-
Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Nie wiem, czy taki wątek był tu jeż kiedyś dyskutowany, ale ten szlak jest z pewnością godny uwagi. Na pewno jest odpowiedzią na pytanie, co i gdzie zjeść w Bieszczadach, by posmakować regionalnych przysmaków. Szlak był nawet tematem pracy magisterskiej, nagrodzonej przez Ministra Sportu i Turystyki. Tutaj możecie przeczytać więcej:
Bieszczady od kuchni
Czy ktoś z Was podążał kiedyś takim szlakiem?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
trzykropkiinicwiecej
..no ba... codziennie
a możesz coś więcej zatem powiedzieć o propozycji tego szlaku?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Pomysł na Bieszczady od kuchni wilce zacny bez dwóch zdań. Nie tylko jako informacja gdzie dobrze zjeść po zejściu ze szlaku, kuchnia wszak jest po to aby podtrzymać tradycję.
Ja osobiście jeszcze nie przeszłam całego Szlaku Kulinarnego opisanego w pracy magisterskiej pani Justyna Czachara ale z czystym sumieniem moge polecić Stare Sioło w Wetlinie..pstrąg z rusztu palce lizać a gospodarze cudowni.
Z cała pewnością skorzystam z podanych namiarów napełnienia brzucha :)
Brawa za pomysł !
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Za każdym razem będąc w Bieszczadach mam swój szlak kulinarny. Kuchnia jest dla mnie bardzo ważnym elementem wypraw i niekoniecznie miejsca opisane przez Justynę są godne polecenia - przeze mnie.
Są jadłodajnie na obrzeżach, gdzie można zjeść rewelacyjnie i wcale nie tak drogo jak w znanych miejscach.
Ostatnie odkrycie - naleśniki z truskawkami w Bacówce Pod Rawkami! Kto jadł to już mi ślinka leci!
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
mAAtylda
Za każdym razem będąc w Bieszczadach mam swój szlak kulinarny. ...
Ostatnie odkrycie - naleśniki z truskawkami w Bacówce Pod Rawkami! Kto jadł to już mi ślinka leci!
Niestety truskawki maja to do siebie, że są dostępne tylko w krótkim okresie i trudno będzie o nie np. w sierpniu ;)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
A był ktoś w "Piwniczce" w Ustrzykach Dolnych?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
A Nora pod Beskidnikiem? Znacie? :) Jak wrażenia?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Znacie:) Na wstępie otwarcie zaznaczę, że bardzo lubię się z Martusią, bo może mi ktoś zarzucić, że nie mam prawa udzielać opinii o tym miejscu ale powiem szczerze, że nie piszę tego dla komercyjnej reklamy ale szczerze - bardzo lubię tą knajpkę, z wyglądu jest bardzo urocza (śliczny wystrój) i malutka co też dodaje klimatu. znajduje się na końcu Wetliny, co też ma swój urok. Ale do rzeczy, bo pewnie o kulinarną część chodzi -jest starsza pani na kuchni, która coś pichci, dania wyglądają na smaczne i dobrze podane. Podkreślam tylko -wyglądają, bo ja przychodzę tylko na piwo (ja raczej rzadko stołuję się w ogole w Bieszczadach, w zasadzie z takich miejsc to jeśli jestem w okolicy to jem tylko w Pasibrzuchu w Cisnej -tanie i dobre;p albo gdzieś pod namiotem sprzedawana jakaś grochówka itp) ale nie słyszałam by komuś coś nie pasowało. Radzę tylko nie zostawiać bezpańskiego jedzenia -tydzień temu była... latająca ryba:))) To był moment jak kot wskoczył na stół, pstrąg skoczył w górę i .. znalazł się na ziemi z kotem ;p Czasami są w Norze kameralne koncerty -zapowiedziane wcześniej bądź nie:)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Brzmi świetnie! Nie wiem, czy istnieli 3 lata temu, ale jakoś do nich nie trafiłam. W tym roku nadrobię :)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
No w "norze" jest jakoś tak domowo...
