-
Czarnohora początkiem lipca
Czy ktoś byłby zainteresowany dołączeniem do wspólnej wędrówki po Czarnohorze początkiem lipca? Na razie lista uczestników składa się z dwóch osób: Wadery i mnie :) Wyjazd przewidziany jest na powiedzmy 6 dni. Termin nie jest ściśle określony, dostosujemy się do pogody. Brana pod uwagę jest opcja by te dni znajdywały się w przedziale czasowym 1-8 lipca lub ewentualnie gdzieś 8-14 lipca, jednak jeśli ktoś byłby faktycznie zainteresowany drugą opcją to dobrze by było, by dał znać w ciągu najbliższych kilku dni, byśmy wszyscy mogli się zorganizować :)
Po Ukrainie z Waderą najbardziej lubię podróżować transportem publicznym, jest to fajną częścią przygody -dlatego przejście graniczne przekraczamy pieszo w Medyce. Dalej udajemy się do Lwowa i stamtąd pociągiem do Kwasów w rejon Czarnohory.
Wymagania to pozytywne nastawienie do całodniowej wędrówki po górach i biwakowania w terenie ;) Spanie w górach w namiocie, gdyż przez ten czas nie będziemy schodzić do wsi, dlatego wszelki prowiant nosimy ze sobą.
Gwarantujemy fajną przygodę i dobre towarzystwo ;)
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Jesteś pewna, że chcesz jechać na Czarnohorę w okres wakacyjny?
Dwa lata temu w sierpniu było jak na polskich połoninach.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
(...)
Gwarantujemy fajną przygodę i dobre towarzystwo ;)
Nie pamiętam dokładnej liczby , ale jednego dnia na Howerlę wyszło ponad 10 tys ludzi.
To gwarantuje dobre towarzystwo, ale chyba nawet na polskich połoninach tak dobrego nie ma ....... ;)
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
24 sierpnia idą tysiące ludzi na Howerlę, ale wtedy na Popie pewnie pusto. Nie straszcie Jimi tymi tłumami i tak nie jest jeszcze tak jak u nas a i schodów też jeszcze nie ma.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Oj tam ,oj tam tłumy 2010 roku 20 sierpnia w Czarnohorze panowała błoga pustka tłumy w sumie są miejscami- Howerla,jeziorka, Pop Iwan.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Aniu i Wadero, już Wam zazdroszczę. Nawet już zaczęłam kombinować jak poprzesuwać plany, ale nijak się to nie uda. Będę Wam machać z Rumunii a po powrocie liczę na jakiś pokaz zdjęć :)
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Mamcia DwaChmiele
Aniu i Wadero, już Wam zazdroszczę. Nawet już zaczęłam kombinować jak poprzesuwać plany, ale nijak się to nie uda. Będę Wam machać z Rumunii a po powrocie liczę na jakiś pokaz zdjęć :)
A skąd dokładnie będziesz machać?byśmy wiedziały,w którą stronę patrzeć:twisted:
-
1 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Życzę miłej wędrówki.
Gdy przeczytałem Czarnohora , spojrzałem na mój zbiór szklanek do piwa i....
taki "przecinek " fotograficzny
Załącznik 38086
pozdrawiam
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Czarnohora już jutro! Kto się nie zapisał niech żałuje ;P Jadymy z Waderą.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Czarnohora już jutro! Kto się nie zapisał niech żałuje ;P Jadymy z Waderą.
Czekamy na relację po powrocie. Piękna wycieczka niestety na razie musimy pracować :)
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Niedzielne letnie południe. Rzucam okiem na termometr
.... Nie , to nie możliwe, chyba zwaryował, przecież u nas takich temperatur nie ma !?
Trzeba współczuć dziewczynom wędrującym po otwartych połoninach Czarnohory.
A może trzeba im zazdrościć ?
Może siedzą sobie w zimnych murach obserwatorium na Popie Ivanie (po remoncie )
i popijają świeżo podany kwas chlebowy prosto z beczki, zagryzając bezkresnymi widokami na Hryniawy i Czywczyny ?
