-
3 załącznik(ów)
Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na ciosy)
Zaczynam od odcinka drugiego.
Ktoś może zapytać dlaczego od drugiego? Odpowiedz jest banalna:
-kto dzisiaj chce czytać opowieści z dobrym zakończeniem?...gdzie główny bohater wychodzi na faceta w pełni wiarygodnego?;)
Zaczęło się banalnie i zgodnie z rozkładem:Załącznik 41866 Załącznik 41867 (piątek 21.X.2016r godzina 11.15)
To był jedynie przystanek na krótki spacer, pod tych, co nigdy nie byli na zaporze.
Moi sąsiedzi, dalsi sąsiedzi i znajomi ze Stowarzyszenia, przyjęli to za dobrą monetę, bo taki był PLAN.
Jako, że obiad czekał w Wetlinie, trzeba było zbierać się do drogi - teraz cel -Terka-ocena poręby na cmentarzu-sklep u p.Danuty-via Cisna.
Ooo!!! Jakiś telefon...co?!!!...remont mostu?...jak jechać?...na lewo nie?!!!...Jedziemy...ale jakoś dość wolno...cdn za dwa dni...
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Zapowiada się nie tylko ciekawie , ale przede wszystkim zagadkowo.
Mamy zaporę w jesiennej oprawie i podpowiedzi do rozwiązania , Terka, Cisna, most, ... a w dodatku na horyzoncie (znaczy w tle) jeszcze Tarnica
Niczym u Sherlocka ......?
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Zgodnie z klasyką dramatu strzelba z pierwszego aktu wypali w drugim ... most ... Tarnica ... Cisna ... Terka .... ... ... ; będzie coś latać? ;)
-
1 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Część druga odcinka drugiego.
Hasła pomocnicze w zrozumieniu przedsięwzięcia:
-integracja
-komercja
-profanacja
(hasła pomocnicze wymyślił kolega, który powiedział, że z nami nie jedzie bo szkoda mu czasu na zbiorowy wyjazd)
Do rzeczy:
-po informacji , że przez most w Terce nie przejedziemy, w busie(za dużym na przejazd) rozległo się ponure - uuuuu!!! Grupie niezadowolonej z tego faktu było co prawda obojętne jak jedziemy, okrzyk niezadowolenia został wydany w proteście, że ktoś ośmiela się utrudniać nam realizację PLANU, to mogło się podobać.
-Jedziemy z Wołkowyi objazdem do Baligrodu, jedziemy i jedziemy i może niepotrzebnie nadmieniłem, że tu niedaleko stoi pomnik generała, który w tych czasach wzbudza duże kontrowersje, jednak tylna część wycieczki kategorycznie zażądała postoju i jak zauważyłem, nie w celu podziwiania monumentu(coś za często, za często);Załącznik 41871
Jesiennym barwom wyraznie brakowało słonecznego lakieru ale i tak było pięknie.
Bus toczy się po serpentynach ledwo ledwo, jest nas 25 osób!
Hotel i posiłek na razie pominę. O tym, że zaiskrzyło przy rozdzielaniu kwater nie muszę nadmieniać, bo w sytuacjach gdzie wychodzą ułamki to całkiem normalne.
Jest piętnasta dwadzieścia!!!Pada deszcz, PLAN zaczyna się chwiać!
Nie mogę grupie odpuścić, więc szybka decyzja - Połonina Wetlińska - ceprostrada z Wyżnej. Ciekawe, czy biorą bilety?! Pada mniej.
ps:
Za wcześnie nacisnąłem nie ten klawisz, zaraz będą zdjęcia.
-
5 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Po drodze na przełęcz mijamy Lutka, który grzebie coś pod maską Gaza. Parkujemy na przełęczy i widzimy, że Lucjan jednak jedzie.
Tak trochę żeby się przypomnieć ale bardziej z powodów ogólno-komercyjnych;), drę się do niego, żeby zaczekał. Dajemy mu(bo mieliśmy dzwigać) karton bardzo pięknych jabłek, jesteśmy mocni w tej branży. Lutek wiezie zaopatrzenie na górę, jabłka ledwie upchnął. Ja do niego ble, ble, ble a on drapie się po głowie, bo mnie raczej nie pamięta i pewnie mu pilno.
