http://www.camino.net.pl/via_regia.html
Wersja do druku
co prawda już gdzieś tutaj wrzucałem podobnego linka, ale się powtórzę, bo grzech nie dopiąć, jeśli mowa o camino
http://www.youtube.com/watch?v=ZmDhRvvs5Xw
Nie powinno się ulegać emocjom. Tak przynajmniej mądrzy i doświadczeni ludzie prawią. Nie powinno się, ale… zawsze jest jakieś „ale”. Nie jest wskazane np. czytanie niektórych książek, bo potem myśli krążą wokół czegoś, np. jakiegoś zwariowanego pomysłu. Po jednej z takich myślotwórczych pozycji zaczęło się – gadanie, czytanie kolejnych dłuższych i krótszych tekstów, przeglądanie zasobów Pana Intera i wreszcie - planowanie, aż do poziomu sprawdzania cen lotów do punktu A i alternatywnych połączeń do małej francuskiej miejscowości o pięknej nazwie Saint – Jean Pied de Port. Jak to zwykle z planami bywa, podobno niektóre nielicznym dają się realizować . U mnie bóg mamon pomógł zgasić plan w zarodku, podsuwając kalkulator strat wywołanych miesięczną nieobecnością.
Nic to – jak rzekła bohaterka pewnej książki. Trzeba dojrzeć do pewnych spraw, a tymczasem kolega i spiritus movens w jednej osobie nie odpuścił, bilet zamówił i po dwóch latach od wstępnych pogadanek zaczął odliczać szybko uciekające tygodnie i dzionki. Zdał też sobie sprawę z niedostatków kondycyjnych równie sporych po zimie, jak i po zasiedziałej jesieni. Czynił sugestie zbutowania bliższej lub dalszej okolicy, żeby się do 800 kilometrowej przebieżki przygotować.
Gdzieś na początku 2012 roku dowiedzieliśmy się, że zakręcony tematem piechur z sąsiedniego miasta zawziął się i wyznakował Via Regia – odcinek Camino na terenie Podkarpacia. Przekonał nawet lokalne władze do wydania mini przewodnika o tym odcinku szlaku.
I tak to właśnie pierwszej niedzieli marca, czekając, aż z gór spłynie białe utrapienie, ruszyliśmy jednodniowo w Drogę. Zimny wiatr i skłonność nieba do opadów podpowiadały inne pomysły na spędzenie niedzieli. Nie bardzo wierząc, że coś ciekawego można znaleźć w odległości 1góra 2 km od ruchliwej „czwórki”, wybraliśmy podrzeszowskie przedmieścia jako pierwszy odcinek – ot tak, bo blisko i łatwo dojechać. Gwoli ścisłości była to miejscowość o niezbyt dobrze brzmiącej nazwie – Bzianka.
Kto coś czytał o Camino, ten pewnie wie, co to Fisterra. My, przez zupełny przypadek, od niego zaczęliśmy.
Załącznik 28061
A potem:
- radość z pierwszej muszli; czy ten znak, to jakiś znak?
Załącznik 28062
- przez wsie i przysiółki,
Załącznik 28063
- jeźdźcy Apokalipsy,
Załącznik 28064
- skowrończe i ziębowe śpiewy /brak zdjęcia – śpiewy to trudny fotograficznie temat /,
- pagóry i doliny,
Załącznik 28065Załącznik 28066Załącznik 28067
- szyby gazowe,
Załącznik 28068
- kapliczki w lipowej obstawie,
Załącznik 28069
- prawie bieszczadzkie buki,
Załącznik 28070
cd.
- śródpolne zadrzewienia,
Załącznik 28071
- dla tych, co wracają,
Załącznik 28072
- wspomnienie zimy,
Załącznik 28073Załącznik 28074
- w brzezinowym młodniku,
Załącznik 28075
- dwór z parkiem zamieniony w gęsiarnię,
Załącznik 28076
- współczesna myśl inżynierska,
Załącznik 28077
- Słowacy mówią na to „cesta”,
Załącznik 28078
- jeden z trzech podkarpackich jakubowych kościołów,
Załącznik 28079
- stróż światła,
Załącznik 28080
Kończąc pierwszy odcinek, nie musieliśmy z kolegą ustalać, że trzeba nam iść dalej…
Minął tydzień, pogoda zeszła na koty, a Szlak ciągnął mimo, że po poprzednim odcinku okazało się, że nasze nogi posiadają jakieś dziwne mięśnie i ścięgna, których istnienia do tej pory się nie domyślaliśmy.