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Henio ;) Tak, dziewczyny wróciły całe spalone i piekące od słońca. Niemniej uważam, że temperatura była znośna a pogoda udana! Było bardzo słonecznie, czasami (bardzo) wietrznie więc przyjemnie. Głównym grzbietem Czarnohory szłyśmy w niecałe 3 dni (trzeci dzień był leniwy i na spokojnie). Pierwszego i drugiego dnia na niższych wysokościach upał pewnie taki jak u was, wyżej -ok 1500-1800 m w sam raz czyli słonecznie bez upałów, a na wysokościach 2000 wygwizdówa że kurtka i polar to było mało i będziemy pamiętać by na następny raz na takie wysokości nawet w lipcu brać rękawiczki (Iza z zimna na chwile straciła czucie w palcu). No ale jak zeszłyśmy z 200 metrów to znów zrobiło się ciepło a niżej gorąco -więc mimo nieustającego słońca (i pewnie upałów we wsiach) my miałyśmy różne temperatury w zależności od wysokości i ukształtowania terenu -więc nie było masakry jak we wsi. Jednak niewiedzieć kiedy po drugim dniu sporo się spaliłyśmy (ała!) a trzeciego to już słonko dawało czadu (na Popie jednak kurtka była obowiązkowa). Na czwarty dzień chasania w upale bo bocznych górkach Czarnohory zaopatrzyłyśmy się w krem z filtrem ale było już w sumie za późno... ;)
Bogdan, relacja będzie bo muszę ją napisać, gdyż był to warunek konieczny pod którym pożyczono mi namiot ;D Co do pracy -nie martw się, też mam teraz kocioł i aż się boję co jutro w niej zastanę podczas kilku dni nieobecności -ale grunt to tak rozłożyć sobie robotę by jednak znalazło się tych kilka dni na kochane górki bo bez tego to nie ma opcji :D
ps. Widoki były kapitalne!
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Halo Jimi-milo ze wrocilas czekamy wszyscy na relacje i zdjecia-tylko pozazdroscic nie tylko tych widokow i przezyc z wyprawy ale przedewszystkim tego ze kazda/doslownie/chwile wykorzystujesz by byc w swych kochanych gorach
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
A jak tam sprawy terrorystyczne? Właśnie wyczytałem info, ze w Mukaczewie z granatników się strzelali:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukra...-zabici/3xwvr7
a mam zamiar jechać we wtorek na Brżawę i w Gorgany.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Na tą chwilę jeszcze jest bezpiecznie,chociaż dochodzą słuch o rozprzestrzeniającej się po kraju nielegalnej broni,która zapewne w razie nastania chaosu w napewno zostanie użyta do niecnych celów.Na razie można jeszcze jechać i trzeba kożystać bo nie wiadomo jak długo jeszcze:-(
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
W tym artykule też pisali, że broni coraz więcej. A na granicy normalnie, po wsiach w górach wojsko nie chodzi z granatnikami?
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Bez przesady,nic takiego nie ma miejsca,życie toczy się dawnym rytmem,nie ma ani wojska,ani milicjii ani tym bardziej broni na ulicach.Będąc w karpatach trudno uwierzyć ,że na wschodzie toczy się wojna.
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Niestety sytuacja się zaostrza......
-
2 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Chciałabym wrócić do tematu wędrówki.
Po godzinie 7 wyjechałam pociągiem z Rzeszowa do Przemyśla, w którym umówiłam się z Waderą na 9. Tam wskoczyłyśmy do znanego nam busa za 2 zł do Medyki, który kursuje co chwilę. Granicę przekroczyłyśmy sprawnie. W międzyczasie uciekła nam jedna godzina, gdyż Ukraiński czas jest przesunięty o godzinę do przodu. Warto jednak pamiętać, że na Zakarpaciu, zwłaszcza we wioskach często, oczywiście nieoficjalnie, nie respektuje się czasu tzw. kijowskiego i używa się czasu zakarpackiego czyli takiego jak polski. No ale teraz naszym kierunkiem jest Lwów. Zaraz za granicą, w Szegini wsiadamy w marszrutkę za na polskie 7 zł do Lwowa i jedziemy nią niecałe 2 godziny po wybujałych drogach. Pod najpiękniejszym dworcem na świecie jesteśmy po godzinie 13 czasu Ukraińskiego.
