Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Dobry pomysł. Też na KIMBie zacznę wymagać strojów wieczorowych.:smile: No tak, i nakrycie głowy, z moją łysiną- konieczne!
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
A kto będzie robił za arystokrację???
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Nadszedł dzień najważniejszy. W sobotni wieczór poszedłem do kina na jakąś głupią strzelankę.
Nie dało się zagłuszyć myśli: ONI są na KIMB'ie
W niedzielę odpaliłem kompa i ... nic, żadnej "gorącej" relacji. W końcu na boksie pojawił się Browar. Pytam, jak było? A było padła lakoniczna odpowiedź. Byłeś gdzieś?, byłem... w lesie, dużo drzew widziałem. To i pogadali.
Nie minęła dłuższa chwila i wylądowałem na Wyspie. Wieczorne meldowanie się w hotelu: Pan Tomasz z żoną, ... którą? przytomnie pyta recepcjonista, z wyglądu typ bliskowschodni ;)
Po czym dowiedziawszy się, że jesteśmy z Polski pyta, czy znam.. i strasznie szeleszcząc w skupieniu wymawia nazwisko> szoszaszybowszsky. Po kilkakrotnym powtórzeniu chwytam Sosabowski? Generał? yeees, uśmiech od ucha do ucha i wręcza nam klucze do pokoju. Skąd to pytanie o Generała? Nie wiem.
2 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Wczesnym przedpołudniem udaliśmy się na wędrówkę po dżungli. Sprytna podziemna ciuchcia zawiozła nas w samo serce tej głuszy. Jakoś tak Oxford czy Picadilly... wysiadło dużo turystów i my też. Ponieważ i w Polańczyku i na Solinie nic dla mnie ciekawego nie ma, to i tu szybko porzuciłem utarte ścieżki i skręciwszy w pierwszą w prawo poszedłem w nieznane.
Najpierw natknąłem się na zagubione malownicze jeziorko, by następnie wyjść na małą połoninkę, gdzie pasły się konie.
3 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Im dalej od utartych szlaków, tym więcej zwierzyny. W pewnym momencie poczułem się trochę nieswojo, u nas lwów raczej się nie spotyka
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Pokaż proszę tą kreację a nie jakieś zwierzaki ;)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Cytat:
Zamieszczone przez
długi
Im dalej od utartych szlaków, tym więcej zwierzyny. W pewnym momencie poczułem się trochę nieswojo, u nas lwów raczej się nie spotyka
Fakt, nawet w bok od Polańczyka.
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Basiu!
W Sopotach byłem i też nie widziałem. Coś mi się widzi, że w Duszatynie.....
Pozdrawiam
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Bo byłeś krótko, za krótko i bez Renatki, to jak mogłem tak połowicznie?
2 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
W takiej głuszy pełnej zwierza dzikiego każdy może się poczuć wyobcowany, znaczy obco, znaczy ja jako obcokrajowiec jestem tam obcy, .. alien? Taki był zamysł artystyczny tej niezwykłej rzeźby
2 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
przyszło popołudnie.
Tak Basiu teraz będzie o TYM.
Weszliśmy jak zwykle wejściem służbowym, dla pracowników; przepustki itd. na dziedziniec Royal Mews. Trzeba się przebrać stosownie do okazji. Jest już orkiestra, wypakowuje instrumenty. Obok jakiś środek transportu, nie dla nas:mrgreen:
Zresztą my mamy od bramy do bramy kilkaset metrów, karta parkingowa się nie przyda. Nie mamy też samochodu. Król chodzi czasem piechotą, to i my też możemy
3 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Jest dość chłodno... to eufemizm. Jest wręcz zimno. Dobrze, że nie pada, ale za to wieje. Spotkanie jest plenerowe, więc jestem mocno zaniepokojony o zdrowie małżonki.
Trudno, kurtki przecież nie włoży. Idziemy.
Nad pałacem powiewa dumnie flaga Królowej. Znak, że głowa państwa jest w pałacu. Jeszcze fotka przed wejściem i rozpoczyna się procedura wejścia. Policjant sprawdza dokumenty, zaproszenia i karty identyfikacyjne. Kilka minut i już są po drugiej stronie.
1 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Zostałem się pod bramą obserwując, jak goście przemierzają dziedziniec, by zniknąć z oczu w bramie pałacu.
O jedno mogę być spokojny.
Są bezpieczni.
3 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Dalszy ciąg znam z opowiadań:
Zaproszeni goście już na terenie ogrodu zostali ustawieni w szpalery, którymi miała przechodzić Królowa. Orkiestra grała, ludzie czekali. Nie trwało to długo. Punktualność jest wyrazem szacunku dla gości i wszystko odbyło się punktualnie. Dzięki dyskretnej opiece Fila (szef syna) Joanna zajęła miejsce przy końcu szpaleru, z dala od głównego zgromadzenia i tłoku. Na taras wyszła Osoba Najważniejsza wraz z całą najbliższą rodziną (Kate wyglądała ślicznie w żółtej sukience). Królowa weszła między ludzi i podchodząc do wybranych osób zamieniała z nimi kilka słów. Ostatnią osobą była pani stojąca obok Joanny. Małżonka zaczęła z powrotem oddychać, jak Królowa odeszła. Po oficjalnym spotkaniu rozpoczęto serwowanie herbaty, ciasteczek, kanapeczek. Orkiestra grała. Można było zwiedzać ogród. I choć w zaproszeniu wyraźnie proszono, by nie wnosić aparatów fotograficznych, a telefony wyłączyć i nie robić zdjęć, to nikt, nawet zaproszeni dyplomaci, nikt tego zakazu nie respektował. Joanna i Michał w czasie ceremonii spotkań nie fotografowali, ale już zwiedzając ogród pozwolili sobie na kilka fotek telefonem.
Ja stojąc w tym czasie przed pałacem zmarzłe mimo kurtki i ocieplacza.
Po wyjściu pytam żony, bardzo zmarzłaś? Nie, odpowiada, adrenalina taka, że nie czułam chłodu.
1 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Dzień pełen wrażeń, że końcówkę spędziliśmy na chmurce ;)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Ogrody królewskie prawie tak ładne jak Duszatyn.
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Kreacja super, a Joanna wygląda jak siostra swojego syna :)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
1 załącznik(ów)
Odp: Nie byłem na KIMB'ie
Co by nie było... ja też miałem z tego wyjazdu drobną przyjemność. W nagrodę za cierpliwe czekanie pod bramą Syn "dał mi się przejechać" swoim pyrkaczem. Kilka kółek po dziedzińcu Royal Mews ;).
Na ulicę nie odważył bym się wyjechać. Nawet jak jadę autobusem, to trzymam się kurczowo fotela: ten kierowca jedzie na czołowo lewą stroną jezdni; koszmar. Nie tylko zwierzęta w centrum odróżniają to miasto od naszych.