Obejść się smakiem – tak, w tej sytuacji to zdecydowanie dobre określenie na turystyczne plany weekendowe.
I tak nastał poranek 18 marca 2012r..
Start w punkcie, który był metą poprzedniego odcinka. Pogoda – bajka, krótki rękaw po porannym rozruchu to najlepsze rozwiązanie. Niespiesznie tupiemy najpierw po asfalcie, potem polnym traktem, obok którego wyrasta niepokaźny kurhan tatarskiego wodza Kantymira mirzy. Tu należy się dygresja. O ile napotkany dzień wcześniej przewodnik, podróżujący Via Regia, uznał nasz poprzedni etap za najładniejszy na Szlaku /przemierza go weekendowo od zimy/ to nie można zapomnieć, że owszem - krajobrazy mamy przednie, ale nasza dzikość nie licuje z dzikością natury. Już pierwszy odcinek uzmysłowił nam, że mimo akcji i edukacji wielu homo sapiensów nie jest w stanie zrozumieć, iż żaden typ śmieci w żadnym miejscu nie podnosi walorów turystycznych i estetycznych żadnego jaru, lasku, potoku, wzniesienia, otoczenia kapliczki itd.
Kurhan, który nas nie zatrzymał nawet po to, żeby go na fotce zapamiętać „przyozdobiono” tabliczką o srogich karach finansowych grożących tym, którzy mieliby skłonność do pozostawienia swoich śmieciowych śladów cywilizacyjnych. Robi to tak piorunujące wrażenie na tubylcach, że jakby nie patrzeć na wzniesienie, nie unikniemy widoku „handlowej wielokulturowości”. Może, gdyby zawisła tabliczka o pochodzeniu pagórka, dzicy wywoziliby worki pampersów w inne miejsce, nie kalając pamięci zmarłych. Może…
Po kilku kilometrach dotarliśmy do miasteczka, które niedawno otrzymało obwodnicę i odciążone od ruchu samochodowego oraz oglądane z perspektywy piechura, zaprezentowało się całkiem interesująco, zwłaszcza w ilości zachowanych drewnianych domów.
Po opuszczeniu miasta wspięliśmy się na wzniesienie z którego drogi wśród pól, nieużytków i zagajników wiodły na zachód, ku Hiszpanii ;-). Sycąc się spokojem i pustką przedwiośnia, zastanawialiśmy się, jak tu być może, gdy zboża zafalują na obłościach terenu. Te błogie rozważania przerwał najpierw odległy, a później coraz bliższy dźwięk „motura”, którego dzielny ujeżdżacz śmignął obok nas, nie przejmując się, że może go wybić na dziurze, kretowisku albo innej nieoczekiwaności. Miły gość – zostawił pamiątkę – smużkę błękitnego dowodu, że „motur” też wydala.
Dalej było już tylko dobrze i lepiej.
- błękit rządzi,
Załącznik 28086
- byle dalej od szosy,
Załącznik 28087
- dom w pobliżu miejsca urodzenia J. Mehoffera,
Załącznik 28088
– ogrodzenie przykościelne - XIX wiek – przetrwało nawet powódź w 2010r.
Załącznik 28089
- wypatrzone w przydomowym ogródku – elementy młyna wodnego,
Załącznik 28090
- zostało w dole,
Załącznik 28091
- czynne szyby naftowe,
Załącznik 28092
-u nas na pogórzu,
Załącznik 28093Załącznik 28094
- na rozstaju,
Załącznik 28095
cd.
- jarki,
Załącznik 28096Załącznik 28097
- leśniczówka ze starą jabłonią,
Załącznik 28098
- to lubię,
Załącznik 28099Załącznik 28100
- aż po horyzont,
Załącznik 28103
- a po wojnie...