On sporo ostatnio przeszedł, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
Na szczęście kasy biletowe pozamykane i prawie się udało wejść za darmo.
Chytry strażnik zakamuflował się, że prawie go nie widać:Załącznik 41952 jest dosyć natarczywy i rad nie rad, zapłacić trzeba Załącznik 41953
Pada raz mocniej a raz słabiej, na górze mocniej. Po twarzach widać, ze niektórym nawet się podoba. Jedna z wyjątkowych koleżanek, można rzec -rodzynek, pyta w którą stronę do Iwano-Frankowska, aaa...to za tymi ładnymi górami, może lekko w lewo.
Widoki jednak jakieś są, no i Tarnicę widać w tle: Załącznik 41956 Załącznik 41955 Załącznik 41954
Można rzec, że PLAN tego dnia był poturbowany, to jednak istniał.
Czyżby poważniejsze kłopoty miały się zacząć na wieczorku integracyjnym?! Czy można było przewidzieć, o jeden za wiele, grzybek w barszczu?!... barszczu ratującym życie?!!! cdn...
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
jak by zdjęcia słabo widoczne
jednym się podoba innym nie, zadowolić 25 osób które jak się domyślam same chciały jechać ... jest wyzwanie
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
W drodze powrotnej z połoniny towarzyszył nam deszcz. Naiwnie myślałem, że lepiej niech wypada się teraz, jak miałoby padać jutro, jutro sobota.
Sobota to najważniejszy dzień wycieczki. Plan zakładał Poranny wyjazd do Mucznego, po drodze zagroda żubrów a następnie ambitna wspinaczka na Bukowe Berdo i Tarnicę.
Jak na krótki jesienny dzień, to wcale nie mało, zważywszy na zakładany bojkot schodów i powrót do Ustrzyk przez Szeroki Wierch.
Jesteśmy już na kwaterze - pada mocniej, mam coraz więcej wątpliwości odnośnie jutrzejszego dnia.
Dobrze, że trochę na wyrost, zaplanowałem też kino Końkret. Zapakuję wycieczkę do kina i dobra, pojedziemy po całym repertuarze.
Nasz gospodarz - Jacek, przygotował nam na kolację nie tylko szwedzki stół, to jeszcze dodatkowo pyszności z grila. Pichcenie odbywało się na zadaszonym tarasie a konsumpcja i hulanki w sali restauracyjnej.
Mieliśmy wpływ na wybór muzyki, z tym że moja opcja przegrała z kredensem. Dominowały przeboje lansowane przez naszą piłkarską reprezentację. To właśnie była ta profanacja, którą przewidział kolega rezygnujący z wyjazdu.
Integracja trwała do póżnej nocy i na tyle spontanicznie, że zapomnieliśmy o aparatach. Jest nadzieja, że nadrobimy to jutro...cdn...
-
1 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cytat:
Zamieszczone przez
komisaRz von Ryba
jak by zdjęcia słabo widoczne
jednym się podoba innym nie, zadowolić 25 osób które jak się domyślam same chciały jechać ... jest wyzwanie
Opowieść snuję dość leniwie, więc odpowiedz też nierychliwa.
Zadowolić wszystkich nie jest łatwo, choć jest możliwe i to akurat udało mi się w ubiegłym roku.
W zeszłym roku, nasi ludzie a w zasadzie Nasi Ludzie, podjęli decyzję o zorganizowaniu, po raz pierwszy, wycieczki z dwoma noclegami. To przedsięwzięcie miało na celu nie tylko integrację ale także udowodnienie paniom z Lokalnej Grupy Działania, że MY, z naszej małej miejscowości, jesteśmy coś warci i że nasze Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju ... nie jest sztucznym tworem.
W tej sytuacji, wietrząc że nadarza się okazja wyjazdu w góry, postanowiłem wystawić się na ciosy.
