Zamieszczone przez
Browar
Drzewiej (ale stary dziad ze mnie) tak się jeździło w Bieszczad. Po północy pociąg do Zagórza, przesiadka na pociąg do Łupkowa, wysiadało się w Rzepedzi. Tam śniadanko i ewentualnie piwko a następnie wąskotorówka do Łupkowa. W Łupkowie odwracano kolejkę i była przerwa ponad pół godziny, w sam raz na wysączenie piwka "Pod sosnami" lub wypicie trzech - po bieszczadzku. Tutaj też zbierano zwłoki tych, którzy przyjechali od razu do Łupkowa, normalnym torem, i zmęczyli się oczekiwaniem :twisted: A potem już w głąb Bieszczadu, do Cisnej, lub dalej. Taka podróż trwała cały dzień, ale było to całkiem przyjemne rozpoczęcie wypraw ;)