-
Pizzeria "W górach" Wołosate
Witajcie.
Jak pewnie część z Was wie przeprowadziłem się w Bieszczady i od pewnego czasu współtworzę nowe miejsce, gdzie można się posilić, napić i odpocząć.
Jest to pizzeria, nazywa się "W górach" i mieści się w Wołosatem przy parkingu, gdzie kiedyś był bar, a potem karczma huculska.
Serdecznie z Kasią wszystkich zapraszamy na pizzę, piwo, pyszne robione na miejscu desery.
Odwiedzajcie naszą stronę a kto ma niech rzuci okiem na nasz profil na FB.
http://www.pizzeriabieszczady.pl/
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Byłem, jadłem i piłem, po brodzie mi kapało i bardzo smakowało :)
Na deser Kasia podała jakąś taką zamrożoną piankę do golenia ;) - pyszne toto było!
Pozdrówka i powodzenia!
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Ja też byłem, klamkę pocałowałem. Smaczna.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Jak nic Was odwiedzę :) choćby na mrożoną trawę :D
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Tez byłem i z czystym sumieniem mogę polecić.szczegolnie pozycje 3 z menu czyli kurze wary w ocćie):):pozdrawiam
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Ja w całej rozciągłości jestem za , było mniam .
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Z końcem listopada zakotwiczyłem w Ustrzykach Górnych, taki czterodniowy wypad na luzie. Któregoś dnia wybrałem się na Halicz, ale niestety na Tarnicy poprzestałem, bo widoczność była niewidoczna :grin: Zlazłem do Wołosatego na parking i zobaczyłem napis "Pizza" Może po czterech krokach, oświeciło mnie, że świeci się w środku ! Wszedłem i.....Okazało się, iż nie tylko się świeci ale można zjeść wspaniałą pizzę i wypić kawę (samochód :smile:) Rewelacyjny pomysł ! W UG tylko w "Górskim" i jednym barze przy przystanku można było coś zjeść. W Wetlinie wszystko było zamknięte. Pozdrawiam heroicznych właścicieli i życzę powodzenia :grin:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Byłam....pizza rewelacyjna:!:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
W jakim budynku znajduje się nasza pizzeria większość wie i zdecydowanie nie jest on perłą sztuki architektonicznej. Wraz z żoną myśleliśmy, że może on pochodzić ze wczesnych lat pięćdziesiątych, gdyż czego się nie dotknąłem to było zmurszałe lub przerdzewiałe i generalnie odpadało przy delikatnym dotyku, a wiertła wchodzą w ściany w zasadzie bez wiertarki i to tak, że wiercąc wiertłem ósemką zazwyczaj otrzymuję otwór dziesiątkę. Dodatkowo budynek nosi ślady licznych przebudów i modyfikacji, głównie wykonanych niedbale i niskim kosztem.
Pewnego razu zjawił się klient, który wskazując oboma palcami wskazującymi na własną kletkę piersiową stwierdził: "ja budowałem ten budynek".
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych trwało oczyszczanie łąk znajdujących się przy drodze Ustrzyki Górne - Wołosate. Oczyszczanie łąk polegało na wycince porastających je wtedy drzew. Karpy po wyciętych drzewach były... wysadzane w powietrze przez wojsko. Żona pamięta, że wtedy często tłukły się szyby w oknach.
Pan klient opowiadał, jak brał udział w tych wydarzeniach i po normalnych godzinach pracy (cz też służby, bo robiło to wojsko), nocami, przy sztucznym świetle, a czasem nawet przy jego braku, w zmęczeniu budowali ten budynek. Wszystko po to, żeby szybciej wyrobić czas potrzebny do uzyskania urlopu. Stąd ta wspaniała jakość :).
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Czynne ? czy raczej zamknięte ?