Moi ulubieni Indianie z plemienia Arapaho mieli zwyczaj wystawiania się na ciosy. Tak też uczynił ich wódz Kulawy Bóbr, gdy zestarzał się i był już do niczego, gdy widmo marnej śmierci ze starości, zaczęło zaglądać mu w oczy. Wtedy idzie się po bandzie i podejmuje drastyczną decyzję, która może uratować honor.
Co miałem zrobić? Ludzie wiedzieli, że lubię szwendać się po Bieszczadach.
Cóż, że pachniało profanacją, wyższe cele wzięły górę.
Czy czasami opowiadając jakimś znajomym o swoich bieszczadzkich wędrówkach nie macie wrażenia, że ludzie(np sąsiedzi) słuchają was tylko z grzeczności? A tak w ogóle, to nie bardzo wiedzą o czym mowa i na czym polega wasza fascynacja?
Wymyśliłem!
Jednym ze sposobów na zmianę sytuacji jest zabranie ich w góry.
Wracając do soboty, to leje z samego rana. I dobrze!!! Przynajmniej ominie mnie Tarnica, którą i tak wczoraj wszyscy już widzieli w tle.
Jedziemy w stronę Zatwarnicy. Kino umówione z tym, że mamy trochę czasu po to, żeby gospodarz mógł napalić w kominku i ogrzać pomieszczenie.
Po drodze same cuda! Okolica Berehów wszystkim się podoba. Nasiczniański potok w jesiennej oprawie jest piękny, ma wylać i utopić drogę dopiero za jakieś dwa tygodnie.
W Zatwarnicy skręcamy pod kościół i widzę, że brak zakazu wjazdu w kierunku do Hulskiego, choć zakaz jest na mapie. Może uda się dotrzeć do cmentarza i cerkwiska.
Skoro można jechać, to jedziemy, coś mi mówi żeby jechać dalej i choć na chwilę zobaczyć Krywe. Stajemy przy rozwidleniu dróg, dalej piechotka. Wąskim asfaltem w górę, jest parking i jest zakaz.
My zgodnie ze strzałką idziemy leśną drogą (wspaniałe błoto) i docieramy do otwartej przestrzeni:
Załącznik 42044 ...o nie! Krywego nie możemy odpuścić! Co tam deszcz! Kino musi poczekać!!! ...c.d.n...
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
... Czy czasami opowiadając jakimś znajomym o swoich bieszczadzkich wędrówkach nie macie wrażenia, że ludzie(np sąsiedzi) słuchają was tylko z grzeczności? A tak w ogóle, to nie bardzo wiedzą o czym mowa i na czym polega wasza fascynacja?...
Dokładnie, takie same wrażenia odczuwam. Nawet podpieranie się ruchomymi zdjęciami z muzyką w tle, również niewiele dawały :-(.
A ostateczne stwierdzenie, typowo grzecznościowe, nooo ładnie tam jest, tylko utwierdzało w przekonaniu, że moje oczarowanie tym miejscem nie jest dla nich zrozumiałe.
Cytat:
Wymyśliłem!
Jednym ze sposobów na zmianę sytuacji jest zabranie ich w góry.
Nie poprawiło to mojego samopoczucia, a wręcz wpędzało w depresję, gdy po 2-3 pobytach w Lesku i Cisnej, te dwie miejscowości były z uporem mylone.
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Jak można pomylić Lesko z Cisną. Wszyscy wiedzą, ze Siekierezada jest w Lesku, a w Cisnej taki ładny biały kościół..
-
6 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Rano w sobotę wydawało się, że wycieczka w tym roku będzie nieudana. Jak wspomniałem wcześniej PLAN zakładał zdobywanie Bukowego Berda i Tarnicy. Deszcz spowodował zmianę planu bo widoczność była znacznie ograniczona a jeszcze i może ważniejsze, to wnioski z obserwacji nowych uczestników tegorocznej wycieczki. Coś mi mówiło, że mogą być problemy z kondycją.
To że trafiliśmy do Krywego okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.