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Nie będę orginalny ale polecam przepysznego pstrąga w mojej ukochanej Terce przygotowywany na różne sposoby,i spożywany jak się ma szczęście, w towarzystwie ...bocianów które mają gniazdo nad smażalnią...
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
A gdzie dokładniej w Terce? Ubolewam nad tym, że pod koniec września będzie mi ciężko dotrzeć w tak wiele miejsc, bo będę bez samochodu... Ale może się uda, może jakiś stop. Zatem, gdzie tam dobrze byłoby trafić Delux? :)
-
:?:
Cytat:
Zamieszczone przez
delux
Nie będę orginalny ale polecam przepysznego pstrąga w mojej ukochanej Terce przygotowywany na różne sposoby,i spożywany jak się ma szczęście, w towarzystwie ...bocianów które mają gniazdo nad smażalnią...
Ja też najczęsciej jestem w Bieszczadzie bez auta bo po traumatycznych przejsciach już nie prowadzę....ale moża podjechać Veolią lub stopem,Terka jest mała i cudowna ze swym urokliwym drewnianym mostkiem i i cmentarzem na którym spoczywają ofiary naszego dzielnego WOP-u, a smażalnie każdy Ci pokaże,żeby było śmieszniej jak mi powiedziała kumpela która mieszka w Solinie, obok tej dawnej ,powstała na wskutek zawisci, druga konkurencyjna smażalnia prowadzona przez.... ojca właścicielki tej pierwszej.......muszę to zobaczyć sam w pazdzierniku.
Polecam także Polańczyk i karczmę Pod Batem gdzie unosi się jeszcze klimat i duch Jedrka Połoniny i są zarąbiste tanie ruskie pierogi. karaoke...oraz czysta żołądkowa ...delux
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
różnie to nazywają - najczęściej '' u matki i córki "...Jest na zakręcie drogi Bukowiec - Terka, przed Terką. Potwierdzam- najlepszy pstrąg w okolicy.Zawsze kieruję swoje kroki tam, będąc w B.
Do Terki trafiłem pierwszy raz koniec lat 70 ...wiele chat było krytych strzechą , PKS 2 x dziennie...sklepik z dykty , często zamknięty, ale miejscowi wskazali gdzie trzeba się udać , to pani otworzy. Chleb /wspaniały , do dziś pamiętam jego smak ! / co drugi dzień.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
magda_żb
A Nora pod Beskidnikiem? Znacie? :) Jak wrażenia?
Szerze polecam. Zwłaszcza żurek. Obok Starego Sioła to moje ulubione miejsce w Wetlinie.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
A jakie z tych dań , które serwują te wszystkie "knajpki" są typowo bieszczadzkimi potrawami?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
ciężko mi nawet powiedzieć co jest typowo bieszczadzką regionalną potrawą. kuchnia bojkowska była dosyć prosta, chyba średnio wyróżniająca się zanadto. większość jadłodajni stosuje standardowe menu i do zwyczajnej potrawy wplata tylko w nazwie słowo "bieszczadzki.." -pewnie i jest to nawet specjał bieszczadzki ale potraktowany z przymrużeniem oka, bo często powstały na miejscu jako fantazja kucharza (który przebywa właśnie w bieszczadach) bądź z dodatkami, przyprawami rosnącymi w pobliżu kuchni (szczaw, niedźwiedzi czosnek, mięta itp) -więc bieszczadzki jest czyż można zaprzeczyć? ale będzie to pojęcie obecne, jeżeli ktoś szuka jakiś tradycyjnych regionalnych potraw -to ja nie umiem nawet takich wymienić (pewnie się nie znam). za bieszczadzkie jedzenie uważam takie, którego znaczącym składnikiem jest ser -bunc, bryndza, sery kozie. chyba najbardziej typowym jedzeniem jakie sporządzałam swego czasu dosyć często (kilka /naście/ dziennie) to był "bunc po huculsku" - młode nieobrane ziemniaki w plasterkach z przyprawami, smażony boczek, dużo buncu, to wszystko podgrzane w piecu aż ser sie roztopi, później polane sporządzonym sosem czosnkowym i przyprawy. gorzej jest gdy będzie to zwyczajny gulasz, bogracz czy placki ziemniaczane (kupione mrożone) i do tego dodają przymiotnik "bieszczadzki" i tak też bywa.
-
1 załącznik(ów)
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Powtórzę się z wątku humor ze szlaku;)...karkówka bieszczadzka po kaszubsku
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Jest gdzieś na forum Bieszczadzkie menu?
Może warto takie stworzyć?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Ale w sensie jakim? Co podają w knajpach czy o tradycyjną kuchnię bieszczadzką?
Bo jeśli to drugie to polecam "Kuchnię Bieszczadu, czyli to co jedli i pili Łemkowie i Bojkowie ponad 100 lat temu" Krzysztofa Antoniszaka.
Jakkolwiek składniki tej kuchni są proste, to nie byle jaka to kuchnia. I dla prawdziwych twardzieli tez coś się znajdzie. :mrgreen: Ot choćby takie cynadry po bojkowsku, do których wedle przepisu należy zdobyć:
jądra wołowe - 2 sztuki
cebula - 3 sztuki
sadło - 4 łyżki
mąka - 4 łyżki
wino - 1/2 kubka
pietruszka zielona - 1 łyżka
sól, pieprz
;)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
czy cynaderki to nie są czasem nerki?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Po bojkowsku nie :wink:
"Cynadry to nazwa bajka
to nic innego jak jajka"
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
no co poradzisz Jimi - takie Bieszczady :mrgreen:
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Tolek ma racje, to zwyczajnie nerki wołowe lub wieprzowe :)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Znalazłem taką definicję Pani Lucyny Beaty Pściuk
Kuchnia bieszczadzka, bojkowska
Bardzo często spotykam się z pytaniem jaka jest tradycyjna kuchnia bieszczadzka. Prawdę powiedziawszy trudno
mi na nie odpowiedzieć albowiem jest to temat bardzo złożony.
Moim zdaniem czegoś takiego jak tradycyjna kuchnia bieszczadzka nie było, nie ma i nie będzie. Możemy co
najwyżej mówić o tradycyjnych daniach serwowanych kiedyś przez
górali ruskich, którzy żyli na naszym terenie.To była bardzo ubożuchna kuchnia chłopska, charakterystyczna
dla ludzi zajmujących się hodowlą i rolnictwem, w dużej mierze była
oparta na nabiale (mleko i jego przetwory), ziemniakach oraz kapuście.Przeważnie jadano jeden posiłek,
tylko najzamożniejsi mogli pozwolić sobie na dwa. Bojkowszczyzna w
wyniku przesiedleń przestała istnieć, pozostała po niej tylko niewielka spuścizna, w tym kilka przepisów na
chłopskie jadło. Nasz region był wielonarodowy, wieloetniczny
więc także potrawy które u nas jadano było różnorakie wynikające ze specyfiki danej kultury. Tutaj szczególną
uwagę należy zwrócić na kuchnię żydowską.
Moim zdaniem należy także pamiętać, że inaczej jadano po dworach, a inaczej w miejskich kamienicach, a zgoła
inaczej w chłopskich chatach. Tamta Sanocczyzna przestała istnieć.
Na teren Bieszczadów i okolic przybyli nowi osadnicy wraz ze swoimi potrawami. Ponad to kuchnia ciągle ewoluuje,
zmienia się, dostosowuje do nowych trendów, zwyczajów żywieniowych.