Załącznik 38353
Zjadłyśmy obiad, wypiły najlepsze piwo lwowskie i podumały nad mapą. Potem spotkałyśmy się z kolegą Iwanem, z którym umówił mnie Heniek. Przed godziną 16 ruszyłyśmy pociągiem relacji Lwów - Rachów. Jechałyśmy w przedziale z bardzo miłą matką z córką pochodzące z Jaremczy. Do dziś bardzo ciepło je wspominam. Przedział kuszejny -czyli najlepszą klasą a 8 godzinna podróż kosztowała nas 16 zł. Mogłyśmy wybrać klasę normalną za 9 zł ale po co? Piszę tak o cenach, gdyż kurs hrywny jest teraz strasznie niski, ceny jednak nie wzrastają proporcjonalnie do tego spadku wartości waluty, więc podróżowanie po Ukrainie jest teraz coraz tańsze. Na przykład koszt dojazdu licząc od wyjścia z mojego domu w Rzeszowie do centrum Lwowa kosztował mnie 19 zł.
Wysiadamy w Kwasach, czyli niewiele przed końcem relacji pociągu. Jest już za kilka minut północ. My jednak jesteśmy odważne dziewczyny i plan zakładał spanie w namiocie gdzieś na obrzeżach. Szybko zorientowałyśmy się jednak że także w Kwasach wysiadła z pociągu grupka ukraińskiej młodzieży. Byli młodsi od nas, wyposażeni w duże plecaki, karimaty. Ten ostatni element dał nam sporo do myślenia nad ich planami noclegowymi. Iza rzuciła hasło, które mnie bardzo rozbawiło - "idziemy za nimi !! ".
Najpierw niepozornie dreptałyśmy z tyłu. Szli cały czas wzdłuż torów a my za nimi. Tory przechodziły wysokim, wąskim mostem nad dużą rzeką. Trochę nogi się pode mną ugięły. Było już późno, ciemno. Na szczęście księżyc był w dobrej fazie lekko po pełni. Ostatnie zabudowania były jakiś czas temu. Grupa nie reagowała na dwie nowe przyczepy idące kilka metrów dalej. Wycieczka szła gdzieś do lasu na biwak a my w zasadzie też, zrobiłyśmy sobie żarty śledząc ich. Widać było, że czegoś szukają. Niepewnie wchodzili w boczne ścieżki, z których po chwili wracali. My w tym czasie zwalniałyśmy tempo. Poszli w bok, po czym zaraz wrócili na tory. W tej sytuacji to my byłyśmy teraz z przodu a wycieczka za nami.
-"Cholera Iza, teraz my prowadzimy!!" -zauważyłam.
-"Ale dokąd??"
-"No właśnie nie wiem" :D
Robiąc głupa szłyśmy po prostu do przodu, dalej po torach. A wycieczka po prostu za nami. W końcu Iza stwierdziła, że bez sensu już tak iść a że teren w tym miejscu wyglądał jakoś dziwnie równo i przyjemnie pod namioty -postanowiłyśmy tutaj się zatrzymać. Trzeba było tylko wejść na niewielki pagórek obok i tam zarysowała się wielka łąka idealna na namiot. Wdrapałyśmy się. Wycieczka poszła dalej prosto. Po dwóch minutach zobaczyłam, że wracają się do nas. Hehe. Ja się odwróciłam i ujrzałam że za moimi plecami jest piękna duża łąka i robiące nieopisanie wielkie wrażenie wielkie ruiny. W tym momencie wszystko stało się jasne! Ta wycieczka szukała ruin niedoszłego schroniska a to my przez czysty przypadek je znalazłyśmy. O istnieniu ruin schroniska w Kwasach dowiedziałyśmy się właśnie od Iwana w Lwowie. W zasadzie ogromny obiekt a właściwie kompleks obiektów nigdy nie został ukończony i oddany do użytku, po czym popadł w ruiny. Po północy w pełni księżyca wyglądało to na prawdę imponująco. Załączę zdjęcie ale zdaję sobie sprawę, że niewiele na nim widać. Wszyscy rozłożyliśmy tutaj namioty.
Załącznik 38352
-
4 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
To i ja czasem wtrące do relacji swoje trzy grosze w postaci zdjęć,oto nasze poranne widoki
Załącznik 38358Załącznik 38359Załącznik 38360Załącznik 38361
-
9 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Też wrzucę swoje poranne widoki na ruiny schroniska. Warto zwrócić uwagę na drzewa rosnące na murach.
Załącznik 38389 Załącznik 38390 Załącznik 38391
Zwinęłyśmy namioty i udałyśmy się do sklepu w Kwasach, po czym wróciłyśmy w to samo miejsce i dalej już szlakiem na Czarnohorę. Opłata za wstęp do Karpackiego Rezerwatu Biosfery to 20 hrywien od osoby. Po drodze mogłyśmy oglądać wyłaniające się pasmo Świdowca.
Załącznik 38392
Doszłyśmy do pierwszego kierunkowskazu. O ile dobrze pamiętam, czas przejścia stąd do Pietrosa wskazywał ponad 5 godzin, co mnie niemało zszokowało :) Pod Menczułem Kwasiwskim, gdzie znajduje się źródełko z rurką, po niecałej godzinie drogi, w końcu pojawiły się na horyzoncie jakieś konkretne góry Czarnohory.
Załącznik 38393 Załącznik 38394
Po prawej widoczny szczyt Nedeja i dalej nienazwane szczyty, wszystko to wznoszące się już na wysokości powyżej 1700 m npm. Początkowo, nie patrząc na mapę, myślałyśmy, że szlak wiedzie szczytem, którego nazwę później wyczytałyśmy na mapie. Trochę się przeraziłam, że to jeszcze tak daleko. Po wyciągnięciu mapy i dokładnie zbadanej lokalizacji dowiedziałyśmy się, że nasza trasa trawersuje zbocza Nedeji płajem znajdującym się mniej więcej pośrodku zbocza góry. Następnie szlak biegł na przełęcz widoczną zaraz obok po lewej. Droga ku przełęczy była dość zawiła, gdyż wymagała dużego odbicia na lewo (centralna część pierwszego zdjęcia powyżej) czyli łącznie "nadrobienia" 2 km zamiast 300 metrów w linii prostej. W międzyczasie po drodze mijałyśmy całe stada krów.
Załącznik 38395 Załącznik 38396 Załącznik 38397
Na drugim zdjęciu powyżej, z lewej strony widoczne wciąż pasmo Świdowca.
-
6 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Na przełęczy pod Nedeją, skąd rozpościerał się widok na Wielki Kocioł (słusznie mający swą nazwę!) zrobiłyśmy sobie przerwę drugośniadaniową. Mimo słonecznej pogody na szczytach panował wiatr, więc zazwyczaj podczas całego wyjazdu na postojach ubierałam kurtkę. Dalej udałyśmy się bardzo sympatyczną ścieżką i od tej pory podążałyśmy już głównym grzbietem Czarnohory. Byłyśmy na wysokości 1700, po chwili 1800. Tu minęłyśmy wycieczkę, która składała się w dużej mierze z dzieci. Szło się sprawnie, bardzo sympatycznie. Nagle znalazłyśmy się na szczycie Pietros, osiągającym wysokość 2020 m npm. Poniższe zdjęcie przedstawia łagodne podejście na szczyt Pietrosa którym szłyśmy:
Załącznik 38398
Mimo, iż dzień w dolinach był upalny, to na szczycie Pietrosa strasznie wiało i było nam bardzo zimno. Usiadłyśmy pod pierwszym konkretnym Czarnohorskim szczytem i przeszło pół godziny napawałyśmy się widokami, szyfrując otaczające nas panoramy. Widząc stąd całe pasmo Czarnohory -od Howerli po Popa Iwana zastanawiałyśmy się dokąd dziś dojdziemy i gdzie będzie nasze miejsce biwakowe. Nie ukrywam wcale, że gdy zobaczyłam najwyższy -pieruńsko stromy szczyt Czarnohory z moich ust posypał się cały łańcuszek słów, których tutaj przytaczać nie będę. By dostać się z Pietrosa na Howerlę trzeba było zejść z wysokości 2020 metrów do przełęczy 1544 a później wejść na wysokość 2061 -innymi słowy -to tak jakby z Pietrosa zejść w doliny i od nowa wchodzić przeszło 500 metrów na grzbiet. Zresztą co tu dużo pisać -kto był na Pietrosie ten dobrze wie o czym mówię (tu szyderczy śmiech). Tak jak wspomniałam -na szczycie tak wiało i było zimno, że najpierw ubrałam standardowo kurtkę. Po chwili siedzenia robiło się coraz zimniej więc ubrałam polar. Gdy Iza się odwróciła i mnie zobaczyła wpadła w wielki śmiech i szybko sięgnęła po aparat. "Pierwszy raz widzę, żeby ktoś zakładał polar na kurtkę" -powiedziała :D Po dłuższym siedzeniu nie było jej już do śmiechu, gdyż z zimna straciła chwilowo czucie w palcu. Będziemy pamiętać, by następnym razem nawet w najbardziej upalne dni lipca brać rękawiczki. Poniżej zdjęcia z Pietrosa
Załącznik 38399 Załącznik 38400 Załącznik 38401
Widok z Pietrosa na Howerle a w dali całe pasmo Czarnohory zakończone po prawej Popem Iwanem Czarnohorskim
Załącznik 38402 Załącznik 38403
-
8 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Generalnie tempo jakim się poruszałyśmy było dość sprawne ale przystanki, jakie robiłyśmy były raczej długie :) Ja będąc na etapie pozbywania się niechlubnego nałogu, poczułam nagle power w górach. I nie ukrywam, że to jest jedyny powód dla mnie, dla którego warto rzucić papierosy. Po prostu człowiek niepalący się w ogóle nie męczy jeśli chodzi o kondycję i wydolność płuc a jedyny powód zmęczenia czuje się w nogach lub plecach, czyli tak, jak być powinno. Odnalazłam w sobie zupełnie inny sposób poruszania się po górach. Idąc pod górę wolę iść szybko a powolne podchodzenie mnie najzwyczajniej męczy -czyli zupełnie przeciwnie jak było dotychczas. Dlatego idąc po górach dużą frajdę sprawia mi szybki marsz. Może dla wielu osób to oczywiste ale ja po 10 latach chodzenia po górach dopiero to odkrywam, gdyż wcześniej zawsze towarzyszył mi dymek. Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w postanowieniu, choć nie jest wcale łatwo. Iza ma podobne tempo, więc uważam, że nasz duet jest górsko idealny. Jedyne to, co stwarza mi trudności w górach jest... schodzenie. Wracając więc do opisu, przed nami masakryczne, pełne skał, gorganów zejście z Pietrosa. Zdecydowanie ta góra, to zeń zejście okraszone było przez nas największą ilością epitetów podczas całej trasy. Kto schodził z Pietrosa, ten wie o czym mówię. Schodząc, wielokrotnie powtarzałam, że zupełnie nie rozumiem ludzi którzy wchodzą na niego z tej strony :D Wchodząc na szczyt od zachodu, zupełnie nie wiem kiedy się na nim znalazłam -bajka. Jednak od strony wschodniej góra była bardzo stroma. No ale w końcu nikt z nas nie był tu dla przyjemności !! Od dołu, od przełęczy Kararadza, nawet nie było widać szczytu a zrobione zdjęcie w śmieszny sposób oddaje tę górkę ale mimo wszystko je zamieszczę:
Załącznik 38409
Idąc dalej weszłyśmy w niewielki las. Droga była tutaj tak bardzo rozjeżdżona. Koleiny duże i pełne błota. Próbując je zgrabnie pokonać, noga ma soczyście w nie wpadła chlapiąc mnie niemiłosiernie. Minęłyśmy schronisko, przy którym panowała dość huczna impreza. Tuż obok był punkt kontrolny, w którym musiałyśmy pokazać zakupiony rano bilet. Była już godzina ok. 20, słońce zachodziło za Pietrosem.