Krywe zauroczyło nas od pierwszego wejrzenia:Załącznik 42103 Załącznik 42104 Załącznik 42105 Załącznik 42106 Załącznik 42107
Wszystkich nas wzruszyła tragedia sprzed roku i nie wiemy: czy Tosia tu spoczywa, czy ma tylko grób symboliczny:Załącznik 42108...cdn...
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Nie tylko Ciebie Krywe zauroczyło. Od lat jesteśmy ... i nadal kilka razy w roku odwiedzamy Krywe. A Tosia... Tosia jest na Krywem i symbolicznie i rzeczywiście.
Ktokolwiek -- cokolwiek -- to Krywe i Tosia, Tosia i Krywe, to jedno
-
3 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Po samej "drodze" (nie-)dojazdowej stwierdziłem, że Tosia miała mocny charakter. Co innego zajrzeć tam raz na jakiś czas a co innego żyć. W agroturystyce sączył się dymek z komina ale czasu na odwiedziny nie było.
Tymczasem, idąc w kierunku Sanu weszliśmy wprost w ruiny dworu:
Załącznik 42150
Następnie przeskoczyliśmy jakiś potok i nieśpiesznie wychodziliśmy na grzbiet Rylego. Tu, dla niektórych zaczęły się schody, dobrze że zrezygnowałem z Bukowego i Tarnicy.
Od jakiegoś marudera za plecami usłyszałem, że miało być spacerku pół godzinki a tu końca nie widać. W międzyczasie uzgodniłem z kinem, że potrzeba nam więcej czasu-no problem.
Ekipa rozciągnęła się na pół kilometra:
Załącznik 42151
Musiałem uplasować się w połowie stawki tak żeby być widocznym dla wszystkich:
Załącznik 42152
Nie zwracając uwagi na uszczypki malkontentów odciętych od zaopatrzenia, którym zaczęło burczeć w brzuchu, stwierdziłem-cierp ciało skoroś chciało.
W naszym gronie przeważały osoby autentycznie zachwycone Krywem. Z opisu -na tablicy informacyjnej- dowiedzieliśmy się wielu rzeczy na temat historii doliny. Mocno w pamięci utkwiła mi informacja, że prawie połowa dawnych mieszkańców nosiła to samo nazwisko - Wajda!!!
Po zapakowaniu ekipy do busa, zarządziłem odwrót...cdn...
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Od jakiegoś marudera za plecami usłyszałem, że miało być spacerku pół godzinki a tu końca nie widać. (...) Nie zwracając uwagi na uszczypki malkontentów odciętych od zaopatrzenia, którym zaczęło burczeć w brzuchu (...)
Tak jest chyba zawsze w zbiorowych wyjazdach, że nieodłącznym elementem jest "frakcja statyczo-konsumpcyjna" :mrgreen:
Szkoda, że padało. Ale Krywe urokliwe i tak. Czekam na c.d.
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cytat:
Zamieszczone przez
partyzant
Po samej "drodze" (nie-)dojazdowej stwierdziłem, że Tosia miała mocny charakter. Co innego zajrzeć tam raz na jakiś czas a co innego żyć.
http://redakcja.pbp.webd.pl/ppk05.pdf
od strony 18
takie uzupełnienie historii Krywego
-
1 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Asia potwierdziła moje przypuszczenie, że zbiorowe wyjazdy raczej zawsze obarczone są frakcją ciężko stąpającą po chmurach.
Uzupełnienie historii Krywego, które zamieścił długi, również potwierdza moje inne przypuszczenie, że wysiedlenie-wygnanie, oznacza zadanie rany, która praktycznie nie może się zabliznić.
Nie raz próbowałem postawić się w wirtualnej sytuacji, gdzie jestem gwałtownie zmuszony do opuszczenia własnego domu i okolicy. Szybko rezygnowałem ze snucia takich chorych fantazji, bo są one udręką dla ducha.
Wyrzucanie ludzi z własnego domu to wyjątkowa niesprawiedliwość, tu zabrano ludziom jeszcze coś więcej, cały ich świat.
