Przed kilkoma godzinami wróciłem z Bieszczad. Tak właściwie to nie wiem, czy wróciłem z Bieszczad, wydaje mi się, ze raczej wracam do Bieszczad niż z Bieszczad. Zrzuciłem plecak z myślą dłuższego rozstania się z nim, z górskimi szlakami, z szumem wiatru z połonin. Włączyłem komputer i posłuchałem „Bieszczadzkich powrotów” i trochę mi lżej i wiem, że nie jestem sam w żalu i tęsknocie.
Dzięki Wiesia, dzięki Tomek.