Ma na nią niebagatelny wpływ zamożność mieszkańców.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Panią Lucynę Beatę Pściuk doceniam bardzo za wiedzę o regionie :grin: i chęć dzielenia się nią aaale...myślę, że się Lucyna nie obrazi, że przytoczone powyżej jej słowa o bieszczadzkiej kuchni potraktuję jako opinię a nie jako definicję. Nie jestem jakąś wytrawną kucharką ani odnośnie aspektów praktycznych kucharzenia ani tych historycznych. Ale nie mogę zgodzić się z tym, że tradycyjna kuchnia bieszczadzka nie istniała i była tylko zbiorem iluś tam "tradycyjnych dań serwowanych przez górali ruskich". Podobnie można powiedzieć o kuchni żydowskiej - że jest zbiorem dań "serwowanych kiedyś przez Żydów". To, że kuchnia bojkowska i łemkowska - czyli dokładnie bieszczadzka - przestała być serwowana na tych terenach bo wymiotło stąd i Bojków i Łemków nie oznacza, że jej nie było. Krakowski Kazimierz tez nie jest dziś żydowski w takim pojęciu jakim był a kuchnia żydowska tam ma się dobrze. W polskich Bieszczadach kuchni bieszczadzkiej - w moim rozumieniu właśnie bojkowskiej i łemkowskiej nie ma. Inna rzecz, czy miałaby szansę zaistnieć w formacie komercyjnym tj dobrze się sprzedawać. W erze kultu "ścierwa w bułce" jest to wątpliwe.:roll:
Lucyna pisze też o Sanocczyźnie. Jakkolwiek dla mnie osobiście Bieszczady zaczynają się w Rzeszowie :wink:, to w rzeczywistości nie sposób jednak przyjąć, że te same tradycje (również kuchenne) dotyczą stricte Bieszczadów i np okolic Sanoka. Chociaż i w tym drugim przypadku uważam, że coś takiego jak tradycyjne dania jednak istnieje. Z babcinego domu pochodziły dania, które uwielbiałam a o których nikt w innych zakątkach kraju nie słyszał. Fakt, że kuchnię galicyjską tworzyły różne wpływy kulturowe jest tu bez znaczenia. "Kuchnia polska" też jest mieszanką wpływów, wszystkie inne "tradycyjne" "narodowe" kuchnie też. Rozróżnia je przepis - czyli jakie i w jaki stopniu wpływy ją ukształtowały.
Jeśli chodzi o cynadry to przytoczyłam to co zawarte jest w książce, o której wspomniałam. Do tej pory również cynaderki odnosiłam do nerek ale skąd nam wiedzieć co Bojkowie określali tym mianem?
Autor książki - jak sam pisze - badał tereny od Sławska na Ukrainie do Buska, Krynicy Górskiej i opierał się na zapiskach gospodyń pisanych w różnym - często mieszanym języku. Myślę, że skoro taki przepis znalazł się w książce to w takiej formie Autor go odnalazł. Zresztą odsyłam Was do książki - również do wstępu, przybliżającego tematykę.
Pozdrawiam. :)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
... I dla prawdziwych twardzieli tez coś się znajdzie. :mrgreen: Ot choćby takie cynadry po bojkowsku, do których wedle przepisu należy zdobyć:
jądra wołowe - 2 sztuki
cebula - 3 sztuki
sadło - 4 łyżki
mąka - 4 łyżki
wino - 1/2 kubka
pietruszka zielona - 1 łyżka
sól, pieprz
;)
Miałem problem z zieloną pietruszką ....
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Nie obrazi, czyta czasami forum. Trudno mi się w jej imieniu wypowiadać, mimo to postaram się merytorycznie odnieść do Twoich
wątpliwości. Przede wszystkim nie wrzucałabym do jednego worka kuchni łemkowskiej i bojkowskiej, za bardzo różniły się. Na innym forum jest dział kucharski, postaram się go przenieść jutro na naszą stronkę. Cieszę się, że na nią zaglądacie, ma 4 miesiące i 75 000 wejść. O kuchni bojkowskiej wbrew pozorom dużo wiemy. W 1936 r. na polecenie Inspektoratu Szkolnego w Sanoku bieszczadzcy nauczyciele sporządzili "Kwestionariusz w sprawie badania środowiska", to kopalnia wiedzy o życiu, wierzeniach i kuchni bojkowskiej. Ta ostatnia jawi się nam nieszczególnie. Bardzo uboga, oparta na czterech produktach: owsie, ziemniakach, kapuście i nabiale, przede wszystkim mleku. Bojkowie prawie nie znali warzyw, więc wszelkiego rodzaju przepisy, gdzie składnikiem jest np. cebula należy brać ze szczególną ostrożnością. Spróbuję to udowodnić na przykładzie Solinki: " Na wyżywienie składają się: ziemniaki, kapusta i mąka owsiana. Nieznana jest uprawa warzyw strączkowych, cebuli, czosnku, buraków i innych jarzyn. Sadzą natomiast brukiew i marchew, jadając je gotowane z mlekiem. Chleb owsiany oszipok. Nazwy potraw: ławasz - zupa kartoflana, bandurky - kartofle, warianka - kwas z kapusty gotowany na barszcz, chamuła=maczanka - żur z mąki pytlowej, sporządzane na święta, łoksza - kluski." W innych miejscowościach były gotowane podobne potrawy, tam, gdzie działała np. Proświta (rozdawali nasiona warzyw) kuchnia mogła być bardziej rozwinięta. Na Bojkowszczyźnie badania prowadzili też Falkowski i Pasznycki, notowali też jadłospisy. I tak w Dołżycy
obid o godz.8: kapusta, chleb, pęczak, czyr (owsiany, żytni lub jęczmienny)
połudenok 12-13 to samo tylko, że na zimno,
weczera ok 19 gotowane ziemniaki i mleko.
W niedzielę jadano pierogi z ziemniaków, maczanka z mąki i mleka, mięso owcze lub wołowe. Mięso jadano tylko u tych najzamożniejszych.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Asia999: "Lucyna pisze też o Sanocczyźnie. Jakkolwiek dla mnie osobiście Bieszczady zaczynają się w Rzeszowie :wink:, to w rzeczywistości nie sposób jednak przyjąć, że te same tradycje (również kuchenne) dotyczą stricte Bieszczadów i np okolic Sanoka."
-Ja przez pojęcie Sanocczyzny rozumiem Ziemię Sanocką a nie okolice Sanoka (w skali Bieszczadów niesięgające Bieszczadów), która swego czasu obejmowała także część obecnej gminy Lutowiska i jej granica szła mniej więcej przez Rozsypaniec, Halicz, Bukowe Berdo itd a z drugiej strony od Tarnicy przez Dział itd (nazwa Dział pochodzi od granicy między Kmitowszczyzną (do której należała Ziemia Sanocka) a Królewszczyzną). Informacje te zaczerpnęłam z książki Potockiego a teraz na szybko znalazłam nawet opis w wikipedii (wiem, że może to być nie do końca wiarygodne źródło) - http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia_sanocka
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
"Nieznana jest uprawa warzyw strączkowych"
A w Starym Siole jadłem pierogi z bobem , jednak to nie potrawa regionalna.
Jadłem też kiedyś w Wetlinie "knysze" Czy to ma coś wspólnego z Bieszczadami?
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
Sonka
Nie obrazi, czyta czasami forum. Trudno mi się w jej imieniu wypowiadać, mimo to postaram się merytorycznie odnieść do Twoich wątpliwości. Przede wszystkim nie wrzucałabym do jednego worka kuchni łemkowskiej i bojkowskiej, za bardzo różniły się.
Toteż absolutnie nie wrzucam ich do jednego worka. Twierdzę tylko, że właśnie ta kuchnia (łemkowska i bojkowska a nie łemkowsko-bojkowska) jest tradycyjną kuchnią bieszczadzką.
Cytat:
Zamieszczone przez
Sonka
O kuchni bojkowskiej wbrew pozorom dużo wiemy. (...) jawi się nam nieszczególnie. Bardzo uboga, oparta na czterech produktach: owsie, ziemniakach, kapuście i nabiale, przede wszystkim mleku (...)
Jeśli się jawi nieszczególnie i była bardzo uboga to znaczy, że nie jest tradycyjna? Moim zdaniem właśnie to jest jej oryginalnością i tradycją. Inna sprawa czy przypadłaby nam dzisiaj do gustu - tak jak już napisałam, moim zdaniem nie.
Sonka i Lucyna za sprawą Sonki - naprawdę miło Was tu znowu widzieć. :)
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Ja przez pojęcie Sanocczyzny rozumiem Ziemię Sanocką a nie okolice Sanoka (w skali Bieszczadów niesięgające Bieszczadów), która swego czasu obejmowała także część obecnej gminy Lutowiska i jej granica szła mniej więcej przez Rozsypaniec, Halicz, Bukowe Berdo itd a z drugiej strony od Tarnicy przez Dział itd (nazwa Dział pochodzi od granicy między Kmitowszczyzną (do której należała Ziemia Sanocka) a Królewszczyzną). Informacje te zaczerpnęłam z książki Potockiego a teraz na szybko znalazłam nawet opis w wikipedii (wiem, że może to być nie do końca wiarygodne źródło) -
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia_sanocka
I bardzo dobrze rozumiesz Jimi pojęcie Sanocczyzny. Troszkę źle chyba odczytałaś to co napisałam (albo może ja napisałam mało zrozumiale). Ziemia Sanocka była bardzo różnorodna i Bieszczady to zupełnie coś innego niż np okolice Sanoka. I będę się jednak upierać, że okolice Sanoka i Bieszczady to dwie różniące się tradycje, również w kuchni. Mieszanie do tematu całej Sanocczyzny jest moim zdaniem niepotrzebne. Nie chce mi się tu dyskutować o historii Ziemi Sanockiej, o tym dlaczego właśnie Sanockiej, o tym jak się zmieniała, dlaczego na północnych swoich krańcach podlegała innym wpływom i naturalnym zmianom niż na południowym. W głowie mam już luki pamięciowe a z książek przepisywać mi się nie chce. :mrgreen:
Cytat:
Zamieszczone przez
tolek banan
A w Starym Siole jadłem pierogi z bobem , jednak to nie potrawa regionalna.
Jadłem też kiedyś w Wetlinie "knysze" Czy to ma coś wspólnego z Bieszczadami?
Regionalne jak najbardziej - w znaczeniu karpackim. Knysze są łemkowskie, popularne do dziś na Ukrainie, pierogi z bobem chyba też. (Bób Łemkowie w każdym razie jedli).
I dobrze, że takie potrawy są przemycane między innymi ale ja byłabym ciekawa czy miałaby rację bytu gospoda nastawiona wyłącznie na kuchnię łemkowską i bojkowską. Czyli z tradycyjną bieszczadzką kuchnią.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Odniosę się tylko do ostatniego punktu Twojej wypowiedzi. Nie, jeszcze raz nie, i nie. Ta kuchnia jest obrzydliwa w smaku, mówię o tej bojkowskiej z gór. Na szkoleniach musimy czasami jeść potrawy bojkowskie, ohyda. Za to kuchnia Sanocczyzny bywa rewelacyjna, tu mamy już mozaikę narodowościową. Na jej bazie powstały przepyszne potrawy: proziaki (można je kupić w sanockim skansenie, 1.70 za sztukę, niebo w gębie), maczanka, gołąbki z tartych ziemniaków, pierogi z tartymi ziemniakami, knysze, sanockie gołąbki, hryczanyki - długo można by wymieniać. Jednak jest coś ciekawego w kuchni bojkowskiej. Oni mieli cegły, rodzaj glinianego garnka w którym gotuje się bez wody. Cegłę namacza się w wodzie, wkłada produkty np. mięso i jarzyny, lekko soli, można dodać naturalnych przypraw, a potem do piekarnika. Potrawy beztłuszczowe, aromatyczne. Nie spotkałam się z cegłą poza naszym regionem.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
Sonka
cegły, rodzaj glinianego garnka w którym gotuje się bez wody. Cegłę namacza się w wodzie
Ten ganek (cegła) nie był wypalony? A jak był to jaki sens ma namaczanie ceramiki? Ciekawy jestem i jakoś nie mogę sobie tego poukładać. Jest gdzieś coś więcej na ten temat?