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Heniu, w marcu mieliśmy zamknięte. Teraz mamy otwarte, ale zamówienia przyjmujemy tylko na wynos i z dowozem. Od najbliższego poniedziałku, 18 maja będziemy mieli prawie normalnie otwarte z jakimiś tam ograniczeniami.
Nie to jest jednak najważniejsze.
Poczyniliśmy pewne kroki w stronę rozwoju. Jak na pizzerię przystało będzie można zjeść u nas także inne dania, jak pierogi czy schabowy z frytkami i surówką, ale wszystko robimy na miejscu. Tak po domowemu. Niestety są też minusy. Nie wiem dlaczego, być może przez wirusa, a może i nie, znacznie podrożały niektóre półprodukty, czasem nawet o 100%, więc należy się spodziewać wzrostu cen. U naszych dostawców są też problemy z zaopatrzeniem.
Niestety cała ta tarcza antykryzysowa, to taka gruba, żelazna i mocna tarcza, którą się rzuca tonącemu zamiast koła ratunkowego. Jedyna pomoc jaką otrzymaliśmy to z urzędu pracy i to w formie pożyczki. W pozostałych opcjach albo nie ma odzewu, ale wnioski gdzieś wiszą w przestrzeni, albo się system wywala i każą składać znowu i znowu i znowu.
Są też pozytywne aspekty. Są nimi na przykład spotkania z niecodziennymi turystami. Co lepsze sobie zapisuję, żeby nie zapomnieć, więc za poprzedni rok podsumowanie najciekawszych tekstów wygląda tak:
1. A jak się ściemni to tam jest jakoś oświetlone ? (w kontekście wejścia na Tarnicę).
2. A to swoje ciasto na pizzę to robicie na maślance jak na proziaki ?
3. Czy pucharek lodowy to jest coś do zjedzenia ?
Poza tym, bardzo dużo ludzi przychodzi do mnie z pytaniem "Co może być na szybko ?" Mnóstwo turystów przyjeżdża w Bieszczady się spieszyć, na szczęście jeszcze nie wszyscy.
Nic jednak nie przebije pewnej pary, która nas kiedyś nawiedziła:
- Dzień dobry, co tu można zjeść - pyta pan.
- To co mamy tu w menu oraz to co jest za mną na tablicy.
W menu było to co zwykle, a na tablicy żurek, kiełbasa i pewnie jakiś deser, poza tym ogródek i sala były pełne ludzi, bo to był środek sezonu przy ładnej pogodzie, co wiązało się z dłuższym czasem oczekiwania.
Pan rzucił okiem na menu na tablicę i pyta:
- A będzie coś na szybko ? Jakiś schabowy z ziemniaczkami i suróweczką ?
Opowiedziałem, że tylko to co w menu i na tablicy i że nie robimy nic na szybko. Po czym do akcji weszła pani, która do tej pory lustrowała manu i tablicę i przysłuchiwała się rozmowie.
- A macie może rosół ?
- Nie, aktualnie nie mamy - odpowiadam zgodnie z prawdą.
Na co pani zbliżając się do mnie i wybałuszając oko pyta:
- Na pewno ?
Myślę sobie, no kurrrr zapiał, mam rosół ale kitram go w kuchni i daję tylko zaufanym klientom, albo w sumie nie wiem co mam i to co jest w menu i na tablicy nijak się ma do rzeczywistości.
Jeśli komuś kiedyś z Was przyjdzie otwierać gastronomię dla turystów to usmażcie sobie na patelni kaszankę z cebulką, a potem walnijcie się tą patelnią w głowę :)
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
A rosół z pizzy? Albo pizza na rosołkach? Ew. zupa z kur wielu na grubym cieście.
Julia często wspomina Twoja pizzę, że najlepsza, jaką jadła w życiu.
Że niby reklamuję i polecam? No pewnie!
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Powoli zaczyna się kolejny sezon turystyczny. Chociaż pogoda na razie nie za bardzo sprzyja, to ludzi co raz więcej, chociaż turystów co raz mniej.
Dziś odwiedzili nas pozornie mili, starsi państwo. Wypili po kawie, a miła starsza pani zamówiła dodatkowo wodę ze szklaneczką, w której rozpuściła sobie lek w proszku.
Po czym plastikową saszetkę po leku wyrzuciła do studzienki burzowej, mając w zasięgu wzroku przynajmniej dwa kosze na śmieci. Otrzymawszy reprymendę słowną rzuciła "przepraszam", po czym oboje się oddalili i wyjechali z parkingu nowym, dość drogim autem.
Niestety nie mogę przytoczyć co pomyślałem o tej pani, bo bym musiał sam się zbanować za wulgaryzmy.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
Hero
ludzi co raz więcej.
Ludzi powiadasz.... Po zaprezentowanym opisie mam wątpliwości czy prawidłowo zidentyfikowałeś gatunek obserwowanych stworzeń :wink:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
Hero
(...) Otrzymawszy reprymendę słowną rzuciła "przepraszam", po czym oboje się oddalili i wyjechali z parkingu nowym, dość drogim autem.
(...)
Błąd o 180 stopni.
Trudno oczekiwać kultury od osób poruszających się "dość drogim autem"
...sorki za wtręt , ale z moich osobistych obserwacji wynika, że dużymi wypasionymi terenówkami poruszają się wyjątkowo duże buraki
Wiem, wiem , nie pisałeś o dużych terenówkach, więc może to przypadek
To też przypadek że tydzień temu będąc w okolicy Stężnicy - krainy quadów - na leśnej drodze mijałem się z nimi - mimo że był tam wyraźny zakaz LP
....
może zbyt pochopnie wrzucam wszystko do jednego worka, niech mnie opiepszy właściciel quadu i wielgachnej terenówki
Może to przewrażliwienie które trzeba leczyć ?
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Trudno oczekiwać kultury od osób poruszających się "dość drogim autem"
Niniejszym protestuję! Ja się poruszam drogim autem. Nie wiem czego ode mnie oczekujesz ale staram się, jak mogę:-)
Cytat:
Zamieszczone przez
don Enrico
Może to przewrażliwienie które trzeba leczyć ?
Nie trzeba, od tego się nie umiera.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
Wojtek Pysz
Niniejszym protestuję! Ja się poruszam drogim autem. Nie wiem czego ode mnie oczekujesz ale staram się, jak mogę:-)
Ja podobnie jak Wojtek protestuję. Ja też poruszam się dość drogim autem (co prawda służbowym i w leasingu) ale w górach nie śmiecę i na parkingach nie wrzucam śmieci do studzienek......
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Koledzy raczą żartować klasyfikując swe pojazdy jako
Cytat:
dużymi wypasionymi terenówkami
za "dość drogie pojazdy"
- dla Was pewnie drogie , ale ja miałem na myśli pojazdy które wartują wielokrotność owych ,mają wygląd szpanerskich i służą przewożeniu buraków
Problem nie jest w tym , jaki kto ma samochód, może mieć nawet TIR-a i nikt nie będzie mu zazdrościł
problem jest w tym że wszystkie te warczące wynalazki czują się bezkarnie , rozjeżdżając naturę i nie widzą że coś jest nie tak.
Problem jest w tym , że często są to sympatyczni ludzie którzy nie rozumieją problemu dewastacji i hałaśliwej ingerencji w naturę-> wide dokładnie rok temu w Jaworniku
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Dzień dobry :) Z góry przepraszam, ale zajrzę ;) I kilka głupich pytań zadam. Ale to za m-c. Pozdrawiam!
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Co jakiś czas, dość regularnie otrzymujemy takie połączenie telefoniczne:
Dzień dobry, ja dzwonię z [tu nazwa jakiejś organizacji o podniosłej nazwie], zostali państwo wyróżnieni albo nagrodzenie albo wybrani. Tu pada nazwa nagrody, na przykład laur konsumenta, złoty medal za coś tam, złoty laur, złote to, złote tamto.
I teraz do sedna.
Żeby odebrać nagrodę należy na konto danej organizacji płacić pewną kwotę, z reguły od 50 do 200 zł netto. Za to dostaje się oprawiony dyplom lub deskę z przyklejoną grawerowaną blachą. Niektórzy dają jeszcze naklejkę na drzwi i przysyłają logo w formie elektronicznej, które można na rok umieścić na swojej stronie.
My nigdy nie braliśmy udziału w żadnym takim plebiscycie i na pewno wiecie o co chodzi.
Na początku to jeszcze było śmieszne, a pierwsze takie telefony dostawaliśmy tuż po założeniu działalności, zanim jeszcze obsłużyliśmy pierwszego klienta. Teraz gdy ktoś taki dzwoni przerywam słowotok zaraz po informacji o wyróżnieniu i proszę o wysłanie na adres firmowy. Dzwoniąca osoba zaczyna wtedy mówić o opłatach, a ja udaję, że się dziwię, że skoro coś dostałem lub wygrałem, to chyba powinno być za darmo. Oczywiście taka rozmowa nie prowadzi do niczego i się zaraz kończy.
Weźcie to proszę pod uwagę, jak wejdziecie do jakiejś firmy i zobaczycie recepcję obwieszoną złotymi pietruszkami i medalami ze złotego ziemniaka, albo na jakimś produkcie zobaczycie wydrukowane zdjęcia takich nagród o nic nie mówiących nazwach.
Oczywiście nie zakładam, że wszystkie konsumenckie nagrody to ściema.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Fajnie że podejmujesz taki temat, co by objaśnić społeczeństwu jak jest totalnie okłamywane, również na poziomie działań biznesowych.
Swego czasu jak wchodziłem w takie działania biznesowe na poziomie internetowym spotkałem się z pojęciem "Rzetelna Firma"
od której można było uzyskać certyfikat po jakimś tam opłatach.
..... To nie była jakaś nie zależna instytucja badająca rzetelność firm , tylko spółka ... pewne z oooo która sprzedawała certyfikat , znaczy upoważnienie do posługiwania się znaczkiem Rzetelna Firma
Jak coś takie zobaczycie to warto wiedzieć , że to za kasę
Cóż więc ... milczeć ?
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
A teraz coś z zupełnie innej beczki, czyli z beczki z głupimi pytaniami. Najgłupszy pytania jakie udało mi się usłyszeć i były na tyle głupie, że je zapamiętałem:
- Jaka jest pogoda ? (od tygodnia pogoda jak drut, ciepło, słonecznie, w zasięgu wzroku ani jednej chmurki).
- Czemu nie ma wjazdu na Tarnicę ?
- Gdzie są dorożki, którymi wjeżdża się na szczyt ? Po poinformowaniu, że nie ma: - Jak to nie ma ? Przecież na każdy szczyt można wjechać dorożką.
- Co tu można zobaczyć ciekawego ?
- Czy ten najwyższy szczyt stąd widać ? To jest ten po prawej czy po lewej ?
- Czy tu jest wejście na chatę puchatkę (słownictwo oryginalne, ostatnio, gdy chatki dawno nie ma, pan nie uwierzył i pojechał szukać dalej),
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Mogliby już pootwierać Egipty, Grecje i inne Ugandy, byłoby trochę spokoju, choć dla Ciebie to słaby interes...
Nadzieja w otwartych galeriach handlowych, można już robić szoping zamiast plątać się po zadupiach :twisted:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
To przykłady z czasów nie tylko obecnych, ale i prepandemicznych. Otwarcie lokacji o których piszesz jedynie przyniesie nam niesławy tam. Chyba nic już się nie da zrobić, będzie tylko gorzej.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Taka sytuacja. Sezon, ale ruch umiarkowany, bo jeszcze nie godziny szczytu. Klient X zamówił pizzę, klient Y stojący za nim zamówił zupę i otrzymał następny numer zamówienia. Po pewnym czasie wywołuję numer klienta Y i wystawiam na bar zamówioną zupę.
W tym samym czasie przychodzi klient X i z wyraźną złością w głosie dopytuje:
- Ja mam wcześniejszy numer zamówienia, czemu zamówienie późniejsze jest wydawane wcześniej niż moje ?
- Bo zagrzanie porcji zupy zajmuje mniej czasu niż przygotowanie i upieczenie pizzy.
- No to ciekawe rzeczy pan opowiada - odpowiada klient X
Ja "takie oczy", klienci w kolejce do baru w śmiech.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Jak polscy przedsiębiorcy nie potrafią w biznes.
Przykład pierwszy.
Zamawiam przez jakiś czas towar w hurtowni. W pewnym momencie przestaje być dostępny. Znajduję producenta tego towaru i piszę e-mail (raz, że nie lubię dzwonić, dwa, że mam na piśmie). Odpowiedzi nigdy nie otrzymuję. W efekcie znajduję podobny towar u innego dostawcy, w podobnej cenie, gorszej jakości.
Takich zdarzeń było na przestrzeni czasu kilka.
Przykład drugi.
Duży dostawca. Notowany na giełdzie papierów wartościowych.
Nie dostarcza strategicznego towaru (piwa) na dwa długie weekendy pod rząd. Za pierwszym razem przedstawiciel handlowy twierdzi, że nie otrzymał e-maila. Za drugim razem sam proponuje wcześniejsze zamówienie, potwierdza jego odbiór po czym dostawa nie dojeżdża w ustalony dzień. Po dwóch dniach kierowca dostawcy dzwoni, że nie dojedzie bo droga zastawiona (przez turystów, taki ruch). Dostawa dociera w przedostatni dzień długiego weekendu.
Przedstawiciel handlowy obiecuje, że niedługo u nas będzie i że otrzymamy zadośćuczynienie.
Mijają dwa tygodnie, przedstawiciela nie ma, zadośćuczynienie się nie materializuje. Składam następne zamówienie. Dobrze, że sprawdziłem jeszcze raz pocztę bo pan ph, poszedł sobie na urlop i przekazał e-maile do osoby go zastępującej, ta osoba też poszła na urlop i podała nr telefonu, pod którym należy się kontaktować w sprawie zamówień. Po odsłuchaniu długiej informacji RODO, dowiedziałem się, że wszyscy kąsultanci są zajęci i kiedyś któryś oddzwoni. Na szczęście oddzwonił. Ale i tak zmieniam dostawcę. W ubiegłym roku ta giełdowa firma miała XX milionów złotych straty netto.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Urząd.
Potrzebuję papier z urzędu. Papier ten wraz z kilkoma innymi muszę przedłożyć u notariusza, celem sporządzenia aktu notarialnego.
Miły pan w mojej rodzinnej miejscowości poinformował mnie przez telefon, że mogę to załatwić w każdym właściwym urzędzie w kraju.
Zatem wybrałem się do urzędu w Lutowiskach.
Wchodzę do biura.
Pomieszczenie zabałaganione, nie wygląda na miejsce obsługi interesantów, a bardziej na magazyn akt i rzeczy chwilowo zbędnych.
- Dzień dobry - mówię - potrzebuję wniosek taki a taki.
- Ale ja takiego nie mam - odpowiada pani.
- To skąd go wziąć ?
- Nie wiem, może ściągnąć z rozporządzenia, z resztą ja dopiero przejęłam stołek i nie mogę się ogarnąć.
W tym momencie nie miałem siły na dalszą rozmowę, bo byłem na granicy wybuchu. Pożegnałem się, odwróciłem na pięcie i wyszedłem.
Po chwili uspokojenia doszedłem do wniosku, że mogłem poprosić o ściągnięcie i wydrukowanie, ale pewnie byłoby to nie do ogarnięcia. Mogłem powiedzieć, że w takim razie pójdę do wójta i może on mi ściągnie i wydrukuje, ale pewnie też tego nie ogarnia.
Jedyne co urząd ogarnia to ściąganie podatków i opłat i wywalanie tych pieniędzy w błoto.
Jeszcze taka ciekawostka dla osób nie prowadzących działalności gospodarczej. Jak ktoś ma nieruchomość to płaci od niej podatek. Jest to pewna ustalona kwota za każdy metr kwadratowy powierzchni owej nieruchomości. A jak ktoś prowadzi działalność to ten podatek jest mniej więcej 10 razy wyższy. Niestety to i tak za mało, żeby wystarczyło na zatrudnienie kompetentnych osób w urzędzie.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Ciąg dalszy historii z naszym dostawcą piwa.
Osoba zastępująca naszego przedstawiciela handlowego na zamówienie wysłane w dniu 17 czerwca i zrealizowane 18 odpisała w dniu 21.
Po dzisiejszym zamówieniu próbowała się dodzwonić do nas dzwoniąc na nasz numer NIP...
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Kilka razy do roku przychodzi taki dzień, że przychodzi ktoś i... kradnie całą rolkę papieru toaletowego. To nie jest tak, że srajtaśma się po prostu kończy. Toaleta jest sprzątana gruntownie rano, a potem na bieżąco w zależności od potrzeb i ruchu. Każda osoba z obsługi wie, kiedy i gdzie umieszczała nową rolkę i na ile taka starcza. Gdyby ktoś sobie wziął kilka listków to nikt by się nawet nie zorientował, ale jak ktoś sobie odwija całą, wielką rolkę, kilkukrotnie większą od domowej to ja nie wiem o co chodzi. Musi to oznaczać, że ta osoba ma permanentne rozwolnienie mózgu. Nie dziwcie się zatem, że w wielu miejscach toalety są wyłącznie dla klientów, albo skorzystanie kosztuje, w niektórych miejscach już nawet 20 zł.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
Hero
Kilka razy do roku przychodzi taki dzień, że przychodzi ktoś i... kradnie całą rolkę papieru toaletowego. To nie jest tak, że srajtaśma się po prostu kończy. Toaleta jest sprzątana gruntownie rano, a potem na bieżąco w zależności od potrzeb i ruchu. Każda osoba z obsługi wie, kiedy i gdzie umieszczała nową rolkę i na ile taka starcza. Gdyby ktoś sobie wziął kilka listków to nikt by się nawet nie zorientował, ale jak ktoś sobie odwija całą, wielką rolkę, kilkukrotnie większą od domowej to ja nie wiem o co chodzi. Musi to oznaczać, że ta osoba ma permanentne rozwolnienie mózgu. Nie dziwcie się zatem, że w wielu miejscach toalety są wyłącznie dla klientów, albo skorzystanie kosztuje, w niektórych miejscach już nawet 20 zł.
Może zamiast pobierać opłatę za korzystanie należy powiedzieć, że wstęp do WC jest w zamian za rolkę papieru?:wink:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Albo osoba zmierzająca do przybytku pobiera przydziałowy metr od obsługi a ewentualna reszta we własnym zakresie :mrgreen:
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Kot zwariował.
Kot jaki jest każdy widzi. Człowiek, to dla niego służący donoszący jedzenie i zapewniający pieszczoty, ale jak pogłaszcze nie tam gdzie trzeba, to można po ugryźć, podrapać i się jeszcze obrazić.
Jak przyszliśmy do Wołosatego robić pizzę to na naszym terenie, czyli na parkingu i w najbliższej okolicy występowały trzy koty. Stanowiły one lokalnie występujący podgatunek kota, czyli kot sępi. Bo sępiły żarcie od turystów z parkingu. Jak nie było ich widać, to wystarczyło zaszeleścić folią, a te się zaraz pojawiały sądząc, że ktoś rozpakowuje jedzenie.
Wszystkie trzy były nieufne, nie dawały się dotykać i czasem się biły między sobą o nie wiadomo co. Ale zaraz potem spały obok siebie na półkach wiaty, która stała przed lokalem.
Nadałem wszystkim trzem imiona. Szaro bury dostał imię Kleofas, bo tak akurat mi się uwidziało, biało - rudy został nazwany Filemon, bo wyglądał jak Filemon z dobranocki o Bonifacym i Filemonie, a trójkolorowa kotka dostała imię Esmeralda, bo też tak akurat wymyśliłem.
Zaczęliśmy je trochę dokarmiać jesienią i zimą. Kocią puszkę dwieście gram zjadały na raz z jednej miski. Z czasem dały się pogłaskać.
Najpierw odszedł Kleofas, skończył pod kołami turystycznego samochodu.
Potem zniknął Filemon. Pewnego dnia przyszedł z mocno rozciętą, zaropiałą głową, potem poszedł i już nie wrócił.
Została Esmeralda. Esmeraldzie została ufundowana przez nas drewniana budka, która stoi przy tylnym wejściu. Jest ocieplona styropianem i wyłożona starym wełnianym swetrem. Na zimę Esmeralda dostaje drabinę, po której może przez otwór wentylacyjny wejść na strych. Miejsce to odkryła dwie zimy temu, gdy po wielkich zaspach i po dachu wiaty było tam dojście i zaczęła tam nocować. Po rozebraniu wiaty nie mieliśmy serca odbierać jej zimowego legowiska.
Kot jaki jest każdy wie. Czasem przyniesie pod drzwi upolowaną zwierzynę, najczęściej gryzonia. Czasem jak Esmeralda miauczała o jedzenie albo mleko (ma specjalne miauczenie, że wiemy, że chodzi o mleko właśnie), to mówiłem jej, żeby wzięła się za robotę i połapała trochę myszy. No i czasem coś nam przynosiła. Nie często, ale tak raz na miesiąc coś było. Dwa razy były nawet duże szczury, raz kret. Kiedyś ktoś widział jak tuż obok jadła żabę, a ja nawet dwa razy widziałem jak upolowała jaszczurkę.
W tym roku jednak kot zwariował. Popadł w jakiś krwawy szał. Codziennie poluje. Cały dzień. Nie ma tak, że przyniesie myszkę. Teraz pierwsze co robię rano to "idę sprawdzić sytuację myszową". Polega to na wzięciu zmiotki, szufelki i obejściu wszystkich wejść. Sytuacja, że jest jeden gryzoń należy obecnie do rzadkości. Często zdarza się, że są dwa, trzy. Czasem są dwa całe plus na przykład dwie same głowy. Albo jeden cały, dwie głowy i połówka "od pasa w dół". Do tego plamy krwi na schodach, które trzeba szorować. Jak czasem nie ma pod drzwiami, to potem znajdują się w pobliskiej trawie w czasie koszenia.
Najśmieszniejsze jest jednak to, jak kot oznajmia przynoszenie zdobyczy. Potrafi bladym świtem, teraz to trzecia, czwarta nad ranem, zacząć wyć pod drzwiami lub otwartym oknem. Przynosi zdobycz, wypluwa ją i zaczyna zawodzić, co nie przypomina miauczenia, ale raczej wycie psa. Jeśli nie da się tego zignorować bo jest otwarte okno, a kot nie ustępuje, to trzeba wyjrzeć na zewnątrz i powiedzieć coś w stylu "dobra Esmeraldka, dziękujemy za myszkę, zjedz ją sobie i idź spać". Kot przestaje zawodzić, czasem zjada, czasem zostawia, ale najważniejsze, że można wrócić spać. Dużo gryzoni w tym roku, koty nie mogą się obrobić. Jak przyjdzie jesień, to wszystkie będą chciały wejść do środka przezimować :(.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Kotki tak już mają. Zaznaczam - kotki, nie koty.