Załącznik 28101Załącznik 28102
25 marca 2012r. – kolejna niedziela z dobrą pogodą. Kolega ruszył już w podróż swojego życia, a ja postanowiłem kontynuować trening. Tym razem zaistniała potrzeba dotarcia autem do ostatnio odwiedzonego miejsca.
Przemknąłem chyłkiem obok kościoła o zamojsko wyglądającym frontonie,
Załącznik 28116
wśród współczesnych kapliczek
Załącznik 28117
droga wiodła do kompleksu leśnego poprzetykanego pojedynczymi domami i polami uprawnymi.
Załącznik 28118Załącznik 28119Załącznik 28120
Fałdy gruntowe nie pozwalały zapomnieć, że to pogórze.
Po poprzednim etapie wiele sobie obiecywałem, jeśli chodzi o ukształtowanie terenu i widoki, trochę dziegciu dano mi jednak na odcinku poprowadzonym asfaltową drogą przez rozrzuconą po pagórkach wieś. Jednak patrząc na to z perspektywy – całkiem smakowicie wyglądają obejścia domów w spokojny, rozgrzany, niedzielny dzionek – i te zdziwione spojrzenia „co się tak szlaja” - bezcenne.
Załącznik 28121
Dzięki lichemu oznakowaniu Szlaku można samemu wybrać najodpowiedniejsze przełazy, przejścia i ścieżki takie, co to nikt normalny nimi nie chadza. Gdy już znużenie twardym podłożem zaczęło się dawać we znaki, przewodnik nakazał skręcić w las – propozycja nie do odrzucenia. Na skraju podniszczone czasem i pogodą ławy intensywnie użytkowane, pewnie poprzedniego wieczora, i „gadżety” zachęcające, żeby znużony wędrowiec spoczął chwilę. Chleb i masło było, a butle wyssane ze szpiku. Oprócz posiłku biesiadnicy nie zapomnieli i o przyodziewku dla potrzebującego, a może jednak zapomnieli...
Załącznik 28122Załącznik 28123
Lasem trochę w dół, trochę w górę, obok rzadkiej urody jaru bukiem ocienionego.
Załącznik 28124
Zawilce szukały słońca i właściwej pozy
Załącznik 28125
Ukarana za coś brzoza wypłakiwała resztki soku,
Załącznik 28126
a zeszłoroczny liść szeleścił – załóżmy, że bez powodu.
Załącznik 28127
Wychynąwszy na otwarte przestrzenie, wpadam w sidła czarownego, opuszczonego, zapatrzonego w przeszłość obejścia z bajecznym starym sadem, rozbitymi ulami i… stertami śmieci.
Załącznik 28128Załącznik 28129
Dalej minimalne dylematy, która ścieżka najodpowiedniejsza.
Załącznik 28130
Wybór najprostszy z możliwych – trzeba się w dół do wsi zapuścić, żeby się na kolejną wierzchowinę wydobyć.
I znów wyszukanie nie tej co trzeba dróżki między domami sprawiło, że buty zaznajomiły się z pyłem kolein, pyłem miedz i oziminą. Warto było – widoki na wieś i to, skąd się przyszło, mimo mglistej zawiesiny, oczy i ducha radowały, wyłuskując z przestrzeni plany i detale.
Załącznik 28132
Za uprawnym polem las czekał i kusił jak zwykle.
Załącznik 28133
Najpierw czuja regulując, a później z pomocy słońca korzystając, dotarłem do właściwej drogi. Czytając wcześniej o zdarzeniach z II wojny światowej, które miały miejsce w tym rejonie, czekałem, co las zechce pokazać. I pokazał – ręką ludzką uczynione. Ładne miejsce na grzybobranie i śmierć.
Załącznik 28134Załącznik 28135Załącznik 28136
Buen Camino
Załącznik 37312 Znak stoi nad Wartą nie daleko mostu Królowej Jadwigi.(Poznań) Dziś w ramach treningu mały odcinek tej trasy mamy
za sobą .
Pójdziemy dalej ... ( "Nie idź tam człowieku")
Trzeba trenować a nuż za parę lat....
To ja dołączam się od strony północnej :)
Witam
Dopadła mnie taka "choroba" , którą ktoś nazwał "Caminozą" . Muszla Św Jakuba , żółte strzałki widzę je wszędzie...
A gdzie jest ta muszla ? Załącznik 37392 ( wiem wiem łatwe to pytanie)
Buen Camino
No to może ktoś chętny na 12 kwietnia? http://www.viaregia.podkarpacie.eu/?...tulig%C5%82owy
Muszle w dłoń! Buen Camino
Z sobotniej wycieczki Załącznik 37459
Nasze Camino
Marzenia zaczynają się realizować.
Kilka lat temu po obejrzeniu filmu dokumentalnego o Pielgrzymowaniu do grobu Św. Jakuba w Santiago de Compostela padło stwierdzenia : Chcemy tam iść.
Jest to zupełnie inna forma pielgrzymki od tej , którą znamy z naszych dróg (piesze pielgrzymki do Częstochowy) Na Camino o nocleg i wyżywienie trzeba zadbać samemu.
Na jesieni ubiegłego roku nasze marzenia zaczęły przyjmować bardziej realne kształty , a motorem napędowym stała się moja żona.
Zaoszczędzony urlop trzeba jakoś wykorzystać.Mamy 22 dni urlopu .
Nasuwają się pytania :
1/ile kilometrów można przejść przez trzy tygodnie?
2/skąd i w jakim terminie zacząć nasze Camino aby je skończyć i o czasie wrócić do Polski
Ustaliliśmy ,że pójdziemy szlakiem portugalskim , a zaczniemy z Porto. Jest do przejścia około 250 km , więc powinniśmy się wyrobić w czasie.
Teraz zaczęło się szukanie sposobu dotarcia do Porto i potem powrotu do Poznania. Organizacją zająłem się sam , była to dla mnie nowość , nigdy nie szukałem połączeń lotniczych , nie rezerwowałem lotów - ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Wiele obaw przed nami , ale zbliża się grudzień i pada ostateczne pytanie : IDZIEMY DO SANTIAGO ?
Termin nie odwołalny : Wyjazd 20 maja , powrót 10 czerwca . Daty te były zależne od dogrania terminów lotów w miarę tanich biletów
Już mamy bilety na autobus do Berlina , potem samolot z Berlina do Porto . Powrotny zabukowany na 9 czerwca z Santiago do Londynu i 10 czerwca z Londynu do Poznania
Zarezerwowałem też hotel w Porto na dwie pierwsze noce aby się zaaklimatyzować w Porto.
Pozostało do wyjazdu jeszcze pół roku. Trzeba doposażyć plecaki w miarę lekkie śpiwory i inne akcesoria , które pozwolą nam przez trzy tygodnie przeżyć na Camino.
To już jutro środa 20 maja ruszamy spełniać marzenia. Najpierw Berlin potem Porto ....... Santiago
O! Zapowiada się fajna lektura :)))
Dziś piątek 22 maja zaczynamy Nasze Camino.
Ruszamy z hotelu po już "znajomych" ulicach Porto , przecież spędziliśmy tu dwie noce i dzień. Załącznik 38127 Załącznik 38128 Załącznik 38129 Załącznik 38130
Po drodze wchodzimy do Se Catedral (Katedra po lewej Załącznik 38132, gdzie można nabyć Paszport Pielgrzyma (Credencial del Peregrino).Paszporty te w raz z naszymi dowodami osobistymi okażą się bardzo pomocne i ułatwiające pielgrzymkę do Santiago . W Katedrze zostajemy do końca mszy potem odwiedzając jeszcze miejscowy targ Załącznik 38131
Wybieramy szlak nadbrzeżny Camino da Costa . Na tym szlaku trudno się zgubić , ocean musisz mieć zawsze po lewej ręce.
cdn
No to ... Tolki ruszyli...:wink:
Wąskimi ulicami Załącznik 38170 Załącznik 38178schodzimy nad rzekę Douro , która w Porto wpada do Atlantyku.