Jadąc w kierunku Zatwarnicy, gdzieś w połowie drogi,zauważamy kogoś w kamizelce odblaskowej, następnie drugiego, za zakrętem następnego i następnych aż do Zatwarnicy. Odbywało się liczenie zwierzyny. Kto wie, czy nie wpłynęliśmy na negatywne efekty akcji? Niestety mój aparat zaciął się od nadmiaru wilgoci, więc zdjęć praktycznie nie będzie.
W Zatwarnicy bez problemu odszukaliśmy kino, wchodzimy...o ludzie!!!...jak tu fajnie!...jak ciepło!
Na początku największym zainteresowaniem cieszył się barek z herbatą i kominek. Jakub, który w zastępstwie gospodyni był kierownikiem kina, dwoił się i troił. W krótkim czasie poczuliśmy się jak u siebie a przynajmniej jak u starych dobrych znajomych.
Wnętrze kina jest bardzo klimatyczne.
Można powiedzieć, że ścian w środku jest tylko tyle ile trzeba a w każdym sektorze dzieją się różne ciekawe rzeczy, książki,mapy, przewodniki, wyszywanki, mydełka, fotografie, podkowy, uprząż i inne. Jest też fajna toaleta.
Po minach widać, że o to chodziło, że to jest to!!!
Załącznik 42159
...jak widać, pomieszczenie jest duże, ludzie gdzieś się rozproszyli.
Przynajmniej godzinę zajęło nam odparowanie, herbata, ciasteczka i co kto miał. Moja sąsiadka stwierdziła, że mogłaby siedzieć tu do rana, ale, ale... zbliża się projekcja.
Na początek film o parku konnym, krótki ale bardzo profesjonalnie zrobiony, dobry i potrzebny, szczególnie w tym miejscu.
Jakie wygodne fotele...ale tu się siedzi...
No... teraz jak na wolną sobotę przystało - Wolna Sobota. Jest fajnie...
cdn...
-
5 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cóż powiedzieć - żal odjeżdżać. Kino niewątpliwie dodało naszej sobocie niezapomnianego uroku. Już wtedy byłem przekonany, że przypadek pomógł mi uratować sens naszej wycieczki.
Myślę tak i dziś i wiem, że Nasi Ludzie wtedy na Krywem słyszeli głosy ludzi i zwierząt, dym unoszący się z chat, zapach pól - wielu tak mówi.
Ciągle pada, przed i po kolacji. Nic nie zapowiadało poprawy pogody. Humor poprawił mi telefon od naszego jutrzejszego przewodnika na grzybobranie. Pyta czy na pewno będziemy? - Tak.
- A jak będzie padać, to przyjedziecie?
- Przyjedziemy!
Pytałem o wiele rzeczy ale o to, czy są grzyby, nie zapytałem.
Rano w niedzielę budzimy się i oczom nie wierzymy - pogoda piękna, świeci słońce. Czym prędzej się wybieramy, żegnamy Jacka i jazda kierunek Cisna. Po drodze mam telefon od tego przyjaciela, który nie pojechał z nami na wycieczkę(+ - 300 km). Mówi, że właśnie kupił bilety w Majdanie i czeka na odjazd kolejki w kierunku Wetliny!!! Jest z parą przyjaciół!!! W Cisnej wycieczka chciała do sklepu, więc postój na zakupy. Słyszę gwizd kolejki!!! Zostawiam wszystkich i biegnę w kierunku torów za Siekierezadę. Kolejka na przejezdzie zatrzymuje się a ja szukam Andrzeja.
Pierwszy wagon - nic. Drugi tez nic i tak po kolei aż do ostatniego, w Którym Andrzejek nie mniej zaskoczony niż ja. Pobiegłem tylko dlatego, żeby sprawdzić na 100% czy mnie nabierał. Po nim jednak wszystkiego można się spodziewać.
W Smolniku czekają na nas przewodnicy, z którymi pomieszali się Nasi Ludzie. W zasadzie, to odróżniłem naszych tylko po zaroście:
Załącznik 42172
Główny przewodnik, którego imię widnieje na tablicy wyżej, nie chce się fotografować. Pogoda coraz ładniejsza:
Załącznik 42173 i ładniejsza...Załącznik 42175 ogary poszły w las...Załącznik 42176...cdn.