Załącznik 38410Załącznik 38411
Udałyśmy się pod Howerlę, gdzie jest wyznaczone miejsce biwakowe, dostęp do wody ze źródła i tutaj postanowiłyśmy przenocować. Na "polu namiotowym" było też dwóch chłopaków śpiących kawałek dalej. Zaczęłam zastanawiać się w którą stronę najlepiej rozłożyć namiot. "Widok! Najważniejszy jest widok!" -krzyknęłam, po czym rozłożyłam obok Izy namiot w nie do końca wygodnym miejscu ale co najważniejsze - z widokiem na Marmarosze! Tylko tyle mi do szczęścia brakowało a reszta -pal licho!
Załącznik 38412 Załącznik 38417 Załącznik 38418 Załącznik 38419 Załącznik 38420
-
4 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
I jeszcze tylko widok na Howerlę i okolicę z miejsca biwakowego:
Załącznik 38423 Załącznik 38424 Załącznik 38425 Załącznik 38426
-
4 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Też wrzucę swoje poranne widoki na ruiny schroniska. .....
Na drugim zdjęciu powyżej, z lewej strony widoczne wciąż pasmo Świdowca.
Jimi zazdroszczę Wam Czarnohory, ale tak pozytywnie i cieszę się z Wami.Pozwolę sobie na wtrącenie, tak dla zobrazowania, widoku na "schronisko" i Kwasy z Płaja świdowieckiego.Załącznik 38430Załącznik 38429Załącznik 38428Załącznik 38427
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
Zazdraszczam :)
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
... Jedyne to, co stwarza mi trudności w górach jest... schodzenie. Wracając więc do opisu, przed nami masakryczne, pełne skał, gorganów zejście z Pietrosa. (...)
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
... Schodząc, wielokrotnie powtarzałam, że zupełnie nie rozumiem ludzi którzy wchodzą na niego z tej strony :D
Tja, i zrozum tu kobietę! :wink: Po mojemu to muszą być ludzie, którym schodzenie po stromym i osypującym się stoku stwarza trudności, a jak jeszcze do tego idą z przeciwnego kierunku, to już bym się całkiem o nich nie niepokoił :smile:
Piękna pogoda, górskie biwaki, czegóż można chcieć więcej?
Kurcze, od razu przyszły mi do głowy dwie rzeczy więcej :) - ognisko i koniaczek!
Pierwsze odpada, bo nie wolno, ale drugie jak znalazł przy takim zakończeniu dnia!
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
"Tja, i zrozum tu kobietę!"
-Nie rozumiem też tych, którzy schodzą z niego od tej strony!! Punkt dla Ciebie spostrzegawcza bestio ;>
Hm nawet w wyznaczonych miejscach biwakowych nie wolno rozpalać ogniska? Chłopaki obok palili i było kilka palenisk pod ognisko jako znak, że takowe tu bywają!
-
5 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Nasz biwak pod Howerlą i nasi towarzysze narodowość do poznania po charakterystycznym elemencie wyposażenia ale na początku zmylił nas ich namiot fjorda nansena.
Załącznik 38447Załącznik 38448
i jeszcze widoczki poranne
Załącznik 38449Załącznik 38450Załącznik 38451
-
10 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Już poprzedniego noclegu ustaliłyśmy, że pobudki podczas tego wyjazdu będą o godzinie 6. Iza jednak była na tyle dzielna, że wstała już o 5. Ja jednak uparcie leżałam do umówionej godziny :) Rankiem uprałam obłocone wczoraj spodnie i przypięłam do plecaka, by wyschły. Udałyśmy się na Howerlę.
Załącznik 38452
Jeszcze widok z podejścia na Howerlę w kierunku Pietrosa w dali:
Załącznik 38453 Załącznik 38454 Drugie zdjęcie to od Izy a seledynowy punkt to ja :D
I jeszcze fotencja znienacka z Howerlą -fot. Iza
Załącznik 38455
Najwyższy szczyt Ukrainy zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pełno powiewających na silnym wietrze flag ukraińskich. Gdy w końcu na nim stanęłam krzyknęłam z podziwem -"no! to jest góra!" co spodobało się bardzo Ukraińcom. Kobieta, która za mną szła od razu stanęła pod krzyżem i zaczęła się zawzięcie modlić. Chwilowo było nawet pusto, jednak później poschodziło się sporo osób. Wycieczka młodzieży śpiewała hymn Ukrainy. Poczułam jedność tego narodu na tym szczycie. Wyglądało, jakby wiele ludzi przyszło tu z jakąś misją, z jakimiś prośbami. Ja nie chcąc stać tak bezczynnie, wyjęłam mokre jeszcze portki i również pomachałam nimi na wietrze. Nie miałam żadnej flagi, więc wyjęłam chociaż podobnie łopoczące na wietrze portki. Fot. Iza:
Załącznik 38456 Załącznik 38457 Załącznik 38458
Na szczęście w miarę szybko je ściągnęłam, bo mało brakowało, aby mi odleciały z tych kijków :D Aha, tam za krzyżem, lekko pod szczytem odbywał się handel obwoźny i pan sprzedawał różne kawy i herbaty podawane w plastikowych kubkach. Podkreślał przy tym, by kubki wyrzucać do wora, który miał obok. I jeszcze fotki ode mnie:
Załącznik 38459 Załącznik 38460 Załącznik 38461
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
Jimi
(...)
Jeszcze widok z podejścia na Howerlę w kierunku Pietrosa w dali:
Załącznik 38453(...)
Co to ...?
Motorkiem żeście podjechały pod samą Howerlę ?
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Co to ...?
Motorkiem żeście podjechały pod samą Howerlę ?
Ten motor to taka atrapa jak na Rysach rower :lol:
-
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Nie do końca :) Bo rano z biwaku widziałam jak ktoś popina motorkiem szlakiem w kierunki Howerli i na pewno dojechał do punktu, gdzie stoi ten motor, więc prawdopodobnie to ten sam, bo nie widziałam, żeby wracał :) Zaparkował sobie przy słupku, bo nie miał gdzie indziej oraz od tego momentu zaczęły się kamienie, potem skały jak gorgany -tam gdzie ja stoję z aparatem i robię zdjęcie to jest to samo miejsce gdzie stoi ten motor -Iza mnie złapała gdy ja fotografowałam Pietrosa, więc tak wygląda dalsza droga. A do szczytu miał już tylko 15 minut piechotką. Generalnie do tego słupka dojazd motorem nie powinien być żadnym problemem. No ale sorry.
-
8 załącznik(ów)
Odp: Czarnohora początkiem lipca
Ja może dodać coś bardziej ze strony praktycznej czyli zdjęcia rozkładów jazdy
1-Lwów autobusy spod dworca głównego
Załącznik 38489Załącznik 38490
2-dworzec autobusowy w Werhowynie
Załącznik 38499Załącznik 38500Załącznik 38501Załącznik 38502
3-dworzec kolejowy Worohta
Załącznik 38503 Załącznik 38504