O zabytkach Porto czy innych atrakcjach przeczytacie w przewodnikach .
My chcemy się podzielić naszym spojrzeniem na Porto . W wielu kamienicach , nazwijmy to "starego miasta" brak jest kanalizacji i bieżącej wody. Woda z automatu wężem wystawionym z bramy płynie na ulicęZałącznik 38169 . Załącznik 38183Wiadrami wodę nosi się z kamienicy do kamienicyZałącznik 38184 .Pranie robi się na dworze w takich betonowych czy kamiennych "pralkach" (ulepszona odmiana naszej tarki bo ze zbiornikiem na wodę Załącznik 38175 tu na zdjęciu po lewej.A potem to pranie trzeba gdzieś powiesić Załącznik 38179 Załącznik 38180
Warsztaty samochodowe mieszczą się w kamienicy Załącznik 38181
I to wszystko nikomu nie przeszkadza , urzędnicy i politycy się nie oburzają , Unia nie reaguje .
Czy Polska jest w innej Unii Europejskiej?
Nie mamy zaplanowanego na dziś miejsca noclegu. Postanowiliśmy ,że idziemy do zachodu słońca , a potem …
Są pielgrzymi , którzy rezygnują ze spaceru ulicami Porto , i jadą metrem po za miasto by tam zacząć swoje Camino .
My postanowiliśmy inaczej. Takie strzałki będą nam wskazywać drogę przez najbliższe dwa tygodnieZałącznik 38211
.
Może nasze Camino się wydłuży , ale nie będzie to stracony czas . Na Camino nie ma straconego czasu. Załącznik 38214Załącznik 38215 Załącznik 38217 Załącznik 38216 Załącznik 38219
Przyszedł czas na obiad , po drodze mijamy wiele restauracyjek , wybieramy taką ,gdzie na grilu z robionym z beczki na naszych oczach jest przygotowana świeża rybka Załącznik 38213
Ktoś kiedyś śpiewał " Nie oglądaj się za siebie ... my jednak spoglądamy na oddalające się PortoZałącznik 38209 Załącznik 38210
Duża część naszej trasy przebiegała ulicami Porto , przy rzece, potem promenadami nad Atlantykiem. Po kilku kilometrach dotarliśmy do ujścia rzeki Rio Leca i trzeba było odbić od oceanu i znaleźć przeprawę. Przedostaliśmy się na drugą stronę po wielkim stalowym moście zwodzonym. Załącznik 38266Jak wygląda podnoszenie tego mostu , gdy przepływa statek można zobaczyć tu: https://www.youtube.com/watch?v=6kXcUEmigFE
Znowu nas "ciągnie" oceanu . Wieje jak w "kieleckim" ale jest jak widać bez chmurno i cudnie Od strony lądu nowoczesne hotele Załącznik 38267 przy oceanie stara warownia Załącznik 38268
Piękne widoki ,skalisty brzeg robią wrażenie Załącznik 38270 Załącznik 38271 Załącznik 38272 Załącznik 38269 Dale nasza droga biegnie w większości po takich pięknych drewnianych pomostach Załącznik 38273
Załącznik 38274 Załącznik 38275
Pomosty ułatwiają drogę, wielu caminowiczów wybierając camino nadbrzeżne myśli , że będą musieli wędrować po plaży.
Chyba jesteśmy jedynymi peregrinios w tym dniu na tym odcinku Camino .
Czasami pomosty się kończą , prowadzą do miasteczek , gdzie wiele domków ma wyłożone elewacje kafelkami , lub na frontach domów z kafelków są ułożone obrazki ze świętymi i różne sceny z życia. Załącznik 38301 Załącznik 38302Załącznik 38303
Słońce ma się ku zachodowi ,Załącznik 38304 czas pomyśleć o odpoczynku . Nie mamy zaplanowanego noclegu . Jesteśmy w miejscowości Angeiras , w małym barze pytamy o jakiś nocleg , kemping .
Nasze pytania po "portugalsku " i "angielsku" zostały zrozumiane na tyle , że dziewczyna pracująca w barze z własnej inicjatywy urwała się z pracy i chyba z kilometr , krętymi ulicami miasteczka zaprowadziła nas na kemping. Słońce już dawno za horyzontem .
Kempingowa recepcja już zamknięta , ale to nie problem aby dać nocleg zmęczonym pielgrzymom. Pan nazwijmy to po polsku "stróż" sprawdza nasze dowody osobiste , oraz paszporty pielgrzyma , daje nam klucze do domku i tłumaczy jak do niego trafić.
Informuje ,że recepcja będzie czynna jutro o 9 -tej i wtedy zapłacimy za nasz nocleg .
Naszą rezydencją na dzisiejszą noc okazuje się domek kempingowy z dużym łóżkiem i nad nim trzecie miejsce do spania. Łazienka i kibelki są całkiem blisko czyste , duże . Jest przed sezonem więc tłoku niema. Zmęczenie ,wygodne łóżko i szum pobliskiego Atlantyku powoduje ,że nie potrzebujemy dużo czasu by zasnąć .
A tak wygląda kemping w świetle dziennymZałącznik 38305 Załącznik 38306
Pierwsza noc na Camino za nami Zaczynamy dzień drugi naszej Drogi życia. Pobudka o 7 -mej . Powitał nas piękny słoneczny dzień .Załącznik 38316Na kempingu i w toaletach bez tłoku , a nieliczni obecni pewnie jeszcze śpią .
Recepcja jeszcze zamknięta , idziemy więc w "miasto" poszukać jakieś knajpki aby coś zjeść. Nie trzeba było daleko szukać jest knajpka Załącznik 38317
Mimo wczesnej pory w barze można spotkać miejscowych , którzy przyszli na kawę , poczytać gazetę , popatrzeć w TV.
A tak wygląda w środku Załącznik 38318 Załącznik 38319 Może kogoś zainteresuje menu Załącznik 38320
Po śniadaniu i kawie wracamy na kemping uregulować rachunek za nocleg Załącznik 38321 ... cdn
W recepcji ważne są dwa dokumenty nasz polski dowód osobisty i paszport pielgrzyma Credencial del Peregrinio , Załącznik 38327 Załącznik 38328który nabyliśmy w Se Katedra w Porto. Credencial pozwala na noclegi w albergach (schroniskach dla pielgrzymów) oraz tańsze noclegi w innych miejscach np. na kempingach. Jest w nim miejsce na pieczątki , które pielgrzym może zbierać z miejsc gdzie nocował lub przez które przechodził. Na podstawie tego paszportu i udokumentowania przejścia pieszo min 100 km można w Santiago odebrać Compostele (potwierdzenie odbycia pielgrzymki do grobu św. Jakuba.
Nocleg na kempingu w Angeiras kosztował nas 12 euro.
W przewodnikach o Camino przeczytałem ,że na kempingach Orbitur opłaca się nocować w cztery osoby , bo z reguły domki są czteroosobowe. Wiadomości te jednak nie sprawdziły się - nam liczono od osoby . Może dlatego ,że było przed sezonem.
Na dzisiaj mamy już zaplanowaną metę , będzie to Vila da Conde , Mamy do przejścia około 22 km Nocować możemy u Bombeiros - odpowiednik naszej Ochotniczej Straży Pożarnej . W Portugalii ochotnicza straż pożarna pełni szersze funkcje niż w Polsce, które obejmują też funkcje naszego pogotowia ratunkowego. Dyżury pełnione są przez całą dobę. Znaczna ich część udziela schronienia pielgrzymom, oddając do dyspozycji głównie sale gimnastyczne lub inne pomieszczenia i udostępniając dostęp do łazienki i toalet. Śpi się na materacach
Z kempingu idziemy w stronę oceanu. Niebo błękitne mamy przez cały czas , potrzebne są kremy z filtrem "50"Załącznik 38329 Załącznik 38330 Droga przy plaży biegnie w większości drewnianymi pomostami Załącznik 38331 ale jeśli się chce można iść bliżej brzegu Załącznik 38332 Załącznik 38333
Wędrując , można często usłyszeć od miejscowych "Buen Camino" okraszone serdecznym uśmiechem. Chętnie służą radą , a jak czasem zdarzy ci się przeoczyć żółtą strzałkę Załącznik 38334 chętnie wskażą ci drogę.Załącznik 38335 Załącznik 38336. W Portugalii spotykamy dużo krzyży, są to krzyże kamienne , wizerunki z kafelków na elewacjach domów, elementy religijne można zobaczyć też w kawiarniach , nie raz obok jakiś trunków. (Porównując to do polskiej rzeczywistości , u nas znalazł by się ktoś , kto uznał by to za obrazę świętości, albo z innej opcji narzucanie wiary niewierzącym czy innowiercom naruszając przy tym ileś tam dyrektyw unii europejskiej.) Nie mam doświadczenia "zagranicznego" ale przebywając w Portugalii przez te cztery dni mam wrażenie , że jeszcze nie jest w Unii, albo nasi politycy opowiadają nam bzdury o tych wszystkich wymogach jakie muszą spełniać Polacy aby otworzyć , restaurację, warsztat , czy inną działalność.
Trochę odbiegłem od Camino . Ale czy na pewno ...
cdn.
Dzisiaj spotkaliśmy troje pielgrzymów Załącznik 38372Klaudia i Uli z Niemiec oraz Mateo - Fina mieszkającego w Hiszpanii . Cała trójka zaczęła swoje Camino już Lizbonie .Po krótkiej rozmowie tradycyjnym pozdrowieniem "Buen Camino" rozstajemy się (jak się potem okaże nie na długo)
Droga do Vila da Conde jest urozmaicona , idziemy blisko plaży po drewnianych pomostach, żółte strzałki też prowadzą do miasteczek gdzie można podejrzeć jak biegnie życie codzienne mieszkańców. Takie samodzielne zwiedzanie , bywanie w śród tubylców , nie na hotelowych plażach i basenach to jest to co "tolki" lubią najbardziejhttp://forum.bieszczady.info.pl/images/icons/icon7.png
Takich widoków u nas nie uświadczysz Załącznik 38376 Załącznik 38379 Jak się potem okaże , podczas naszej wędrówki takie pralnie można jeszcze spotkać także w Hiszpanii.
Załącznik 38375 Załącznik 38374 Załącznik 38380Załącznik 38378Załącznik 38377Załącznik 38373Załącznik 38381
Aby dojść do miasta musimy oddalić się od wybrzeża , by ominąć ujście Rio Ave przechodzimy obok "fabryki " bud dla psów Załącznik 38472i wchodzimy na most .
W Vila da Conde jest też pozostałość po akwedukcie , dość ładnie wkomponowana w nowoczesną architekturę. Poznajemy tu dwie "caminowiczki" z Niemiec w wieku 60+. Mimo problemów językowym rozmowa się "klei" (jedna z pań zna nawet jedno polskie słowo "śrubka" . I tak po tym spotkaniu panie otrzymują od nas pseudonim "śrubki" (śrubki spotkamy jeszcze na naszym camino)
Tu też spotykamy ponownie Klaudię ,Uli i Mateo , który pozdrawia nas z balkonu hostelu. Załącznik 38473Uznaliśmy, że też zanocujemy w tym hostelu. Okazało się jednak ,że niema już miejsc. Spotkała nas jednak miła niespodzianka ze strony nie dawno poznanych troje caminowiczów. Klaudia wzięła za rękę moją żonę i zaprowadziła do ich pokoju. Słaba znajomość języka nie stanęła na przeszkodzie i okazało się ,że "ich troje" wynajęli pokój pięcioosobowy i chętnie dwa łóżka nam udostępnią.
Dziś wieczorem jest konkurs eurowizji który wszyscy oglądają w hostelowej świetlico - stołówce.Załącznik 38474
To miedzy narodowe oglądanie nie jest bierne . Klaudia wymyśliła ,że też będziemy głosować na poszczególnych artystów. Po poszczególnych wykonaniach każdy punktował.