Wszystkie kotki jakie miałem i mam tak robiły. Jak słyszę od znajomych, to nie jestem odosobniony w obserwacjach.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Takie zachowanie oznacza, że kot identyfikuje się ze stadem. My jesteśmy dla niego tym stadem. Przynoszenie upolowanych zwierząt, to przejaw dbałości o wyżywienie stada ;)
Mieliśmy kiedyś takiego. Zawsze rano pod drzwiami leżały gryzonie lub ptaki. Trzeba go było pochwalić i pogłaskać. Następnie sam je wynosił na podwórko i konsumował.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Tak też robimy. Żona zrobiła to dziś w nocy, a ja teraz, wieczorem. Kotka została pochwalona, po czym w obu przypadkach zjadła zdobycz. Na kocią logikę może to mieć sens, dla nas nie bardzo, bo skoro dostaje od nas jedzenie, nie talko kocią karmę ale jakieś skrawki różnych mięs, to znaczy, że mamy dużo i nam nie trzeba.
Jak wspomnę początki to pamiętam jak koty potrafiły zjeść kanapkę z serem dostaną od turystów. Zjadały ser, potem zlizywały masło i na końcu jadły chleb. Złote czasy teraz nastały, karma, mięso :)
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Cytat:
Zamieszczone przez
Hero
skoro dostaje od nas jedzenie, nie talko kocią karmę ale jakieś skrawki różnych mięs, to znaczy, że mamy dużo i nam nie trzeba.
Skoro człowieki "dla stada" upolowały i przyniosły skrawki różnych mięs i karmę to przecież ona, jako członek stada nie będzie gorsza i też coś przyniesie.
A z gryzoniami to chyba tak już jest że co kilka lat jest "wysyp" i można wiadrami zbierać. Były takie okresy że łapały się na najgłupsze żywołapki jakie dziecięcy umysł jest w stanie spłodzić. byleby w środku jakieś żarcie było.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Weź ją odrobaczaj, skoro to żre, ma pasożytów masę...
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Odrobaczam regularnie. W środku to nie wiem, ale na zewnątrz nie ma ani jednej pchełki czy kleszcza. Podawany specyfik ma działać podobno także wewnątrz.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
No to ok :) Są preparaty co działają i na zewnątrz i od środka, podobno tylko tasiemca nie rusza, to trzeba tabletką już. Moje france nie zeżrą tabletki.
-
Odp: Pizzeria "W górach" Wołosate
Żeby nie było, że tylko pesymistycznie.
Przez te kilka lat, przez które prowadzimy naszą małą gastronomię dorobiliśmy się zacnego i szanowanego grona stałych klientów. Są to osoby, które same, z małżonkiem, dzieckiem lub wnukiem co roku przyjeżdżają do Wołosatego. Niektórzy robią to, by przeprowadzić swoje badania naukowe nad ptaszkami lub owadami. Inni, by siedzieć w krzakach i robić zdjęcia kwiatkom i zwierzątkom. Jeszcze inni, by po raz setny albo i tysięczny przejść ten sam szlak i zaobserwować jak się on zmienia i potem o tym pogadać. Czasowa rozpiętość też jest różna. Niektórzy wpadają dziesięć razy do roku na weekend, a inni raz do roku na trzy tygodnie.
Z częścią tych osób znamy się już trochę bardziej. Wymieniliśmy się kontaktami, dostajemy od nich tradycyjne kartki na święta, czasem wpadają do nas na jedzenie jak już jest zamknięte, albo dostają coś zupełnie z poza menu, co my mieliśmy na swój prywatny obiad, żeby nie musieli jeść pizzy przez trzy tygodnie codziennie.
I to jest fajne i miłe.