Ten budynek już nie istnieje... pozostał pusty plac...
http://czulnia.w.interia.pl/gazetka1/karczma.htm
Wersja do druku
Ten budynek już nie istnieje... pozostał pusty plac...
http://czulnia.w.interia.pl/gazetka1/karczma.htm
nóż w kieszenie się otwiera.....
A dlaczego tak się stało? :(
Nie dobrze ... :( lubiłam obok niej łapać stopa, zawsze przytrafiało mi się tam coś miłego ...
A co tam będzie na tym miejscu?
...niech zgadnę, jakieś pewnie straszydło ze średniowieczną basztą zwieńczona banią?
Tak jakoś pusto się zrobiło i łysawo...
http://img840.imageshack.us/img840/8995/karczma.jpg
Myślę, że Lidl by tam pasował...
Solanka, nie solanka wszystko da się zrobić. Tak myślę. Tylko kasa skąd?
Jak poszperam to wstawię fotki sprzed 16 lat...
Pozdrawiam
Lidl się nie zmieści, ale Biedronka... ;)
Możecie sobie kpić, ale tego rodzaju sklepy są potrzebne w Bieszczadach. Nie mogę od nowa przyzwyczaić się do tutejszych, wygórowanych cen. Panuje drożyzna, część sklepikarzy kupuje w Biedronkach, a potem z marżą sprzedaje biedronowe produkty w swoich sklepach. Czysta paranoja.
Właścicielem posesji jest restaurator z Sanoka. Chciał uratować zajazd, aby urządzić w nim klimatyczną knajpę. Niestety, nie udało mu się. Mam nadzieję, że nadal marzy o prawdziwym zajeździe. Miejsce wymarzone, gdy da dobrze jeść, to powinni tam pojawić się w sezonie turyści. Nie ma konkurencji, Stary Piec chyba wypadł z gry. Nie pomógł mu nawet park linowy.
Cholera, tego pieca też będzie szkoda... A cieszyłem się, że knajpa mu drugie życie dała...
Co do potrzeby istnienia marketu, to nie wnikam, nie znam tamtej części Bieszczadów, bywam tylko przejazdem. Ale jeśli nawet ma tam powstać lidl, biedrona czy inny biedroń, to na miłość boską niech to nie będzie banalny kloc z prefabrykatów, identyczny jak wszędzie indziej... Za komuny stawiano bloki na jedno kopyto, a teraz - markety...
Oczywiście, wszyscy kpią z Biedronek, ale od czasu do czasu tam kupują.
Ja osobiście też, ale tylko produkty "normalne", które takie sieci wyłudzają do producentów. Ostatni artykuł na ten temat jaki czytałem, to chyba "groszek w cenie puszki" lub coś podobnego.
taniej, więc lepiej.
Ale produktów "marki sklepowej" nie kupuję.
To jest gówno, które jest wybierane tylko na podstawie ceny i mamy szynkę za 12 PLN. Ładują świństwa, nasączają itp. w znacznie większym stopniu niż w przypadku innych produktów.
A co do pieca, to nie wróżyłem długiej kariery (choć oczywiście dobrze życzyłem). Knajpa, która nie może obsłużyć wesela, komunii itp nie ma szans.
Park linowy wydał mi się takim kołem ratunkowym, ale gdy się pomyśli, że to tylko sezon letni, to i tak nie pomoże.