EDIT Chyba wiem - była wypalona ale tak nie do końca :wink: i nasiąkała wodą, którą oddawała podczas gotowania.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Chyba jest wypalony. Gdyby nie mókł w wodzie przez pół godziny to pękłby. Nie sprawdzałam, jest za drogi aby eksperymentować. Najtańsza mała cegła w galerii w Cisnej kosztuje 60 zł, moja u wytwórcy kosztowała ponad sto. O cegle pisze Antoniszczak, nie mam książeczki, może Asia coś znajdzie na ten temat.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
To by się zgadzało z tym, co gdzieś wygrzebałem na sieci. Można to (jadło, nie cegłę) gdzieś wypróbować? Nie tacy Ci Bojkowie straszni - ja bym przynajmniej raz do takiej bojkowskiej knajpy zaglądnął.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Cytat:
Zamieszczone przez
Sonka
Odniosę się tylko do ostatniego punktu Twojej wypowiedzi. Nie, jeszcze raz nie, i nie. Ta kuchnia jest obrzydliwa w smaku, mówię o tej bojkowskiej z gór. Na szkoleniach musimy czasami jeść potrawy bojkowskie, ohyda. Za to kuchnia Sanocczyzny bywa rewelacyjna, tu mamy już mozaikę narodowościową. Na jej bazie powstały przepyszne potrawy: proziaki (można je kupić w sanockim skansenie, 1.70 za sztukę, niebo w gębie), maczanka, gołąbki z tartych ziemniaków, pierogi z tartymi ziemniakami, knysze, sanockie gołąbki, hryczanyki - długo można by wymieniać...
ZGADZAM SIĘ! ZGADZAM! :grin: Noooo...nie ma nic lepszego na śniadanie niż maczanka :) Wiem, że jest jej kilka wersji. Ja jakoś najbardziej przywiązana jestem do tej babcinej. Ale podobne danie było również w kuchni bojkowskiej i łemkowskiej. Bojkowie chyba nie używali do niej jajka. Myślę, że przywędrowała stamtąd.
Co do smaku kuchni bojkowskiej trudno mi się wypowiadać - więc wierzę na słowo. :) Czytając przepisy myślę, że mogła być smaczna - z jednym wielkim ALE: do większości potraw używali sadła (czyli tego tłuszczu, który gromadzi się wokół narządów wewnętrznych). Jakoś mnie to odrzuca, bo nie lubię tłustych potraw, a w dodatku sadło...:roll:
Natomiast we wspomnianej przez Was cegle potrawę przygotowywano bez tłuszczu ani przypraw. Zasadę działania cegły rozwikłaliście prawidłowo.:grin: O podobnym wynalazku słyszałam kiedyś od kolegi, który pochodzi z Rumuni. Myślę, że kluczem jest tu wołoskie pochodzenie.
Cytat:
Zamieszczone przez
bartolomeo
Można to (jadło, nie cegłę) gdzieś wypróbować? Nie tacy Ci Bojkowie straszni - ja bym przynajmniej raz do takiej bojkowskiej knajpy zaglądnął.
Czyli warto o tym temacie jednak pomyśleć drodzy restauratorzy. :wink:
A tak całkiem poważnie to myślę, że na smak tych potraw miał wielki wpływ sposób ich przygotowywania i podania (o czym pisze również Pan Krzysztof Antoniszak). Więc najlepiej gdyby taka "knajpa" ulokowała się w starej chyży, z tradycyjnym piecem na którym gotowałoby się ciągle "menu", wielkim stołem i ławą. Tylko kasę fiskalną gdzieś trzeba byłoby upchnąć :mrgreen: , no i nie wiem co na to Sanepid.;)
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Z tego co wiem to pan Antoniszczak gotuje w cegle, prowadzi pensjonat w Cisnej.
-
Odp: Bieszczadzki Szlak Kulinarny
Sobie poszukałam i coś znalazłam:
http://www.youtube.com/watch?v=zFKLw2qhXEw
(pstrąg w "cegle" od 4 minuty; całość warta obejrzenia)
Nie reklamuję pensjonatu Pana Antoniszaka ale nabrałam chęci, żeby się tam kiedyś wybrać. :)