Rano stajemy pierwsi , poranna toaleta i oczekiwanie na śniadanie , które jemy wspólnie.
Z hostelu wychodzimy sami nasi znajomi jeszcze zostali. Następne miejsce noclegu to Kemping Lugar do Alto
Rzut oka na Vila da Conde Załącznik 38475 Załącznik 38476 Załącznik 38480 Załącznik 38479Załącznik 38478 Załącznik 38477 Załącznik 38481
Dzień 3
Dzisiaj jeszcze odwiedziliśmy miejscowych strażaków .Załącznik 38582 Ich siedziba mieści się za stadionem miejscowej drużyny Rio Ave FC Załącznik 38588, która wczoraj grała ze Sportingiem Lizbona Załącznik 38583 o mistrzostwo Ligi Sagres odpowiednika polskiej "ekstraklasy" Załącznik 38584
Musimy , nie chcemy znowu dojść do plaży aby kontynuować naszą wędrówkęZałącznik 38585 Załącznik 38586.
Następne miejsce noclegu to Kemping Lugar do Alto
Brzeg oceanu bardzo urozmaicony , jest plaża piaszczysta , ale są też skałyZałącznik 38589 . Jest ciepły , a nawet można powiedzieć upalny niedzielny poranek . Na ulicach miasta widać biegaczy odbywa się jakiś bieg Załącznik 38590.
Na plażach jednak nie widać tłoku , ale widać parawany Załącznik 38587,tak bardzo popularny sprzęt na bałtyckich plażach. Jest ciepły , a nawet można powiedzieć upalny niedzielny poranek Załącznik 38591 a my "cały czas do przodu"
A mówią, że parawany na plaży to nasza lokalna specjalność.
Idziemy betonowymi bulwarami , które rozdzielają miasto od plaży . Wędrując wybrzeżem portugalskim widzieliśmy dużo pomników w pobliżu plaży , większość nawiązuję do oceanu , rybaków .Załącznik 38626 Załącznik 38625 Załącznik 38633 Załącznik 38635 Załącznik 38634 Załącznik 38627 Załącznik 38628Załącznik 38624Załącznik 38636
Po mimo ,że czasami tłoczno na trasie(ale nie od pielgrzymów) , idąc chodnikami wydaje się ,że jesteśmy tylko we dwoje .Dla nas taki sposób ,pielgrzymowania ,wędrówki , zwiedzania wydaje się najlepszy. Nie wyobrażam sobie iść w większej zorganizowanej grupie. Jesteśmy nie zależni ,sami nadajemy tempo ,zaglądamy tam gdzie chcemy, zatrzymujemy się na kawę czy piwo.
W poradnikach na temat Camino , można przeczytać ,że na szlak powinno się wychodzić wcześnie rano , by załapać się na nocleg w alberdze- jest też porównanie do "wyścigu szczurów." My nie stosujemy się do tej porady, co prawda na odcinku portugalskim nawału pielgrzymów niema , ale i nasza wędrówka jest spontaniczna.
Jest czas także by westchnąć do niebios - podziękować za dotychczasową szczęśliwą drogę, za wspaniałą pogodę i prosić św. Jakuba aby pomógł nam dotrzeć do Santiago . Żółte strzałki "nakazują" nam oddalić się od oceanu. W chodzimy na wiejskie tereny , ogródki, szklarnie z którym warzywa może docierają do Polski i można je kupić w portugalskiej sieci sklepów.
Aby dotrzeć do kempingu musimy trochę zboczyć ze szlaku. Meldujemy się w recepcji i gość z obsługi prowadzi nas do naszej willi ful wypas ,choć nam wystarczył by własny prysznic i wygodne wyrko.Nocleg na tym kempingu kosztuje nas 10 euro od osoby, jest to cena za domek oferowana pereglinos . Normalnie taki domek kosztuje około 60 euro.
Cdn.
Załącznik 38662Załącznik 38663Załącznik 38664Załącznik 38665Załącznik 38666Załącznik 38667Załącznik 38668Załącznik 38669Załącznik 38670Załącznik 38671