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Dawaj dalej, bo te pauzy ciut przydługie.
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Piskal ma rację, dobrze o tym wiem. Na usprawiedliwienie mam parę rzeczy ale ogólnie to przeciąganie jest dla mnie dość typowe.
Jak nadmieniłem poprzednio, to na Krywem mój aparat wysiadł, zaciął się. Próbowałem od ludzi pozbierać zdjęcia ale udało mi się to tylko częściowo, czekałem, czekałem i nic.
Moi ludzie po wycieczce tak mi poznikali, że mało kiedy kogoś widzę a przez telefon to już nie to. Ogólnie, to u mnie przeważają problemy z koń-centracją.
Teraz jestem odcięty od jakichkolwiek fotografii, więc może trochę o znanym hotelu w Wetlinie, tym na końcu po lewej, jadąc do Ustrzyk. Osobiście to krzywego słowa nie powiem. W Bieszczadach nigdy nie oczekiwałem wysokiego standardu, inaczej jest z niektórymi ludżmi.
Hotel był praktycznie tylko do naszej dyspozycji. Kuchnia dobra i obfita ale bez fajerwerków - bo po co. Pokoje 4 i 5-osobowe z łazienkami, bez zarzutu. Byli podobno tacy, którym integracja jednak przeszkadzała. Moim "rdzennym" sąsiadom nic nie przeszkadzało i 90% było zadowolonych. Większości nie przeszkadzało nawet to, że Jacek posiadał jakąś tajemną wajchę, którą przekładał raz na ciepłą wodę a raz na kaloryfery. Jednocześnie jedno i drugie było podobno niemożliwe. Była zabawa, na której nie wszyscy się poznali.
Aha! Panie z kuchni naprawdę się starały.
Trochę żałowałem, że w tak pogodny dzień uciekamy z Bieszczadów Wysokich na rzecz grzybobrania na Wysokim Dziale. W zeszłym roku grzyby tak obrodziły, że wszyscy byli zadowoleni a las i grzyby śniły się nam po nocach. Naiwnie liczyłem na powtórkę... a można było PLAN trochę poprzestawiać...
...cdn.
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Przynajmniej jakieś końkrety.
-
4 załącznik(ów)
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Rok się kończy więc czas zakończyć przedsięwzięcie lokalne...
Grzybobranie, jeśli chodzi o łupy, wypadło bardzo blado. Tradycyjnie kluczyliśmy w okolicach paśnika znanego z innego wątku:
Załącznik 42189
Wycieczka stwierdziwszy, że widoki na tegoroczne grzybki są marne, sama zarządziła odwrót...w kierunku jakby nieczynnego kina:
Załącznik 42190
miejsce pożegnalnego obiadu łatwo rozpoznać po niezliczonej ilości rzeżb na ścianach:
Załącznik 42191
Drogę powrotną wybraliśmy po innym śladzie, tak żeby na odjezdne zobaczyć cerkiew, kilka lat temu odbudowaną po pożarze:
Załącznik 42192
ps.
Różnica wieku między najmłodszymi a najstarszymi wynosiła około 40 lat. Rozrzut wiekowy to 20-60 lat z przewagą par które "załapały" się na 500+)))
Pomimo różnych niedogodności i niedociągnięć - warto było.
KONIEC
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Bardzo mi się ta relacja podobała :)
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Cytat:
Zamieszczone przez
asia999
Bardzo mi się ta relacja podobała :)
i mnie też.
dlaczego ?
- bo stworzona została w zupełnie innej koncepcji (...ale jakże uzupełniającej na spojrzenie na nasze górki)
-
Odp: Przedsięwzięcie lokalne z Tarnicą w tle,(czyli o tym, jak wystawiłem się na cios
Historia nieprosta jak leśne ścieżki, niespieszna jak bieszczadzki czas... Kiedy znowu coś? Dziękuję i pozdrawiam:smile: