zdjecia, na których występuje ten sam element.
wasza
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
te zdjecia to :
- San 26
- Huzele
a ty elementem są Huzele
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Dzieki Asiczko za wspaniale zdjecia. W Kanadzie tez mrozno i bajkowo ,ale kanadyjski krajobraz jest zupelnie odmienny od bieszczadzkiego. Ten drugi jest przepojony nasza bieszczadzka tesknota i tym nastrojem do ktorego wszyscy tesknimy. Wczoraj w gronie przyjaciol koledowalismy i oczywiscie nie obylo sie bez piosenki bieszczadzkiej. Duze buziaczki dla wszystkich
:-) Dorota
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Aaaauuuuuuu..., i już nic, dalej odebrało mi mowe. Opowiedz nam o swojej przygodzie, dobrze?
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
A czemuż to omal nie przypłaciłaś życiem tego zdjęcia? Czyżby to był zbójcerz?
Wszystkie Twoje zdjęcia są świetne. A ze wszystkich ptaszków najładniejsze są konie.
Pozdrawiam
P.S.
Tebe wybaczy kabe. Ma jakieś wyjście?
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Historia o jeźdźcu urwanym z choinki...
Idę sobie. Moja ścieżka "antystresowa" to trasa, która wiedzie tuż pod wzgórzem Baszta.
Idę sobie, cisza, od czasu do czasu słyszę dzięcioła (nie mogę go wypatrzyć, ale słyszę), od czasu od czasu od strony Huzel po Sanie niesie się szczekanie jakiegoś psa. Ja wypatruje materiały do zdjęć. Robię akurat zdjęcie jakiemuś krzakowi, gdy coś każe mi się odwrócić. Już, natychmiast!
Aż podskoczyłam, bo jakieś 6 metrów ode mnie okutany w czapę jeździec zatrzymał siwka. Wcześniej nie usłyszałam tętentu, bo świeży śnieg chyba wytłumił je...
Zaskoczona z aparatem gotowym do zdjęcia wykonałam półobrót... no i jakoś tak odruchowo nacisnęłam. Aparat był w trybie bez lampy. Jeździec się zapienił, krzyczał, że może bym najpierw raczyła go spytać o pozwolenie - jego i konia. Przestraszona i skonsternowana powiedziałam, że mnie zaskoczył i przestraszył i nawet nie wiem czy zrobiłam zdjęcie... a poza tym nie przestraszyłam konia - bo nie było błysku. I jeszcze coś dodałam o zabieraniu duszy...
Ale tak w jej głębi to się bałam, a serce miałam w gardle. Koń parskał niespokojnie. A jeździec odkrzyknął groźnie że sobie nie życzy, bo może jest POSZUKIWANY..." No masz ci los... zaraz mnie stratuje pomyślałam. I trzeba to było siedzieć za stołem świątecznym, a nie błąkać się po odludnych ścieżkach...
I nim zdążyłam jeszcze coś sobie (lub jemu nawrzucać), to on spiął konia i ruszył z takim impetem, że zaświszczało mi w uszach.
Oddalili się błyskawicznie. I muszę przyznać, że wyglądało to bajecznie (mimo grozy). Jeszcze stałam tak ze 3 minuty zanim ruszyłam dalej. Przede mną Czulnia. Cisza... ani śladu jeźdźca. Zeszłam do ujęcia wody na Sanie i usłyszałam znów... tętent...ałaaaaaaaaaa. Wspięłam się na ścieżkę w kierunku lasuuuuuuuuuuuuuu, uuuuuciekaććććććć
cdn
wasza
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Cieee parasol!
I co dalej? :-O
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
dla T.B
cd
Jeździec zatrzymał na chwilę konia przy ujęciu wody na Sanie. Ja wspinałam się na stromą ścieżkę, myśląc jednocześnie w duchu, że w taki piękny dzień jak ten który mamy nic złego nie może się zdarzyć... Parskanie konia odbijało się po całej dolinie dźwięcznym echem. W całej tej sytuacji było coś baśniowego. Ale stracha miałam i tak!
Miałam wrażenie, że jeszcze chce mi jeszcze coś powiedzieć... no ale zwiewając w las nie dałam mu okazji.
Cały czas myślałam - jak on wyobrażał sobie to, że pytam o pozwolenie co do zrobienia tego zdjęcia. On jedzie a ja krzyczę: "czyyyyyyyyyyy mogę Panu zrobić zdjęcie?????????" - tjaaaaaaaaa... no nie....
Usłyszałam jak odjeżdża, zbiegłam nad San. No tak moją ukochaną ścieżką wzdłuż rzeki (ja też chciałam tamtędy wracać). Pięknie to wyglądało jak znikał w tej ośnieżonej bramie z drzew. Pomyślałam "a raz kozie śmierć" - i ruszyłam w tamtym właśnie kierunku co i on.
Po drodze zrobiłam jeszcze parę zdjęć (które widać wyżej)m ale cały czas rozglądałam się i... no tak galopował wprost na mnie... a ścieżka wiązka. Ratuuuuuuunkuuuuuuu - zdążyłam pomyśleć. Gdy zbliżył się na odległość głosu, a ja w tym czasie skręciłam za najbliższe drzewo, usłyszałam: "Proszę się nie bać, nie stratuję". No łaskawiec jeden... w każdym razie nawet nie spojrzałam na tą przedziwną parę. Lepiej nie prowokować losu, bo wyglądało to wprost idealnie do zdjęcia, a ja aparat wcisnęłam do kieszeni.
Odjechał... A ja oglądając się za siebie pomyślałam, że mam za swoje. Ale i tak warto było.
Miałam tez wrażenie, że wrócił, bo chciał jakoś załagodzić to, że tak na mnie nakrzyczał.
Wróciłam przez park. A dopiero w domu opady ze mnie emocje.
KONIEC
P.S. Mam nadzieję, że nie jest jednak poszukiwany...
T.B. A może znasz tego jejmościa?
Mam pomysł na okładkę, ale potrzebuję bardziej pokojowego jeźdźca....
wasza
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
A dopiero w domu opady ze mnie emocje. ...
... Tymczasem jeszcze długo - nad Sanem - w ostatnich promieniach zachodzącego słońca można było zobaczyć czarnego jeźdźca na białym koniu, krążącego ze smętnie zwieszoną głową i pochlipujacego "uciekła mi ..."
To na pewno był Kaj, któremu Królowa Śniegu zamroziła serce. Wystarczyło ogrzać je dobrym słowem, albo czymś więcej, żeby odtajało jak San na wiosnę.
P.S.
Jaką okładkę?
Re: Świąteczny spacer_26.12.2002
Gratuluję odwagi. Ja chyba nigdy sama nie pójdę do lasu, czy gdzieś w góry.
Choć już raz się wybrałam i nic mi się nie stało. A może on wrócił, żeby Cię porwać? Takiego Asa pewnie rzadko się spotyka?
Re: Świąteczny spacer_05.01.2003
No nie wiem FAnko czy porwać... ale 5 stycznia też tam byłam i ani śladu jeźdźca i... śniegu.
(na dowód zdjęcie). Dziś jest inaczej - zapadało mnie ałaaaaaaaaa;-(
T.B - ładne zakończenie;-)
wasza